Dodaj do ulubionych

Sąd Najwyższy o związkach partnerskich

21.01.06, 16:10
Czytaliście o tym jak Sąd Najwyższy widzi związki partnerski? Wydaje mi się
to chore ale może to ze mną jest coś nie tak.

www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060121/prawo/prawo_a_1.html
Obserwuj wątek
    • rydzyk_fizyk Re: Sąd Najwyższy o związkach partnerskich 21.01.06, 16:13
      Już dawno tak było z konkubinatami. Orzecznictwo w wielu sprawach zrównało je z małżeństwami.

      Okaże się że tak czy inaczej potrzebna nam będzie ustawa o związkach partnerskich na wzór francuskiej. Przynajmniej jeśli nie chcemy tej materii zostawiać sądom.
    • franciszekszwajcarski to kot może podać Jarosława do sądu teraz ? 21.01.06, 16:17

      • rydzyk_fizyk To nie jest "związek partnerski" 21.01.06, 16:18
        Kot dominuje ;)
        • franciszekszwajcarski Re: To nie jest "związek partnerski" 21.01.06, 16:27
          ciekawe czy tego kota pilnują koty BORowców.
          • echo_o Niektórym... 21.01.06, 16:31
            ...wszystko kojarzy się z seksem ...i to nawet miła przypadłość),
            a niektórym wszystko kojarzy się z Kaczyńskimi...Aż strach interpretować tę
            manierę :)
            • rydzyk_fizyk Re: Niektórym... 21.01.06, 16:33
              Ale przynajmniej ci niektórzy nie rządzą Polską.
              Kaczyńscy, którym przypadł ten zaszczyt mają za to paranoje na własnym punkcie i jak tylko ktoś o nich wspomni biorą jego słowa za obrazę.
            • franciszekszwajcarski Re: Niektórym... 21.01.06, 16:45
              najwazniejsze żeby seks nie kojarzył sie z Kaczyńskimi...:)
          • camille_pisuarro Głupiś - tego kota pilnują... 22.01.06, 10:25
            ...BOR-owcy osobiście ;-)
      • wacek44 W tym samym stylu (ciekawe co na to moderator): 22.01.06, 15:18
        Ciekawe co między Aaadasiem a Iwaszkiewiczem było ? Było poprawnie politycznie ?
    • obces Re: Sąd Najwyższy o związkach partnerskich 21.01.06, 16:36
      Oczywisty absurd.

      Mam nadzieję, że sądowi nie chodzi o "zwykłe" wydatki na partnerkę - bilety do
      kina, kawa, piwo w knajpce.
      Zwróćcie uwagę, że w tym konkretnym przypadku chodziło o przekazanie pieniędzy
      na zakup mieszkania i dwóch samomochodów w celu przyszłego wspólnego
      zamieszkania. Partnerka dokonała zakupu niejako na "zlecenie" swojego partnera.
      Tak sądzę. W innym przypadku, panowie należy dyskretnie chować rachunki.
    • jakeww Re: Sąd Najwyższy o związkach partnerskich 21.01.06, 17:02
      hm, robi się gorąco...
    • abcdxyz1 Re: Sąd Najwyższy o związkach partnerskich 21.01.06, 17:13
      kataryna.kataryna napisała:

      > Czytaliście o tym jak Sąd Najwyższy widzi związki partnerski? Wydaje mi się
      > to chore ale może to ze mną jest coś nie tak.
      >
      >
      O tym ze z toba jest cos nie tak wiemy od dawna.
    • karlin To nie jest chore 21.01.06, 17:17
      Sąd Najwyższy wie, co go pod Kaczą Dyktaturą czeka i próbuje gromadzić
      materiały na swą obronę.

      A jest do odstrzału już choćby tylko za "sprawę" Jurczyka.
    • basia.basia Re: Sąd Najwyższy o związkach partnerskich 21.01.06, 19:21
      kataryna.kataryna napisała:

      > Czytaliście o tym jak Sąd Najwyższy widzi związki partnerski? Wydaje mi się
      > to chore ale może to ze mną jest coś nie tak.
      >

      Wnioski wyciągnęłąs na podstawie samej zajawki:) Przeczytaj resztę a będziesz
      wiedziała o co chodzi:)

      Dali też takie wyjaśnienie:


      "Konkubinat a związek partnerski

      Konkubinat to wspólne pożycie osób płci odmiennej na co dzień jak małżeństwo,
      tyle że bez ślubu. Oznacza istnienie wspólnego ogniska domowego, czyli więzi
      duchowej, fizycznej i ekonomicznej. Choć partnerzy mogą się rozstać w każdej
      chwili, konkubinat cechuje pewna trwałość. Przy związku partnerskim tak
      rozumianego ogniska domowego nie ma. Partnerzy oczekują po swym związku głównie
      przyjemności, a czasem wymiernych korzyści innego rodzaju."
      • kataryna.kataryna Re: Sąd Najwyższy o związkach partnerskich 21.01.06, 19:29
        basia.basia napisała:

        > kataryna.kataryna napisała:
        >
        > > Czytaliście o tym jak Sąd Najwyższy widzi związki partnerski? Wydaje mi s
        > ię
        > > to chore ale może to ze mną jest coś nie tak.
        > >
        >
        > Wnioski wyciągnęłąs na podstawie samej zajawki:) Przeczytaj resztę a będziesz
        > wiedziała o co chodzi:)



        Dlaczego myślisz, że nie przeczytałam i nie rozumiem? Przeczytałam i
        zrozumiałam i właśnie mi się nie podoba to wymuszanie oddawania prezentów i
        przeliczanie kto ile zainwestował w związek.
        • tojajurek Re: Sąd Najwyższy o związkach partnerskich 21.01.06, 19:52
          kataryna.kataryna napisała:

          > basia.basia napisała:
          >
          > > kataryna.kataryna napisała:
          > >
          > > > Czytaliście o tym jak Sąd Najwyższy widzi związki partnerski? Wydaj
          > e mi s
          > > ię
          > > > to chore ale może to ze mną jest coś nie tak.
          > > >
          > >
          > > Wnioski wyciągnęłąs na podstawie samej zajawki:) Przeczytaj resztę a będz
          > iesz
          > > wiedziała o co chodzi:)
          >
          >
          > Dlaczego myślisz, że nie przeczytałam i nie rozumiem? Przeczytałam i
          > zrozumiałam i właśnie mi się nie podoba to wymuszanie oddawania prezentów i
          > przeliczanie kto ile zainwestował w związek.

          Chyba ja jestem też chory, bo wyjątkowo przyznaję rację Katarynie w całej
          rozciągłości.
          Zgodnie ze stanowiskiem sądu - jeśli On funduje Jej drogie kolacje w lokalach,
          kwiaty i prezenciki, a Ona Jemu za to co sobota udostępnie swoje wdzięki - to
          po zerwaniu Ona ma mu te kwiaty i kolacje zwrócić? A On Jej co zwróci, zdaniem
          sądu?
          Paranoja?
          • karlin Re: Sąd Najwyższy o związkach partnerskich 21.01.06, 19:56
            tojajurek napisał:

            > A On Jej co zwróci, zdaniem sądu?
            --------------------------------------------------------------

            Pobraną przyjemność, czyli....

            :)
          • abe.abe Re: Sąd Najwyższy o związkach partnerskich 21.01.06, 20:10
            tojajurek napisał:

            > kataryna.kataryna napisała:

            > > Dlaczego myślisz, że nie przeczytałam i nie rozumiem? Przeczytałam i
            > > zrozumiałam i właśnie mi się nie podoba to wymuszanie oddawania prezentów
            > i
            > > przeliczanie kto ile zainwestował w związek.
            >
            > Chyba ja jestem też chory, bo wyjątkowo przyznaję rację Katarynie w całej
            > rozciągłości.
            > Zgodnie ze stanowiskiem sądu - jeśli On funduje Jej drogie kolacje w lokalach,
            > kwiaty i prezenciki, a Ona Jemu za to co sobota udostępnie swoje wdzięki - to
            > po zerwaniu Ona ma mu te kwiaty i kolacje zwrócić? A On Jej co zwróci, zdaniem
            > sądu?
            > Paranoja?


            Mam wrażenie, że oboje z Kataryną sprowadzacie rzecz do niemal absurdu.
            Nikt nie wymusza oddawania prezentów ani zwracania kosztów kolacji
            czy podarowanych kwiatów.
            To chyba bardziej, niż od sądu, zalezy od elegancji osób, które taki związek
            partnerski tworzyły i jurysdykcji w tym konkretnym przypadku nie podlega.
            Natomiast rozumiem decuzję sądu na poziomie wysokosci inwestycji tego
            akurat powoda. Mieszkanie + dwa samochody to stosunkowo dużo i trudno
            jest wymagać utrzymania takich prezentów, gdy związek się rozpada.
            Zresztą... nihil novi sub sole. Nawet rozwodzące się małżeństwa mają prawo do
            zachowania na własność rzeczy wniesionych przez siebie do związku przed
            powstaniem wspólnoty majątkowej. Podziałowi podlega jedynie majątek powstały
            w okresie istnienia małżeństwa.
            To normalna chyba ochrona interesów.
            Inaczej w przypadku oszustw - nazwijmy je "paramatrymonialnymi" z racji tego,
            ze nikt nikomu małżeństwa tu nie obiecywał - "inwestorzy" nie mieliby zadnych
            mozliwości obrony.
            • tojajurek Re: Sąd Najwyższy o związkach partnerskich 21.01.06, 21:21
              abe.abe napisała:

              > Mam wrażenie, że oboje z Kataryną sprowadzacie rzecz do niemal absurdu.
              > Nikt nie wymusza oddawania prezentów ani zwracania kosztów kolacji
              > czy podarowanych kwiatów.
              > To chyba bardziej, niż od sądu, zalezy od elegancji osób, które taki związek
              > partnerski tworzyły i jurysdykcji w tym konkretnym przypadku nie podlega.
              > Natomiast rozumiem decuzję sądu na poziomie wysokosci inwestycji tego
              > akurat powoda. Mieszkanie + dwa samochody to stosunkowo dużo i trudno
              > jest wymagać utrzymania takich prezentów, gdy związek się rozpada.
              > Zresztą... nihil novi sub sole. Nawet rozwodzące się małżeństwa mają prawo do
              > zachowania na własność rzeczy wniesionych przez siebie do związku przed
              > powstaniem wspólnoty majątkowej. Podziałowi podlega jedynie majątek powstały
              > w okresie istnienia małżeństwa.
              > To normalna chyba ochrona interesów.
              > Inaczej w przypadku oszustw - nazwijmy je "paramatrymonialnymi" z racji tego,
              > ze nikt nikomu małżeństwa tu nie obiecywał - "inwestorzy" nie mieliby zadnych
              > mozliwości obrony.

              Dyskusyjne jest kto tu sprowadza rzecz do absurdu. Chyba raczej Sąd Najwyższy,
              którego wykładnia tworzy sui generis normę prawną, która sama się ośmiesza.
              Różnego rodzaju bowiem prywatne zobowiązania i roszczenia z nich wynikające
              można znakomicie rozstrzygać jednostkowo na gruncie już istniejącego prawa.
              Zasada Ockhama nie traci wciąż na aktualności.
              O co więc Sądowi chodzi? A może na wyrost realizuje "zapotrzebowanie społeczne"
              i wcale tu naprawdę nie idzie o zwykłe związki heteroseksualne?

              > Sąd uznał, że jeżeli w związku partnerskim jeden partner dostał więcej niż
              > drugi, to, to co otrzymał, nie należy mu się. I musi liczyć się z tym, że
              > część będzie musiał oddać.

              Tak, czy owak, zacytowana wykładnia prawna jest wyjątkowo mętna i rozciągliwa.
              • abe.abe Re: Sąd Najwyższy o związkach partnerskich 21.01.06, 21:54
                tojajurek napisał:


                > Dyskusyjne jest kto tu sprowadza rzecz do absurdu. Chyba raczej Sąd Najwyższy,
                > którego wykładnia tworzy sui generis normę prawną, która sama się ośmiesza.
                > Różnego rodzaju bowiem prywatne zobowiązania i roszczenia z nich wynikające
                > można znakomicie rozstrzygać jednostkowo na gruncie już istniejącego prawa.
                > Zasada Ockhama nie traci wciąż na aktualności.
                > O co więc Sądowi chodzi? A może na wyrost realizuje "zapotrzebowanie społeczne"
                >
                > i wcale tu naprawdę nie idzie o zwykłe związki heteroseksualne?
                >

                Jeśli nawet masz rację, czego nie wykluczam, to być może mimo wszystko warto
                byłoby dokonać jakiejś obowiązującej wykładni dotyczącej tego szczególnego
                charakteru zobowiązań cywilno-prawnych, jakimi są związki partnerskie,
                a która mialaby szansę nie być "mętną"? :)
                I to bez względu na charakter związku?
                Jeśli ureguluje to sytuację prawną każdego związku, także homoseksualnego,
                to chyba dobrze, nie sądzisz?
                • tojajurek Re: Sąd Najwyższy o związkach partnerskich 21.01.06, 22:12
                  abe.abe napisała:

                  > Jeśli nawet masz rację, czego nie wykluczam, to być może mimo wszystko warto
                  > byłoby dokonać jakiejś obowiązującej wykładni dotyczącej tego szczególnego
                  > charakteru zobowiązań cywilno-prawnych, jakimi są związki partnerskie,
                  > a która mialaby szansę nie być "mętną"? :)
                  > I to bez względu na charakter związku?
                  > Jeśli ureguluje to sytuację prawną każdego związku, także homoseksualnego,
                  > to chyba dobrze, nie sądzisz?

                  Tu się akurat w pełni zgadzam. Mam jednak spore wątpliwości, czy sensowne
                  uporządkowanie i doprecyzowanie polskiego prawa nastąpi za mojego życia.
                  Jeżeli - przykładowo - najwyższe władze Państwa nie są w stanie jednoznacznie
                  określić daty granicznej tak fundamentalnej sprawy jak uchwalenie budżetu...
                  Wygląda na to, że nasze władze ustawowe mają jeszcze słaby kontakt z władzami
                  umysłowymi.
                  Pozdrawiam.
                  • abe.abe Re: Sąd Najwyższy o związkach partnerskich 21.01.06, 22:22
                    tojajurek napisał:

                    > Jeżeli - przykładowo - najwyższe władze Państwa nie są w stanie jednoznacznie
                    > określić daty granicznej tak fundamentalnej sprawy jak uchwalenie budżetu...
                    > Wygląda na to, że nasze władze ustawowe mają jeszcze słaby kontakt z władzami
                    > umysłowymi.

                    Albo dokładnie wiedzą co czynią :)
                    Przynajmniej w tym akurat przypadku.
                    na marginesie nieco - czasami mam wrażenie, że bałagan i nieszczelności
                    w przepisach prawnych to celowy, wręcz wylobbingowany zabieg.
                    Śmieszą mnie na ogół teorie spiskowe, ale chyba nie wszystko da się wytłumaczyć
                    żenująco niskim poziomem umysłowym wielu parlamentarzystów.
                    Głosowanie na sali sejmowej i przeglosowywanie wzajemnie wykluczajacych się
                    poprawek, to osobna sprawa. Nie bardzo pojmuję jednak, jak mogą powstawać kiksy
                    prawne na etapie pracy komisji sejmowych.


                    > Pozdrawiam.

                    Wzajemnie :)
          • mamablues Re: Sąd Najwyższy o związkach partnerskich 22.01.06, 01:54
            tojajurek napisał:

            > Zgodnie ze stanowiskiem sądu - jeśli On funduje Jej drogie kolacje w
            lokalach, kwiaty i prezenciki, a Ona Jemu za to co sobota udostępnie swoje
            wdzięki - to po zerwaniu Ona ma mu te kwiaty i kolacje zwrócić?

            Ale w tym konkretnym przypadku nie chodziło o prezenciki, tylko o mieszkanie i
            dwa samochody.
        • basia.basia Re: Sąd Najwyższy o związkach partnerskich 21.01.06, 21:03
          kataryna.kataryna napisała:


          >
          > Dlaczego myślisz, że nie przeczytałam i nie rozumiem? Przeczytałam i
          > zrozumiałam i właśnie mi się nie podoba to wymuszanie oddawania prezentów i
          > przeliczanie kto ile zainwestował w związek.

          Nie ma jeszcze ostatecznego wyroku! Sprawa może być precedensowa i przypadek
          bardzo ciekawy. Z tej notki wynika, jak mi się zdaje, że ten sędzia uznał tę
          kobietę za naciągaczkę ale mamy za mało szczegółów. Nie wiadomo czy dziecko jest
          jego, jak długo trwał związek, czy mowa była o jego rozwodzie i małżeństwie z tą
          panią itd. To wcale nie jest takie jednoznaczne:)

          Kiedyś zwracano sobie pierścionki zaręczynowe, nie tak dawno temu Liz Taylor
          procesowała się z Burtonem o zaręczynowy brylantowy pierścionek, którego zwrotu
          (po rozpadzie małżeństwa) on żądał.
          • abe.abe Re: Sąd Najwyższy o związkach partnerskich 21.01.06, 21:55
            basia.basia napisała:


            > Kiedyś zwracano sobie pierścionki zaręczynowe, nie tak dawno temu Liz Taylor
            > procesowała się z Burtonem o zaręczynowy brylantowy pierścionek, którego zwrotu
            > (po rozpadzie małżeństwa) on żądał.

            Obyczaje dziczeją, a raczej... stosunki międzyludzkie się komercjalizują.
            Niestety elegancji nie mozna nakazać sądownie :)
            • basia.basia Re: Sąd Najwyższy o związkach partnerskich 21.01.06, 22:11
              abe.abe napisała:

              >
              > Obyczaje dziczeją, a raczej... stosunki międzyludzkie się komercjalizują.
              > Niestety elegancji nie mozna nakazać sądownie :)

              W tej konkretnej sprawie gdyby kryterium elegnacji zastosować to się nie za
              bardzo da, bo pan zdradzał notorycznie żonę z jedną panią a potem sam został
              przez tę panią zdradzony:) Feministki mogą powiedzić, że mu się należało:)
              Ja bym powiedziała, że następnym razem wybierając kochankę niech się z góry
              liczy z finansową stratą, która będzie rekompensowana niewątpliwą przyjemnością!

              Ale jest w tle jakiś dziecko i to może zmienić obraz sytuacji.
              • abe.abe Re: Sąd Najwyższy o związkach partnerskich 21.01.06, 22:29
                basia.basia napisała:


                > W tej konkretnej sprawie gdyby kryterium elegnacji zastosować to się nie za
                > bardzo da, bo pan zdradzał notorycznie żonę z jedną panią a potem sam został
                > przez tę panią zdradzony:)


                To poniekąd potwierdzałoby moją tezę o elegancji i klasie
                zainteresowanych stron :)



                >Feministki mogą powiedzić, że mu się należało:)


                Nie wiem. Z bardzo przemyslanego wyboru nie jestem feministką :))


                > Ja bym powiedziała, że następnym razem wybierając kochankę niech się z góry
                > liczy z finansową stratą, która będzie rekompensowana niewątpliwą przyjemnością!

                Jesteś bardzo surowa dla niewiernych :)
                czasem sytuacje życiowe bywają bardziej skomlikowane,
                niźli to sie wydaje na pierwszy rzut oka i takie szufladkowanie
                raczej zaciemnia niż rozjaśnia obraz.
                Ale ja nie o tym.. raczej chodzi mi o sytuacje, gdy "związek partnerski"
                jest dla jednej ze stron jedynie sposobem na znaczące poprawienie swojej
                sytuacji materialnej. Dlaczego takie oszustwo miałby potem sakcjonować sąd?

                > Ale jest w tle jakiś dziecko i to może zmienić obraz sytuacji.

                Na dziecko nalezą się alimenty, niekoniecznie w wysokości mieszkania
                i dwóch samochodów.
                • abe.abe Przepraszam za literówki :) /nt 21.01.06, 22:30
                • basia.basia Re: Sąd Najwyższy o związkach partnerskich 21.01.06, 23:45
                  abe.abe napisała:

                  > basia.basia napisała:
                  >
                  >
                  > > W tej konkretnej sprawie gdyby kryterium elegnacji zastosować to się nie
                  > za
                  > > bardzo da, bo pan zdradzał notorycznie żonę z jedną panią a potem sam zos
                  > tał
                  > > przez tę panią zdradzony:)
                  >
                  >
                  > To poniekąd potwierdzałoby moją tezę o elegancji i klasie
                  > zainteresowanych stron :)
                  >

                  Nie mam wyrobionego zdania w tej sprawie. Jednak jest tu parę elementów
                  jasnych, przynajmniej dla mnie. Chodzi mi o to, że pani ta najwyraźniej
                  była utrzymanką tego pana. Godziła się na taką rolę. Powiedziano, że w zamian
                  była na każde gwizdnięcie. Ani on nie miał zamiaru porzucać dla niej rodziny,
                  ani ona na to nie liczyła. Ona nie dotrzymała umowy. Sądzę, że w tle pojawił
                  się konkurent. Tak sobie gdybam:) A uwielbiam Balzaca i u niego tego rodzaju
                  sytuacje przedstawione są w rozlicznych wariantach. Panowie bywali często
                  rujnowani ale nie przychodziło im do głowy proceoswać się o zwrot majątku
                  jednak zazwyczaj przestawali opłacać apartament - wyręczał ich w tym następca.
                  W omawianym przypadku żąda zwrotu apartamentu tudzież klejnotów i mebli.
                  Chyba przesadza:)

                  >
                  >
                  > >Feministki mogą powiedzić, że mu się należało:)
                  >
                  >
                  > Nie wiem. Z bardzo przemyslanego wyboru nie jestem feministką :))
                  >

                  Ja też nie:)

                  > > Ja bym powiedziała, że następnym razem wybierając kochankę niech się z gó
                  > ry
                  > > liczy z finansową stratą, która będzie rekompensowana niewątpliwą przyjem
                  > nością!
                  >
                  > Jesteś bardzo surowa dla niewiernych :)

                  Ta para bardzo mi się nie spodobała:)

                  > czasem sytuacje życiowe bywają bardziej skomlikowane,
                  > niźli to sie wydaje na pierwszy rzut oka i takie szufladkowanie
                  > raczej zaciemnia niż rozjaśnia obraz.

                  Kiedy nie wydaje mi się, żeby ta sytuacja była skomplikowana.

                  > Ale ja nie o tym.. raczej chodzi mi o sytuacje, gdy "związek partnerski"
                  > jest dla jednej ze stron jedynie sposobem na znaczące poprawienie swojej
                  > sytuacji materialnej. Dlaczego takie oszustwo miałby potem sakcjonować sąd?

                  Jeśliby sąd stwierdził oszustwo to przecież nie będzie sankcjonowanie.

                  >
                  > > Ale jest w tle jakiś dziecko i to może zmienić obraz sytuacji.
                  >
                  > Na dziecko nalezą się alimenty, niekoniecznie w wysokości mieszkania
                  > i dwóch samochodów.

                  To prawda.

                  A więc chyba się zgadzamy, że ten pan ma szansę coś odzyskać ale sąd musi
                  wnikliwie zbadać sprawę.
                  • abe.abe Re: Sąd Najwyższy o związkach partnerskich 21.01.06, 23:56
                    basia.basia napisała:


                    > A więc chyba się zgadzamy, że ten pan ma szansę coś odzyskać ale sąd musi
                    > wnikliwie zbadać sprawę.


                    Niewątpliwie gdyby we wszystkich sytuacjach wszyscy na tym forum potrafili
                    uzyskać podobny consensus, to... nie byloby się o co kłócić :)))

                    Pozdrawiam :)

                    A.
            • kostka.s Czy posiadasz wykladnie elegancji na kazda okazje? 22.01.06, 06:00
              No to mam nadzieje, ze dziala ona w obydwie strony.

              Czy moglabys zapoznac nas - bardzom jej ciekaw.
              • abe.abe Re: Czy posiadasz wykladnie elegancji na kazda ok 22.01.06, 13:35
                kostka.s napisał:

                > No to mam nadzieje, ze dziala ona w obydwie strony.
                >
                > Czy moglabys zapoznac nas - bardzom jej ciekaw.


                Jest jedna - dosyć uniwersalna :)
                Chamstwo omijać zawsze szerokim łukiem.
                To wystarcza.
                • kostka.s Re: Czy posiadasz wykladnie elegancji na kazda ok 22.01.06, 15:57
                  be.abe napisała:

                  > kostka.s napisał:
                  >
                  > > No to mam nadzieje, ze dziala ona w obydwie strony.
                  > >
                  > > Czy moglabys zapoznac nas - bardzom jej ciekaw.
                  >
                  >
                  > Jest jedna - dosyć uniwersalna :)
                  > Chamstwo omijać zawsze szerokim łukiem.
                  > To wystarcza.

                  To bylo baaardzo eleganckie. Popis elegancji to byl.

                  Jesli do tego poprawiasz dyskutantom bledy ortograficzne to juz po prostu
                  wytworna jestes - nie tylko elegancka.

                  Oczywiscie twoja sugestii biore sobie do serca.
                  • abe.abe Re: Czy posiadasz wykladnie elegancji na kazda ok 22.01.06, 16:14
                    kostka.s napisał:


                    > > Jest jedna - dosyć uniwersalna :)
                    > > Chamstwo omijać zawsze szerokim łukiem.
                    > > To wystarcza.
                    >
                    > To bylo baaardzo eleganckie. Popis elegancji to byl.

                    A co to wspólnego ma z elegancją?
                    Odpowiedzialam na Twoje pytanie.
                    Czy Ty starasz się nobilitować chamstwo?


                    > Jesli do tego poprawiasz dyskutantom bledy ortograficzne to juz po prostu
                    > wytworna jestes - nie tylko elegancka.


                    Nie konfabuluj, nie domyślaj się. Zapytaj :)
                    Nie poprawiam. Na pewno nigdy publicznie.
                    Poza tym nie mowiliśmy chyba o dyskutantach i dyskusji,
                    ale kontekst dotyczył tematu tego wątku.
                    Nie zrozumiałam czegoś?


                    > Oczywiscie twoja sugestii biore sobie do serca.

                    To żadna sugestia.
                    To moj własny sposób na to, by nie dać się sprowadzić do poziomu,
                    ktory mi nie odpowiada. Pisałam o realu, bo tak zrozumiałam Twoje pytanie,
                    ale można to rownież rozciągnąć na forumowe dyskusje.
          • witek.bis Re: Sąd Najwyższy o związkach partnerskich 22.01.06, 10:46
            basia.basia napisała:

            > kataryna.kataryna napisała:
            >
            >
            > >
            > > Dlaczego myślisz, że nie przeczytałam i nie rozumiem? Przeczytałam i
            > > zrozumiałam i właśnie mi się nie podoba to wymuszanie oddawania prezentów
            > i
            > > przeliczanie kto ile zainwestował w związek.
            >
            > Nie ma jeszcze ostatecznego wyroku! Sprawa może być precedensowa i przypadek
            > bardzo ciekawy. Z tej notki wynika, jak mi się zdaje, że ten sędzia uznał tę
            > kobietę za naciągaczkę ale mamy za mało szczegółów. Nie wiadomo czy dziecko
            jes
            > t
            > jego, jak długo trwał związek, czy mowa była o jego rozwodzie i małżeństwie z
            t
            > ą
            > panią itd. To wcale nie jest takie jednoznaczne:)
            >
            > Kiedyś zwracano sobie pierścionki zaręczynowe, nie tak dawno temu Liz Taylor
            > procesowała się z Burtonem o zaręczynowy brylantowy pierścionek, którego
            zwrotu
            > (po rozpadzie małżeństwa) on żądał.


            Pierścionki to małe piwo. Podobno bardziej przykre i krępujące jest zwracanie
            beretów i aksamitnych kapeluszy.
            • kostka.s Rozwiazywanie konfliktow winno byc eleganckie :) 22.01.06, 16:21
              Jest oczywiscie truizmem, by nie powiedziec - banalem. To tak jakby powiedziec,
              ze lepiej jest byc pieknym, zdrowym i bogatym niz na odwrot. Wbrew plytkim
              wyobrazeniom niektorych elegancja jest jednak wzgledna, a samo to pojecie dosc
              plynne - w zaleznosci od czasu i miejsca.

              Gdyby ludzie byli uczciwi to nie bylyby potrzebne argana scigania oraz sady -
              jest takim samym gledzeniem. Gdyby wszystko dalo sie zalatwic elegancko to Sad
              Najwyzszy nie zabieralby glosu w sprawie dot. 'zwiazkow partnerskich'.

              Uwazam ze jest dosc istotna roznica pomiedzy bukietem kwiatow czy bombonierka, a
              zareczynowym pierscionkiem (pomijajac jego wartosc rynkowa). Nie potrafilbym
              jednak rozstrzygnac czy pierscionek ten winno sie zwracac (czy wowczas gdy tak
              nalezy jest elegancko?; czy moze elegancko jest zwrocic gdy zwracanie nie jest
              przyjete?). Owszem, bardzo wygodnie byloby miec recepte na wszystkie okazje, jak
              niektore wytworne damy, ale obawiam sie ze nie zawsze mozliwe jest jednoznaczne
              rozstrzygniecie, o tym, co sie "powinno". Zatem kto ma rozstrzygac gdy dochodzi
              do konfliktu - czy tradycyjna rodz... partnerska siekierezada?

              Wszystko wynika z indywidualnych odczuc i nawet w sytuacjach wygladajacych na
              identyczne jeden mezczyzna bedzie mial racje uwazajac, ze winien otrzymac ten
              pierscionek, podczas gdy inny bedzie temu z gruntu przeciwny. Gdy wejdziemy w
              detale to czesto okaze sie, ze przyznamy slusznosc obydwu. Podobnie z kobietami
              ktore (takze z pominieciem wartosci pierscionka) moga miec rozne i jednoczesnie
              uzasadnione opinie na temat zwrotu pierscionkow.

              Przyczepilem sie pierscionka bo akurat o nim mowa choc sadze, ze nie o
              zareczynowe pierscionki Sadom Najwyzszym zwykle chodzi. Jak i nie o elegancje.
              • abe.abe Re: Rozwiazywanie konfliktow winno byc eleganckie 22.01.06, 16:29
                kostka.s napisał:


                > Przyczepilem sie pierscionka bo akurat o nim mowa choc sadze, ze nie o
                > zareczynowe pierscionki Sadom Najwyzszym zwykle chodzi. Jak i nie o elegancje.

                Może przeczytaj to, co w linku zawartym w tytulowym poście?
                Na pewno nie o pierścionek tu chodziło.
                O przeczytanie moich postów w tej sprawie już nawet nie nalegam.
                Widzę bowiem, że wolisz przyczepić się do wypowiedzi pierwszej z brzegu,
                która pojawiła się na marginesie tego wątku - tylko po to, by znaleźć
                punkt zaczepienia do absurdalnego ataku i potem kontynuować to w następnych
                postach. Czy nie uważasz, że to trochę małostkowe?


                Mam nadzieję, że to jedynie kwestia złego humoru,
                który prędzej czy póżniej minie.
                Mimo wszystko pozdrawiam :)

                A.
                • kostka.s Re: Rozwiazywanie konfliktow winno byc eleganckie 22.01.06, 16:39
                  Mam nadzieję, że to jedynie kwestia złego humoru,
                  który prędzej czy póżniej minie.
                  Mimo wszystko pozdrawiam :)



                  Napij sie cieplego mleka, to moze minie predzej. :)
                  • abe.abe Re: Rozwiazywanie konfliktow winno byc eleganckie 22.01.06, 16:41
                    kostka.s napisał:

                    > Mam nadzieję, że to jedynie kwestia złego humoru,
                    > który prędzej czy póżniej minie.
                    > Mimo wszystko pozdrawiam :)
                    >
                    >
                    >
                    > Napij sie cieplego mleka, to moze minie predzej. :)


                    Mleko to remedium na zły humor?
                    Nie wiedzialam.
                    Jak to dobrze zatem, że je lubię :)
                    A moze tak napilibyśmy się go oboje, hę? :)))
                    • kostka.s Re: Rozwiazywanie konfliktow winno byc eleganckie 22.01.06, 17:06
                      Mleko to remedium na zły humor?
                      > Nie wiedzialam.
                      > Jak to dobrze zatem, że je lubię :)
                      > A moze tak napilibyśmy się go oboje, hę? :)))


                      Tak slyszalem. Sam mleka nie pijam. Brzydze sie. Ponadto nie miewam humorow,
                      wiec nie potrzebuje dla poprawy czegos co i tak nie jest zle.

                      Powracajac do pirscionkow, natomiast - roznie bywa. Teraz coraz czesciej
                      pierscionek kupuje sie u jubilera i bez ogladania sie rodzinne tradycje
                      sztafetowe. Bywa wiec i tak, ze obydwoje nie maja nc przeciwko temu by kobieta
                      zatrzymala pierscionek - na pamiatke wydarzenia, ktore (przez czas jakis) bylo
                      piekne.

                      Eleganccy ludzie nie pozwalaja sobie na niedomowienia i nieporozumienia ktore
                      koncza sie w sadach. Jesli sie rozchodza bo milosc konczy sie, bywa, i w
                      eleganckich stadlach, to zadne sady nie sa niezbedne.

                      Obydwoje rozumiemy jakie jest znaczenie tej konkretnej decyzji SN - mianowicie
                      rozpoznanie przez prawo zwiazkow partnerskich, w kraju w ktorym dominuje
                      oczekiwanie, ze "jest sie": panna, mezatka, albo wdowa. Natomiast "zwiazki
                      partnerskie" to demonstracja moralnego zepsucia i rozwiazlosci. Jeszcze nie tak
                      dawno - pamietam - podobnie postrzegany byl konkubinat.
                      Oczywiscie niewybredne etykiety rutynowo przyklejane byly kobiecie, jako ze to
                      jej zadaniem bylo i jest stanie na strazy tradycyjnej moralnosci.

                      To dlatego Kataryna struga glupa w tekscie otwierajacym. Jako konserwa ona wie i
                      czuje, ze z uwagi na tzw. "wartosci" zwiazki partnerskie po prostu nie istnieja.
                      O homoseksualnych zwiazkach partnerskich nawet nie wspominam.
                      • abe.abe Re: Rozwiazywanie konfliktow winno byc eleganckie 22.01.06, 17:38
                        kostka.s napisał:

                        > Powracajac do pirscionkow, natomiast - roznie bywa. Teraz coraz czesciej
                        > pierscionek kupuje sie u jubilera i bez ogladania sie rodzinne tradycje
                        > sztafetowe. Bywa wiec i tak, ze obydwoje nie maja nc przeciwko temu by kobieta
                        > zatrzymala pierscionek - na pamiatke wydarzenia, ktore (przez czas jakis) bylo
                        > piekne.


                        Jeśli oboje się na to godzą, to przecież nie ma sprawy.


                        > Eleganccy ludzie nie pozwalaja sobie na niedomowienia i nieporozumienia ktore
                        > koncza sie w sadach. Jesli sie rozchodza bo milosc konczy sie, bywa, i w
                        > eleganckich stadlach, to zadne sady nie sa niezbedne.


                        Tu akurat, moim zdaniem, masz 100% racji.


                        > Obydwoje rozumiemy jakie jest znaczenie tej konkretnej decyzji SN - mianowicie
                        > rozpoznanie przez prawo zwiazkow partnerskich, w kraju w ktorym dominuje
                        > oczekiwanie, ze "jest sie": panna, mezatka, albo wdowa. Natomiast "zwiazki
                        > partnerskie" to demonstracja moralnego zepsucia i rozwiazlosci. Jeszcze nie tak
                        > dawno - pamietam - podobnie postrzegany byl konkubinat.
                        > Oczywiscie niewybredne etykiety rutynowo przyklejane byly kobiecie, jako ze to
                        > jej zadaniem bylo i jest stanie na strazy tradycyjnej moralnosci.


                        Tak. Myślę, że rzeczywiście mamy w tej kwestii podobne odczucia.


                        >
                        > To dlatego Kataryna struga glupa w tekscie otwierajacym. Jako konserwa ona wie
                        > i
                        > czuje, ze z uwagi na tzw. "wartosci" zwiazki partnerskie po prostu nie istnieja
                        > .
                        > O homoseksualnych zwiazkach partnerskich nawet nie wspominam.


                        Nie podejmę się takich ocen.
                        Powody, dla ktorych Kataryna podjęła ten temat, zna tylko ona sama.
                        Nie czuję się na siłach, by wiedziec to lepiej od niej.
                        Nie zauważylam jednak, by obawiała się kiedykolwiek otwarcie głosić
                        swoje poglądy.
                        Dla mnie zatem to jedynie poddanie jakiegoś faktu pod dyskusję.

                        A.
                        • kostka.s Re: Rozwiazywanie konfliktow winno byc eleganckie 22.01.06, 18:30
                          Powody, dla ktorych Kataryna podjęła ten temat, zna tylko ona sama.
                          Nie czuję się na siłach, by wiedziec to lepiej od niej.
                          Nie zauważylam jednak, by obawiała się kiedykolwiek otwarcie głosić
                          swoje poglądy.


                          Daleki jestem od tego by sugerowac cos podobnego. Po prostu czasem Kataryna
                          glosi swe poglady otwarcie - nieco inaczej.

                          Doprawdy uwazasz, ze nie na miejscu jest laczenie konserwatyzmu i
                          tradycjonalizmu Kataryny z jej wystapieniami?
                          • abe.abe Re: Rozwiazywanie konfliktow winno byc eleganckie 22.01.06, 18:51
                            kostka.s napisał:


                            > Doprawdy uwazasz, ze nie na miejscu jest laczenie konserwatyzmu i
                            > tradycjonalizmu Kataryny z jej wystapieniami?

                            Uważam, że nie na miejscu jest roztrząsanie i ocena personalnych przypadków.
                            Nie po to wchodzę na forum i nie temu ono według mnie służy.
                            To jest Forum Kraj, a nie Psychologia i jeśli już mam czas, to wolę na nim
                            rozmawiać o czym innym.
                            Dlatego w ogóle się nad tym nie zastanawiam, z jakiego powodu
                            ktoś zakłada taki czy inny wątek.
                            A moze i dlatego, że nie mam również potrzeby klasyfikowania według poglądów
                            i wynajdowania sobie kogoś, z kim miałabym się programowo zgadzać lub nie.
                            • kostka.s Re: Rozwiazywanie konfliktow winno byc eleganckie 22.01.06, 19:03
                              > Doprawdy uwazasz, ze nie na miejscu jest laczenie konserwatyzmu i
                              > tradycjonalizmu Kataryny z jej wystapieniami?

                              Uważam, że nie na miejscu jest roztrząsanie i ocena personalnych przypadków.
                              Nie po to wchodzę na forum i nie temu ono według mnie służy.
                              To jest Forum Kraj, a nie Psychologia i jeśli już mam czas, to wolę na nim
                              rozmawiać o czym innym.
                              Dlatego w ogóle się nad tym nie zastanawiam, z jakiego powodu
                              ktoś zakłada taki czy inny wątek.
                              A moze i dlatego, że nie mam również potrzeby klasyfikowania według poglądów
                              i wynajdowania sobie kogoś, z kim miałabym się programowo zgadzać lub nie.


                              Gdyby Kataryna przedstawila wyraznie swoje stanowisko to, obok ustosunkowania
                              sie do decyzji SN, dyskutowalbym ze stanowiskiem Kataryny dot. zwiazkow
                              partnerskich oraz zwracania sobie prezentow. Ona jednakze poprzestala na
                              puszczeniu znaczacego oka wiec mam prawo snuc domysly, przy czym konserwatyzm i
                              tradycjonalizm Kataryny nie jest tu zadna tajemnica.
                              Rownie dobrze mozemy dyskutowac przypadek w swietle mojego liberalizmu. Przeciez
                              ja nie dociekam zrodel pogladow Kataryny.

                              A powracajac do prezentow to jestem wyznawca pogladu, ze "kto daje i odbiera ten
                              sie w piekle poniewiera", czyli mnie takze sad nie bylby potrzebny. Nawet gdybym
                              mial utrzymanke.:)
                              • abe.abe Re: Rozwiazywanie konfliktow winno byc eleganckie 22.01.06, 19:12
                                kostka.s napisał:

                                > Rownie dobrze mozemy dyskutowac przypadek w swietle mojego liberalizmu. Przecie
                                > z
                                > ja nie dociekam zrodel pogladow Kataryny.


                                Ja w ogóle zakończyłabym już jakiekolwiek dociekania w tej kwestii.
                                Jeśli pozwolisz :)
                                Zachowujemy się od pewnego czasu jak spamerzy :)
                                Na marginesie - uważam, że poddać temat pod dyskusję mozna na dwa równoprawne
                                sposoby. Mozna przytoczyć opis pewnego wydarzenia bez komentarza, ewentualnie
                                z komentarzem szczątkowym, bądź też z góry ukierunkować dyskuję, kładąc główny
                                nacisk na własny komentarz. Wybór nalezy do autora wątku :)


                                > A powracajac do prezentow to jestem wyznawca pogladu, ze "kto daje i odbiera
                                ten sie w piekle poniewiera", czyli mnie takze sad nie bylby potrzebny. Nawet
                                gdybym mial utrzymanke.:)


                                Ależ w to od początku nie wątpiłam :)
                                • kostka.s Re: Rozwiazywanie konfliktow winno byc eleganckie 23.01.06, 01:31
                                  abe.abe napisała:


                                  Zachowujemy się od pewnego czasu jak spamerzy :)

                                  Czyli uwazasz ze "nie_spamerzy" wniesli wiecej do meritum?


                                  Na marginesie - uważam, że poddać temat pod dyskusję mozna na dwa równoprawne
                                  sposoby. Mozna przytoczyć opis pewnego wydarzenia bez komentarza, ewentualnie
                                  z komentarzem szczątkowym, bądź też z góry ukierunkować dyskuję, kładąc główny
                                  nacisk na własny komentarz. Wybór nalezy do autora wątku :)


                                  Oczywiscie ze tak. Ale tez dalszy ciag niekoniecznie nalezy do niego - pojawiamy
                                  sie bowiem my, z wlasnym kate widzenia. Szczegolnie gdy inicjator zauwaza, ze
                                  omaiwany problem to cos chorego - bez podania uzasadnienia. Wtedy mam prawo
                                  wymyslac sobie uzasadnienia za takiego kierownika dyskusji. :)

                                  A ogolnie, bardzo fajnie sie stalo ze zwiazki partnerskie zostaly rozpoznane.
                                  Wiem ze sa ludzie ktorzy tego potrzebuja.
                                  • abe.abe Re: Rozwiazywanie konfliktow winno byc eleganckie 23.01.06, 01:57
                                    kostka.s napisał:

                                    > abe.abe napisała:
                                    >
                                    >
                                    > Zachowujemy się od pewnego czasu jak spamerzy :)
                                    >
                                    > Czyli uwazasz ze "nie_spamerzy" wniesli wiecej do meritum?


                                    Mam poważne podejrzenia, że ja już więcej wniesć nie jestem w stanie :))
                                    Do zobaczenia przy innej okazji.
                                    Dobrej nocy :)
                • abe.abe I jeszcze słowo w sprawie pierścionków 22.01.06, 16:40
                  zaręczynowych, bo o takim właśnie rozmawiałam z Basią przy okazji
                  nieco szerszej dyskusji w tym wątku.
                  My obie zrozumialysmy się. Ty zdaje się nie bardzo.
                  Moim zdaniem jest to wyjątkowy prezent.
                  Być może dlatego, że niegdyś był symbolem wejścia kobiety
                  do rodziny męża. Często też przechodził z pokolenia na pokolenia.
                  Ma zatem wymiar znacznie bardziej symboliczny niz jakikolwiek
                  inny prezent w związku.

                  Jeśli chcesz jeszcze znać moje zdanie, to nadal uważam, że sprawa
                  jego zwrotu jest kwestią elegancji, czy - jeśli wolisz -
                  kultury osobistej... i przyjętego zwyczaju.
                  Męzczyzna nie powinien prosić o jego zwrot, ale kobieta
                  powinna mu go oddać :)
                  Oczywiście można go traktować po protu jako pewną wartość materialną
                  i walczyć o nią przed sądem. Wtedy rzeczywiści już ani stronom,
                  ani sądowi nie chodzi o elegancję.


        • humbak Re: Sąd Najwyższy o związkach partnerskich 22.01.06, 16:20
          Właśnie właśnie. Zresztą to jest kwestia zwykłego dobrego wychowania.
    • frank_drebin To sie pyry i centusie uciesza ;) 21.01.06, 20:56
      • abe.abe Re: To sie pyry i centusie uciesza ;) 21.01.06, 21:57
        To zależy od tego, która strona w sporze będzie pyrą lub centusiem :))
    • mysz_polna5 Re: Sąd Najwyższy o związkach partnerskich 21.01.06, 22:26
      kataryna.kataryna napisała:

      > Czytaliście o tym jak Sąd Najwyższy widzi związki partnerski? Wydaje mi się
      > to chore ale może to ze mną jest coś nie tak.


      Moze cos z toba jest nie tak?
      Zwiazek partnerski ~ jest miedzy partnerami, a nie ludzmi, gdzie jedno drugiego
      chce wykiwac?

      Partnersywo, to oprocz honoru jest takze kultura.

      Jesli ci ludzie sie procesuja, to znaczy, ze czegos im zabraklo?
      Nigdy bym nie pozwolila sobie na taki proces. Jedynym sensownym uzasadnieniem
      dochodzenia wlasnych racji, byloby dziecko ~ lub dzieci!
      Bo trudno sobie wyobrazic, zeby byly partner, po znudzeniu sie partnerka, i
      zalezieniu nowej, ale po 'wyprodukowaniu' dziecka, nagle powiedzial do niej.
      Wynosc sie z mieszkania, albo zwroc mi pieniadze.

      Aha, partnerstwo, to takze rownorzednosc finansowa! A juz napewno nie, sposob
      zarobkowania!
    • buraque Re: Sąd Najwyższy o związkach partnerskich 21.01.06, 22:33
      kataryna.kataryna napisała:

      > to chore ale może to ze mną jest coś nie tak.

      no raczej... twoje poglądy polityczne są delikatnie mówiąc niewłasciwe ;)
      • 1normalnyczlowiek Re: Sąd Najwyższy o związkach partnerskich 21.01.06, 22:59
        buraque napisał:
        > kataryna.kataryna napisała:
        > > to chore ale może to ze mną jest coś nie tak.

        > no raczej... twoje poglądy polityczne są delikatnie mówiąc niewłasciwe ;)

        1nc: Nie tylko SN ale i TK mają ostatnio dziwne orzeczenia. Chcą okrężną drogą,
        tylną furtką wprowadzić w życie roszczenia homoseksualistów.
        Ale jeśli im się uda, to i tak ukręcą bicz na niejednego. Prawo nie może działać
        wybiórczo. Musi działać w obie strony. Skoro SN uznaje, że partnerowi coś się
        należy, to uznaje, że partner ma udziały w majątku drugiego. Dzięki temu będzie
        można ściągać długi od wszystkich. Także ci, którzy poukrywali swoje majątki po
        rodzinie i znajomych nie będą mogli mówić, że nic nie mają.
        • wiewiorzasta Re: Sąd Najwyższy o związkach partnerskich 21.01.06, 23:53
          1normalnyczlowiek napisał:

          > Dzięki temu będzie
          > można ściągać długi od wszystkich. Także ci, którzy poukrywali swoje majątki po
          > rodzinie i znajomych nie będą mogli mówić, że nic nie mają.

          No to chyba dobrze. PiS zdaje się ma projekt ustawy o lustracji majątkowej ludzi
          na świeczniku?
        • mn7 Re: Sąd Najwyższy o związkach partnerskich 22.01.06, 12:24
          1normalnyczlowiek napisał:

          > 1nc: Nie tylko SN ale i TK mają ostatnio dziwne orzeczenia. Chcą okrężną
          drogą,
          > tylną furtką wprowadzić w życie roszczenia homoseksualistów.

          Gdzie tu widzisz jakies "roszczenia homoseksualistów"?

          > Ale jeśli im się uda, to i tak ukręcą bicz na niejednego. Prawo nie może
          działać
          > wybiórczo. Musi działać w obie strony. Skoro SN uznaje, że partnerowi coś się
          > należy, to uznaje, że partner ma udziały w majątku drugiego.

          Wręcz przeciwnie. Gdyby tak było, problem rozstrzygany przez SN by się nie
          pojawił.

          Dzięki temu będzie
          > można ściągać długi od wszystkich. Także ci, którzy poukrywali swoje majątki
          po
          > rodzinie i znajomych nie będą mogli mówić, że nic nie mają.

          Co ma piernik do wiatraka?
    • frank_drebin W ogole to jest niepoprawne politycznie ;) Teraz 22.01.06, 00:20
      jakis gej albo les sie na podstawie tego wyroku beda czepiac swoich bylych o
      pieniadze na nich wydane to na pewno spisek jakis ;)
    • kostka.s A co Moralne Autorytety na to, Katka? Bo wyglada 22.01.06, 05:45
      ze jeszcze nic. I to dlatego wyrwalas sie jak Filip z konopi, choc jeszcze nie
      wiesz jakie masz miec zdanie.

      Twoja niepewnosc az w oczy kluje. :)
      • niezalogowany_ranek filip, nie Filip 22.01.06, 14:21
        Te, kostka, z konopi wyrwał się filip (gwarowo:zając), nie zaś człowiek o
        imieniu Filip :-)
        • kostka.s Tys piknie. Czyli wyskoczyla Katka jak filip? 22.01.06, 15:51
          Dziekuje za informacje. Nie wiedzialem tego. Nie znam gwar.

          Czyli wyszlo na to, ze Katka nie wyrwala sie jak 'Filip z konopi' ale jak 'filip
          z konopi'.

          Wiesz, blamaz Katarynki w nowym ujeciu przypadl mi bardziej do gustu.
          • maksimum Re: Tys piknie. Czyli wyskoczyla Katka jak filip? 23.01.06, 01:59
            kostka.s napisał:

            > Dziekuje za informacje. Nie wiedzialem tego. Nie znam gwar.
            >
            > Czyli wyszlo na to, ze Katka nie wyrwala sie jak 'Filip z konopi' ale
            >jak 'filip z konopi'.

            W dalszym ciagu nie zalapales.
            www.monitorpolski.com/artykuly/_Nalezinski/Nalezinski-Bledy-
            ortograficzne-w-mediach.html

            > Wiesz, blamaz Katarynki w nowym ujeciu przypadl mi bardziej do gustu.

            Jak na razie,to nie napisales ani jednego postu bezblednie,chociaz w nich nie
            wiecej niz dwa zdania.
      • maksimum A co Moralne Autorytety na to, Katka? Bo wyg fil 23.01.06, 01:55
        kostka.s napisał:

        > ze jeszcze nic. I to dlatego wyrwalas sie jak Filip z konopi, choc jeszcze nie
        > wiesz jakie masz miec zdanie.
        >
        > Twoja niepewnosc az w oczy kluje. :)

        A skad ty masz wiedziec jak sie pisze filip z konopii???
        Do tego trzeba w miare gruntownego wyksztalcenia.

        www.monitorpolski.com/artykuly/_Nalezinski/Nalezinski-Bledy-ortograficzne-w-mediach.html
    • sam_sob Re: Sąd Najwyższy o związkach partnerskich 22.01.06, 08:17
      Ta choroba zwie się uczuleniem na "inwestorów" z kontem powyżej sześciu zer.:)))
      • mn7 Re: Sąd Najwyższy o związkach partnerskich 22.01.06, 12:25
        To się nie nazywa "inwestor", lecz "sponsor".
    • citisus To ja iuż teraz wiem dlaczego Donald ślub brał .. 22.01.06, 08:54
      ..w kościele przed wyborami.
      Nie będzie musiał teraz zwracać wrazie czego
      • goldenwomen Re: To ja iuż teraz wiem dlaczego Donald ślub bra 22.01.06, 10:30
        Kwachu tez ślubował ;)zapomniales/aś?
        • paseo Re: To ja iuż teraz wiem dlaczego Donald ślub bra 22.01.06, 12:43
          W tym przypadku to zwykly oportunizm,chec zjednania sobie potencjalnych
          wyborcow.Trudno o wieksze zaklamanie.
          • basia.basia Oportunizm? 22.01.06, 15:36
            paseo napisał:

            > W tym przypadku to zwykly oportunizm,chec zjednania sobie potencjalnych
            > wyborcow.Trudno o wieksze zaklamanie.

            Czy tak samo nazwiesz ślub Jarosława Kaczyńskiego? Wziął ślub przed wakacjami
            (widziałam oboje wychodzących raczej z urzędu stanu cywilnego niż z kościoła).
            Ale jak popatrzeć na strony internetowe Sejmu to tam widnieje, że jest stanu
            wolnego. Czyżby się rozmyślili w ciągu 24 godzin?

    • magnusg Czy moge swoja BABE odliczyc od podatku??:)))) 22.01.06, 14:42
      Mi sie wyrok bardzo podoba.Jeszcze jak by koszty utrzymania Baby mozna wliczyc
      w podstawe opodatkowania byloby super:)))
    • wacek44 A dlaczego ? 22.01.06, 15:17
      Ona daje i on daje. Ona d..y a on prezenty. Pzrestaje no to następuje podział.
      Myślał/a (niepotzrebne skreślić), że jak się dyma bez ślubu to już pełnia
      szczęścia ? OK ale dymać się trzeba po amatorsku bez zobowiązań i tzw bycia ze
      sobą. Można być dochodzącym byczkiem czy tez d..cią.
    • diabelek_x Re: Sąd Najwyższy , a interes Agencji. 22.01.06, 15:50
      "Sąd uznał, że jeżeli w związku partnerskim jeden partner dostał więcej niż
      drugi, to, to co otrzymał, nie należy mu się. I musi liczyć się z tym, że część
      będzie musiał oddać. Tak zapewne zakończy się spór między Beatą R. a Johannem
      B., który przed sądem domaga się od byłej partnerki prawie 400 tys. zł. Tyle
      dał jej na mieszkanie, jego wyposażenie i na kupno dwu samochodów. Sąd
      Najwyższy uznał ich związek za rodzaj umowy cywilnoprawnej.
      ==============
      Teraz pan Johann moze zabrac swoje samochody, poszukac nowej, zgrabnej i
      dyspozycyjnej wieczorem panienki, kupic jej mieszkanie, a gdy panienka sie
      znudzi zabrac samochody i sprzedac mieszkanie. A teraz poszukac nowej panienki
      podarowac jej samochody...
      Decyzja sadu moze byc sprzeczna z interesem legalnie dzialajacych agencji
      towarzyskich.
    • create Re: Sąd Najwyższy o związkach partnerskich 22.01.06, 16:04
      Orzeczenie ma się do ekstremalnych sytuacji, jak własnie tej Pani, która
      wykorzystała swojego partnera. Zwiazek jest dorozumianą umowa dwoch stron, jesli
      ktoras ze stron wykorzysta i rzuci musi sie liczyc z pozwem. I bardzo dobrze.
      • mn7 Re: Sąd Najwyższy o związkach partnerskich 22.01.06, 17:04
        Pod względem prawnym - sprawa bardzo ciekawa, rozstrzygnięcie wydaje się trafne
        i mądre. Najgorsze, gdy stali bywalcy tego forum zaczynają do tego - jak do
        wszyskiego - dorabiać politykę.
    • wladyslaw.studnicki Ale durne, czyli jeśli z dnia na dzień, znienawidę 22.01.06, 16:34
      Owsiaka i WOŚP, to mam prawo zażądać, tego co im dałem przez te lata? Też nie
      łączy mnie żadna formalna umowa z Owsiakiem.
      • franciszekszwajcarski konkubinat z fundacją to chyba zboczenie jakieś... 22.01.06, 18:21

    • rudadziwka Re: Sąd Najwyższy o związkach partnerskich 22.01.06, 17:49
      To jest bardzo chore. Ciekawe, czy takie jak j tez będą się musiały podzielić z
      klientami tym co od nich wyciągneły.Nie za darmo z resztą.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka