Gość: Wprost
IP: *.ipt.aol.com
22.09.02, 17:30
Ministerstwo leci w kulki
Jeszcze w tym roku urzędnicy resortu środowiska będą mogli puścić kule w
swoim luksusowym ośrodku szkoleniowym. Kosztem miliona złotych w Dębem pod
Warszawą powstanie kręgielnia. Resort ciągle nie ma pieniędzy na finansowanie
swoich zadań - brakuje ich choćby na parki narodowe.
Fotomontaż | "Super Express"
Warszawa
W teorii wszystko wygląda dobrze. Luksusowy ośrodek przynosi dochód, więc
postanowił wybudować z własnych pieniędzy kręgielnię dla swoich gości.
Szybka i droga budowa
Centralny Ośrodek Doskonalenia Kadr Ochrony Środowiska wyrasta na końcu
krętej drogi na skarpie poniżej zapory w Dębem.
Czemu służy? Jednym z najważniejszych jego zadań jest dokształcanie kadry
kierowniczej i specjalistów zajmujących się ochroną środowiska. Placówka jest
nadzorowana przez ministerstwo, jego władze także powołuje i odwołuje
minister środowiska.
Jest to tzw. jednostka budżetowa - co oznacza, że zarobione przez nią
pieniądze powinna oddawać ministerstwu.
Jak się dowiedzieliśmy, ośrodek zamiast inwestować w sprzęt potrzebny do
szkoleń postanowił umilić szkoleniowcom pobyt i zainwestować milion zł w...
kręgielnię. Budowa będzie kosztować dokładnie 976 991,18 zł.
Przetarg na budowę wygrało miejscowe Przedsiębiorstwo Usług Specjalistycznych
w Dębem. Wybrano ofertę rzeczywiście najtańszą.
Wszystko dla komfortu
Tempo budowy jest imponujące. Pierwsze kule potoczą się po torach
bowlingowych jeszcze pod koniec tego roku.
Zapytaliśmy władze ośrodka, dlaczego wybudowano właśnie kręgielnię, a nie
skoncentrowano się na inwestycjach choćby w sprzęt naukowy. Nasze pytanie
wywołało sporo zamieszania w ośrodku.
- Jest tyle innych kręgielni w Polsce. Dlaczego chce pani pisać akurat o
naszej? - odpowiedział nam Henryk Stępień, dyrektor tej placówki.
Kto będzie korzystał z obiektu?
- Budujemy kręgielnię dla komfortu naszych gości - wytłumaczył nam Henryk
Stępień. - Jest to dobra inwestycja, bo będziemy w ten sposób zarabiać. Jeśli
przyjadą do nas grupy na szkolenie, wtedy będą musiały płacić dodatkowo za
korzystanie z kręgielni - zapewnił.
Kto płaci za kręgielnię?
- Powstanie z naszych własnych pieniędzy, bo od Ministerstwa Środowiska nie
dostaliśmy nawet złotówki - tłumaczy dyrektor Stępień.
Uciec w inwestycje
Słowa dyrektora Stępnia potwierdzono w Ministerstwie Środowiska. Na nasze
pytanie urzędnicy odpowiedzieli, że rzeczywiście ośrodek finansuje się z
własnych pieniędzy.
To jednak tylko część prawdy.
Okazuje się, że gdyby miliona złotych nie wydano na kręgielnię, to - zgodnie
z ustawą o finansach publicznych (art. 19), pieniądze te powinny wrócić do
budżetu państwa.
Ten zapis wyjaśnia także zagadkę rewelacyjnego tempa tej inwestycji. Otóż
gdyby obiektu nie oddano do końca tego roku, ośrodek musiałby zwrócić
pieniądze do Warszawy.
A Ministerstwo Środowiska planując tegoroczny budżet mogłoby przeznaczyć je
choćby na Bieszczadzki Park Narodowy, który ma problemy finansowe.
- Milion złotych? My tutaj ledwo żyjemy, do końca roku, aby w ogóle jakoś
funkcjonować, potrzebujemy 300 tysięcy złotych na prąd, ogrzewanie i płace.
Nawet nie chcę myśleć, co się stanie, jeśli nie zdobędziemy tej sumy - mówi
Wojomir Wojciechowski, dyrektor Bieszczadzkiego Parku Narodowego podległego
ministerstwu.
Lista miejsc, gdzie brakuje pieniędzy, jest znacznie dłuższa. Od wielu lat
nie ma pieniędzy na prace modernizacyjne w korytach rzek, które mogłyby
zapobiec przyszłym powodziom.
Ewelina Cyranowska