amu.daria 04.10.05, 02:26 dla Polski solidarnej, dobrej, madrej, zrowej, kochanej, naszej, normalnej, perspektywistycznej... Glosujemy na Lecha Kaczynskiego, to jedyny rozsadny wybor! Nie ma normalnego zycia bez prawa i sprawiedliwosci. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
polak-prawdziwy PiS = Patałachy i Szuje 04.10.05, 02:33 realizujący program żydomasonerii zwiększenia bezrobocia do 5 mln i zniszczenia rolnictwa. Polacy głosują na kandydata Polaka a nie na Kalksteina czy Tuska Odpowiedz Link Zgłoś
m.marle Re: PiS = Patałachy i Szuje 04.10.05, 02:44 Kaczyński rządząc blisko trzy lata stolicą już pokazał, że nie potrafi. Chcecie tego w skali kraju? Lech Kaczyński spowodował regres w finansach Warszawy, nie uporządkował żadnej sfery życia miasta. Tak zaczyna się książka zatytułowana „Lech Kaczyński w Warszawie 2002–2005”. Co ciekawe, autorem tej pozycji zawierającej litanię dobrze udokumentowanych zarzutów jest dr inż. Maciej Białecki, warszawski radny wybrany z listy Platformy Obywatelskiej, partii, która po wyborach chce razem z Kaczyńskimi utworzyć rząd. Dr Białecki jest oszczędny w komentowaniu. Koncentruje się na faktach kompromitujących Kaczyńskiego jako polityka i jako kandydata do najwyższych urzędów w państwie.Były wiceburmistrz dzielnicy Praga Południe informuje, że polityk PiS w trzy lata podwoił zadłużenie miasta. Mimo że przez ostatnie dwa lata w Warszawie nie zbudowano ani jednego mieszkania komunalnego! W tym roku powstanie ich ledwie sto, a w przyszłym – kilkadziesiąt. Prezydent stolicy zatrudnił w swoim gabinecie 20 osób. Szeregowy doradca Kaczora, często ze średnim wykształceniem, zarabia 3 tys. zł. Anna Kamińska, żona posła PiS Mariusza Kamińskiego, zatrudniona w biurze prasowym Kaczyńskiego, zarabiała ponad 7 tys. zł. Doradców prezydenta jest dziesięciu – informuje Białecki. Po co tylu? Czytelnik znajdzie wyjaśnienie w rozdziałach pt. „Posady dla swoich” i „Ludzie prezydenta”.Poplecznictwo i klasyczne kumoterstwo rozpleniły się w Warszawie pod Kaczymi rządami. Karierę w samorządzie warszawskim zrobiły nie tylko żony polityków PiS Mariusza i Michała Kamińskich, ale także żony – była i obecna – Przemysława Gosiewskiego, posła PiS. Lech Kaczyński nie żałuje forsy na wynagradzanie „swoich”. W 2004 r. fundusz nagród dla urzędników ratusza wyniósł 35 mln zł. W tym czasie stołeczne szpitale były zadłużone na 170 mln zł. Spośród ludzi Kaczyńskiego najwyższe nagrody po 43 tys. zł dostali Lucjan Bełza (bez-pieczeństwo) oraz Aurelia Ostrowska (zdrowie). Dla porównania: w rządzonej również przez prawicę Łodzi dyrektorzy ratuszowych biur dostawali nagrody po 1558 zł, w Krakowie – od 4 do 4,5 tys. zł, w Poznaniu – ok. 3,5 tys. zł.Takich nagród, jakie wzięli ludzie Kaczyńskiego, nie mają nawet członkowie rządu. Dzieje się to w mieście zarządzanym tak nieudolnie, że fundusze na inwestycje wykorzystywane są zaledwie w 50 proc. Tylko za połowę tych niebywale wysokich premii wypłaconych urzędnikom – a więc za ok. 17,5 mln – można by na przykład kupić 20 nowych autobusów bądź wybudować wielkie i piękne schronisko dla bezdomnych.Fundusz nagród dla straży miejskiej wyniósł 2,5 mln zł. Komendant straży Marczuk wziął 20 tys. zł nagrody. Na dofinansowanie warszawskich hospicjów Kaczyński przeznaczył w 2004 r. ok. 0,5 mln zł. Do informacji zawartych w książce dr. Białeckiego należałoby dodać, że w 2003 r. wydatki na administrację Warszawy wynosiły 427 mln zł, a rok później wzrosły do 473 mln zł. Nigdy dotąd nie było takiego skoku wydatków (plus 46 mln rok do roku). Pod rządami Lecha Kaczyńskiego Warszawa ma najdroższą administrację w Polsce. Statystycznie biorąc każdy warszawiak rocznie łoży na nią 203 zł. W Krakowie czy Poznaniu kwota ta wynosi ok. 160 zł. Partia braci Kaczyńskich zapewnia, że po przejęciu władzy w Polsce oszczędności z tytułu zmniejszonych wydatków na administrację wyniosą prawie 6 mld zł rocznie. Kaczyńscy trąbią, że chcą ograniczyć zatrudnienie w administracji o 20 proc. To kłamliwe obiecanki „pod publikę”, skoro rządy Lecha Kaczyńskiego w Warszawie pokazują, jak w praktyce wygląda realizacja zapewnień o zmniejszeniu kosztów funkcjonowania administracji. Jeżeli Kaczyńscy mówią, że będzie tanie państwo, a w Warszawie administracja jest wyjątkowo kosztowna, choć też miała być tańsza, to znaczy, że po dojściu do władzy Kaczorów wydatki na administrację w Polsce wzrosną, bo przecież bracia nagle nie zmienią swoich skłonności. Jeśli mówią, że w Polsce będzie rozwój, a w Warszawie jest zastój w inwestycjach miejskich, to oznacza, że kiedy po wyborach pisuarowcy dorwą się do władzy, będziemy mieli w Polsce regres cywilizacyjny. Lech Kaczyński po przechwyceniu władzy w stolicy wieszał psy na poprzednim układzie rządzącym Warszawą (Platforma i SLD). Kaczor opluł most Siekierkowski głosząc, że kosztował zbyt dużo. Most Siekierkowski zbudowano za ok. 200 mln zł. W kwietniu br. ludzie Kaczyńskiego rozstrzygnęli konkurs na koncepcję mostu Północnego. Wybrali dwa projekty, których realizacja miałaby kosztować pomiędzy 390 a 460 mln zł! Dwa razy tyle, co krytykowany przez Kaczora most Siekierkowski! W końcu okazało się, że w najbliższych latach mostu w ogóle nie będzie. Przetarg został unieważniony przez Urząd Zamówień Publicznych z powodu złamania zasady anonimowości. Spowolnienie budowy mostu to najgorsza wiadomość, jaką mogli usłyszeć mieszkańcy prawobrzeżnej Warszawy – skomentował działania Lecha Kaczyńskiego Tadeusz Sementkowski, burmistrz Białołęki.Lech Kaczyński aspiruje do funkcji prezydenta Najjaśniejszej. To stanowisko wiąże się z uprawianiem dyplomacji. Tymczasem jako prezydent Warszawy Lech Kaczyński uporczywie wymigiwał się od kontaktów z ambasadorami akredytowanymi w stolicy. Skompromitował się podczas wizyty w Polsce „dynastycznego” prezydenta Azerbejdżanu Ilhama Alijewa. Alijew razem z Kaczyńskim odsłaniał w Muzeum Powstania Warszawskiego tablicę ku czci Azerów walczących w powstaniu. Jak twierdzi prawicowy historyk Krzysztof Kunert – Azerowie rzeczywiście walczyli w Warszawie, ale po stronie Niemców. To była wyjątkowo okrutna formacja, z której 3 kompanie włączono do brygady SS Oskara Dirlewangera odpowiedzialnego za rzeź Woli. * * * Korzystne dla PiS wyniki sondaży przedwyborczych pokazują, że spora część obywateli Najjaśniejszej kompletnie nie bierze pod uwagę tego, że w istocie Kaczyński skompromitował się na stolcu prezydenta Warszawy. Startując do urzędu prezydenta Warszawy Kaczyński potraktował jednego z niezamożnych warszawiaków pogardliwym: „spieprzaj dziadu”. Tymczasem to Lech Kaczyński powinien jak najszybciej spieprzać z warszawskiego ratusza. Ale niechże wyborcy nie pozwolą mu, żeby – spieprzając z ratusza przed upływem kadencji – schronił się w Pałacu Prezydenckim. Autor : Henryk Schulz Odpowiedz Link Zgłoś
polak-prawdziwy Re: PiS = Patałachy i Szuje 04.10.05, 02:49 m.marle napisał: Skompromitował się podczas > wizyty w Polsce „dynastycznego” prezydenta Azerbejdżanu Ilhama Alij > ewa. > Alijew razem z Kaczyńskim odsłaniał w Muzeum Powstania Warszawskiego tablicę > ku czci Azerów walczących w powstaniu. Jak twierdzi prawicowy historyk > Krzysztof Kunert – Azerowie rzeczywiście walczyli w Warszawie, ale po str > onie > Niemców. To była wyjątkowo okrutna formacja, z której 3 kompanie włączono do > brygady SS Oskara Dirlewangera odpowiedzialnego za rzeź Woli. Zdradził się !!! Nic dziwnego, że polskojęzyczne media przemilczały ten skandal. Odpowiedz Link Zgłoś