Dodaj do ulubionych

Vogel to także - Żelazo II

06.12.05, 11:50
"Życie Warszawy": Ułaskawiony przez prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego
Peter Vogel współuczestniczył w organizowaniu wiedeńskiego spotkania Kulczyka
z Ałganowem.
Spotkanie, które odbyło się w Wiedniu w 2004 roku, miało dotyczyć
prywatyzacji Rafinerii Gdańskiej. Władimir Ałganow, rosyjski szpieg, miał na
nim powiedzieć, że za obietnicę "załatwienia" sprawy, czyli sprzedaży
rafinerii Rosjanom, ówczesny minister skarbu Wiesław Kaczmarek i szef Nafty
Polskiej Maciej Gierej wzięli po pięć mln dolarów łapówki. Według ABW, te
pieniądze mogły zostać ulokowane w szwajcarskim banku Coutss, w którym
pracował Peter Vogel.

W poniedziałek dziennik opisał bulwersującą historię ułaskawienia Vogla. W
1971 roku nazywał się Piotr Filipowski vel Filipczyński. Jako 17-letni
chłopak w celach rabunkowych bestialsko zamordował 75-letnią kobietę. Skazany
na 25 lat więzienia, opuścił je po ośmiu - w 1979 roku. Uzyskał przerwę w
odbywaniu kary. W 1983 roku dostał paszport i natychmiast wyjechał. W
Szwajcarii zmienił nazwisko i zrobił karierę bankowca. Zajmował się klientami
z Europy Wschodniej, w tym także z Polski."Życie Warszawy": Ułaskawiony przez
prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego Peter Vogel współuczestniczył w
organizowaniu wiedeńskiego spotkania Kulczyka z Ałganowem.
Spotkanie, które odbyło się w Wiedniu w 2004 roku, miało dotyczyć
prywatyzacji Rafinerii Gdańskiej. Władimir Ałganow, rosyjski szpieg, miał na
nim powiedzieć, że za obietnicę "załatwienia" sprawy, czyli sprzedaży
rafinerii Rosjanom, ówczesny minister skarbu Wiesław Kaczmarek i szef Nafty
Polskiej Maciej Gierej wzięli po pięć mln dolarów łapówki. Według ABW, te
pieniądze mogły zostać ulokowane w szwajcarskim banku Coutss, w którym
pracował Peter Vogel.

W poniedziałek dziennik opisał bulwersującą historię ułaskawienia Vogla. W
1971 roku nazywał się Piotr Filipowski vel Filipczyński. Jako 17-letni
chłopak w celach rabunkowych bestialsko zamordował 75-letnią kobietę. Skazany
na 25 lat więzienia, opuścił je po ośmiu - w 1979 roku. Uzyskał przerwę w
odbywaniu kary. W 1983 roku dostał paszport i natychmiast wyjechał. W
Szwajcarii zmienił nazwisko i zrobił karierę bankowca. Zajmował się klientami
z Europy Wschodniej, w tym także z Polski.

On prawdopodobnie znał Henryka N. z Wołomina
Obserwuj wątek
    • kropek_oxford Henryk N. czyli "Dziad" - wiele osob go znalo:))) 06.12.05, 12:53
      Proponujesz wsadzic wszystkich? lacznie z jego sasiadami z Zabek przy
      ul.Warszawskiej?
      • melisa-bb Re: Henryk N. czyli "Dziad" - wiele osob go znalo 06.12.05, 13:09
        Wczoraj ujawniono ,że dostał paszport w stanie wojennym, a to jest bardzo
        znaczące i zagadkowe.
        • kropek_oxford Za lapowke. Stac go bylo . Henryka N. :))) 06.12.05, 13:11

        • lauriane Re: Henryk N. czyli "Dziad" - wiele osob go znalo 06.12.05, 14:37
          melisa-bb napisała:

          > Wczoraj ujawniono ,że dostał paszport w stanie wojennym, a to jest bardzo
          > znaczące i zagadkowe.
          L. Reasumujac :
          - zostal "zwolniony" z wiezienia nie odbywszy kary,
          - "otrzymal" pass w stanie wojennym (pewnie jako opozycjonista)
          - poczym "los sprawil", ze trafil w srodowisko ubeckich zbirow i szalbierzy
          - w koncu indywiduum zwane Kwasniewskim "przebacza" mu zbrodnie zabojstwa
          staruszki.....
          Ten kraj nie zasluguje juz nawet na miano Dzikich Pol, ale na miano bantustanu!
          J.C.
          • don.kichote Re: Henryk N. czyli "Dziad" - wiele osob go znalo 06.12.05, 15:08
            lauriane napisał:

            > Ten kraj nie zasluguje juz nawet na miano Dzikich Pol, ale na miano bantustanu!

            I tu się z Tobą zgodzę!

            Szczególnie kiedy czytam, jak bez cienia dowodu, jakiś palant - oznajmiając
            jedyną, najprawdziwszą z prawd - pisze:

            > - zostal "zwolniony" z wiezienia nie odbywszy kary,

            co jest jawną nieprawdą! Nie został "zwolniony"! Miał "PRZERWĘ" w odbywaniu
            kary, a to różnica!!!

            > - "otrzymal" pass w stanie wojennym (pewnie jako opozycjonista)

            A może za łapówkę? Co Ty wiesz o tamtych czasach? Jak ktoś miał "dojścia" to
            załatwił wszystko!!!

            > - poczym "los sprawil", ze trafil w srodowisko ubeckich zbirow i szalbierzy

            Skąd tak daleko idące wnioski? A dalej:

            > - w koncu indywiduum zwane Kwasniewskim "przebacza" mu zbrodnie zabojstwa
            > staruszki.....

            nie zająkując się ani przez chwilę, kto i dlaczego wszczął procedurę, kto i
            dlaczego sporządził pozytywne opinie, na podstawie których dokonano ułskawienia!?

            Zaiste - bantustan!!!
            • lauriane Re: Henryk N. czyli "Dziad" - wiele osob go znalo 06.12.05, 15:42
              don.kichote napisał:





              > I tu się z Tobą zgodzę!
              >L. Hehe, zaszczyt mnie spotkal, zazwyczaj dresiarze sie ze mna nie
              zgadzaja....
              > Szczególnie kiedy czytam, jak bez cienia dowodu, jakiś palant - oznajmiając
              > jedyną, najprawdziwszą z prawd - pisze:


              > co jest jawną nieprawdą! Nie został "zwolniony"! Miał "PRZERWĘ" w odbywaniu
              > kary, a to różnica!!!
              L. Hehe, ta "przerwa" to pewnikiem stad, ze ze wzgledu na wiek "cisnienie mu
              skoczylo".......
              >
              > > - "otrzymal" pass w stanie wojennym (pewnie jako opozycjonista)
              >
              > A może za łapówkę? Co Ty wiesz o tamtych czasach? Jak ktoś miał "dojścia" to
              > załatwił wszystko!!!
              L. Hehe, jako swiezo upieczony rekrut to napewno "je" mial.....
              >
              > > - poczym "los sprawil", ze trafil w srodowisko ubeckich zbirow i szalbier

              > Skąd tak daleko idące wnioski?
              L. Daleko, badz nie, to tylko tzw "ironia losu"
              > > - w koncu indywiduum zwane Kwasniewskim "przebacza" mu zbrodnie zabojstwa
              > > staruszki.....
              >
              > nie zająkując się ani przez chwilę, kto i dlaczego wszczął procedurę, kto i
              > dlaczego sporządził pozytywne opinie, na podstawie których dokonano
              ułskawienia
              L. Ktokolwiek by to nie byl, kiedy i w jakich okolicznosciach przygotowano
              grunt na finalna decyzje to niewiele zmienia (szczegolnie biorac pod uwage
              ostatnie 15-lat, nawet jesli to brzmi paradoksalnie)
              J.C.



        • absurdello Leszek B. też dostał paszport w latach 70-tych 06.12.05, 15:45
          i studiował MBA na wrażym uniwersytecie hamerykanskim w okresie komunizmu " ...
          a to jest bardzo znaczące i zagadkowe ..."
          • adalberto3 Re: Leszek B. też dostał paszport w latach 70-tyc 06.12.05, 19:16
            To ta sama kategoria ludzi. Trochę inne życiorysy, ale wspólny cel ...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka