free.mind
16.12.05, 23:24
Jakoś główne gazety się o tym nie rozpisują, skupiając się na eseldowcu
Sobotce.
O bulwersującej sprawie ułasakwienia księży, którzy mają na sumieniu ludzkie
życie napisały "Fakty i mity":
Kilka dni temu prezydent RP wyraził zgodę na warunkowe zwolnienie z zakładu
karnego 42-letniego ks. Marka Sobańskiego (...).
17 czerwca 1999 roku pod Włocławkiem kapłan ów, prowadząc opla vectrę,
spowodował (wyprzedzając pod górę) tragiczny w skutkach wypadek drogowy, w
którym zginęło 5 osób, m.in. małżeństwo z Kutna. Sprawca tragedii długo
zwodził włocławski sąd i robił wszystko, by uniknąć sprawiedliwości – między
innymi symulował chorobę. W końcu został wezwany do odbycia kary. Gdy nie
pojawił się w zakładzie karnym, w czerwcu 2003 roku (ponad rok po
uprawomocnieniu się wyroku skazującego na 5 lat pozbawienia wolności)
zatrzymany został przez pabianickich policjantów. Już wtedy pirat drogowy w
sutannie ubiegał się o ułaskawienie przez prezydenta, jednakże sąd negatywnie
zaopiniował jego prośbę. Duchowny nigdy nie przeprosił rodzin tak wielu
ofiar.
Drugi bulwersujący przypadek wszczęcia procedury ułaskawienia dotyczy 46-
letniego ks. Waldemara Barnaka z Gołdapi, który w maju 2002 roku na trasie
Ełk–Olecko stracił pod wpływem alkoholu (2 promile) panowanie nad polonezem i
spowodował zderzenie z cinquecento, a w konsekwencji śmierć 50-letniej
nauczycielki Hanny P. Sprawca zbiegł z miejsca wypadku. W lipcu 2003 roku Sąd
Rejonowy w Ełku skazał go na 4 lata pozbawienia wolności, a pół roku później
wyrok ten utrzymał w mocy Sąd Okręgowy w Olsztynie.
Podobnie jak ks. Sobański, również ks. Barnak robił wszystko, by uniknąć
odsiadki, i domagał się odroczenia kary w związku ze złym stanem zdrowia. Sąd
częściowo uwzględniał wnioski skazanego, jednakże cierpliwość Temidy w końcu
się wyczerpała i sutannowemu nakazano pojawić się w suwalskim zakładzie
karnym w końcu października bieżącego roku.
Ksiądz Barnak skierował do prezydenta RP prośbę o ułaskawienie. W ślad za nią
do Sądu Rejonowego w Ełku wpłynął wniosek resortu sprawiedliwości o
przygotowanie opinii o skazanym kapłanie. Jak się okazało, prokurator
generalny z urzędu wszczął postępowanie o łaskę dla pirata w sutannie.
Wygląda na to, że zwolnienie Barnaka z ciupy jest tylko formalnością.
Obydwie sprawy powinny bulwersować nie tylko z powodu zaistniałych wypadków,
ale głównie ze względu na postawę ich sprawców. Żaden z nich nie wyraził żalu
czy odrobiny skruchy, żaden nie przeprosił rodzin ofiar ani nie wydał
złotówki, by choćby w ten sposób zrekompensować wyrządzone szkody. W obu
wypadkach zginęli rodzice, pozostawiając osierocone dzieci. Dlatego dziwić
musi wszczęcie postępowań ułaskawiających. Czyżby w zamian Kwaśniewski też
liczył na miłosierdzie obecnych – przykościelnych! – władz?
-
Dołącz do normalnych