Dodaj do ulubionych

In-vitro - co mają do tego księża?

17.11.05, 08:26
Po wczorajszej debacie w TVP1 na temat polityki prorodzinnej państwa i w
szczegolności metody in-vitro tak sie zastanawiam jak to możliwe że polski
Kościół dyktuje rządowi swoją wole i przekłada sie to potem (oby nie!) na
decyzje społeczno-polityczne. Jeżeli Kościół koniecznie chce sie włączac w
zycie polityczne i koniecznie chce "dobrze" dla ludzi to niech również
koniecznie wyodrębni ze społeczeństwa grupę swoich fanów dla których rząd
będzie tworzył idiotyczne zakazy i nakazy.
Nie wyobrażam sobie jakim prawem ktoś może zabraniać małżonkom prawa
posiadania dziecka???!!!
Wczoraj jakiś myśliciel wypowiedział się ze "bezpłodność to choroba która
pozwala wziąsc swój krzyż na ramiona.." - mniej więcej tak to brzmialo. To
idąc za tą myślą można stwierdzić że po cholerę są lekarze i szpitale, gdyż
kazda choroba będzie przykładem dzwigania swojego krzyża i pokuty.
Nie wiem jak Wy ale ja chciałbym sam decydować co jest dla mnie pokutą a co
nie. Ja nie wpier.... się księżom do łożka więc życzyłbym sobie aby w tym
kraju księża i nawiedzeni fanatycy nie wpier... sie z butami do mojego życia.
Każdy katolik czy ateista któremu odpowiadają nakazy i zakazy wymyślone przez
Kościół może ich przestrzegać ale nie mogą one być wyznacznikiem dla całego
społeczeństwa!
Obserwuj wątek
    • asienka32 Ksieża nie głoszą niczego co jest sprzeczna 17.11.05, 09:09
      z doktryną kościoła katolickiego.
      Mają prawo głosić takie a nie inne poglądy i mają prawo nie dawać rozgrzeszenia
      za zapłodnienie in vitro. Żyjemy w wolnym kraju, gdzie panuje woność wyznania.
      Inaczej rzecz miałaby się, gdyby zakazy dotyczyły metod ratowania życia, jak
      na przykład zakaz przetaczania krwi u świadków jehowy. Wtedy nawoływanie do
      przestrzegania zakazów religijnych powinno być przestępstwem przeciwko zdrowiu
      i życiu.
      A dyskusja o in vitro w kontekście nauk kościoła i w zestawieniu z dyskusją o
      prawie do aborcji jest dla mnie hipokryzją.
      Z jednej strony walczymy o prawo rodziców do malutkiej istotki i do pieniedzy
      na sfinansowanie zapłodnienia a z drugiej chcemy dac im równiez prawo do
      zabicia takiej samej malutkiej istotki, również za pieniadze z NFZ.
      Cyzm się różnią obie te istotki? Jedna jest kawałkiem mięska a druga długo
      ocekiwanym dzieciątkiem od samego poczęcia?

      Jestem za in vitro, ale uważam że budżetu nie stać na finansowanie zabiegów.
      I jestem przeciwna aborcji, a już na pewno przeciwko pzerywaniu ciązy
      finansowanej z NFZ /nar.fundusz zabijania?/

      • ferby26 Re: Ksieża nie głoszą niczego co jest sprzeczna 17.11.05, 09:13
        Bardzo ładnie to napisałaś:) Całkowicie sie zgadzam ale obawiam sie coraz
        bardziej czy oby długo będziemy mieć wolność wyznania zapisaną w konstytucji...
        • asienka32 Jesteśmy w Unii i wcale nie bardziej 17.11.05, 09:44
          katoliccy /jako ogół narodu/ niż Włosi czy Hiszpanie, myślę ze państwo
          wyznaniowe nam nie grozi.
          A Rydzyk to tylko nadmuchiwany przez tracące na popularności i prestiżu
          środowiska demokratów problem. Potrzebny jsat wróg aby mieć motywację do
          politycznego działania.
      • hummer Głoszą niestety. 17.11.05, 10:13
        asienka32 napisała:

        > z doktryną kościoła katolickiego.
        > Mają prawo głosić takie a nie inne poglądy i mają prawo nie dawać rozgrzeszenia
        >
        > za zapłodnienie in vitro.

        Głównym nakazem w Bibli jest nakaz rozmnażania się. Wieć Ksieżą występują przeciwko Księdze.

        > Żyjemy w wolnym kraju, gdzie panuje woność wyznania.

        Czyli nieKatolik (bo wszystkie inne religie chrześciańskie, no może poza Świadkami J...y, uważają zapłodnienie in vitro za coś normalnego) może się dalej rozmnażać tak jak potrafi i na ile pozwala współczesna medycyna?

        > Inaczej rzecz miałaby się, gdyby zakazy dotyczyły metod ratowania życia, jak
        > na przykład zakaz przetaczania krwi u świadków jehowy. Wtedy nawoływanie do
        > przestrzegania zakazów religijnych powinno być przestępstwem przeciwko zdrowiu
        > i życiu.

        Już to, że Imię Boga piszesz z małej litery świadczy o Twoim szacunku dla niego.

        > A dyskusja o in vitro w kontekście nauk kościoła i w zestawieniu z dyskusją o
        > prawie do aborcji jest dla mnie hipokryzją.

        Dla mnie cała ta dyskusja jest hipokryzją. Po czym to rozpoznać, hipokryta głosząc swoje tezy zasze ma na ustach debilny uśmieszek.

        > Z jednej strony walczymy o prawo rodziców do malutkiej istotki i do pieniedzy
        > na sfinansowanie zapłodnienia a z drugiej chcemy dac im równiez prawo do
        > zabicia takiej samej malutkiej istotki, również za pieniadze z NFZ.

        Są metody zapłodnienia in vitro bez zabijania zarodków, o czym więc mowa?

        > Cyzm się różnią obie te istotki? Jedna jest kawałkiem mięska a druga długo
        > ocekiwanym dzieciątkiem od samego poczęcia?

        Istotki te nie różnią się niczym, dlatego zajrzyj na forum świat i sprawdż jak Katolicy komentują palenie ludzi żywcem białym fosforem np. Brr.

        > Jestem za in vitro, ale uważam że budżetu nie stać na finansowanie zabiegów.

        Za to stać na becikowe. Masz tu ochłap a potem przez całe życie się martw co do gara włożyć.

        > I jestem przeciwna aborcji, a już na pewno przeciwko pzerywaniu ciązy
        > finansowanej z NFZ /nar.fundusz zabijania?/

        Twoje zdanie, mamy pluralizm (jeszcze, choć i to się skończy). Jak za Hitlera, przyjdzie Katolik i Cię zapłodni, w ramach szerzenia swojej idei.
        • asienka32 Re: Głoszą niestety. 17.11.05, 10:24
          > Głównym nakazem w Bibli jest nakaz rozmnażania się. Wieć Ksieżą występują
          przec
          > iwko Księdze.
          Pie..cie głupoty towarzyszu :)

          > Czyli nieKatolik (bo wszystkie inne religie chrześciańskie, no może poza
          Świadk
          > ami J...y, uważają zapłodnienie in vitro za coś normalnego) może się dalej
          rozm
          > nażać tak jak potrafi i na ile pozwala współczesna medycyna?
          I Katoli i nieKatolik może stosować metodę in vitro. To kwestia wolnego wyboru
          i chyba o to chodzi.

          > Są metody zapłodnienia in vitro bez zabijania zarodków, o czym więc mowa?
          O aborcji.

          > Za to stać na becikowe. Masz tu ochłap a potem przez całe życie się martw co
          do
          > gara włożyć.
          Nie stać i nigdy nie twierdziłam inaczej.

          > Twoje zdanie, mamy pluralizm (jeszcze, choć i to się skończy).
          Moje prywatne zdanie w kwestii etycznej a pieniądze z moich podatków w kwestii
          finansowej.

          Jak za Hitlera,
          > przyjdzie Katolik i Cię zapłodni, w ramach szerzenia swojej idei.
          I to jest rzeczowy argument postępowego lewaka.
          • hummer Re: Głoszą niestety. 17.11.05, 10:34
            asienka32 napisała:

            > > Głównym nakazem w Bibli jest nakaz rozmnażania się. Wieć Ksieżą występują
            >
            > przec
            > > iwko Księdze.
            > Pie..cie głupoty towarzyszu :)

            Biblia, Księga Rodzaju wers 28
            "Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: <<Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi>>"

            Zauważ też, że kobieta powstała w wynniku zabiegu in vitro, klonowania z komórek macierzystych zawartych w szpiku kostnym :-) Jako, że była to pierwsza próba, trochę nie wyszło przy chromosomie Y i powstał X.

            >
            > > Czyli nieKatolik (bo wszystkie inne religie chrześciańskie, no może poza
            > Świadk
            > > ami J...y, uważają zapłodnienie in vitro za coś normalnego) może się dale
            > j
            > rozm
            > > nażać tak jak potrafi i na ile pozwala współczesna medycyna?
            > I Katoli i nieKatolik może stosować metodę in vitro. To kwestia wolnego wyboru
            > i chyba o to chodzi.
            >
            > > Są metody zapłodnienia in vitro bez zabijania zarodków, o czym więc mowa?
            > O aborcji.

            Wczorajsze rozmowy na programie 3 były li tylko o in vitro.
            • asienka32 Re: Głoszą niestety. 17.11.05, 11:24
              > Biblia, Księga Rodzaju wers 28

              Czy to jest główny nakaz Biblii???
              • hummer Re: Głoszą niestety. 17.11.05, 11:41
                asienka32 napisała:

                > > Biblia, Księga Rodzaju wers 28
                >
                > Czy to jest główny nakaz Biblii???

                Jest na samym wstępie

                A co zo Onanem?
                Księga Rodzaju, rozd. 38
                "7 Ponieważ Er, pierworodny syn Judy, był w oczach Pana zły, Pan zesłał na niego śmierć. 8 Wtedy Juda rzekł do Onana: <<Idź do żony twego brata i dopełnij z nią obowiązku szwagra, a tak sprawisz, że twój brat będzie miał potomstwo>>. 9 Onan wiedząc, że potomstwo nie będzie jego, ilekroć zbliżał się do żony swego brata, unikał zapłodnienia, aby nie dać potomstwa swemu bratu. 10 Złe było w oczach Pana to, co on czynił, i dlatego także zesłał na niego śmierć."
                • asienka32 Re: Głoszą niestety. 17.11.05, 11:46
                  Podstawą doktryny obecnego kościoła jest Nowy Testament i płynące zniego nauki
                  Chrystusa o ile się orientuję.
                  Analiza tresci Księgi Rodzaju to Twoje hobby?
                  • hummer Re: Głoszą niestety. 17.11.05, 12:09
                    asienka32 napisała:

                    > Podstawą doktryny obecnego kościoła jest Nowy Testament i płynące zniego nauki

                    Dziwne, że w ten sposób Kościół zapomina o głównej modlitwie Jezusa - "Ojcze Nasz". Rozumiem, że uwazasz, iż 10 Przykazań objawionych Mojrzeszowi również nie obowiązuje.


                    > Chrystusa o ile się orientuję.

                    Podstawą Koscioła winny być Miłość i Miłosierdzie oraz Głoszenie Dobrej Nowiny - Ewangelizacjia. Czy można głosić dobrą nowinę, strachem, prześladowaniem? Toż do metody Złego.

                    > Analiza tresci Księgi Rodzaju to Twoje hobby?

                    Czemu hobby? Ni rozumiem. Ale skoro hcesz Chrystusa to:

                    Ostrzeżenie przed fałszywymi apostołami - Mateusz.

                    15 Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami. 16 Poznacie ich po ich owocach. Czy zbiera się winogrona z ciernia, albo z ostu figi? 17 Tak każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, a złe drzewo wydaje złe owoce. 18 Nie może dobre drzewo wydać złych owoców ani złe drzewo wydać dobrych owoców. 19 Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone. 20 A więc: poznacie ich po ich owocach."
                    • humbak Re: Głoszą niestety. 17.11.05, 15:20
                      Może nie mów co powinno być podstawą Kościoła. Nie twoje to zadanie;)
                      • hummer Re: Głoszą niestety. 17.11.05, 16:01
                        humbak napisał:

                        > Może nie mów co powinno być podstawą Kościoła. Nie twoje to zadanie;)

                        Katalicki czyli powszechny. Czy je więc jak nie moje czy Twoje?
                        • humbak Re: Głoszą niestety. 18.11.05, 20:03
                          Powszechny, nie znaczy że wierni decydują co jest istotne. To nie jest
                          demokracja;)
                  • hummer Dlaczego usunięto ten wątek? Troskliwa asienka32 17.11.05, 12:40
                    asienka32 napisała:

                    > Podstawą doktryny obecnego kościoła jest Nowy Testament i płynące zniego nauki
                    >
                    > Chrystusa o ile się orientuję.
                    > Analiza tresci Księgi Rodzaju to Twoje hobby?

                    A tak wygląda strona asienki32 głoszącej zasady Chrystusa, Miłość, Miłosierdzie i Ewangelizacjia.
                    my-uczennice-vii-liceum.atspace.com/index1.html
                    To jest dopiero hobby. Choć nie jeden specjalista uznałby to za objawy paranoi.

                    Dodam jeszcze:
                    my-uczennice-vii-liceum.atspace.com/
                    oraz wątek asienki32
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=31978784&a=31997073
                    w wątku o służbie zdrowia
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=31978784&a=31978784
                    "bo potem i tak nie dostaniesz się do specjalisty.
                    Czy ktoś jeszcze wierzy, że w tym kraju jest bezpłatny dostęp do świadczeń
                    medycznych?
                    Zastanawia mnie czy nierówne traktowanie pacjentów w zalezności od tego w
                    jakim miesiącu przyszło im zachorować nie kwalifikuje się do zaskarżenia NFZ
                    oraz placówek służby zdrowia z NFZ o łamanie konstytucyjnych praw pacjenta.
                    Dodam, ze każdy NZOZ na pytanie o wizytę u specjalisty w ogólnej rejestracji
                    bez zmruzenia oka rejestruje na usługi odpłatne świadczone przez prywatne
                    gabinety.
                    Czyli ... znów starannie pielęgnujemy fikcję, pod pięknymi hasłami równego
                    dostępu do służby zdrowia każdego obywatela."
                    • patatipatata asienko, czy ty to uczennice vii liceum? nt 17.11.05, 13:05
                      • hummer Tu się już odpowiedzi nie doczekasz / nt 17.11.05, 13:10
                        Asienka przyparta do muru będzie się udzielała na innych wątkach, robiąc wodę ludziom z mózgu. Zasze tak robi. Pojawia się, pisze swoje trzy po trzy i papa.
                        Wierszówka odwalona, obowiązek spełniony.
                      • asienka32 Re: asienko, czy ty to uczennice vii liceum? nt 17.11.05, 13:27
                        Nie jestem i nie mam z nimi nic wspólnego, poza skromnym miejscem na
                        stronie /przeniesiona treść jednego z założonych przeze mnie wątków/ i ogólną
                        sympatią do zawartości tejze strony.
                        Zarówno w kwestii formy jak i treści.
                        • patatipatata Re: asienko, czy ty to uczennice vii liceum? nt 17.11.05, 13:49
                          och ja tez je LUBIE bardzo
                    • asienka32 Re: Dlaczego usunięto ten wątek? Troskliwa asienk 17.11.05, 13:25

                      > A tak wygląda strona asienki32 głoszącej zasady Chrystusa, Miłość,
                      Miłosierdzie
                      A gdzież ja głosiłam zasady Chrystusa? Chyba coś ci się pomyliło w twojej
                      biednej głowie.
                      • hummer Re: Dlaczego usunięto ten wątek? Troskliwa asienk 17.11.05, 13:34
                        asienka32 napisała:

                        >
                        > > A tak wygląda strona asienki32 głoszącej zasady Chrystusa, Miłość,
                        > Miłosierdzie
                        > A gdzież ja głosiłam zasady Chrystusa? Chyba coś ci się pomyliło w twojej
                        > biednej głowie.

                        To czegoś tu nie rozumiem, wyborca PiS (mało tego agitator) twierdzi, że zasady Chrystusa są mu obce?

                        Jak zatem rozumieć
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=32090429&a=32101713
                        i
                        liceum.cimoszenko.info/wylogowany1.html#Asienka
                        Ktoś się pod Ciebie podszywa czy co?
                        • asienka32 Re: Dlaczego usunięto ten wątek? Troskliwa asienk 17.11.05, 13:45
                          Jak powiem, że żyd nosi pejsy to będę od razu ortodoksyjną Żydówką?
                          I jak głosuję na Lecha Kaczyśńkiego w II turze to jestem wyborcą i agitatorką
                          PiS?
                          Fajnie jest dyskutowac z kimś wmawiając mu wygodne do polemiki poglądy. Wtedy
                          możesz się dowartościować, że taki zręczny dyskutant z ciebie.
                          A ja ci powiem, ze zwykły beton jesteś. I walisz ślepo kilkoma argumentami,
                          które znasz jak mantrę, nie zadając sobie nawet trudu poznania poglądów
                          adwersarza.
                          • hummer Re: Dlaczego usunięto ten wątek? Troskliwa asienk 17.11.05, 13:48
                            asienka32 napisała:

                            > A ja ci powiem, ze zwykły beton jesteś. I walisz ślepo kilkoma argumentami,
                            > które znasz jak mantrę, nie zadając sobie nawet trudu poznania poglądów
                            > adwersarza.

                            No właśnie chciałbym je poznać. A Ty się Ciągle migasz.
                            • asienka32 Re: Dlaczego usunięto ten wątek? Troskliwa asienk 17.11.05, 14:04
                              Poszukaj do dyskusji kogoś kto się nie miga.
                              • hummer I jak tu babie dogodzić :-) 17.11.05, 14:06
                                asienka32 napisała:

                                > Poszukaj do dyskusji kogoś kto się nie miga.
                                >
                                • asienka32 Re: I jak tu babie dogodzić :-) 17.11.05, 14:23
                                  Niejeden zadaje sobie to pytanie :)
                                  • incognitto Re: I jak tu babie dogodzić :-) 17.11.05, 14:28
                                    asienka32 napisała:

                                    > Niejeden zadaje sobie to pytanie :)

                                    az tak wielu próbuje bez pożądanego rezultatu??:)))

                                    • asienka32 Re: I jak tu babie dogodzić :-) 17.11.05, 14:56
                                      incognitto napisał:

                                      > asienka32 napisała:
                                      >
                                      > > Niejeden zadaje sobie to pytanie :)
                                      >
                                      > az tak wielu próbuje bez pożądanego rezultatu??:)))

                                      To była uwaga ogólna, a nie na mój konkretnie temat :)
      • a.adas Re: Ksieża nie głoszą niczego co jest sprzeczna 17.11.05, 10:27
        Księża mają obowiązek nie głosić niczego co by było niezgodne z doktryną
        kościoła katolickiego. Teoretycznie nie powinni się także wtrącać w bieżącą
        politykę. PS Asieńko, dotyczy to także tego Rydzyka, którego tak spychasz na
        margines, ośmieszajac (bezwiednie?) przy okazji zdrowy rozsadek swoich pupili z
        PiSu.

        Ale czy polityk, obejmujący ważne stanowisko w państwie (i dostajacy za to
        pieniądze) ma kierować się nauką swego koscioła, czy obowiązujacym w Polsce
        prawem? Jeżeli nie akceptuje tego prawa, nie ma ... prawa do zasiadania na
        danym stołku. I dopóki dane prawo/ustawa/rozporządzenie nie zostanie zmienione
        (do czego ma oczywiscie prawo dążyć, ale musi się liczyć z konsekwencjami wśród
        obywateli) ma psi obowiązek stosować się do niego, a nie wybierac co mu pasuje,
        a co nie.

        No to mamy polski odprysk sprawy Rocco Buttiglione. Odrzuconego za swoje
        prywatne poglądy. Dzięki dzielnym polskim posłom sie zastanawiam, czy
        rzeczywiście te "prywatne poglądy" nie wpłynęłyby na działalność Włocha. A
        wtedy śmieszył mnie opór i upór europaramentu, żywcem przeniesiony z
        podręcznika walki klasowej. Teraz pozostaje mi tylko wierzyć, że włoski katolik
        jest madrzejszy od polskiego.

        NFZ nie stac także na walkę z rakiem, chorobami serca, złamaniami kończyn itd.:)
        • asienka32 Re: Ksieża nie głoszą niczego co jest sprzeczna 17.11.05, 12:10
          PiS to nie moi pupile. Przykro mi, jeśli rozczarowałam szanownego Pana.
          Polityk zasiadający na stołku premiera powinien kierować się obowiązującym
          prawem a także dobrem obywateli.
          W zakresie jego kompetencji jest również zmiana prawa, jesli uzna, ze jest złe
          i znajdzie na to poparcie w sejmie i senacie /oraz u prezydenta/.
          Nauki kościoła w dużym stopniu sa bieżne z zasadami, ktore obowiązują w każdym
          cywilizowanym świeckim państwie.
          Czy kradzież i zabijanie powinny być dopuszczone, aby nie zostać posądzonym o
          watykanizm? Bzdura oczywista.
          W kwestiach kontrowersyjnych gdzie nauki kościoła sa sprzeczne z poglądami osób
          niewierzących w demokracji decydować powinna większość. Jeśli kościól nie godzi
          się na in vitro to i tak decyzja zależy od sejmu.
          Moim zdaniem w obecnym składzie nie do przeforsowania projekt ustawy o zakazie
          sztucznego zapładniania.
          A w kwestii finansowania, to jeśli brakuje pieniędzy, przeznaczmy je w
          pierwszej kolejnosci na ratowanie życia.
          Zresztą cały system opieki zdrowotnej i jej finansowania jest chory w tym
          kraju. Gdyby były prywatne ubezpieczalnie, nie byłoby dyskusji czy państwo ma
          finansowac zabiegi czy nie. Można byłoby sobie wybrać ofertę z in vitro
          rezygnując np. z ew. sfinanowania rekonstrukcji piersi. I każdy oszacowałby
          sobie ryzyko we włsnym zakresie.
      • kum.z.antalowki No to mam przerąbane, dusza moja będzie potępiona 17.11.05, 12:19
        Asieńka napisała, że księża:
        > Mają prawo głosić takie a nie inne poglądy i mają prawo
        > nie dawać rozgrzeszenia za zapłodnienie in vitro.

        W lecie byłem w Wiesbaden. Stary hotel. Trochę imprezowaliśmy. W apartamencie
        był "pokój kąpielowy", a w nim wielka dwuosobowa szklana (może nawet
        kryształowa?) wanna na podwyższeniu. Żałuj Asieńko, że nie widziałaś (kto chce,
        niech sobie wyobrazi) jakie numery można wyprawiać "in vitro". Założę się, ze w
        tej zabytkowej wannie doszło do niejednego "nagannego" zapłodnienia. I co z
        tego, że in vitro, a nie on tapczan?
        • hummer Sprawa dla Wassermana :-) 17.11.05, 12:22
          kum.z.antalowki napisał:

          > W lecie byłem w Wiesbaden. Stary hotel. Trochę imprezowaliśmy. W apartamencie
          > był "pokój kąpielowy", a w nim wielka dwuosobowa szklana (może nawet
          > kryształowa?) wanna na podwyższeniu.

          Niezłe :-)
        • asienka32 Może Cię przyjmie do swojego raju po śmierci 17.11.05, 12:23
          profesor Szyszkowska :)))
      • dokowski To kwintesencja całego problemu 17.11.05, 14:08
        asienka32 napisała:

        > mają prawo nie dawać rozgrzeszenia za zapłodnienie in vitro. Żyjemy
        > w wolnym kraju, gdzie panuje woność wyznania

        Niech ciemniaki się martwią, że żyją w grzechu. Równie śmieszny jest problem
        lamentów, że po rozwodzie ksiądz nie ma szacunku dla zdrajców - trzeba było
        ciemna maso nie składać przysięgi!

        "Macie dzieci z próbówki, jesteście grzesznikami, będziecie smażyć się w
        piekle" - czy to nie śmieszne, że ciemniaki boją się takiego bredzenia.

        Człowiek dobry, który stworzy nowe życie i kocha swoje dziecko, ma naturalną
        odporność na religijną propagandę zła, nie da sobie wmówić, że jest w tym coś
        złego.
        • incognitto Re: To kwintesencja całego problemu 17.11.05, 14:24
          dokowski napisał:

          > asienka32 napisała:
          >
          > > mają prawo nie dawać rozgrzeszenia za zapłodnienie in vitro. Żyjemy
          > > w wolnym kraju, gdzie panuje woność wyznania
          >
          > Niech ciemniaki się martwią, że żyją w grzechu. Równie śmieszny jest problem
          > lamentów, że po rozwodzie ksiądz nie ma szacunku dla zdrajców - trzeba było
          > ciemna maso nie składać przysięgi!
          >
          > "Macie dzieci z próbówki, jesteście grzesznikami, będziecie smażyć się w
          > piekle" - czy to nie śmieszne, że ciemniaki boją się takiego bredzenia.
          >
          > Człowiek dobry, który stworzy nowe życie i kocha swoje dziecko, ma naturalną
          > odporność na religijną propagandę zła, nie da sobie wmówić, że jest w tym coś
          > złego.

          tak , to rzeczywiście kwintesencja całego problemu,
          problemu - idiotycznego, obłudnego podejścia do sprawy:)

          >>czlowiek dobry, ktory stworzy nowe zycie

          człowiek dobry nie tworzy nowego zycia po to by je wyrzucac do szamba, czlowiek
          dobry nawet gniazda z jajami ptakow nie zniszczy, a co dopiero własnego
          zarodka, nawet gdyby jego religia to dopuszczała.



          • incognitto Re: To kwintesencja całego problemu 17.11.05, 14:47
            incognitto napisał:

            > dokowski napisał:
            >
            > > asienka32 napisała:
            > >
            > > > mają prawo nie dawać rozgrzeszenia za zapłodnienie in vitro. Żyjemy
            > > > w wolnym kraju, gdzie panuje woność wyznania
            > >
            > > Niech ciemniaki się martwią, że żyją w grzechu. Równie śmieszny jest prob
            > lem
            > > lamentów, że po rozwodzie ksiądz nie ma szacunku dla zdrajców - trzeba by
            > ło
            > > ciemna maso nie składać przysięgi!
            > >
            > > "Macie dzieci z próbówki, jesteście grzesznikami, będziecie smażyć się w
            > > piekle" - czy to nie śmieszne, że ciemniaki boją się takiego bredzenia.
            > >
            > > Człowiek dobry, który stworzy nowe życie i kocha swoje dziecko, ma natura
            > lną
            > > odporność na religijną propagandę zła, nie da sobie wmówić, że jest w tym
            > coś
            > > złego.
            >
            > tak , to rzeczywiście kwintesencja całego problemu,
            > problemu - idiotycznego, obłudnego podejścia do sprawy:)
            >
            > >>czlowiek dobry, ktory stworzy nowe zycie
            >
            > człowiek dobry nie tworzy nowego zycia po to by je wyrzucac do szamba,
            czlowiek
            >
            > dobry nawet gniazda z jajami ptakow nie zniszczy, a co dopiero własnego
            > zarodka, nawet gdyby jego religia to dopuszczała.

            metoda in vitro póki co niesie ze soba niszczenie zarodkow "nieprzydatnych",
            ponawianie nieudanych prob itd.

            więc nie mowmy o dobroci, szlachetności i pięknej miłości rodzicielskiej
            zaspakajanej w tak nie humanitarny sposob.

            • hummer Re: To kwintesencja całego problemu 17.11.05, 14:54
              incognitto napisał:

              > metoda in vitro póki co niesie ze soba niszczenie zarodkow "nieprzydatnych",
              > ponawianie nieudanych prob itd.
              >
              > więc nie mowmy o dobroci, szlachetności i pięknej miłości rodzicielskiej
              > zaspakajanej w tak nie humanitarny sposob.

              A w in vivo jest inaczej? Przeżywa, co któryś zarodek.
          • dokowski Wulgaryzmami nie przesłonisz prawdy 17.11.05, 14:49
            incognitto napisał:

            > człowiek dobry nie tworzy nowego zycia po to by je wyrzucac do szamba

            Wszyscy to robią, każda matka wylewa do szamba więcej zarodków niż rodzi
            dzieci, w tym nie ma nic złego, że większość embrionów nie udaje się skutecznie
            zagniedzić w macicy. Zapłodnienie in vitro jest po prostu mniej skuteczną
            metodą niż zapłodnienie in vivo, jednak efekt jest moralnie ten sam - śmierć
            nadmiarowych embrionów, w której nie ma nic złego.

            Fanatycy wolą kierować się nienawiścią, to istota fanatyzmu, dlatego zamykają
            oczy na prawdę
            • incognitto Re: Wulgaryzmami nie przesłonisz prawdy 17.11.05, 15:05
              dokowski napisał:

              > incognitto napisał:
              >
              > > człowiek dobry nie tworzy nowego zycia po to by je wyrzucac do szamba
              >
              > Wszyscy to robią, każda matka wylewa do szamba więcej zarodków niż rodzi
              > dzieci, w tym nie ma nic złego, że większość embrionów nie udaje się
              skutecznie
              >
              > zagniedzić w macicy. Zapłodnienie in vitro jest po prostu mniej skuteczną
              > metodą niż zapłodnienie in vivo, jednak efekt jest moralnie ten sam - śmierć
              > nadmiarowych embrionów, w której nie ma nic złego.
              >
              > Fanatycy wolą kierować się nienawiścią, to istota fanatyzmu, dlatego zamykają
              > oczy na prawdę

              1.nie jestem fanatyczka, a to co napisalam, to nie wulgaruzm, tylko własnie
              prawda, taka jest rzeczywistośc, ze z jednego zarodka hoduje sie pożądane
              dziecko, a *ileś tam trafia ostatecznie do kanalizacji

              2.co innego poronienie samoistne, a co innego celowe, świadome dzialanie.

              Taka jest moja( kobiety, matki obdarzonej instynktem macierzyńskim - a nie
              katoliczki) opinia na ten temat.
              • dokowski To prawda, jest to co innego 18.11.05, 13:26
                incognitto napisał:

                > co innego poronienie samoistne, a co innego celowe, świadome dzialanie.

                Jednak ta różnica nie jest kategorią moralną, ale wyłącznie kategorią
                świadomy/nieświadomy. To staje się jasne szczególnie wtedy, gdy do matki,
                żyjącej sobie i miesiączkującej w błogiej nieświadomości, gdy do jej
                świadomości dociera wiedza o tym, że utraciła ona już parę kiepsko
                zagnieżdżonych embrionów, że spóźnione miesiączki czasem są w rzeczywistości
                poronieniami.

                Kobieta, która się o tym dowiaduje, traktuje to zwykle jako biologiczną
                ciekawostkę, a jeśli to nie jest dla niej obojętne, to zwykle dlatego, że
                liczyła na dziecko i nagle się dowiduje, że szczęście było blisko. Natomiast
                nie spotyka się reakcji podmiotowej wobec embrionu, takiej jak współczucie z
                powodu domniemanych cierpień, jakie towarzyszyły poronieniu, albo takiej jak
                postanowienie zbierania wydzieliny miesiączkowej, aby zamiast spuszczać
                embriony do szamba móc wyprawić im pogrzeb.

                Jeżeli odnieść teraz te uczucia do sytuacji zapłodnienia in vitro, to widać, że
                nie może być mowy nawet o reakcji typu "ach! szczęście było tak blisko!",
                ponieważ skutkiem tej procedury jest udane zagnieżdżenie. Zbędne embriony przy
                in vitro są naprawdę zbędne, to utrata embrionu in vivo może być odbierana jako
                dotkliwa.

                Nie ma racjonalnych argumentów przeciwko in vitro, istnieją tylko religijne.
                Ci, co protestują przeciwko takim zapłodnieniom powinni uczciwie przyznawać się
                do swoich pobudek religijnych, tak samo jak ci, którzy chcą zaostrzenia prawa
                pospolitego, powinni uczciwie przyznać się do tego, że chcą mieć rządy i prawo
                religijne, a nie konstytucyjne.
    • witek.bis Re: In-vitro - co mają do tego księża? 17.11.05, 09:50
      Debaty nie oglądałem, więc na jej temat nie będę się wypyszczał. Mimo to
      postaram się wyjaśnić jedną Twoją wątpliwość.

      Piszesz:
      In-vitro - co mają do tego księża?

      Odpowiadam:
      Dużo mają do tego, bo to po łacinie.

      A teraz poważnie.

      Piszesz:
      "Nie wyobrażam sobie jakim prawem ktoś może zabraniać małżonkom prawa
      posiadania dziecka???!!!"

      Odpowiadam:
      Istnieje bardzo wiele przepisów prawnych, które ograniczają prawo małżonków do
      posiadania dziecka. I tak np. bezpłodni małżonkowie nie mogą porywać cudzych
      dzieci, niezależnie od tego, jak bardzo pragną je "posiadać".
      • asienka32 Re: In-vitro - co mają do tego księża? 17.11.05, 10:02
        > Odpowiadam:
        > Istnieje bardzo wiele przepisów prawnych, które ograniczają prawo małżonków
        do
        > posiadania dziecka. I tak np. bezpłodni małżonkowie nie mogą porywać cudzych
        > dzieci, niezależnie od tego, jak bardzo pragną je "posiadać".

        Myślenie zbliżone do światopoglądu Korwina Mikke, czyli porażająca logika
        wynikajaca z zestawienia prostych i pozbawionych demagogii faktów.
        Zresztą nikt poki co nie zabrania i nie zamierza zabraniać dokonywania zabiegów
        in vitro. Czego szanowni oburzeni nie zauważyli w ferworze dyskusji, mały
        drobiazg.
        Marcinkiewicz mówi tylko o nierefundownaiu z NFZ.
        • witek.bis Re: In-vitro - co mają do tego księża? 17.11.05, 10:17
          Powtarzam, że nie oglądałem tej dyskusji i pewnie dlatego Twój komentarz jest
          dla mnie trochę niejasny. Ale teraz widzę, że dyskusja wokół in vitro powinna
          się chyba toczyć dwoma niezależnymi torami. Jeśli będziemy
          mieszać "dopuszczalność" z "refundowaniem z NFZ", to powstanie całkiem niezły
          groch z kapustą.
          • asienka32 Re: In-vitro - co mają do tego księża? 17.11.05, 10:33
            Tego nikt prawie nie odróżnia.
            Stwierdzenie, ze in vitro nie powinno być finansowane z budżetu jest
            przerabiane i przedyskutowywane jako zakaz w ogóle robienia zabiegów. {podobnie
            się rzecz ma z pigułkami.
            Polecam lekturę artykułu, najpierw samego nagłówka a potem reszty.
            serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,3018332.html
        • xtrin Re: In-vitro - co mają do tego księża? 17.11.05, 10:44
          asienka32 napisała:
          > Zresztą nikt poki co nie zabrania i nie zamierza zabraniać dokonywania zabiegów
          > in vitro. Czego szanowni oburzeni nie zauważyli w ferworze dyskusji, mały
          > drobiazg.

          A jak tłumaczyć to:
          "Szef rządu zadeklarował też, że będzie stał na straży obecnie obowiązującej
          ustawy o ochronie życia. - Nie dopuścimy, aby rozszerzać zakres jej
          nieobowiązywania na doświadczenia, które wiążą się z tzw. zapłodnieniem in vitro."
          Mocno pokrętne sformuowanie, ale jak dla mnie brzmi to jak zapowiedź walki z 'in
          vitro', a nie tylko brak finansowania.
          • asienka32 Re: In-vitro - co mają do tego księża? 17.11.05, 11:28
            "Nie dopuścimy, aby rozszerzać zakres jej nieobowiązywania na doświadczenia,
            które wiążą się z tzw. zapłodnieniem in vitro."
            Bardzo pokrętnie, ale póki co ustawa antyaborcyjna nie zabrania wykonywania
            zabiegów in vitro, a Kaczyńscy i kościół akceptują ustawe w obecnej formie.
            Gdzie jest wiec zagrozenie?
            • xtrin Re: In-vitro - co mają do tego księża? 17.11.05, 11:42
              No z tej wypowiedzi wynika, iż zdaniem pana premiera ta ustawa powinna obejmować
              rónież zapłodnienie in vitro, a dokładniej, że jego zdaniem ona już je obejmuje
              i o taką interpretację będzie walczył.
              • asienka32 Re: In-vitro - co mają do tego księża? 17.11.05, 12:12
                Co wynika z wypowiedzi, trzeba byłoby posłuchać w oryginale. I wtedy
                interpratować.
                • xtrin Re: In-vitro - co mają do tego księża? 17.11.05, 12:36
                  W oryginale? Znaczy po jakiemu przepraszam pan premier mówił? Bo mnie się
                  zdawało, że to dosłowny cytat.
    • b-beagle Re: In-vitro - co mają do tego księża? 17.11.05, 10:09
      Jestem jak najbardziej za metodą in vitro choć nie we wszystkich przypadkach.
      Jeżeli np facet produkuje marne słabe plemniki, które nie maja siły
      samodzielnie zaplodnić komórki jajowej to uważam, ze nie sesu im pomagać bo
      tylko niepotrzebnie naraża się natępne pokolenia na podobne kłopoty i wtedy
      lepiej skorzystać z banku nasienia
      • asienka32 Re: In-vitro - co mają do tego księża? 17.11.05, 10:12
        Zauważ uprzejmie że nikt tu nie kwestionuje in vitro tylko sposób jego
        finansowania.
        Łącznie z premierem obecnym.
        • hummer A Czechy mają dodatni przyrost naturalny 17.11.05, 10:17
          asienka32 napisała:

          > Zauważ uprzejmie że nikt tu nie kwestionuje in vitro tylko sposób jego
          > finansowania.
          > Łącznie z premierem obecnym.

          I w 2009 roku będziesz mogłą wymienić Korony na Euro. In vitro jest sposobem zapobiegania nieszczęściom wsród bezdzietnych par. Kościół ma wyjście, zgodzić się na medotę in vitro albo unieważnić ślub. Czy Kościół w Polsce dąży do wysypu rozwodów?
          • patatipatata Re: A Czechy mają dodatni przyrost naturalny 17.11.05, 10:30
            Kościół ma wyjście, zgodzić się na medotę in vitro albo unieważnić ślub. - nie
            do konca, nalezaloby w przypadku starania sie o uniewaznienie malzenstwa
            UDOWODNIC ze bezplodny malzonek WIEDZIAL o swojej przypadlosci i ja swiadomie
            ZATAIL przed wspolmalzonkiem (a taka okolicznosc bardzo rzadko zachodzi)
            • hummer Re: A Czechy mają dodatni przyrost naturalny 17.11.05, 10:39
              patatipatata napisał:

              > Kościół ma wyjście, zgodzić się na medotę in vitro albo unieważnić ślub. - nie
              > do konca, nalezaloby w przypadku starania sie o uniewaznienie malzenstwa
              > UDOWODNIC ze bezplodny malzonek WIEDZIAL o swojej przypadlosci i ja swiadomie
              > ZATAIL przed wspolmalzonkiem (a taka okolicznosc bardzo rzadko zachodzi)

              A jak ma wiedzieć, skoro kontakty przedmałżeńskie są be, co więcej często się zdarza, że oboje są płodni, jednak razem nie mogą mieć dzieci.
              • patatipatata przeczytaj jeszcze raz ze ZROZUMIENIEM 17.11.05, 10:40
                co napisalem
              • xtrin Re: A Czechy mają dodatni przyrost naturalny 17.11.05, 10:50
                > A jak ma wiedzieć, skoro kontakty przedmałżeńskie są be, co więcej często się z
                > darza, że oboje są płodni, jednak razem nie mogą mieć dzieci.

                I tak dochodzimy do sedna sprawy... Katolik jak jest bezpłodny, to on i żona
                mają pecha i już, Kościóła to nie interesuje, niech niosą "godnie" swój krzyż.
        • witek.bis Re: In-vitro - co mają do tego księża? 17.11.05, 10:21
          asienka32 napisała:

          > Zauważ uprzejmie że nikt tu nie kwestionuje in vitro tylko sposób jego
          > finansowania.
          > Łącznie z premierem obecnym.

          A ja słyszałem głosy, które kwestionują samą metodę (przynajmniej tę jej
          wersję, w której dochodzi do likwidacji zbędnych zarodków).
          • asienka32 Re: In-vitro - co mają do tego księża? 17.11.05, 11:30
            Tu czyli w konkretnej dyskusji w tym wątku.
        • ferby26 Re: In-vitro - co mają do tego księża? 17.11.05, 10:28
          asienka32 napisała:

          > Zauważ uprzejmie że nikt tu nie kwestionuje in vitro tylko sposób jego
          > finansowania.
          > Łącznie z premierem obecnym.
          No niestety nie masz racji.
          Kwestionuje się równiez samą metode. Jeden ze społecznych znawców tematu
          stwierdził że skoro nie mozna mieć dzieci to trzeba sie cały czas starać, a zna
          osobiście przypadek jak małzonkowie po 7 latach prób doczekali sie dziecka!
          Ubawiłem sie strasznie:)
          • witek.bis Re: In-vitro - co mają do tego księża? 17.11.05, 10:32
            ferby26 napisał:

            > asienka32 napisała:
            >
            > > Zauważ uprzejmie że nikt tu nie kwestionuje in vitro tylko sposób jego
            > > finansowania.
            > > Łącznie z premierem obecnym.
            > No niestety nie masz racji.
            > Kwestionuje się równiez samą metode. Jeden ze społecznych znawców tematu
            > stwierdził że skoro nie mozna mieć dzieci to trzeba sie cały czas starać, a
            zna
            >
            > osobiście przypadek jak małzonkowie po 7 latach prób doczekali sie dziecka!
            > Ubawiłem sie strasznie:)

            Zepsuję Ci zabawę. Podobno w ciągu tych siedmiu lat robili sobie przerwy na
            papierosa.
        • normalny.normals Re: In-vitro - co mają do tego księża? 17.11.05, 10:31
          asienka32 napisała:

          > Zauważ uprzejmie że nikt tu nie kwestionuje in vitro tylko sposób jego
          > finansowania.
          > Łącznie z premierem obecnym.



          A co z marszałekiem sejmu obecnym? Jego zdanie się nie liczy?
    • chyba_normalny Re: In-vitro - co mają do tego księża? 17.11.05, 10:22
      Co poniektórzy niezgadzają się na finansowanie z ich podatków metody " in
      vitro " a ja nie zgadzam się na finansowanie religii w szkole z MOICH
      podatków , finansowanie partii politycznych z MOICH podatków , finansowanie KK
      jako instytucji z MOICH podatków
      • xtrin Re: In-vitro - co mają do tego księża? 17.11.05, 10:51
        Podpisuję się pod tą deklaracją.
    • normalny.normals Re: In-vitro - co mają do tego księża? 17.11.05, 10:24
      ferby26 napisał:

      > Po wczorajszej debacie w TVP1 na temat polityki prorodzinnej państwa i w
      > szczegolności metody in-vitro tak sie zastanawiam jak to możliwe że polski
      > Kościół dyktuje rządowi swoją wole i przekłada sie to potem (oby nie!) na
      > decyzje społeczno-polityczne.


      Przede wszystkim nie polski kościół, tylko polski rząd.


      Jeżeli Kościół koniecznie chce sie włączac w
      > zycie polityczne i koniecznie chce "dobrze" dla ludzi to niech również
      > koniecznie wyodrębni ze społeczeństwa grupę swoich fanów dla których rząd
      > będzie tworzył idiotyczne zakazy i nakazy.


      Taka grupa została właśnie wyodrębniona w wyborach parlamentarnych, przez
      większość, która poglądy tej grupy popiera.


      > Nie wyobrażam sobie jakim prawem ktoś może zabraniać małżonkom prawa
      > posiadania dziecka???!!!
      > Wczoraj jakiś myśliciel wypowiedział się ze "bezpłodność to choroba która
      > pozwala wziąsc swój krzyż na ramiona.." - mniej więcej tak to brzmialo. To
      > idąc za tą myślą można stwierdzić że po cholerę są lekarze i szpitale, gdyż
      > kazda choroba będzie przykładem dzwigania swojego krzyża i pokuty.
      > Nie wiem jak Wy ale ja chciałbym sam decydować co jest dla mnie pokutą a co
      > nie. Ja nie wpier.... się księżom do łożka więc życzyłbym sobie aby w tym
      > kraju księża i nawiedzeni fanatycy nie wpier... sie z butami do mojego życia.
      > Każdy katolik czy ateista któremu odpowiadają nakazy i zakazy wymyślone przez
      > Kościół może ich przestrzegać ale nie mogą one być wyznacznikiem dla całego
      > społeczeństwa!


      Społeczeństwo wybrało takich na nie innych przedstawicieli, tym samym poparło
      takie na nie inne poglądy. Demokracja to rządy większości, takiej partii i takim
      ludziom Polacy zaufali dając im władzę w państwie, a kościół katolicki nie ma tu
      nic do rzeczy.
      • ferby26 Re: In-vitro - co mają do tego księża? 17.11.05, 10:30
        "Społeczeństwo wybrało takich na nie innych przedstawicieli, tym samym poparło
        takie na nie inne poglądy. Demokracja to rządy większości, takiej partii i takim
        ludziom Polacy zaufali dając im władzę w państwie, a kościół katolicki nie ma tu
        nic do rzeczy. "

        Ujjj chyba sie grubo mylisz z tą ostatnią myślą.
        • normalny.normals Re: In-vitro - co mają do tego księża? 17.11.05, 10:38
          ferby26 napisał:

          > "Społeczeństwo wybrało takich na nie innych przedstawicieli, tym samym poparło
          > takie na nie inne poglądy. Demokracja to rządy większości, takiej partii i taki
          > m
          > ludziom Polacy zaufali dając im władzę w państwie, a kościół katolicki nie ma t
          > u
          > nic do rzeczy. "
          >
          > Ujjj chyba sie grubo mylisz z tą ostatnią myślą.



          Zdecyduj się czy masz pretensję do kościoła katolickiego za to, że głosi swoją
          naukę, czy do rządu bo wprowadza regulacje prawne zgodne z nauką kościoła. Są to
          dwie różne sprawy. Taki rząd sobie Polacy wybrali i nie ma co się nabzdyczać na
          kościół.
          Pozdrawiam
      • xtrin Re: In-vitro - co mają do tego księża? 17.11.05, 10:54
        > Przede wszystkim nie polski kościół, tylko polski rząd.

        I rząd i Kościół.

        > Społeczeństwo wybrało takich na nie innych przedstawicieli, tym samym poparło
        > takie na nie inne poglądy.
        > Demokracja to rządy większości, takiej partii i takim
        > ludziom Polacy zaufali dając im władzę w państwie,

        I tutaj się mylisz, źle pojmując ideę demokracji. Demokracja nie polega na tym,
        że ten kto wygrał bierze całą pulę a reszta ma się wynosić albo dostosować.
        Demokracja to rządy większości, ale nie większości monopol na rację.
        • normalny.normals Re: In-vitro - co mają do tego księża? 17.11.05, 11:31
          xtrin napisała:

          > > Przede wszystkim nie polski kościół, tylko polski rząd.
          >
          > I rząd i Kościół.



          Ciekawe... to kościół produkuje ustawy i stanowi prawo w naszym państwie, czy
          rząd i parlament?
          • hummer Re: In-vitro - co mają do tego księża? 17.11.05, 11:45
            normalny.normals napisał:

            > xtrin napisała:
            >
            > > > Przede wszystkim nie polski kościół, tylko polski rząd.
            > >
            > > I rząd i Kościół.
            >
            >
            >
            > Ciekawe... to kościół produkuje ustawy i stanowi prawo w naszym państwie, czy
            > rząd i parlament?

            :-)
          • xtrin Re: In-vitro - co mają do tego księża? 17.11.05, 11:48
            > Ciekawe... to kościół produkuje ustawy i stanowi prawo w naszym państwie, czy
            > rząd i parlament?

            Bezpośrednio - parlament. Pośrednio - każdy, kto ma na parlamentarzystów
            wystarczający wpływ.
            Nie byłoby pomysłów prawnego ograniczenia (istnienia i/lub finansowania)
            aborcji, antykoncepcji czy zapłodnień in vitro, gdyby nie opinia i wpływ Kościoła.
            • normalny.normals Re: In-vitro - co mają do tego księża? 17.11.05, 11:57
              xtrin napisała:

              > > Ciekawe... to kościół produkuje ustawy i stanowi prawo w naszym państwie,
              > czy
              > > rząd i parlament?
              >
              > Bezpośrednio - parlament. Pośrednio - każdy, kto ma na parlamentarzystów
              > wystarczający wpływ.

              Jakich parlamentarzystów sobie wybraliście, takie prawo będziecie mieli ;)


              > Nie byłoby pomysłów prawnego ograniczenia (istnienia i/lub finansowania)
              > aborcji, antykoncepcji czy zapłodnień in vitro, gdyby nie opinia i wpływ Kościo
              > ła.



              Nie byłoby zkazu zakłodnienia in vitro, aborcji itd. gdyby parlament takich
              ustaw nie przegłosował.
              • xtrin Re: In-vitro - co mają do tego księża? 17.11.05, 12:41
                > Jakich parlamentarzystów sobie wybraliście, takie prawo będziecie mieli ;)

                Ja ich na pewno nie wybierałam. Żyję w demokratycznym kraju, które zapewnia mi
                wolność obywatelską bez względu na to, kto jest u władzy. Tak więc żaden
                "demokratycznie wybrany rząd" nie ma prawa wprowadzać wszelakich ustaw wedle
                swojego widzimisie, czy podszeptu dowolnej innej instytucji (np. Kościoła).

                > Nie byłoby zkazu zakłodnienia in vitro, aborcji itd. gdyby parlament takich
                > ustaw nie przegłosował.

                Staramy się znaleść źródło problemu, a to leży w KK i służalczemu stosunkowi do
                niego pewnych polityków.
                • normalny.normals Re: In-vitro - co mają do tego księża? 17.11.05, 12:52
                  xtrin napisała:

                  > > Jakich parlamentarzystów sobie wybraliście, takie prawo będziecie mieli ;
                  > )
                  >
                  > Ja ich na pewno nie wybierałam.


                  Ja też nie, ale inni wybrali za nas. Dla nikogo nie jest tajemnicą jakie
                  odchylenie ma partia braci Kaczyńskich, pomimo tego większość obywteli przyznała
                  im mandat do pełnienia władzy w państwie w demokratycznych wyborach. Nie
                  zgadzasz się z tą decyzją? twój problem.


                  >Żyję w demokratycznym kraju, które zapewnia mi
                  > wolność obywatelską bez względu na to, kto jest u władzy. Tak więc żaden
                  > "demokratycznie wybrany rząd" nie ma prawa wprowadzać wszelakich ustaw wedle
                  > swojego widzimisie, czy podszeptu dowolnej innej instytucji (np. Kościoła).


                  Oczywiście że masz pełną swobodę obywatelską np: możesz wypisywać bzdury o
                  "rządzącym" kościele katolickim na FK ;)


                  > > Nie byłoby zkazu zakłodnienia in vitro, aborcji itd. gdyby parlament taki
                  > ch
                  > > ustaw nie przegłosował.
                  >
                  > Staramy się znaleść źródło problemu, a to leży w KK i służalczemu stosunkowi do
                  > niego pewnych polityków.



                  Żródłem problemu jest nauka kościoła, czy politycy postępujący tak na nie inaczej?
                  • xtrin Re: In-vitro - co mają do tego księża? 17.11.05, 13:13
                    > Ja też nie, ale inni wybrali za nas. Dla nikogo nie jest tajemnicą jakie
                    > odchylenie ma partia braci Kaczyńskich, pomimo tego większość obywteli przyznał
                    > a
                    > im mandat do pełnienia władzy w państwie w demokratycznych wyborach. Nie
                    > zgadzasz się z tą decyzją? twój problem.

                    No.. właśnie nie... to ICH problem, by rządzić tak, aby zadowolić swoich
                    wyborców jednocześnie nie odbierając wolności innym.

                    > Oczywiście że masz pełną swobodę obywatelską np: możesz wypisywać bzdury o
                    > "rządzącym" kościele katolickim na FK ;)

                    Z prawa do wypisywania bzdur nie korzystam :). A co do tej swobody wypowiedzi...
                    ponoć już nie można pewnych kawałów powtarzać ;).
                    Poważniej: pewne sygnały rodzą poważne podejrzenia, że może ta swoboda
                    obywatelska zostać ograniczona. Możesz to uznać za paranoję, ale ja uważam, że w
                    tak poważnej sprawie lepiej dmuchać na zimne.

                    > Żródłem problemu jest nauka kościoła, czy politycy postępujący tak na nie inacz
                    > ej?

                    A czy jak gdziekolwiek piszę, że źródłem problemu jest nauka KK? Źródłem
                    problemu jest zarówno nachalność, z jaką KK ową naukę starta się narzucać innym,
                    oraz uległość części polityków.
                    • normalny.normals Re: In-vitro - co mają do tego księża? 17.11.05, 13:41
                      xtrin napisała:

                      >
                      > > Żródłem problemu jest nauka kościoła, czy politycy postępujący tak na nie
                      > inacz
                      > > ej?
                      >
                      > A czy jak gdziekolwiek piszę, że źródłem problemu jest nauka KK? Źródłem
                      > problemu jest zarówno nachalność, z jaką KK ową naukę starta się narzucać
                      innym, oraz uległość części polityków.



                      Kościół katolicki jest po to, by głosić swoją naukę i wymagać od wiernych jej
                      przestrzegania - to jest jego powołanie i sens istnienia. Nie można żarzucać
                      kościołowi, że od katolików wymaga akceptaji pewnych zasad, byłoby dziwne i
                      conajmniej naganne gdyby od tych zasad odstąpił. Tak się tym razem złożyło że
                      obecny marszałek sejmu uważa iż najpierw jest katolikiem, a dopiero potem
                      politykiem, w związku z tym chciałby aby wszyscy Polacy żyli według nauki
                      kościoła, a to już niestety nie jest problem kościoła, tylko pana marszałka.
                      • xtrin Re: In-vitro - co mają do tego księża? 17.11.05, 14:32
                        > Kościół katolicki jest po to, by głosić swoją naukę i wymagać od wiernych jej
                        > przestrzegania - to jest jego powołanie i sens istnienia. Nie można żarzucać
                        > kościołowi, że od katolików wymaga akceptaji pewnych zasad, byłoby dziwne i
                        > conajmniej naganne gdyby od tych zasad odstąpił.

                        Ależ to Kościoła święte prawo. Tyle, że to jeszcze nie oznacza, że ma prawo
                        narzucać niekatolikom swoje prawa poprzez prawo państwowe.

                        > Tak się tym razem złożyło że
                        > obecny marszałek sejmu uważa iż najpierw jest katolikiem, a dopiero potem
                        > politykiem, w związku z tym chciałby aby wszyscy Polacy żyli według nauki
                        > kościoła, a to już niestety nie jest problem kościoła, tylko pana marszałka.

                        Tyle że KK nie powinien takich zagrań akceptować. A gdy w RM, ku nieopisanej
                        radości księzda prowadzącego, wypowiadają się najwyżsi urzędnicy państwowi,
                        mówiąc o ideologicznie skażonych decyzjach, jakie mają zamiar podjąć, to KK
                        wyraża pochwałę dla takiego narzucania swoich nauk.
                        Byłam mile zaskoczona, gdy Pieronek skrytykował "list do proboszczów" by
                        Kaczyński, jest dziś nieco lepiej, niż było w początkach naszej "demokracji".
                        Ale wciąż jest źle i będzie źle, dopóki KK nie podejmie odpowiedzialności i nie
                        rozpie.. tego biznesu nieojca Rydzyka.
                        • normalny.normals Re: In-vitro - co mają do tego księża? 17.11.05, 14:55
                          xtrin napisała:
                          > > Kościół katolicki jest po to, by głosić swoją naukę i wymagać od wiernych
                          > jej
                          > > przestrzegania - to jest jego powołanie i sens istnienia. Nie można żarzu
                          > cać
                          > > kościołowi, że od katolików wymaga akceptaji pewnych zasad, byłoby dziwne
                          > i
                          > > conajmniej naganne gdyby od tych zasad odstąpił.
                          >
                          > Ależ to Kościoła święte prawo. Tyle, że to jeszcze nie oznacza, że ma prawo
                          > narzucać niekatolikom swoje prawa poprzez prawo państwowe.


                          Powtórzę jeszcze raz - to nie kościół tworzy prawo państwowe.


                          > > Tak się tym razem złożyło że
                          > > obecny marszałek sejmu uważa iż najpierw jest katolikiem, a dopiero potem
                          > > politykiem, w związku z tym chciałby aby wszyscy Polacy żyli według nauki
                          > > kościoła, a to już niestety nie jest problem kościoła, tylko pana marszał
                          > ka.
                          >
                          > Tyle że KK nie powinien takich zagrań akceptować.


                          Jakich zagrań? takich że marszałek katolik stawia swoją wiarę ponad wszystko i
                          chce wegług jej zasad tworzyć prawo w Polsce - to jest wina kościoła czy tego
                          polityka?


                          >A gdy w RM, ku nieopisanej
                          > radości księzda prowadzącego, wypowiadają się najwyżsi urzędnicy państwowi,
                          > mówiąc o ideologicznie skażonych decyzjach, jakie mają zamiar podjąć, to KK
                          > wyraża pochwałę dla takiego narzucania swoich nauk.

                          Znowu kościół odpowiada za słowa polityków?

                          > Byłam mile zaskoczona, gdy Pieronek skrytykował "list do proboszczów" by
                          > Kaczyński, jest dziś nieco lepiej, niż było w początkach naszej "demokracji".
                          > Ale wciąż jest źle i będzie źle, dopóki KK nie podejmie odpowiedzialności i
                          nie rozpie.. tego biznesu nieojca Rydzyka.

                          A teraz schodzisz na temat o. Rydzyka... to nie kościół narzuca wyznawcom innych
                          religii życie wegług zasad kościoła katalickiego, to politycy tworzą prawo i
                          jedynie od nich zależy to, czy katolickie zasady znajdą miejsce w ustawach czy
                          nie. Dlatego proponuję, abyś swoje pretensje kierowała do polityków, a nie do
                          kościoła który tylko realizuje swą powinność.
                          • xtrin Re: In-vitro - co mają do tego księża? 18.11.05, 19:00
                            Prawo kościelne nie ma prawa być narzucane na prawo państwowe. Bez względu na to
                            kto i jak to robi. Kropka.
    • palnick Re: In-vitro - co mają do tego księża? 17.11.05, 10:45
      1. Księża mają prawo wymagać od swoich owieczek czego tylko zapragną. Również
      powstrzymywania sie od prób zapłodnienia in-vitro. Grozić powinna za to kara
      wewnętrzna, przewidziana regułami obowiązującymi w KK. Księża mają wszelkie
      mozliwości aby dotrzeć do wiernych ze swoimi naukami, tak aby owieczki karnie
      wykonywały nakazy moralno-organizacyjne.

      2. Księża nie mają prawa próbować wymusić na świeckim rządzie takich regulacji
      prawnych, które są w istocie próbą objęcia całego społeczeństwa ideologią
      jakiej hołdują. Przyznają się bowiem tym samym, że ich metody wychowawcze i
      agitacyjne stosowane wśród wiernych są nieskuteczne a straszenie grzechem,
      piekłem itp. nie przynosi rezultatów. Starają sie więc wzmocnić swoją przegraną
      pozycję poprzez rygory i sankcje prawne, którym mają przy okazji podlegać
      pozostali członkowie społeczeństwa. Jest to drastyczne naruszenie zasad państwa
      prawnego i bezpośrednia droga do ustanowienia państwa wyznaniowego. Stanowi to
      również naruszenie podstawowych zasad demokracji.

      wnioski.
      - nalezy pilnie zacząć przestrzegać wyraźnego rozdziału świeckiego
      (demokratycznego) państwa od kosciołów wszelkiej maści.
      - należy usunąć naukę religii ze szkół państwowych wszystkich szczebli, co
      zresztą przewiduje konstytucja.
      - należy dbać o wolność wyznania oraz wolność jego braku na równorzędnych
      zasadach.

      Co do metody in-vitro.

      1. Obywatel tego karaju, który chce mieć dziecko dzięki tej metodzie ma do tego
      prawo. Państwo ma obowiązek umożliwić stosowanie tej metody i, jestem
      przekonany, powinno refundować koszty. Uważam tak ponieważ przyrost naturalny w
      Polsce jest najniższy w Europie oraz dlatego, że polityka rządu musi być
      klarowna. Skoro proponuje się 1000 zł. becikowego dla par bzykających sie po
      bożemu, to nalezy wspomóc tych, którzy boga chcą lekko wspomóc:)

      2. Drażni mnie stosowanie przez KK podwójnych standardów w sprawach życia
      człowieka. Nie może być tak, że usunięcie zlepka komórek jest określane
      morderstwem a wysyłanie żołnierzy na śmierć odbywa się w eskorcie kapelanów.
      Nie może byc tak, że życie pochodzące z gwałtu jest cacy a płód powstały przy
      zastosowaniu metody in-vitro jest parszywy. klechy powinne wiedzieć, że ich
      umiłowane zarodki podlegają naturalnej aborcji w miesięcznym cyklu
      menstruacyjnym. Również te zapłodnione. Ich bóg jest więc mordercą na skalę
      galaktyczną :)
      • xtrin Re: In-vitro - co mają do tego księża? 17.11.05, 11:02
        palnick napisał:

        > 1. Księża mają prawo wymagać od swoich owieczek czego tylko zapragną. Również
        > powstrzymywania sie od prób zapłodnienia in-vitro. Grozić powinna za to kara
        > wewnętrzna, przewidziana regułami obowiązującymi w KK. Księża mają wszelkie
        > mozliwości aby dotrzeć do wiernych ze swoimi naukami, tak aby owieczki karnie
        > wykonywały nakazy moralno-organizacyjne.

        Stąd ja wciąż nie rozumiem, na co w katolickim kraju ustawa o obronie życia
        poczętego.

        > 2. Księża nie mają prawa próbować wymusić na świeckim rządzie takich regulacji
        > prawnych, które są w istocie próbą objęcia całego społeczeństwa ideologią
        > jakiej hołdują. Przyznają się bowiem tym samym, że ich metody wychowawcze i
        > agitacyjne stosowane wśród wiernych są nieskuteczne a straszenie grzechem,
        > piekłem itp. nie przynosi rezultatów. Starają sie więc wzmocnić swoją przegraną

        Powiem więcej... takie działanie jest sprzeczne z konkordatem, zapewniającym
        niezależność Państwa i Kościoła.

        > zastosowaniu metody in-vitro jest parszywy. klechy powinne wiedzieć, że ich
        > umiłowane zarodki podlegają naturalnej aborcji w miesięcznym cyklu
        > menstruacyjnym.

        Spokojnie... już niedługo wprowadzony zostanie zakaz miesiączkowania.
        • seseczka Re: In-vitro - co mają do tego księża? 17.11.05, 11:25
          POdajecie tu swoje argumenty za i przeciw in vitro a ja się wypowiem jako
          kobieta, która się leczyła 3 lata i która dzieki tej metodzie za dwa miesiące
          zostanie matką. Zostałam wychowana w rodzinie katolickiej ale już od kilku lat
          nie chodzę do kościoła. Powód jest jeden - księża. Oni nie maja prawa wtrącać
          się w moje zycie osobiste poprzez nacisk na struktury rządowe tworzące prawo w
          tym państwie. Nie podoba mi się to, że są finansowani z budżetu państwa, to że
          jest religia w szkole. Sprawa wiary i sumienia jest indywidualna sprawą każdego
          człowieka i nie można nikomu narzucać z urzędu co może a co nie. Obiema rękami
          podpisuję się pod wnioskiem refundacji on vitro. Prowadziłam kampanię na rzecz
          refundacji z setkami osób, z któymi spotykam sie na forum niepłodności. Ja
          wzięłam kredyt na zabieg i bedę go spłacać jeszcze 3 lata ale moje dziecko jest
          dla mnie bezcenne. Odnośnie pieniędzy na zabiegi: niepłodność została uznana
          przez światową organizację zdrowia za chorobę. Nikt z nas nie starał się o nią
          w przeciwieństwie do osób, które choruja na raka bo paliły przez 20 lat
          papierosy. Było ich stać żeby przez tyle lat wydać ogromne sumy na papierosy to
          niech się teraz leczą za swoje! A ja w czym zawiniłam?! To oni niech niosą swój
          krzyż i nie finansujmy im leczenia! bo to ich wina! a ja co zrobiłam, że nie
          mam owulacji?! no co?! nie miałam na to żadnego wpływu!
          • witek.bis Re: In-vitro - co mają do tego księża? 17.11.05, 11:30
            Seseczko! Gratuluję Ci macierzyństwa i cieszę się razem z Tobą! Mam jednak
            jedno pytanie. Jeśli metoda in vitro jest metodą leczniczą i jako taka powinna
            być finansowana, to kto w tym przypadku jest pacjentem?
            • seseczka Re: In-vitro - co mają do tego księża? 17.11.05, 11:47
              pacjentem jest albo kobieta albo mężczyzna.

              Pozwólcie, że powklejam Wam kilka odpowiedzi na pisma wysyłane ws. refundacji.

              ________________________________________________________________________

              Szanowna Pani!


              Odpowiadając na pismo Pani z dnia 14 stycznia 2005 r. Biuro Praw Pacjenta
              uprzejmie wyjaśnia, co następuje:

              W związku z tym, iż w wykazie świadczeń opieki zdrowotnej niefinansowanych ze
              środków publicznych, który stanowi załącznik do ustawy z dnia 27 sierpnia 2004
              r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowych ze środków publicznych (Dz. U.
              Nr 210, poz. 2135) nie ma świadczeń zapłodnienia pozaustrojowego. Biuro Praw
              Pacjenta przy Ministrze Zdrowia otrzymało informację, iż Narodowy Fundusz
              Zdrowia przystąpił do określenia standardu leczenia i współfinansowania
              zapłodnienia pozaustrojowego.

              Powszechnie znane w Polsce problemy związane z finansowaniem drogich
              wysokospecjalistycznyc:h procedur medycznych ratujących życie, powodują, że
              wprowadzenie w chwili obecnej jakiejkolwiek nowej procedury wymaga szczególnie
              starannych analiz, również finansowych. Umożliwianych następnie jej
              refundowanie.

              Zakończenie prac nad utworzeniem programu zdrowotnego w zakresie leczenia
              niepłodności z uwzględnieniem zapłodnienia pozaustrojowego przewidywane jest w
              I kwartale 2005 roku.



              z poważaniem

              Krystyna Barbara Kozłowska

              Dyrektor Biura Praw Pacjenta
              __________________________________________________________________________

              Szanowani Państwo,

              W odpowiedzi na Państwa pismo w sprawie refundacji zabiegu zapłodnienia in
              vitro uprzejmie informuję, że problematyka ta nie jest w zakresie kompetencji
              Pełnomocnika Rządu ds. Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn. Biorąc jednak pod
              uwagę ważność problemu Pełnomocnik wystąpił do Prezesa Narodowego Funduszu
              Zdrowia z prośbą o podjęcie działań mających na celu realizowanie prawa do
              leczenia niepłodności.

              Jednocześnie informuję, że więcej na ten temat można dowiedzieć się ze stron
              internetowych Ministerstwa Zdrowia www.mz.gov.pl/wwwmz/index?
              mr=m0101&ms=&ml=pl&mi=156&mx=0&mt=&my=231&ma=3781

              Maria Wasilewska

              Bardzo dobrze, że zlikwidowali ten urząd bo kobietom to on napweno nie słuzył.
              _______________________________________________________________________

              Szanowna Pani,

              Z upoważnienia Dyrektora Zespołu Wstępnej Kontroli Skarg Konstytucyjnych i
              Wniosków, uprzejmie wyjaśniam, że zaniechanie prawodawcze nie może stanowić
              przedmiotu skargi konstytucyjnej. Art. 79 ust.1 Konstytucji wyraźnie przesądza,
              iż skarga konstytucyjna może dotyczyć wyłącznie obowiązującego aktu
              normatywnego, nie zaś – braku takiego aktu. Teza ta znalazła odbicie w wyroku
              Trybunału Konstytucyjnego z dnia 9 października 2001 r. (sygn. akt SK 8/00).

              Trybunał uznaje w swoim orzecznictwie, iż zarzut naruszenia praw i
              wolności konstytucyjnych przez zaniechanie prawodawcze jest w zasadzie
              niedopuszczalny, gdyż Trybunał Konstytucyjny, jako tzw. prawodawca negatywny,
              orzeka o zgodności z konstytucją obowiązujących norm prawnych. Zaniechanie
              prawodawcze może stanowić przedmiot skargi konstytucyjnej w przypadku, gdy
              skarżący wskazuje przepisy ustawy lub innego aktu normatywnego, które jego
              zdaniem determinują zbyt wąski zakres zastosowania normy prawnej. Przepisy
              takie, wynikające z nich normy, mogą być poddane kontroli co do ich zgodności z
              Konstytucją. Trybunał Konstytucyjny może wtedy stwierdzić, czy z punktu
              widzenia konstytucyjnych nakazów adresowanych do prawodawcy, zakwestionowany
              zakres zastosowania lub normowania jest zbyt wąski i czy przyczyną takiego
              ujęcia wskazanego zakresu jest brzmienie przepisów ustawy lub innego aktu
              normatywnego. Sformułowanie zarzutu wymaga dokonania wykładni przepisów
              konstytucji, z których wywodzi się konstytucyjny nakaz określonego uregulowania
              w akcie normatywnym swych praw, odniesienie się do obowiązującej we wskazanym
              zakresie przedmiotowym regulacji ustawowej i wykazanie, iż regulacja ta nakazu
              powyższego nie spełnia. Dopiero tak sformułowany zarzut może stanowić podstawę
              skargi konstytucyjnej.

              Natomiast w przypadku braku wydania aktu normatywnego, którego
              obowiązek wydania przewiduje przepis prawa, została wyrządzona szkoda stronie
              pokrzywdzonej w wyniku takiego zaniechania służy roszczenie odszkodowawcze w
              oparciu o art. 4171 § 4 Kodeksu cywilnego. Niezgodność z prawem niewydania tego
              aktu stwierdza właściwy sąd, rozpoznający sprawę o naprawienie szkody.
              Obowiązkiem powoda jest wykazanie istnienia związku przyczynowego (w rozumieniu
              art. 361 Kodeksu cywilnego) pomiędzy zaniechaniem prawodawczym, a wystąpieniem
              szkody.

              W celu uzyskania informacji o pozycji ustrojowej Trybunału
              Konstytucyjnego, zakresie jego kompetencji oraz warunkach, jakie powinno
              spełniać pismo mające charakter skargi konstytucyjnej, polecam link do
              właściwej strony:

              www.trybunal.gov.pl/index2.htm



              Z poważaniem

              Tomasz Golik



              Z tej odpowiedzi jasno wynika, że mogę wystąpić na drogę cywilną i żadać
              zadośuczynienia
              ___________________________________________________________________________

              Szanowna Pani!
              Odpowiadając na Pani pytanie dotyczące "refundacji zabiegu in - vitro Biuro
              Praw Pacjenta wyjaśnia, iż w "Wykazie świadczeń opieki zdrowotnej
              niefinansowanych ze środków publicznych" (załącznik do ustawy z dn. 27
              sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków
              publicznych) - zabieg in - vitro nie został ujęty w pakiecie negatywnym.
              Mając to na uwadze, informujemy, iż nadal trwają rozmowy ( Ministerstwo
              Zdrowia - Naradowy Fundusz Zdrowia), dotyczące w/w kwestii.
              Zakońcenie prac nad utworzeniem progarmu zdrorotnego w zakresie leczenia
              niepłodności z uwzględnieniem zapłodnienia pozaustrojowego przewidywane jest
              w I kwartale 2005 roku.

              z poważaniem

              Krystyna Barbara Kozłowska
              Dyrektor Biura Praw Pacjenta
              ____________________________________________________________________

              Znowu odywają się do nas media, które chcą robić programy o ludziach leczących
              się na niepłoność. Ale tylko media. Bo władza nie chce rozmawiać z nami ani z
              lekarzami na ten temat.

              • witek.bis Re: In-vitro - co mają do tego księża? 17.11.05, 11:54
                seseczka napisała:

                > pacjentem jest albo kobieta albo mężczyzna.

                A więc metoda in vitro przywraca drożność jajowodów (ewentualnie nasieniowodów)?
                • seseczka Re: In-vitro - co mają do tego księża? 17.11.05, 12:00
                  Nie metodą in vitro nie przywraca się drożności tylko stymuluje się organizm do
                  wytworzenia komórek jajowych.
                  • witek.bis Re: In-vitro - co mają do tego księża? 17.11.05, 12:02
                    seseczka napisała:

                    > Nie metodą in vitro nie przywraca się drożności tylko stymuluje się organizm
                    do
                    >
                    > wytworzenia komórek jajowych.

                    A w przypadku mężczyzny?
                    • seseczka Re: In-vitro - co mają do tego księża? 17.11.05, 12:06
                      W przypadku mężczyzn jest to najczęściej mała ilość plemników oraz ich mała
                      ruchliwośc czyli trzeba z oddanego nasienia wybrać najbardziej ruchliwych
                      chłopaków i połączyć je z komórką jajową. Czasami trzeba zrobić punkcję
                      nasieniowodów i poszukać chłopaków głębiej bo nie ma ich wcale w spermie
                      wydalanej
                      • witek.bis Re: In-vitro - co mają do tego księża? 17.11.05, 12:09
                        Dzięki. Chyba coraz więcej zaczynam rozumieć. Na razie rysuje mi się taki
                        obraz, że metoda in vitro nie jest metodą leczenia bezpłodności, tylko metodą
                        przeciwdziałania niechcianej bezdzietności.
                        • seseczka Re: In-vitro - co mają do tego księża? 17.11.05, 12:24
                          Ja Ci opisałam miej więcej na czym polega sam zabieg in vitro natomiast
                          leczenie niepłodności to proces długotrwały, bolesny i bardzo kosztowny. In
                          vitro jest na końcu leczenia niepłodności.
                          • patatipatata a nie 17.11.05, 12:26
                            nie leczenia, tylko metody zaplodnienia,
                            wyleczenie oznaczaloby, ze po zastosowaniu tej metody co 10 miesiecy bedzie sie
                            mozna rozmnazac
                            • seseczka Re: a nie 17.11.05, 12:28
                              dla mnie to jest leczenie ale oczywiście szanuję Twoje zdanie :)
                              • patatipatata ja twojego nie 17.11.05, 12:35
                                z uwagi na agresje wobec chorych na raka palaczy,

                                in vitro nie jest zabiegiem leczniczym, jest metoda zaplodnienia, efekt jest
                                podobny (zreszta na raka pluc skoro bylas uprzejma poruszyc ten watek,
                                umieraja nie tylko palacze, efekt - smierc tez jest ten sam)
                          • witek.bis Re: In-vitro - co mają do tego księża? 17.11.05, 13:07
                            seseczka napisała:

                            > Ja Ci opisałam miej więcej na czym polega sam zabieg in vitro natomiast
                            > leczenie niepłodności to proces długotrwały, bolesny i bardzo kosztowny. In
                            > vitro jest na końcu leczenia niepłodności.

                            Jeśli moje pytanie będzie za bardzo osobiste, to z góry przepraszam (i
                            doskonale zrozumiem brak odpowiedzi), ale od dawna mnie to intryguje, a jakoś
                            nigdy nie miałem śmiałości żeby zapytać. Co sprawia, że ludzie decydują się na
                            rozpoczęcie tego "długotrwałego, bolesnego i bardzo kosztownego procesu"?
                            • seseczka Re: In-vitro - co mają do tego księża? 17.11.05, 13:17
                              Chcą dać nowe zycie, chcą mieć dziecko. Nie wyobrażam sobie życia bez dziecka,
                              chcę żeby mały człowieczek chodził po domu, chcę się nim opiekować, pokazywać
                              mu świat. Piszę same banalne rzeczy ale nie umię tego ująć w słowa czym jest
                              dla mnie dziecko. To jest instynkt macierzyński. Brak dziecka sprawiało mi ból
                              fizyczny. Teraz gdy mam go w sobie (bo to będzie chłopak) gdy czuję jak się
                              rusza, jak mnie kopie to jestem taka szczęśliwa, że chce mi się płakać. I nie
                              mogę się doczekać kiedy go wezmę na ręce i przytulę.
                              • witek.bis Re: In-vitro - co mają do tego księża? 17.11.05, 13:48
                                Mam spory kłopot, bo z jednej strony naprawdę cieszę się Twoim szczęściem (nie
                                ma w tym cienia ironii), ale z drugiej coś mnie korci, żeby sie trochę
                                poczepiać. I chyba się tej pokusie nie oprę.

                                "Chcą dać nowe życie"
                                To dośc naturalne, bo kto z nas nie chce być Bogiem? A szczególnie wtedy, gdy
                                świat wyludnia się w zastraszającym tempie.

                                "Chcą mieć dziecko"
                                Znam szybszy, mniej bolesny i kosztowny sposób. Można zaadoptować sierotę. Ich
                                nigdy nie brakowało i brakować nie będzie.

                                "Nie wyobrażam sobie życia bez dziecka"
                                Myślę, że zarówna dla Ciebie jak i dla Twojego dzieciątka lepiej byłoby, gdybyś
                                najpierw "wyobraziła sobie życie bez dziecka" , a dopiero potem je sobie
                                sprawiła.

                                "chcę żeby mały człowieczek chodził po domu"
                                Podobno dzieci adoptowane również chodzą po domu. Niektóre ancymony nawet
                                biegają.

                                "chcę się nim opiekować, pokazywać mu świat"
                                A nie myślałaś nigdy o tym, żeby zostać pielęgniarką, przedszkolanką,
                                nauczycielką albo przewodniczką turystyczną?

                                "I nie mogę się doczekać kiedy go wezmę na ręce i przytulę"
                                Cierpliwości! Pan Bóg (ewentualnie Natura) zaplanował to na dziewięć miesięcy i
                                lepiej niech tak już zostanie. Nie wszystko po Nim trzeba koniecznie poprawiać.

                                Raz jeszcze przepraszam za to czepianie się, ale w Twoim poście było tak dużo
                                tych "chcę" i "nie wyobrażam sobie", ze nie mogłem się oprzeć. Tobie i Twojemu
                                dziecku życzę dużo zdrowia i szczęścia. A co do metody in vitro, to wcale nie
                                jestem jej przeciwnikiem. Uważam tylko, że nie jest metodą "leczenia
                                bezpłodności", tylko specyficznym sposobem zaspokajania potrzeb psychicznych.
                                Pozdrawiam

                                • marek1305 Re: In-vitro - co mają do tego księża? 17.11.05, 21:55
                                  "tylko specyficznym sposobem zaspokajania potrzeb psychicznych"
                                  Cała służba zdrowia, na całym świecie jest nastawiona na spełnienie potrzeb bio-
                                  psycho-społecznych pacjenta (Światowa Organizacja Zdrowia).
                                  • witek.bis Re: In-vitro - co mają do tego księża? 18.11.05, 00:02
                                    marek1305 napisał:

                                    >> Cała służba zdrowia, na całym świecie jest nastawiona na spełnienie potrzeb
                                    bio
                                    > -
                                    > psycho-społecznych pacjenta (Światowa Organizacja Zdrowia).

                                    To wspaniała nowina! W związku z marną sytuacja finansową moje bio-psycho-
                                    społeczne potrzeby nie są zaspokajane w stopniu zadowalającym. Jutro kopnę się
                                    do lekarza rodzinnego i poproszę, by zamiast recepty wypisał mi czek. NFZ mu to
                                    zrefunduje, bo jak nie, to będzie miał do czynienia z WHO.
                            • patatipatata Re: In-vitro - co mają do tego księża? 17.11.05, 13:26
                              wyobraz sobie czy nie majac dzieci, a majac zone po jakims czasie nie chcecie,
                              zeby sie pojawilo, doloz do tego te wszystkie ciotki-klotki, ktore z usmiechem
                              pytaja, a kiedy bedzie dzidzius, potem sami siebie pytacie dlaczego nie
                              zachodzimy w ciaze, a tu dookola znajomym rodza sie dzieciaczki, idziecie do
                              lekarza, on mowi klops, a wiec klamka zapadla, my nie? nigdy? no to pokazemy
                              wszystkimze my tak! nie wezmiemy cudzego dziecka, ale zafundujemy sobie wlasne,
                              potem juz nie ma miejsca na rozwazanie cudze czy wlasne, cel zostal wytyczony:
                              ma byc wlasne, i tak to idzie,
                              • seseczka Re: In-vitro - co mają do tego księża? 17.11.05, 13:35
                                nikt nie wywierał na nas żadnego wpływu. sami tego chcieliśmy. jeżeli chodzio o
                                adpocję to trzeba się uzbroić w cierpliwość bo pomimo tego, że wiele
                                dzieciaczków jest w domach dziecka to nie wiele można adoptować i trzeba na
                                czasami czekać 2-3 lata. nie bądz taki ironiczny
                                " no to pokazemy
                                > wszystkimze my tak! nie wezmiemy cudzego dziecka, ale zafundujemy sobie
                                wlasne,".
                                To nie jest w porządku, żeby kogos potępiac za to, że chce mieć sowje dziecko a
                                nie adoptowane. To jest naturalny odruch, że najpierw zrobi się wszystko aby
                                mieć swoje.
                                • patatipatata Re: In-vitro - co mają do tego księża? 17.11.05, 13:47
                                  nie potepiam cie, ze chcialas miec wlasne dziecko, wyraznie potepiam cie za
                                  zyczenie Krzyza palaczom chorym na raka, nie patrzysz dalej swojego nosa i za
                                  to cie nie lubie, nie zgadzam sie z twoim tlumaczeniem ze metoda jest
                                  leczeniem, jest droga do celu, jesli symptomem choroby jest brak owulacji to
                                  leczeniem bedzie jej przywrocenie, nie prawda, ze na adopcje czeka sie latami,
                                  przypadkiem znam temat, opisalem temat ogolnie, twoj osobisty przypadek nie
                                  musi mu podlegac

                                  • olany_klient Re: Rozwiązanie jest proste 17.11.05, 14:02
                                    Rząd powinien zakazać zapłodnienia iv vitro, a wszystkim tym małżeństwom które
                                    chcą dziecka nakazać adopcję - o. dyrektor, LPR i reszta oszołków z PiS-u będzie
                                    szczęśliwa na wieki! bo w końcu o to tu chodzi, a nie o jakieś tam szczęście
                                    obywateli...
                                  • seseczka Re: In-vitro - co mają do tego księża? 17.11.05, 14:07
                                    nie życzę żadnemu palaczowi ani raka ani krzyza. Ja tylko dałam przykład, że
                                    oni mogą zachorować i właściwie mogą mieć pretensje tylko do siebie.
                                    • patatipatata seseczka o palaczach 17.11.05, 14:19
                                      Było ich stać żeby przez tyle lat wydać ogromne sumy na papierosy to
                                      niech się teraz leczą za swoje! A ja w czym zawiniłam?! To oni niech niosą swój
                                      krzyż i nie finansujmy im leczenia! bo to ich wina!
                                      • palnick Re: seseczka o palaczach napisała głupio. 17.11.05, 14:30
                                        Było ich stać żeby przez tyle lat wydać ogromne sumy na papierosy to niech się
                                        teraz leczą za swoje! A ja w czym zawiniłam?! To oni niech niosą swój krzyż i
                                        nie finansujmy im leczenia! bo to ich wina!
                                        ----
                                        To nieco egoistyczne podejście to problemu.
                                        Ktoś palący mógłby wobec tego napisać tak o korzystających z in-vitro i
                                        seseczka musiałaby to zaakceptować:

                                        Było mnie stać, żeby przez tyle lat wydawać ogromne pieniądze na papierosy i
                                        znacząco zasilać nimi budżet. Teraz budżet musi opłacić moje leczenie! A ci,
                                        którzy nie mogą mieć dzieci chcą tylko pieniądze wyciągać nic wcześniej nie
                                        wpłacając! To oni niech niosą swój krzyż i nie finansujmy zapłodnienia in-vitro!
                                        To, że nie mogą mieć dzieci, to nie tylko ich wina ale też część bożego planu.
                                        Bóg i przyroda nie chcą, żeby przekazywali swój kod genetyczny. To musi mieć
                                        sens. Nie psujmy więc gatunku ludzkiego, wydając niepotrzebnie ogromne
                                        pieniądze na ich sprzeczne z naturą zachcianki!


                            • totalna_apokalipsa Re: In-vitro - co mają do tego księża? 17.11.05, 13:28
                              sorry, bo nie powinnam, ale się wetnę. Myslę, jestem pewna, że chęć posiadania
                              dziecka, chęć charakteryzująca wiekszość małzeństw i związków kobiet i męzczyzn,
                              którzy mogą się rozmnożyć dzięki normalnemu stosunkowi. I chcę zwrócić uwagę na
                              jedną rzecz, która moze się pojawić - ludzie chcą mieć swoje dziecko, kogoś,
                              kto jest ich przedłużeniem biologicznym, genetycznym. Tego sie nie przeskoczy,
                              można popierać adopcję, ale tak naprawdę i ty i ja chcemy mieć własne
                              dziecko...Urodzone. Biologia jest samolubna niestety i tak to działa...
          • ferby26 Re: In-vitro - co mają do tego księża? 17.11.05, 11:42
            Gratulacje saseczka!
            Podsumowując - jaki krzyż dzwiga np. Rydzyk?
          • xtrin Re: In-vitro - co mają do tego księża? 17.11.05, 11:44
            Bardzo ciekawa i pouczająca wypowiedź, mam nadzieję, że przemówi do rozumu
            chociaż kilku osobom.
            Życzę powodzenia Tobie i dziecku.
            • seseczka Re: In-vitro - co mają do tego księża? 17.11.05, 11:50
              Dziękuję Wam bardzo.
          • witek.bis Re: In-vitro - co mają do tego księża? 17.11.05, 11:52
            Jeszcze jedno.

            Piszesz:
            "Odnośnie pieniędzy na zabiegi: niepłodność została uznana
            przez światową organizację zdrowia za chorobę. Nikt z nas nie starał się o nią
            w przeciwieństwie do osób, które choruja na raka bo paliły przez 20 lat
            papierosy. Było ich stać żeby przez tyle lat wydać ogromne sumy na papierosy to
            niech się teraz leczą za swoje!"

            Wydaje mi się, że jesteś cokolwiek niesprawiedliwa. Jako nikotynista z
            trzydziestoletnim stażem (a nikotynizm również jest chorobą!), oczekuję, że
            państwo, które przez tyle lat czerpało korzyści z mojej choroby, pobierając ode
            mnie całkiem pokaźny haracz, nie powie mi kiedyś, żebym się leczył "za swoje".
            • seseczka Re: In-vitro - co mają do tego księża? 17.11.05, 12:02
              No tak ale osoby niepalące finansują pózniej leczenie palaczy.
              • witek.bis Re: In-vitro - co mają do tego księża? 17.11.05, 12:04
                seseczka napisała:

                > No tak ale osoby niepalące finansują pózniej leczenie palaczy.

                No, chyba niezupełnie. Ja przez trzydzieści lat płaciłem na to składki i jak
                sama słusznie zauważyłaś, były to całkiem duże pieniądze.
                • totalna_apokalipsa Re: In-vitro - co mają do tego księża? 17.11.05, 13:32
                  I przez 30 lat czytałeś napisane wielgachnymi literami ostrzezenie na każdej
                  paczce papierosów- palenie powoduje raka płuc i choroby układu krażenia...jest
                  wyjście o wiele prostsze - rzucić palenie albo...nigdy nie zaczynać, co szczerze
                  polecam wszystkim myslącym ludziom...
                  • witek.bis Re: In-vitro - co mają do tego księża? 17.11.05, 13:54
                    totalna_apokalipsa napisała:

                    > I przez 30 lat czytałeś napisane wielgachnymi literami ostrzezenie na każdej
                    > paczce papierosów- palenie powoduje raka płuc i choroby układu krażenia...jest
                    > wyjście o wiele prostsze - rzucić palenie albo...nigdy nie zaczynać, co
                    szczerz
                    > e
                    > polecam wszystkim myslącym ludziom...

                    Widzę, że mam do czynienia z człowiekiem dość młodym, bo niepamiętającym
                    czasów, w których nie dość, że takich ostrzeżeń nie było, to palenie tytoniu
                    było wręcz lansowane. Ale za dobre rady i tak serdecznie dziękuję, bo starzy od
                    młodych mogą nauczyć się nie mniej niż młodzi od straych. Jeśli tylko tego chcą.
          • patatipatata ech seseczko 17.11.05, 12:11
            ladnie wszystko opisalas, fajnie, ze wam sie udalo, przykro tylko, ze dalej
            swojego nosa nic nie widzisz, przykro czytac zyczenia Krzyza dla palaczy
            chorujacych na raka i propozycji leczenia sie za swoje,

            a chory na raka palacz moze w odpowiedzi powiedziec, ze nic go nie obchodzi
            zaplacenie za dziecko panstwu x, a bo on toczy walcze o zycie, a panstwo x
            niech tam niosa swoj Krzyz,
            • totalna_apokalipsa Re: ech seseczko 17.11.05, 13:34
              A czy palcz nie może rzucić, zanim bedzie miał raka? Tyjąc do 200 kg też sam
              sobie śmierć szykujesz..
              • patatipatata Re: ech seseczko 17.11.05, 13:39
                to sesaneczka taka gruba?

                ja nie pale,
        • palnick Re: In-vitro - co mają do tego księża? do xtrin 17.11.05, 11:54
          Rzecz się stała niesłychana
          pani dziś poparła pana :))))))))
          • xtrin Re: In-vitro - co mają do tego księża? do xtrin 17.11.05, 12:34
            Zauważ, że argumentację wsparłam konkordatem, któremu Ty jesteś przeciwny. :)
            • palnick Re: In-vitro - co mają do tego księża? do xtrin 17.11.05, 13:58
              xtrin napisała:

              > Zauważ, że argumentację wsparłam konkordatem, któremu Ty jesteś przeciwny. :)
              ----------
              No to dobrze, bo już nie wiedziałem co mam o tym wszystkim myśleć! :))))
              A konkordat i tak trzeba wypowiedzieć. O tym że państwo i kk mają być
              rozdzielne mówi konstytucja i to wystarczy.
              • xtrin Re: In-vitro - co mają do tego księża? do xtrin 17.11.05, 14:34
                Konkordat należy zmienić, ale nie pozbywać się go zupełnie.
                Nie można niezauważać faktu, że w tym kraju jest jakies 40-50% katolików, im ten
                konkordat się należy.
                A co do konstytucji... poczekaj, aż PiS przepchnie swój projekt :).
                • palnick Re: In-vitro - co mają do tego księża? do xtrin 17.11.05, 15:15
                  xtrin napisała:

                  > Konkordat należy zmienić, ale nie pozbywać się go zupełnie.
                  > Nie można niezauważać faktu, że w tym kraju jest jakies 40-50% katolików, im
                  ten konkordat się należy.
                  ---------
                  Chyba nie wisz o czym piszesz!

                  1. Krajów z przewagą katolików więcej jest takich, które nie mają konkordatu.

                  2. Co to znaczy, że katolikom należy się konkordat? Przecież tam stoi jak byk,
                  że budżet (wszyscy obywatele) mają wpłacać szmal na konto KK a górny pułap
                  pomocy nie jest określony, tak jak choćby w Hiszpanii. Ponadto konkordat stawia
                  księzy ponad państwowym prawem ustanawiając praktyczną niekaralność tej bandy.

                  Uważam, że każdy hobbysta powinien samodzielnie łozyć na swoje hobby !

                  • xtrin Re: In-vitro - co mają do tego księża? do xtrin 17.11.05, 19:26

                    > 2. Co to znaczy, że katolikom należy się konkordat? Przecież tam stoi jak byk,
                    > że budżet (wszyscy obywatele) mają wpłacać szmal na konto KK a górny pułap
                    > pomocy nie jest określony, tak jak choćby w Hiszpanii. Ponadto konkordat stawia
                    > księzy ponad państwowym prawem ustanawiając praktyczną niekaralność tej bandy.

                    Litości... czytasz Ty wogóle posty na które odpowiadasz?
                    Przecież wyraźnie napisałam, że uważam iż konkordat powinien być ZMIENIONY,
                    m.in. w zakresie nauki religii czy finansowania KK. W tym się zgadzamy, więc nie
                    rozumiem, po co wysuwasz takie argumenty. Nie podajesz natomiast argumentów
                    przeciwko samemu istnieniu konkordatu jako takiego, nie odnosząc się do jego
                    aktualnej zawartości.
                    Ja uważam, że jeżeli spora część narodu polskiego i Stolica Apostolska są taką
                    umową zainteresowane, to mogą ją sobie mieć, o ile nie będzie naruszała praw
                    reszty obywateli (aktualny konkordat imho narusza). Konkordat to chociażby
                    kwestia małżeństw, moim zdaniem jak najbardziej słusznie rozwiązana.
    • polimerr Re: In-vitro - co mają do tego księża? 17.11.05, 12:44
      Przestań się wreszcie przyznawać w tych ankietach do bycia katolikiem, może coś
      osiągniesz.
    • kyoto_smile księża nie mają do tego NIC 17.11.05, 13:06
      do czasu, gdy nie zostanie zniesiony wśród księży celibat. Jest chyba ogólnie
      wiadomo, że osoby, które tłumią w sobie potrzeby seksualne są skrzywione
      psychicznie, i to bardzo mocno. Co widać na ww przykładzie i wszystkim
      LPR'owcom, którzy seks uprawiając tylko w formie prokreacji, posiadając liczne
      potomstwo. Także proszę, by księża i inni, którzy nie mają w ww temacie nic
      istotnego do powiedzenia, a co najważniejsze nie znają go z autopsji nie
      wypowiadały się na te tematy. Ja księżom ani pod sutanne nie patrze ani nie
      sprawdzam na co idzie 'co łaska' z tacy
      • polimerr Re:księża nie mają do tego NIC 17.11.05, 13:09
        ale do psychiki już zdążyłeś wleźć
      • patatipatata hej ty 17.11.05, 13:12
        nie uprawia sie seksu w formie prokreacji a w celu prokreacji, albo w bormie
        stosunku takiego lub innego,

        nie masz racji i w sprawie przyzwolenia na wypowiedzi w oparciu na
        doswiadczenia wlasne: brunet moze wypowiadac sie w imieniu rudego, psycholog
        rozumie co czuje ofiara, choc nia nie byl, a filozof moze ogarnac caly swiat
        nie ruszajac sie ze swojego miasta
        • joannabarska Polska 2005 rok! 17.11.05, 13:16
          Premier zapowiedzial oficjalnie,ze nie poprze zapładniania in vitro. Z jednej
          strony krzyk, ze się Polska wyludnia, a z drugiej brak pomocy do tego typu
          zachodzenia w ciąze. Moze zakazac chłopom wydalania plemnikow? Chyba ze raz na
          rok celem zapłodnienia tylko!
        • kyoto_smile Re: hej ty 17.11.05, 13:16
          oj akurat po wypowiedziach 'prawdziwych katolikow' podtrzymuje iz oni uprawiaja
          stosunki seksualne w FORMIE prokreacji, celem podtrzymania najczysciejszego
          katolickiego ortodoksyjnego gatunku.

        • xtrin Re: hej ty 17.11.05, 13:17
          > nie masz racji i w sprawie przyzwolenia na wypowiedzi w oparciu na
          > doswiadczenia wlasne: brunet moze wypowiadac sie w imieniu rudego, psycholog
          > rozumie co czuje ofiara, choc nia nie byl, a filozof moze ogarnac caly swiat
          > nie ruszajac sie ze swojego miasta

          Ciężko, żeby brunet wypowiadał się na temat tego, jak czuje się rudy, gdy go od
          "marchewek" wyzywają. :)
          Mnie tam osobiście wkurza, jak mężczyzna próbuje pouczać kobiety na temat tego
          co to znaczy być kobietą.
          • palnick Xtrin, ja mężczyzna powiem Ci co to znaczy kobieta 17.11.05, 14:21
            xtrin napisała:

            > Mnie tam osobiście wkurza, jak mężczyzna próbuje pouczać kobiety na temat tego
            > co to znaczy być kobietą.
            --------
            • xtrin Re: Xtrin, ja mężczyzna powiem Ci co to znaczy ko 17.11.05, 14:37
              Bardzo ładne, mocno nieprawdziwe i zalatujące szowinizmem :).
              • palnick Re: Xtrin, ja mężczyzna powiem Ci co to znaczy ko 17.11.05, 15:10
                xtrin napisała:

                > Bardzo ładne, mocno nieprawdziwe i zalatujące szowinizmem :).
                ----------
                No i jak tu cholera dogodzić babie !!! :)))

                A już chciałem napisać, że dlatego, że kobiety takie właśnie są to mają PRAWO
                decydować o swoich ciążach, in-vitrach bez asysty samczej gromadki.
                Dobrze by było, gdyby decyzje podejmowała ze swoim partnerem :)
                >
        • kyoto_smile Re: hej ty 17.11.05, 13:18
          aha zapomnialam dodac: w FORMIE prokreacji, to po bozemu, na siedem
          • seseczka Re: hej ty 17.11.05, 13:22
            wypowiadać to się może każdy na każdy temat ale nie mają oni prawa wywierać
            nacisku i potępiać. no bo nie wszyscy w Polsce są katolikami to dlaczego mają
            podlegać prawu ustanowionemu przez katolickich księzy?
    • tees1 pozbawic ksiezy mozliwosci wypowiedzi !!! 17.11.05, 14:28
      nie bedzie facet w kiecce plul nam w twarz
      PS
      precz takze z innymi facetami w kieckach, czyli z profesorami (nosza togi) i
      szkotami (nosza kilty)

      i w ogole we dont need no education, bo jestesmy doskonali
    • dokowski A to jest kwintesencja problemu szerszego 17.11.05, 14:40
      ferby26 napisał:

      > Jeżeli Kościół koniecznie chce sie włączac w
      > zycie polityczne i koniecznie chce "dobrze" dla ludzi to niech również
      > koniecznie wyodrębni ze społeczeństwa grupę swoich fanów dla których rząd
      > będzie tworzył idiotyczne zakazy i nakazy.

      Kościelne prawo powinno obowiązywać tylko zadeklarowanych członków Kościoła. W
      wolnym kraju państwo nie może uchwalać prawa wg wartości religijnych.
      • xtrin Re: A to jest kwintesencja problemu szerszego 17.11.05, 14:55
        > Kościelne prawo powinno obowiązywać tylko zadeklarowanych członków Kościoła. W
        > wolnym kraju państwo nie może uchwalać prawa wg wartości religijnych.

        Amen.
      • incognitto Re: A to jest kwintesencja problemu szerszego 17.11.05, 14:56
        dokowski napisał:

        > Kościelne prawo powinno obowiązywać tylko zadeklarowanych członków Kościoła.
        W wolnym kraju państwo nie może uchwalać prawa wg wartości religijnych.

        -
        • dokowski Każdy może być zwolennikiem dowolnej sekty 18.11.05, 13:32
          incognitto napisał:

          > wyznawcy JPII nie mogliby być zwolennikami aborcji, eutanazji

          ale nie wtedy, gdy działa jako prawodawca w państwie - w takich oficjalnych
          okolicznościach powinien zawsze być zwolennikiem praw człowieka i państwa prawa
          • incognitto Re: Każdy może być zwolennikiem dowolnej sekty 18.11.05, 19:09
            dokowski napisał:

            > incognitto napisał:
            >
            > > wyznawcy JPII nie mogliby być zwolennikami aborcji, eutanazji
            >
            > ale nie wtedy, gdy działa jako prawodawca w państwie - w takich oficjalnych
            > okolicznościach powinien zawsze być zwolennikiem praw człowieka i państwa
            prawa

            oczywiście
            ale skoro w demokratycznych wyborach wygrywa partia o określonych pogladach,
            ktorych to relizację zapowiada w swoim programie, ma prawo je wprowadzac,
            takie sa oczekiwania elektoratu
            jeśli osiągnie wiekszośc w parlamencie do przeprowadzenia odp ustaw-
            sprawa jest jasna.
            • dokowski Ustrój który nazwę republiką konstytucyjną 20.11.05, 21:42
              incognitto napisał:

              > skoro w demokratycznych wyborach wygrywa partia o określonych pogladach,
              > ktorych to relizację zapowiada w swoim programie, ma prawo je wprowadzac,
              > takie sa oczekiwania elektoratu
              > jeśli osiągnie wiekszośc w parlamencie do przeprowadzenia odp ustaw-
              > sprawa jest jasna.

              Taki właśnie idealny ustrój, albo bliski ideałowi, mają USA. Istnieją
              konstytucyjne wolności, które nie mogą być nikomu odebrane jakąś tam chwilową
              demokratyczną przewagą. Poprawki do Konstytucji mogą tylko dodać nowe wolności a
              nie mogą odbierać już raz ludziom danych
          • palnick Re: Każdy może być zwolennikiem dowolnej sekty 20.11.05, 21:52
            Każdy obywatel indywidualnie, ale nie rząd :)
            • dokowski Ale urzędnik w pracy nie może kierować się ... 22.11.05, 11:21
              palnick napisał:

              > Każdy obywatel indywidualnie, ale nie rząd

              ... swoją religią, tylko przepisami prawa
    • venus99 Re: In-vitro - co mają do tego księża? 17.11.05, 14:44
      jak to co mają księża? w państwie wyznaniowym - WSZYSTKO!
    • palnick In-vitro - z punktu widzenia praw natury. 17.11.05, 15:27
      Czy pomyśleliście kiedyś, że bezpłodność części populacji każdego gatunku jest
      głęboko uzasadniona genetyką i ewolucją?
      To nie jest przypadek, że część par nie rozmnaża się jak inne. Natura blokuje w
      ten sposób możliwość przekazywania wad genetycznych, przyczyniając się tym
      samym do wzmocnienia gatunku.
      Ingerowanie w ten proces jest szkodliwe dla ludzkości i przynosi większą szkodę
      niż egoistyczna radość par łamiących twarde prawa natury.
      Rozumiem, że zwykły ludzki żal jest powodem cierpień par nie mogących mieć
      potomstwa ale uważam, że zdecydowanie korzystniejsza z powyższego punktu
      widzenia jest adopcja.

      To, że nie mogą mieć dzieci, to nie tylko ich wina ale też część bożego planu.
      Bóg i przyroda nie chcą, żeby przekazywali swój kod genetyczny. To musi mieć
      sens. Nie psujmy więc gatunku ludzkiego, wydając niepotrzebnie ogromne
      pieniądze na ich sprzeczne z naturą zachcianki!
      • gaiaa Re: In-vitro - z punktu widzenia praw natury. 17.11.05, 15:47
        palnick napisał:

        > Rozumiem, że zwykły ludzki żal jest powodem cierpień par nie mogących mieć
        > potomstwa ale uważam, że zdecydowanie korzystniejsza z powyższego punktu
        > widzenia jest adopcja.
        >

        Jasne, proponowane "becikowe" wprost rewelacyjnie przyczyni się do wzrostu
        liczby dzieci oczekujących na adopcję.


        > To, że nie mogą mieć dzieci, to nie tylko ich wina ale też część bożego
        planu.
        > Bóg i przyroda nie chcą, żeby przekazywali swój kod genetyczny. To musi mieć
        > sens. Nie psujmy więc gatunku ludzkiego, wydając niepotrzebnie ogromne
        > pieniądze na ich sprzeczne z naturą zachcianki!

        Na tej samej zasadzie sprzeczna z naturą jest rehabilitacja niepełnosprawnych,
        pomoc upośledzonym umysłowo czy autystykom w przystosowaniu się do życia - toż
        to wola boska, że urodzili się tacy a nie inni i trzeba to uszanować. Brawo!
        • palnick Re: In-vitro - z punktu widzenia praw natury. 17.11.05, 15:53
          gaiaa napisała:
          palnick napisał:
          >
          > > Rozumiem, że zwykły ludzki żal jest powodem cierpień par nie mogących mieć
          > > potomstwa ale uważam, że zdecydowanie korzystniejsza z powyższego punktu
          > > widzenia jest adopcja.
          > >
          >
          > Jasne, proponowane "becikowe" wprost rewelacyjnie przyczyni się do wzrostu
          > liczby dzieci oczekujących na adopcję.
          ---------
          A co sądzisz o pominietym tu "powyższym"? Bez tego odpowiadasz nie na temat. A
          becikowe nikogo nie zainspiruje do decyzji o rozrodzie.
          ----------
          To, że nie mogą mieć dzieci, to nie tylko ich wina ale też część bożego planu.
          Bóg i przyroda nie chcą, żeby przekazywali swój kod genetyczny. To musi mieć
          sens. Nie psujmy więc gatunku ludzkiego, wydając niepotrzebnie ogromne
          pieniądze na ich sprzeczne z naturą zachcianki!
          ---------
          >
          Na tej samej zasadzie sprzeczna z naturą jest rehabilitacja niepełnosprawnych,
          pomoc upośledzonym umysłowo czy autystykom w przystosowaniu się do życia - toż
          to wola boska, że urodzili się tacy a nie inni i trzeba to uszanować. Brawo!
          ---------
          Wola boska, natura jak zwał tak zwał. Nie dotyczy to tej samej zasady. Mylisz
          przyczyny ze skutkami. Ci ludzie juz się urodzili i państwo musi się nimi
          zająć. Sztuczne zapłodnienie może byc zaś powoływaniem tak obciążonych
          rozwojowo osobników do zycia - właśnie wbrew naturze.
          • gaiaa Re: In-vitro - z punktu widzenia praw natury. 17.11.05, 16:05
            palnick napisał:

            > A co sądzisz o pominietym tu "powyższym"? Bez tego odpowiadasz nie na temat.
            A
            > becikowe nikogo nie zainspiruje do decyzji o rozrodzie.

            Niestety zainspiruje - rodziny, które zdecydują się urodzić za te marne 1000 zł
            (o ile "aż" tyle ono wyniesie). A jak myślisz, jakie to rodziny? Te, które
            naprawdę starają się o dziecko wiedzą, że na wyprawkę to nie wystarczy, nie
            wspominając, że trzeba jeszcze zatroszczyć się o przyszłość potomka.

            Co do pominiętego "powyższego" to nie skomentowałam, bo nie kłócę się ze
            średniowiecznymi poglądami, można je mieć, to wolny kraj. Żyjemy w XXI wieku i
            natura naturą, można czasami jej pomóc.
            • palnick Re: In-vitro - z punktu widzenia praw natury. 17.11.05, 16:17
              gaiaa napisała:

              > Co do pominiętego "powyższego" to nie skomentowałam, bo nie kłócę się ze
              > średniowiecznymi poglądami, można je mieć, to wolny kraj. Żyjemy w XXI wieku
              i natura naturą, można czasami jej pomóc.
              --------
              Czy kiedy dwoje ludzi z zespołem Downa, chce mieć dziecko a nie może - nalezy
              pomóc naturze stosując in-vitro ?
          • hummer Re: In-vitro - z punktu widzenia praw natury. 17.11.05, 16:06
            palnick napisał:

            > To, że nie mogą mieć dzieci, to nie tylko ich wina ale też część bożego planu.
            > Bóg i przyroda nie chcą, żeby przekazywali swój kod genetyczny. To musi mieć
            > sens. Nie psujmy więc gatunku ludzkiego, wydając niepotrzebnie ogromne
            > pieniądze na ich sprzeczne z naturą zachcianki!

            To ma sens jeśli takie osoby mogłyby poprostu się rozstać. W dawnych kulturach słowiańskich nie było kultu dziewidźcta, wręcz przeciwnie, pozostałości (Noc Kupały). Można było w takich sytuacjach spokojnie odprawić "felernego" małżonka, bez hańby dla niego.
            • palnick Re: In-vitro - z punktu widzenia praw natury. 17.11.05, 16:19
              hummer napisał:

              > palnick napisał:
              >
              > > To, że nie mogą mieć dzieci, to nie tylko ich wina ale też część bożego p
              > lanu. Bóg i przyroda nie chcą, żeby przekazywali swój kod genetyczny. To musi
              mieć sens. Nie psujmy więc gatunku ludzkiego, wydając niepotrzebnie ogromne
              > > pieniądze na ich sprzeczne z naturą zachcianki!
              ----
              • gogolina77 do saseczki 17.11.05, 18:42
                Gratuluję i bardzo się sieszę,że jesteś w ciąży.Życzę szybkiego porodu, żeby
                czas szybko Ci zleciał i żebyż juz niedługo mogła przytulić Swój skarb!
                Powodzenia!
                ps. nie przejmuj sie niektórymi postami,bo po prostu nie warto - widać,że
                problem ich w ogóle nie dotyczy - a w Twoim stanie nerwy są niewskazane :-)
                • hummer Również dołączam się do życzen. 17.11.05, 18:47
                  Powodzenia.
                  • palnick Re: Również dołączam się do życzen. 17.11.05, 20:10
                    Najlepszego.
    • piaf.e Re: In-vitro - co mają do tego księża? 17.11.05, 19:23
      no własnie co mają do tego ksieza?co ma do tego KK no co?
      mają w tym jakis finansowy interes?nie,to niech sie odczepią,co ich to obchodzi.
    • abc12323 Re: In-vitro - co mają do tego księża? 17.11.05, 19:26
      Co mają do tego księża ? Tego ich uczą podczas tzw "formacji" :)))))
      www.racjonalista.pl/ks.php/k,990
      • seseczka Dziękuję 17.11.05, 21:21
        dziękuję Wam. już się uodporniłam na różnego rodzaju opinie nt. in vitro.
        To jest moja sprawa i nie bedę się nikomu tłumaczyła a już napewno nigdy nie
        poszłabym się wyspowiadać z tego co zrobiłam. Bo dla mnie to jest największe
        szczęście i nie potrzebuję żadnego rozgrzeszenia od faceta w czrnej sukience.
        Bóg mnie oceni. A czarni niech się zajmą tym do czego zostali powołani.
        • ostrowiczanin Re: Dziękuję 18.11.05, 00:19
          najlepszy był dzisiaj prof.religa cytuję" jeżeli mam wybierać in vitro lub
          ratowanie życia - wybieram ratowanie życia " To pajac . Równie dobrze można
          postawić pytanie . Co pan prof wybiera leczenie zębów czy ratowanie życia ?
          Oczywiście że ratowanie życia bo zęby można powybijać profesorowi.
          Chory minister zdrowia .
    • aurora.we.mgle odsetek dzieci nienormalnych oraz tych 18.11.05, 05:08
      z wadami rozwojowymi i psychoneurologicznymi jest wielokrotnie wiekszy wsrod
      dzieci splodzonyn in vitro niz u dzieci splodzionych naturalnie.
      • piaf.e Re: odsetek dzieci nienormalnych oraz tych 18.11.05, 10:10
        aurora.we.mgle napisała:

        > z wadami rozwojowymi i psychoneurologicznymi jest wielokrotnie wiekszy wsrod
        > dzieci splodzonyn in vitro niz u dzieci splodzionych naturalnie.


        no i jak tu mozna zyc w tym kraju i sie rozwijac,wsrod tylu sciemniaczy,bo
        chyba nie powiecie mi ze niektore,wierza w to co piszą.
        ja zaczynam myslec ze poprostu to jest cena jaka nowy rzad płaci KK za poparcie.
        • palnick Re: odsetek dzieci nienormalnych oraz tych 18.11.05, 12:12
          piaf.e napisała:

          > aurora.we.mgle napisała:
          >
          > z wadami rozwojowymi i psychoneurologicznymi jest wielokrotnie wiekszy wsrod
          > dzieci splodzonyn in vitro niz u dzieci splodzionych naturalnie.
          =======
          > no i jak tu mozna zyc w tym kraju i sie rozwijac,wsrod tylu sciemniaczy,bo
          > chyba nie powiecie mi ze niektore,wierza w to co piszą.
          > ja zaczynam myslec ze poprostu to jest cena jaka nowy rzad płaci KK za
          poparcie.
          --------
          Czy pomyślelałaś kiedyś, że bezpłodność części populacji każdego gatunku jest
          głęboko uzasadniona genetyką i ewolucją?
          To nie jest przypadek, że część par nie rozmnaża się jak inne. Natura blokuje w
          ten sposób możliwość przekazywania wad genetycznych, przyczyniając się tym
          samym do wzmocnienia gatunku.
          Ingerowanie w ten proces jest szkodliwe dla ludzkości i przynosi większą szkodę
          niż korzyść jaką daje egoistyczna radość par łamiących twarde prawa natury.
          Rozumiem, że zwykły ludzki żal jest powodem cierpień par nie mogących mieć
          potomstwa ale uważam, że zdecydowanie korzystniejsza z powyższego punktu
          widzenia jest adopcja.

          To, że nie mogą mieć dzieci, to nie ich wina ale też część planu natury.
          Przyroda nie chce, żeby przekazywali swój kod genetyczny. To musi mieć
          sens. Nie psujmy więc gatunku ludzkiego, zaspokajając sprzeczne z naturą
          zachcianki!
          • wujaszek_joe Re: odsetek dzieci nienormalnych oraz tych 18.11.05, 12:23
            bądz konsekwentny, nigdy w życiu nie idz do lekarza. nie spełnia sią boski plan!
            czasy oswiecenia przeczekałes w chyba w lesie
            • palnick Re: odsetek dzieci nienormalnych oraz tych 18.11.05, 13:01
              wujaszek_joe napisał:

              > bądz konsekwentny, nigdy w życiu nie idz do lekarza. nie spełnia sią boski
              plan!
              > czasy oswiecenia przeczekałes w chyba w lesie
              ---------
              Nie widzisz różnicy w leczeniu chorych i powoływaniu do zycia ludzi wbrew
              naturze?
              Bo to natura uniemozliwia danej parze normalny rozpłód. Zapewniam cię, że to
              nie jest przypadek. Muszą miec wady geneteyczne.
              • wujaszek_joe Re: odsetek dzieci nienormalnych oraz tych 18.11.05, 13:36
                > Bo to natura uniemozliwia danej parze normalny rozpłód. Zapewniam cię, że to
                > nie jest przypadek. Muszą miec wady geneteyczne.
                skąd to wiesz, jestes moze genetykiem?
                • palnick Re: odsetek dzieci nienormalnych oraz tych 18.11.05, 13:52
                  wujaszek_joe napisał:

                  > > Bo to natura uniemozliwia danej parze normalny rozpłód. Zapewniam cię, że
                  > to
                  > > nie jest przypadek. Muszą miec wady geneteyczne.
                  > skąd to wiesz, jestes moze genetykiem?
                  -----------
                  Dlaczego krowa nie może latać?
      • palnick Re: odsetek dzieci nienormalnych oraz tych 18.11.05, 12:08
        aurora.we.mgle napisała:

        > z wadami rozwojowymi i psychoneurologicznymi jest wielokrotnie wiekszy wsrod
        > dzieci splodzonyn in vitro niz u dzieci splodzionych naturalnie.
        -------
        Dlatego, że natura nie bez kozery blokuje im możliwość naturalnego rozrodu.
        • piaf.e Re: odsetek dzieci nienormalnych oraz tych 18.11.05, 12:21
          nie wy bedziecie decydowac czy ktos ma adoptowac czy miec sfoje dzieci metodą
          in vitro.

          po za tym na czym opierasz twierdzenie ze dziecispłodzone metoda in vitro
          posiadają w znacznej wiekszosci niz poczete naturalnie ,wady rozwojowe i
          psychogenne?na swojej własnej filozofi i przemysleniach?
          • palnick Re: odsetek dzieci nienormalnych oraz tych 18.11.05, 12:59
            piaf.e napisała:

            > nie wy bedziecie decydowac czy ktos ma adoptowac czy miec sfoje dzieci metodą
            > in vitro.
            >
            > po za tym na czym opierasz twierdzenie ze dziecispłodzone metoda in vitro
            > posiadają w znacznej wiekszosci niz poczete naturalnie ,wady rozwojowe i
            > psychogenne?na swojej własnej filozofi i przemysleniach?
            ----------
            /´¯/)
            /¯ /
            / /
            /´¯/' '/´¯¯`•¸
            /'/ / / /¨¯\
            ('( ´ ´ ¯~/' ')
            \ ' /
            '' \ _.•´
            \ (
            \ \


            • ja_aska palnik 18.11.05, 13:38
              daj słowo, że nie będziesz miał dzieci. głupota może byc dziedziczna więc po co
              ryzykować?
              • palnick Re: ja_aśka 18.11.05, 13:51
                ja_aska napisała:

                > daj słowo, że nie będziesz miał dzieci. głupota może byc dziedziczna więc po
                co ryzykować?
                --------
                Rozmanżam się w sposób naturalny. Moge ci udowodnić :)
                Poczytaj troche to pogadamy .
            • melisa-bb Re: odsetek dzieci nienormalnych oraz tych 18.11.05, 13:47
              Dlaczego biedne społeczeństwo ma dopłacać ludziom ,którzy nie moga mieć dzieci
              do zaplodnienia in Vitro i dokonywac trudnych wyborów która choroba jest
              wazniejsza do leczenia . Ludzie którzy mogą mieć dzieci nie decyduja sie na
              dziecko ze względów finansowych, a państwo im nie pomaga. Moga przecież wziać
              sierote z domu dziecka jak tak bardzo pragną,tyle sierot czeka na ludzi którzy
              by je pokochali.Jeżeli chcą mieć swojego potomka in Vitro to za swoja kasę.
    • aurora.we.mgle o problemach (giwi nie wyrzucaj, wazne!) 18.11.05, 18:58
      In vitro fertilization, birth defects linked
      Studies turn up rare medical abnormalities
      Rosie Mestel, Los Angeles Times
      Friday, January 24, 2003

      In vitro fertilization has resulted in a million babies worldwide, but now
      there are glimmerings of concern that the 25-year-old technology and other
      methods known collectively as assisted reproductive technology are causing a
      variety of rare medical abnormalities.

      Two studies in the past three months have linked in vitro fertilization, and a
      related method called intracytoplasmic sperm injection, to a four- to six-fold
      higher risk for a condition known as Beckwith-Wiedemann syndrome, typified by
      children with enlarged tongues and other organs. Other reports within the past
      year have spotted a possible increase in Angelman syndrome, in which children
      have a spectrum of problems including speech impairment and mental retardation.

      In 2002, an Australian study published in the New England Journal of Medicine
      reported that rates of birth defects were twice as high in children conceived
      by in vitro fertilization. Another U.S. study published in the journal found
      that in vitro-conceived children were more likely to have a low birth weight.

      The latest finding is reported today in the journal Lancet by Dutch
      researchers, who found a four- to seven-fold increase in the rate of a rare
      cancer of the eye
      • aurora.we.mgle Re: o problemach - dokladka 18.11.05, 18:58
        New England Journal of Medicine,Volume 346:725-730 March 7, 2002
        , Number 10

        The Risk of Major Birth Defects after Intracytoplasmic Sperm Injection and in
        Vitro Fertilization
        Michèle Hansen, M.P.H., Jennifer J. Kurinczuk, M.D., Carol Bower, M.B., B.S.,
        Ph.D., and Sandra Webb, Ph.D.
        ABSTRACT
        Background It is not known whether infants conceived with use of
        intracytoplasmic sperm injection or in vitro fertilization have a higher risk
        of birth defects than infants conceived naturally.
        Methods We obtained data from three registries in Western Australia on births,
        births after assisted conception, and major birth defects in infants born
        between 1993 and 1997. We assessed the prevalence of major birth defects
        diagnosed by one year of age in infants conceived naturally or with use of
        intracytoplasmic sperm injection or in vitro fertilization.
        Results Twenty-six of the 301 infants conceived with intracytoplasmic sperm
        injection (8.6 percent) and 75 of the 837 infants conceived with in vitro
        fertilization (9.0 percent) had a major birth defect diagnosed by one year of
        age, as compared with 168 of the 4000 naturally conceived infants (4.2 percent;
        P<0.001 for the comparison between either type of technology and natural
        conception). As compared with natural conception, the odds ratio for a major
        birth defect by one year of age, after adjustment for maternal age and parity,
        the sex of the infant, and correlation between siblings, was 2.0 (95 percent
        confidence interval, 1.3 to 3.2) with intracytoplasmic sperm injection, and 2.0
        (95 percent confidence interval, 1.5 to 2.9) with in vitro fertilization.
        Infants conceived with use of assisted reproductive technology were more likely
        than naturally conceived infants to have multiple major defects and to have
        chromosomal and musculoskeletal defects.
        Conclusions Infants conceived with use of intracytoplasmic sperm injection or
        in vitro fertilization have twice as high a risk of a major birth defect as
        naturally conceived infants.


        • palnick Re: o problemach - dokladka 08.02.06, 21:14
          Nie nalezy walczyć z naturą !!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka