Jan Lechoń "PIŁSUDSKI"

11.11.05, 09:13
Jan Lechoń
PIŁSUDSKI

Czarna Rachel w czerwonym idzie szalu drżąca
I gałęzie choiny potrąca idąca -
Nikogo nie chce budzić swej sukni szelestem,
I idzie w przód jak senna, z rąk tragicznym gestem,
I wzrokiem, błędnym wzrokiem gasi mgieł welony,
I świt się robi naraz. I staje zlękniony.
Pobladłe Robespierry, cisi, smutni, czarni,
Wychodząc, z hukiem drzwiami trzasnęli kawiarni.
Na rogach ulic piszą straszną ręką krwawą,
Uśmiechają się dziwnie i giną na prawo.
Tylko słychać nóg tupot na ulicy pustej
I szept cichy. Trup jakiś z zbielałymi usty -

I gdzieś kończy muzyka jakiś bal spóźniony.
Pod lila abażurem mrugają lampiony.
Białych sukni w nieładzie senność, ciepło, zmiętość
I piersi, krągłych piersi obnażona świętość,
I mazur, biały mazur w ogłupiałej sali:
Dziś! dziś! dziś! Wieś zaciszna i sznury korali.
Roztańczyła się sala tęgim nóg tupotem.
Hołubce o podłogę walą, b^ją grzmotem,
Białe panny i panny niebieskie, różowe,
Przelotnie a zalotnie przechylają głowę
I mówią czarnym frakom: "Przyjdźcie do nas jutro"
I podają im usta za podane futro.

A kiedy świt różowy przez żaluzje wnika,
Dla siebie, nie dla gości, gra jeszcze muzyka.
Manuetem się cichym wiolonczela żali,
I białe margrabiny przychodzą z oddali.
Na liliowych oparach spływają bez słowa,
I panier rozłożyła markiza liliowa,
Kawaler podszedł blady. Pani tańczyć każe!
I tańczą hafty, sprzączki, koronki, pliumaże.
A w klarnet, flet i skrzypce, w ukłony margrabin
Czerwoną, rozwichrzoną wpada nutą Skriabin.
Drze ciszę dysonansem, wali w okiennice,
Muzykę wyprowadza przed dom, na ulice,
Na place, rozkrzyczane w potępieńcze ryki,
I rzuca w twarz akordom zgłodniałe okrzyki,
Na ziemię je obalił i kopie z rozpaczą:
Otworzyć wszystkie okna! Niech ludzie zobaczą!!

Wielkimi ulicami morze głów urasta
I czujesz, że rozpękną ulice się miasta,
Że Bogu się jak groźba położą pod tronem
I krzykną wielką ciszą... lub głosów milionem.
A teraz tylko czasem kobieta zapłacze -
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Aż nagle na katedrze zagrali trębacze!!
Mariackim zrazu cicho śpiewają kurantem,
A później, później bielą, później amarantem,
Później dzielą się bielą i krwią, i szaleństwem,
Wyrzucają z trąb radość i miłość z przekleństwem,
I dławią się wzruszeniem, i płakać nie mogą,
I nie chrypią, lecz sypią w tłum radosną trwogą
A ranek, mroźny ranek sypie w oczy świtem.
A konie? Konie walą o ziemię kopytem
Konnica ma rabaty pełne galanterii
Lansjery-bohatery! Czołem kawalerii'
Hej, kwiaty na armaty! Żołnierzom do dłoni!
Katedra oszalała! Ze wszystkich sił dzwoni.
Księża idą z katedry w czerwieni i zlocie.
Białe kwiaty padają pod stopy piechocie.
Szeregi za szeregiem' Sztandary' Sztandary'

A On mówić nie może' Mundur na nim szary
    • nielubiegazety2 Leopold Staff "LEGIONY" 11.11.05, 09:14
      Leopold Staff
      LEGIONY


      Nad całą ziemią polską sprzecznych haseł głosy
      Przeciągają, mkną chmury jak kiry, jak krepy
      I przelatują ciemne, ważące się losy.

      A w dole, depcąc pola zamienione w stepy,
      Dwie ławy wojsk, zwróconych przeciw sobie czoły,
      Jako ruchomw ściany, przesuwa bój ślepy.

      Jako dwa gór łańcuchy, dwa wrogie żywioły
      Prą naprzód, to się cofają wstecz z chwilowych stanic;
      Jak dwa zjeżone kolców stalą ostrokoły,

      Jak płoty, w swym uporze nie baczące na nic,
      Grodzą ziemię obręczą swych ciał i oręża,
      Szukając bez wytchnienia swej ojczyźnie granic.

      I gdy na siebie godzą piersią w pierś, mąż w męża,
      Ojczyzna, zda się, kurczy jako serce w bolu,
      Do przestrzeni ich trupem zasłanej się zwęża.

      Bo brat zabija brata na rodzinnym polu,
      W bliźnie łona kieruje cios żelaznych cierni,
      Wśród wspólnych zagród, które goreją w okolu.

      Z przeciwnych stron? Dla własnej krwi bezmiłosierni?
      W imię ojczyzny jednej? Szalejąż w obłędzie?
      Któremu z haseł wierni? Któremu niewierni?

      Nad bratobójstwo rąk swych wyżsi i nad sędzie,
      Za wolność w śmierć ofiarną idą po kolei,
      Posłuszni sercom swoim, nie grzmiącej komendzie.

      Ach! Żołnierze to własnej najwyższej nadziei,
      Nadziei, której dzisiaj tragedia na imię!
      Wynurzają się z wrogich głębokich transzei,

      Cali w ogniu i w ranach, w boleści i w dymie
      Mając w przeciwnych piersiach - jednych modlitw zgodę,
      A w oczach widmo jednej tęsknoty olbrzymie!

      Za sen swych dusz jedyny, ojczyzny swobodę,
      W strasznym krzuku natarcia, co wstrząsa bezbrzeżem,
      Zawodzą nieśmiertelną do Wolności Odę!

      Świadczą, z kim są związani hasłem i przymierzem,
      Nawet w obcych mundurach walcząc w barwach Ziemi!
      - Każdy, zrodzon oraczem, kona jej żołnierzem:

      Strzelając z klęczek zda się, kolany zgiętymi
      Przeprasza - i wśród śmierci niskiego pokłonu,
      Na twarz padając, nim go martwota oniemi,

      U ojczymy za braci krew prosi pardonu!
      • nielubiegazety2 Józef Mączka WSTAŃ, POLSKO MOJA! 11.11.05, 09:15
        Józef Mączka
        WSTAŃ, POLSKO MOJA!

        Wstań, Polsko moja!
        Uderz w czyn!
        Idź znów przebojem w bój szalony!
        Już płonie lont podziemnych min-
        Krwawą godzinę biły dzwony-
        Zerwane pęta- uderz w czyn!


        Wstań Polsko moja!
        Strząśnij proch
        Żałosne ucisz łkania!
        Za tobą zimny smutków loch-
        Przed tobą świty zmartwychwstania!

        Wstań ,Polsko moja,
        w ogniach zórz!
        Nowe się szlaki krwawią Tobie!
        O, lżej Ci będzi w gromach burz
        Niźli w zawiędłych wspomnień grobie-

        Wstań ,Polsko moja, w blaskach zórz!
        • nielubiegazety2 Kazimierz Wierzyński LISTOPAD 1918 11.11.05, 09:16
          Kazimierz Wierzyński
          LISTOPAD 1918


          To jest ostatnia jesień, niebezpieczna pora,
          I ostatnie zarosłe niewolą przysłowie,
          Zwołajcie nocne zjawy i wpuśćcie upiora,
          Niech pyta - i niech naród mu teraz odpowie.

          Niech spojrzą sobie w oczy, dwa widma i wrogi,
          I rozstrzygną, kto kogo na nowo powali:
          Ta przeszłość kościotrupia, talizman złowrogi
          Czy tłum, co ciągnie z krzykiem i nie wie, co dalej.

          Wybierać trzeba szybko, raz jeden - na wieki,
          Jeśli wolność - to twardą, bez leź i zalotów.
          To nic, że miasto śpiewa i płaczą powieki,
          Kto na wierzch ją wywłóczy - na wszystko jest gotów.

          Sępim wzrokiem po kraju jałowym przeleci,
          Po ruinach, po nędzy rozległej dokoła:
          Musi zgarnąć i złożyć tę wolność ze śmieci
          I przepchać ją przed światem i stawić mu czoła.

          Bo na cóż liczyć, patrzcie! Ta garstka pielgrzymia,
          Co przed dworcem na deszczu wystaje i czeka,
          To jest wszystko - tę pustkę bez dna wyolbrzymia,
          Otwiera loch nicestwa i straszy z daleka.

          A jednak tylko oni, ta młodość po prostu,
          Co upartym czekaniem od lat się nie nuży,
          Z tego placu wypadnie i skoczy jak z mostu
          W ślepy mrok i na ślepo się w przyszłość zanurzy.

          Natchnionymi płucami jej ciemność przedmucha
          I udeptaną ziemię raz jeszcze rozdrapie,
          I z mroźnego szaleństwa przywoła tu ducha,
          By ogień w czterech rogach podkładał na mapie.

          Najwyższy czas! Już wieje niebezpieczną porą,
          Już dymi mokry dworzec i dudni pociągiem.
          Czy teraz jesień wygnać - niech sami wybiorą -
          Czy martwe truchło wynieść do góry posągiem?!

          Wstrzymajcie szumny pochód. Niech stanie na mieście
          I usta rozkrzyczane w milczenie pozbiera.
          Jedno jest tylko hasło, milcząco je nieście:
          Wierzy się lub nie wierzy, żyje lub umiera.
          • nielubiegazety2 Jan Lechoń 11 LISTOPADA 11.11.05, 09:16
            Jan Lechoń
            11 LISTOPADA

            Kiedy nocą śpi scena, śnią maszyny huczne
            I umilkły pioruny, burze, deszcze sztuczne,
            Kiedy teatr bez widzów, jak kościół bez wiernych,
            Jest tylko świętym domem tajemnic niezmiernych
            Ci, co słońcem zrobili blask ramp migotliwy
            I świat stworzyli bardziej niż życie prawdziwy,
            Których wiecznie trwać będą miłość i cierpienie,
            Schodzą się jako duchy i stają na scenie.
            Was wzywam! Nasze bowiem słowa są ułomne
            I nie dosyć są wielkie, i za mało skromne,
            Nie dość żeśmy cierpieli, za mało walczyli,
            Byśmy mogli cośkolwiek powiedzieć w tej chwili.
            Ale ty, któryś poszedł za granicę świata
            Wezwać pomsty na przemoc, co naród przygniata,
            I słowa znalazł takie, żeś temi samemi
            Od nas mówił do nieba, od nieba do ziemi,
            I ty coś nie znał ziemskich pożądań marności,
            Tylko cuda początku i słońce przyszłości,
            Coś nad w grobie leżącą stał jak anioł złoty
            I krew i łzy jej wszystkie przemieniał w klejnoty -
            Wy mówcie! Ty, o którym nie wierzymy sami,
            Jak to? On żył naprawdę i był między nami,
            Ty, który w czas bez wiary i na wszystko głuchy
            Przyszedłeś dać świadectwo, że są jeszcze duchy,
            Patrz! Mroki się rozpierzchły i w otchłani giną,
            Jakaś ręka spuszczoną targnęła kurtyną,
            Konrada jakaś postać prowadzi bezglosa.
            Kto to? Może robotnik albo dziewka bosa.
            We wszystkich domach światła rozbłysły wśród nocy.
            Uradujcie się w grobach, wolności prorocy!
            Gdzie kat zaciskał stryczek wkoło dumnej głowy,
            gdzie stała szubienica, jest krzyż Chrystusowy!
            Płyniesz teraz przeszłości niewstrzymana falo!
            Oto się nad Krakowem złote blaski palą,
            Król Zygmunt milcząc patrzy, jak Wisła się wije,
            I wtedy dzwon uderzył! Ten sam, co dziś bije!
            Bij! I porwij nas w swoje chyboty ogromne,
            Wołaj: "Bądźcie jak tamci, to was nie zapomnę,
            A. wtedy ci, co przyjdą, gdy się wiek wasz prześni,
            O was także pomyślą, słuchając mej pieśni,
            A Ty, który jedyny możesz stać w tym dźwięku
            I w Tobie jednym serce nie zadrży od lęku,
            Bo kiedyś Ty go słuchał - to nienadaremno
            I sam jeden powstałeś w niewoli noc ciemną,
            Budź ospałych: niech głosem Twoim mówi cały
            Tysiąc lat krwi i potu, i tej ziemi chwały,
            I marzenia poetów, mogiły żołnierzy!".
            Niech więc głowę pochyli, kto w cuda nie wierzy,
            Ten, który umiał cierpieć, a radość go trwoży,
            Kto nie stargał na szyi niewoli obroży,
            I kto chce przyszłość wstrzymać, i kto przeszłość plami,
            Niechaj wyjdą tą nocą. Bo dziś pod gwiazdami
            Jakieś cienie po polach, po mieście się snują
            I wśród płaczu padają. I ziemię całują.
            • nielubiegazety2 Edward Słoński PRZYŚNIŁA SIĘ DZIECIOM POLSKA 11.11.05, 09:17
              Edward Słoński
              PRZYŚNIŁA SIĘ DZIECIOM POLSKA


              Przyśniła się dzieciom Polska
              Czekana przez tyle lat,
              Do której modlił się ojciec
              Za którą umierał dziad.


              Przyśniła się dzieciom Polska
              W purpurze żołnierskiej krwi-
              Szła z pola bitym gościńcem,
              Szła i pukała do drzwi.


              Wybiegły dzieci z komory,
              Przypadły Polsce do nóg
              I patrzą- w mrokach przyziemnych
              Posępny czai się wróg.


              Dobywa ostre żelazo
              zbójecką podnosi dłoń ...
              Więc obudziły się dzieci
              i pochwyciły za broń


              Na progu Polski idącej
              Układły na wieczny sen
              Swych oczu modre bławaty
              I płowy swych główek len.
              • nielubiegazety2 Leopold Staff POLSKO,NIE JESTEŚ TY JUŻ NIEWOLNICĄ 11.11.05, 09:18
                Leopold Staff
                POLSKO, NIE JESTEŚ TY JUŻ NIEWOLNICĄ!


                Polsko, nie jesteś ty już niewolnicą!
                Łańcuch twych kajdan stał się tym łańcuchem,
                Na którym z lochu, co był twą stolicą
                Lat sto, swym własnym dźwignęłaś się duchem.

                Nie przyszły ciebie poprzeć karabiny
                Ni wiodły za cię bój komety w niebie,
                Ni z Jakubowej zstąpiły drabiny
                W pomoc anioły. Powstałaś przez siebie!

                Dzisiaj wychodzisz po wieku z podziemia,
                Z ludów jedyny ty lud czystych dłoni,
                Co swych zaborców zdumieniem oniemia,
                Iż tym zwycięża jeno, że się broni.

                Ducha wspomnieniem ich ci nie rozsierdzę,
                Żyłaś miłością, nie zaś zemsty żołdem,
                Choć serce twardsze masz niż Flandrii twierdze,
                Co ci przyznano nowym pruskim hołdem.

                Ty, broniąc siebie wbrew wszelkiej nadziei,
                Broniłaś jeno od czarnej rozpaczy
                Wiary, że wolność, prawo, moc idei
                Nie jest czczym wiatrem ust, ale coś znaczy.

                Duchową bronią walczyłaś i zbroją,
                O którą pękał każdy cios obuchem.
                Więc dziś myśl każdą podłóż ziemią swoją
                I każdą ziemi swej piędź nakryj duchem.

                Żadne cię miana nad to nie zaszczycą,
                Co być nie mogło przez wiek twą ozdobą!
                Polsko, nie jesteś ty już niewolnicą!
                Lecz czymś największym, czym być można: Sobą!
                • franciszekszwajcarski nie lubisz gazety, ale gazeta lubi ciebie :) 11.11.05, 13:19
    • zwykly2 Re: Jan Pawł II 11.11.05, 09:45
      Ześlij Ducha Twego, Panie, i odnów oblicze ziemi......tej ziemi
      • henryk.log Re: Jan Pawł II 11.11.05, 20:37
        Piękne !!!

        zwykly2 napisał:

        > Ześlij Ducha Twego, Panie, i odnów oblicze ziemi......tej ziemi
    • t0g Re: Nielubięgazety: dzięki za "PIŁSUDSKIEGO"! 11.11.05, 10:48
      To jeden z moich ulubionych wierszy, od słów "Otworzyć wszystkie okna!..." znam
      już do końca na pamięc i często sobie w myślach powtarzam. Z wielką radościa
      przeczytałem całość, którą przytoczyłeś!

      Tutaj inny patriotyczny wiersz, może tez wart przytoczenia dziś. Druga strofa
      jest bardzo mało znana, a moim zdaniem, jest tak samo znakomita, jak pierwsza!

      Ignacy Krasicki
      Hymn do miłości ojczyzny

      Święta miłości kochanej ojczyzny,
      Czuję cię tylko umysły poczciwe !
      Dla ciebie zjadłe smakują trucizny,
      Dla ciebie więzy, pęta nie zelżywe.
      Kształcisz kalectwo przez chwalebne blizny,
      Gnieździsz w umyśle rozkoszy prawdziwe.
      Byle cię można wspomóc, byle wspierać,
      Nie żal żyć w nędzy, nie żal i umierać (bis)

      Wolności! której dobra nie docieka
      Gmin jarzma zwykły, nikczemny i podły;
      Cecho dusz wielkich, ozdoba człowieka,
      Strumieniu boski, cnót zaszczycon źródły !
      Tyś tarczą twoich Polaków od wieka,
      Z ciebie się pasmem szczęścia nasze wiodły.
      Większaś nad przemoc! A kto ciebie godny
      Pokruszył jarzma albo padł swobodny. (bis)
    • smok5 Jak ja lubię takie posty. 11.11.05, 10:50
      Jakoś tak cieplej zrobiło się na duszy :).
    • nielubiegazety2 Cyprian Kamil Norwid CO TO JEST OJCZYZNA? 11.11.05, 11:03
      Cyprian Kamil Norwid
      CO TO JEST OJCZYZNA?

      Żeby zapytał kto Jana III-go
      idącego pod Wiedeń,
      co to jest Ojczyzna?-
      odpowiedziałby:
      "Jest to miejsce,

      w którym najmilej spocząć i umrzeć -
      kiedy się ma gotowość nieustanną życia,
      i utrudzania się tam,
      gdzie w każdym czasie danym
      najdzielniej o Ludzkość idzie."

      Na tych prawach moralnych
      wyprowadził Jan III-ci wojsko
      poza Polskę przeciw prawom Polski.
      Toż samo zrobił Napoleon Wielki z Francją.

      Albowiem - szlachetny człowiek
      nie mógłby wyżyć dnia jednego w Ojczyźnie,
      której szczęście nie byłoby tylko procentem
      od szczęścia Ludzkości.

      Wszyscy dziadowie
      i
      Ojcowie Rzeczypospolitej Polskiej
      tak pojmowali sprawę polską.
      • echo_o Współcześniej i w innej konwencji... 11.11.05, 13:54
        NIE PYTAJ O POLSKĘ
        Grzegorz Ciechowski


        To nie karnawał
        ale tańczyć chcę
        i będę tańczył z nią po dzień

        to nie zabawa
        ale bawię się
        bezsenne noce senne dnie

        to nie kochanka
        ale sypiam z nią
        choć śmieją ze mnie się i drwią

        taka zmęczona
        i pijana wciąż
        dlatego nie

        NIE PYTAJ WIĘCEJ MNIE

        nie pytaj mnie
        dlaczego jestem z nią
        nie pytaj mnie
        dlaczego z inną nie
        nie pytaj mnie
        dlaczego myślę że...
        że nie ma dla mnie innych miejsc

        nie pytaj mnie
        co ciągle widzę w niej
        nie pytaj mnie dlaczego w innej nie
        nie pytaj mnie
        dlaczego ciągle chce
        zasypiać w niej i budzić się

        te brudne dworce
        gdzie spotykam ja
        te tłumy które cicho klną

        ten pijak który mruczy coś przez sen
        że PÓKI MY ŻYJEMY ona żyje też

        NIE PYTAJ MNIE
        NIE PYTAJ MNIE
        C0 WIDZĘ W NIEJ
        {...}
    • gapulek Dziekuje! 11.11.05, 11:23
      • nabukko Także.... 11.11.05, 13:12
    • daimona brawo, dzięki za te wiersze n/t 11.11.05, 13:05

      • beksiulek Re: brawo, dzięki za te wiersze n/t 11.11.05, 13:25
        < a może coś zaśpiewamy?:)

        Warczą karabiny i dzwonią pałasze,
        to Piłsudski ruszył w pole, a z nim wojsko nasze,
        a z nim wojsko nasze.

        Wodzu , wodzu miły, przywódź świętej sprawie
        i każ trąbić trębaczowi, gdy staniem w Warszawie
        gdy staniem w Warszawie.

        Gdy staniem w Warszawie, w tym królewskim grodzie,
        to poleci na rozprawę co jest sił w narodzie,
        co jest sił w narodzie.

        Wisłą pieśń poleci - falami jasnemi,
        że nie będzie już Moskali na piastowskiej ziemi,
        na piastowskiej ziemi.

        • melisa-bb Re: brawo, dzięki za te wiersze n/t 11.11.05, 20:12
          Dzięki, jak to dobrze że na Fk moze byc zgodnie i pięknie.
    • echo_o 11 listopada 11.11.05, 13:47
      Zbigniew HERBERT

      ŻYWOT WOJOWNIKA

      Stanął na progu pokoju, w którym leżał jego umarły ojciec,
      owinięty jak jedwabnik w woskową ciszę - i krzyknął.
      Od tego to się zaczęło.
      Czepił się huku i piął się po nim w górę, gdyż wiedział,
      że cisza oznacza śmierć. Rytm podkutych butów, tętent kopyt
      na moście - błękitne szarawary huzara. Grzmot bębnów i
      muszkieterowie wstępują w chmurę dymu - srebrna szpada oficera.
      Ryk armat,ziemia jęczy jak bęben - trójkątne czako Marszałka.
      Więc kiedy umarł, wierni żołnierze chcą, aby po drabinie wrzawy
      wstąpił w niebo. Sto dzwonnic rozkołysało miasto. W chwili,gdy
      znajduje się ono najbliżej nieba, kanonierzy strzelają.
      Ale nie mogą odłupać twardego lazuru na tyle, aby Marszałek
      zmieścił się cały ze szpadą i trójkątnym czakiem.
      Teraz znów się odkleił i spadł na twarz ziemi.
      Wierni żołnierze podnoszą go i jeszcze raz strzelają w górę.
    • leje-sie Kasprowicz: Rzadko na moich wargach 11.11.05, 13:53
      Rzadko na moich wargach -

      Niech dziś to warga ma wyzna -

      Jawi się krwią przepojony,

      Najdroższy wyraz: Ojczyzna.



      Widziałem, jak się na rynkach

      Gromadzą kupczykowie,

      Licytujący się wzajem,

      Kto Ją najgłośniej wypowie.



      Widziałem, jak między ludźmi

      Ten się urządza najtaniej,

      Jak poklask zdobywa i rentę

      Kto krzyczy, iż żyje dla Niej.



      A potem podniósłszy głowę,

      Do dalszej wstając podróży,

      Woła: „Miej radość w duszy,

      Bo tylko radość nie nuży.



      Podporą ci będzie i brzaskiem

      Ta ziemia tak bujna, tak żyzna,

      Nią ci ja jestem, na zawsze,

      Twa ukochana Ojczyzna”.



      Jakiś złośliwy złoczyńca

      Pszeniczne podpala stogi,

      U bram się wije niebieskich

      W rozpaczy człowiek ubogi.



      Jakaś mordercza zaraza

      Z głodem zawiera przymierze,

      Na przepełnionych cmentarzach

      Krzyże się wznoszą świeże.



      Jakoweś głuche tętenty

      Wskroś przeszywają powietrze,

      Kłębią się gęste chmurzyska,

      Czyjaż to ręka je zetrze?



      Jakaś olbrzymia rzeka

      Wezbrała krwią i zalewa

      W krąg purpurowe swe nurty,

      Zabiera domy i drzewa.



      A nad tą dolą-niedolą

      Poranna nieci się zorza,

      Na pieśń mą, Ojczyzny pełną,

      Spływa promienność jej Boża.



      W mej pieśni, bogatej czy biednej-

      Przyzna mi ktoś lub nie przyzna-

      Żyje, tak rzadka na wargach,

      Moja najdroższa Ojczyzna.

      _______

      Mysl madra i madrych kilka slow, ale nawet i ten wiersz nie ustrzegl sie kiczu.
      Wiec moze lepiej zmilczec?

    • gosia_chello Rota Piłsudczyków 11.11.05, 20:28
      Nie rzucim Ciebie, wodzu nasz,
      Nie damy pogrześć Sprawy!
      Sztandar przy którym wiecznie trwasz,
      Oddamy Bogu krwawy!
      Nie wyrwie nam go swój ani wróg-
      Tak nam dopomóż Bóg!

      Nie spoczniem, póki w proch i pył
      Nie legnie przemoc wraża!
      Zaczerpniem z ducha twego sił,
      Z wiarą, co cuda stwarza.
      Śmiało po złoty sięgniem róg-
      tak nam dopomóż Bóg!

      Pójdziemy gdy zapalisz wić,
      Na kule i na druty!
      Choćby w katordze przyszło zgnić,
      Nie złożym szabli póty,
      Póki shańbiony polski próg-
      tak nam dopomóż Bóg!

      Niestraszne dla nas gromy burz
      Ani więzienia mury,
      Bo cóż dla ducha kraty, cóż
      Więzienia mrok ponury?
      Nie zlękniem się podziemnych dróg-
      tak nam dopomóż Bóg!

      Wszak na sumieniach polskich my
      Ołowiem dzisiaj legli...
      Podłym zmącimy słodkie sny
      Jak grom z tatrzańskich regli...
      Wolność by tęczy tęczy błyśnie łuk-
      tak nam dopomóż Bóg!

      O, niedaremny był twój trud
      I niedaremne znoje!
      O, cześć Ci, sława, coś nas wiódł
      Na pierwsze z Moskwą boje!
      Przeorze Polskę dziś Twój pług-
      tak nam dopomóż Bóg!
    • gosia_chello Julian Tuwim "JÓZEF PIŁSUDSKI" 11.11.05, 20:33
      Wiedzą, że brwi krzaczaste, że sumiaste wąsy,
      I że nieprzepisową nosi maciejówkę,
      Słyszeli, że dosadnym wyraża się słówkiem,
      Że z litewska przeciąga i że miewa dąsy.
      Wiedzą jeszcze, że "forsy" nie ruszy. To cenią,
      Więc chamską czują trwogę i dumny szacunek.
      Jak w narożnym sklepiku groszowy rachunek,
      Sprawdzają go swym sercem, jak własną kieszenią.
      Kiedy autem przez miasto, błękitnie i chmurnie,
      Przemknie, ciągnąc za sobą siwy tren legendy,
      Oglądają się-czując na chwilę, podskórnie,
      Dreszczyk, zew nieziszczalny okrutnej komendy,
      Zew, wiecznie narzucany tak gorzkim milczeniem,
      Lub czasem słów cykutą, prosto w twarz bryźniętą,
      Że mógłby tym wołaniem uskrzydlić kamienie,
      Lecz nie ich. l wie o tym. l strasznie pamięta.
      A tu rosną i rosną zmagania olbrzymie,
      Prawda, której nie wcieli w rozkazy pułkowe,
      W żadne prawa, dekrety, w żadną ludzką mowę,
      Tylko w mękę: "Wielkości, jakie twoje imię?"
      Gdy wyszedł na ulicę, gdy trzeszczały kości,
      Gdy o tę prawdę grzmiało serce i armaty,
      Znów chcieli jej "na co dzień", na raty, na spłaty,
      Paragrafami mierząc huragan wolności!
      I zawsze będą mierzyć, a nigdy nie zmierzą
      Pomrukując po kątach zdziwieniem, zawodem.
      I w cierpką miłość jego nigdy nie uwierzą,
      Kiedy przez Polskę idzie samotnym pochodem.
      Tylko mu raz, pod oknem, kiedy dumał nocą,
      Wyszlochał wszystko żołnierz, stojący na warcie.
      Płakał, płakał jak dziecko: "Ach czemu, ach po co
      Tak męczysz się, tak cierpisz za nas, Komendancie?"
      • t0g Re: Był jeszcze inny wiersz Tuwima o Piłsudskim 11.11.05, 21:00
        Dzieki, Gosiu, za ten wiersz - ja go w góle nie znałem, podejrzewam, że wielu
        innych też.

        Tuwim (chyba on? ale reki uciac sobuie nie dam...) napisał jeszcze inny wiersz o
        Piłsudskim, w którym powtarza się fraza: "Ten zamyślony starszy pan". Może też
        znasz ten wiersz? Marszałek podobno miał jakies swoje ulubione uzdrowisko, do
        którego tylko jeździł - czy nie Truskawiec? - i lubił tam samotnie spacerowac po
        parkowych alejkach. Ten wiersz własnie chyba opowiadał o "zamyślonym strszym
        panu" spacerującym po uzdrowiskowym parku.

        Tuwim, niestety, w ostatnim, już mało sławnym okresie swojej twórczości napisał
        bardzo brzydko o Piłsudskim - w któryms jego wierszy popełnionych juz po wojnie,
        z gatunku tych "rozliczeniowych", znalazło sie zdanie "Gdy Polskę toczył rak
        Marszałka...".

        Ja skłonny jednak byłbym Tuwimowi to wybaczyć. Ludzie na starość mają rózne
        fiksacje i całkiem usprawiedliwione jest oddzielenie "grubą kreska" tych lat w
        życiu danego twórcy od okresu, w którym pozostawal on w pełni sił twórczych.

    • henryk.log Re:Panie " nielubiegazety2", GW tnie mi "skrzydła" 11.11.05, 20:50
      .. w Pańskim wątku!!! :-)))))))))))))))))))
    • t0g Zabrakło jeszcze patriotycznej muzyki - uzupełniam 11.11.05, 21:28
      Na pierwszym miejscu, myśle, powinna dziś byc ta melodia:

      groszek.741.com/11_listopada/legiony.mp3
      A tu jeszcze dwie inne z mojego ulubionego repertuaru patriotycznego:

      groszek.741.com/11_listopada/marsz_polonia.mp3
      groszek.741.com/11_listopada/warszawianka1831.mp3
      • t0g Re: Jeszcze Polonez nr 3 op. 40 Chopina 11.11.05, 21:45
        groszek.741.com/11_listopada/polonez3op40.mp3
    • basia.basia Żurawiejki 11.11.05, 22:01
      Żurawiejki na pułki kawalerii

      1 Pułk Szwoleżerów J. Piłsudskiego (otok amarantowy) Warszawa
      1. Ciesz się bracie Szwoleżerze masz protekcję w Belwederze
      Lance do boju, szable w dłoń, bolszewika goń, goń, goń
      2. W Belwederze na kwaterze pośpisz bracie Szwoleżerze
      Lance do boju...

      2 Pułk Szwoleżerów Rokitniańskich (otok biały) Starogard
      1. Dzielnie skaczą przez bariery Rokitniańskie Szwoleżery
      Lance do boju...
      2. Kradną kury, kradną sery Rokitniańskie Szwoleżery
      Lance do boju...

      3 Pułk Szwoleżerów Kozietulskiego (otok żółty) Suwałki
      1. Kto przykładem w boju świeci? Szwoleżerów Pułk to trzeci
      Lance do boju...
      2. Kto w Suwałkach robi dzieci? Szwoleżerów Pułk to trzeci
      Lance do boju...

      1 Pułk Ułanów Krechowieckich (otok amarantowy) Augustów
      1. Zawsze dzielni, wszędzie znani, Krechowieccy to ułani
      Lance do boju...
      2. Wielkopański, Jaśniepański, Krechowiecki Pułk ułański
      Lance do boju...

      2 Pułk Ułanów Grochowskich (otok biały)Suwałki
      1. Przy kieliszku koić troski zwykł ułanów Pułk Grochowski
      Lance do boju...
      2. Lampas z gaci, płaszcz z gałganów to jest drugi Pułk Ułanów
      Lance do boju...

      • basia.basia Re: Żurawiejki - cd. 11.11.05, 22:07
        3 Pułk Ułanów Śląskich (otok żółty) Tarnowskie Góry
        1. Jedzie ułan, dupa w chmurach. To jest Pułk w Tarnowskich Górach
        Lance do boju...
        2. Za pogrzebem szarżą leci, to jest Pułk ułanów trzeci
        Lance do boju...

        4 Pułk Ułanów Zaniemeńskich (otok chabrowy) Wilno
        1. Czwarty – to nie lada gratka kwateruje w mieście „Dziadka”
        Lance do boju...
        2. Weneryczny i pijański, to jest czwarty Pułk ułański

        6 Pułk Ułanów Kaniowskich (otok błękitny) Stanisławów
        1. Dumna mina a łeb pusty, to jest Pułk ułanów szósty
        Lance do boju...
        2. Nigdy trzeźwi, zawsze wlani, to Kaniowscy są ułani
        Lance do boju...

        • basia.basia Re: Żurawiejki - cd. 11.11.05, 22:08
          8 Pułk Ułanów im. Ks. Józefa Poniatowskiego (otok żółty) Kraków
          1. Same grafy i barony, ósmy zdobi nam salony
          Lance do boju...
          2. Krzywa buzia, krzywa nózia, to ułani księcia Józia
          Lance do boju...

          10 Pułk Ułanów Litewskich (otok amarantowy) Białystok
          1. Psy wyją na widok jego – to jest ułan z dziesiątego
          Lance do boju...
          2. O „Dziesiątym” nic nie wiemy więc go chwalić nie będziemy
          Lance do boju...

          13 Pułk Ułanów Wileńskich (otok różowy) Nowa Wilejka
          1. Zawsze dzielny i bojowy, to trzynasty Pułk różowy
          Lance do boju...
          2. Księżyc w czole, w dupie gwiazda, to tatarska nasza jazda
          Lance do boju...

          14 Pułk Ułanów Jazłowieckich (otok żółty) Lwów
          1. Hej dziewczęta w górę kiecki, jedzie ułan jazłowiecki
          Lance do boju...
          2. Zawadiacko głowę nosi i do szarży sam się prosi
          Lance do boju...
      • t0g Re: Żurawiejki - lance do boju 11.11.05, 22:08
        Śp. pamięci Rotmistrz Tadeusz Jacobson - postac uwieczniona w filmie Zanussiego
        "Cwał", gdzie występuje on jako pan w furażerce, niestety niezbyt podobny do
        prawdziwego Rotmistrza - mówił mi, kiedy byłem wyrostkiem, że prawidłowo ta
        komenda brzmiała "Lanca do boku!" (liczba pojedyncza i nie "do boju", tylko "do
        boku").
        • t0g Re: Ułani z Grudziadza i z pułku Króla Jana 11.11.05, 22:11
          O tych z Grudziądza była jakos tak:
          "Doopy mają jak z mosiądza
          To ułani sa z Grudziądza..."

          A o tych z Pułku im. Króla Jana jeszcze brzydziej:

          "Ch...e maja po kolana
          To ułani Króla Jana!"
    • jak_nie_jak_tak Gratulacje nielubiacy! 11.11.05, 22:06
      Tylko zmien nicka, najlepiej na bardzo_lubiacy. Wtedy twoje watki beda wisialy
      zawsze wysoko (beda zawsze podwieszone:)))
    • d3b3 Re: Jan Lechoń "PIŁSUDSKI" 12.11.05, 00:09
      WCZORA - I - JA
      Oh! smutna to jest i mało znajoma
      Głuchota -
      Gdy Słowo słyszysz - ale ginie koma
      I jota...
      *
      Bo anioł woła... a oni ci rzeką:
      "Zagrzmiało!"
      Więc trumny na twarz załamujesz wieko
      Pod skałą.
      *
      I nie chcesz krzyknąć: "Eli... Eli..." - czemu?
      - Ach, Boże!...
      Żagle się wiatru liżą północnemu,
      Wre morze.
      *
      W uszach mi szumi (a nie znam z teorii,
      Co burza?),
      Więc śnię i czuję, jak się tom historii
      Z-marmurza...
      • joannabarska O wspaniałym wierszu Broniewskiego cisza? 12.11.05, 01:31



        Władysław Broniewski



        Bagnet na broń



        Kiedy przyjdą podpalić dom,
        ten, w którym mieszkasz - Polskę,
        kiedy rzucą przed siebie grom
        kiedy runą żelaznym wojskiem
        i pod drzwiami staną, i nocą
        kolbami w drzwi załomocą -
        ty, ze snu podnosząc skroń,
        stań u drzwi.
        Bagnet na broń!
        Trzeba krwi!

        Są w ojczyźnie rachunki krzywd,
        obca dłoń ich też nie przekreśli,
        ale krwi nie odmówi nikt:
        wysączymy ją z piersi i z pieśni.
        Cóż, że nieraz smakował gorzko
        na tej ziemi więzienny chleb?
        Za tę dłoń podniesioną nad Polską-
        kula w łeb!

        Ogniomistrzu i serc, i słów,
        poeto, nie w pieśni troska.
        Dzisiaj wiersz-to strzelecki rów,
        okrzyk i rozkaz:
        Bagnet na broń!

        Bagnet na broń!
        A gdyby umierać przyszło,
        przypomnimy, co rzekł Cambronne,
        i powiemy to samo nad Wisłą.





        "Żyj tak, aby twoim znajomym zrobiło się smutno, kiedy umrzesz". JULIAN TUWIM
        • joannabarska Dobra rada: poczytaj! 12.11.05, 01:44
          www.sws.org.pl/broniewski/module.php?op=gbook
          • janbezziemi Re: Dobra rada: poczytaj! 12.11.05, 09:28
            Pani Joanno, tym razem ja się z Panią nie zgodzę. Wiersz Broniewskiego
            znakomity, wiadomo, ale on nie jest poswięcony osobie marsz. Piłsudskiego jak
            tamte, więc nie powinien tu sie znależć, choc autor był w Legionach. Dziękuje
            jednak Pani za podanie tego linku, w którym interesujace są równiez same opinie
            o poecie. I prawdą jest, ze Broniewski jest coraz mniej znany przez mlode
            pokolenia Polakow. Tworzy sie jakby kolejna, inna już, biała plama. Nie bez
            winy są tu programy szkolne i sami polonisci.
        • d3b3 Re: Cisza... 13.11.05, 00:31
          Ze spuszczoną głową, powoli
          idzie żołnierz z niemieckiej niewoli.

          Dudnią drogi, ciągną obce wojska,
          a nad nimi złota jesień polska

          Usiadł żołnierz pod brzozą u drogi,
          opatruje obolałe nogi.

          Jego pułk rozbili pod Rawą,
          a on bił się, a on bił się krwawo,

          szedł z bagnetem na czołgi żelazne,
          ale przeszły, zdeptały na miazgę.

          Pod Warszawą dał ostatni wystrzał,
          potem szedł. Przez ruiny. Przez zgliszcza.

          Jego dom podpalili Niemcy!
          A on nie ma broni, on się nie mści...

          Hej, ty brzozo, hej ty brzozo - placzko,
          smutno szumisz nad jego tułaczką,

          opłakujesz i armię rozbitą,
          i złe losy, i Rzeczpospolitą...

          Siedzi żołnierz ze spuszczoną głową,
          zasłuchany w tę skargę brzozową,

          bez broni, bez orła na czapce,
          bezdomny na ziemi-matce.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja