annamarla
14.11.05, 21:34
Całym sercem byłam i jestem za PO. Należę do pokolenia 30-latków; głosowałam
na PO i Tuska i płakałam ze złości po ogłoszeniu zarówno jednych jaki i
drugich wyników. Nie przesadzajmy jednak z tą modą na obrzucanie PiS-u
błotem. Kojarzy mi się to z przebrzmiałą już modą na szkalowanie Michała
bodajże Wiśniewskiego; każdy "cool" intelektualista musiał rzucić swoim
kamieniem i dopiero wtedy mógł odejść uchachany. Niestety teraz sytuacja jest
o wiele poważniejsza: oto chcąc nie chcąc musimy stanąć twarzą w twarz z
ludźmi, którzy przez kilka lat będą tworzyć naszą rzeczywistość. Nie
utrudniajmy im tego. Pomimo moherowych beretów, zaściankowości,
nietolerancji, zacofania obyczajowego ci ludzie także mają swoje plusy.
Polska jest krajem specyficznym: wymaga totalnego odchwaszczenia, choć my,
młodzi nie zdajemy sobie z tego sprawy. Wydaje nam się, że wystarczy od razu
wystartować. Może jednak jeszcze nie ukończony jest ten pas startowy? Jeden z
moich znajomych wspominał swoją pracę w Ministerstwie Sprawiedliwości za
czasów gdy Kaczyński stał na jego czele: "to był jedyny czas kiedy w tym
ministerstwie chciało się pracować". Tym wszystkim, co napisałam powyżej
staram się pocieszać. Staram się znaleźć jakiś lukier na tym słonym ciastku.
Bo mimo wszystko tam, gdzie jest sprawiedliwiej jest i biedniej. A ja
reprezentuję klasę średnią. I to nie jest moje ciastko, niestety. Zastanawiam
się: czy chcę żyć w kraju, w którym panuje "Bieda i Sprawiedliwość"?