Dodaj do ulubionych

przymulony Żakowski i Wildstein we włosienicy

08.02.06, 09:35
Żakowski oskarżył w Wildsteina:
"Ma Pan poczucie winy, że Pana tu nie było wtedy kiedy było cxiężko"

wcześniej doniósł na Wildsteina,
"przecież jadłem u pana mule w Paryży wtedy" - WTEDY !!!

Żakowski dramatycznym głosem, charakterystycznym zarostem ucharakteryzowany
na Lenina, wyliczał bezlitośnie kolejne bojowe roczniki swego życiorysu
zapytując -"Gdzie Pan był w osiemdziesiętym pierwszym, drugim, trzecim,
czwartym, piątym, szóstym i siódmym, no gdzie Pan był, no gdzie przecież
jadłem u Pana mule w Paryżu wtedy"

oczywiście Wildstein powinien przemierzać przez te siedem lat zaułki paryskie
we włosienicy, bruk szlifować drewniakami, na rogach sprzedawać zapałki,
a zarobione pieniądze spławiać kanałem do Polski, by przyjaciel Maleszka
miał na żyletki.
Wildstein powinien zachowując wstrzemięźliwość cielesną, żywić się wodą i
suchym chlebem, a na omastę oblizywać skorupki małży wygrzebane ze śmietnika.

Czy ktoś zaprzeczy, że te paryskie mule zeżarte przez Żakowskiego zbyt długo
zalegają mu w trzewiach? Mule z żółcią?
Czy Żakowski jest przymulony, czy kieruje nim zła wola?

Wildstein próbował się bronić, mówił że został namierzony przez esbecję w 76
roku, że w latach 1976 - 1981 działał w opozycji, ale Żakowski wie lepiej.
"Kiedy było ciężko pana TU nie było."

A według niego ciężko było gdy 10 milionowa solidarność została rozbita, gdy
nie wszyscy ulegli "owczemu pędowi". Nie w latach 76 - 81, gdy działał
Wildstein, a jego najbliższego p[rzyaciela Pyjasa mordowano.

A lata stalinizmu pewnie w ogóle się nie liczą do działalności opozycyjnej,
szcególnie jeżeli się uwierzy Michnikowi piszącemu "Nikt tak nie opisał
stalinizmu. Tak precyzyjnie, mądrze, uczciwie." jak Kisiel w felietonach
publikowanych na boeżąco (SIC !!!) .

Żakowski jest zapamiętany z haniebnego wywiadu z żoną Herberta, po śmierci
poety. Herbert zdążył powiedzieć, że Michnik to człowiek złej woli, kłamca
oszust intelektualny, trzeba było to "odkręcać", czyniąc z niego osobę
niespełna rozumu. Czy teraz czas na Wildsteina? Czas paryskich muli?

Może dostarczycielka muli zbyt długo powłóczyła wzrokiem za Wildsteinem?
Może chodziła w zbyt kusej spódniczce, a nogi miała nieprzyzwoicie długie?
I w dodatku opalone? Czekamy na dalsze sensacje, rewelacje panie Żakowskie.
Może redakcja giewu wyśle argentyńskiego korespondenta do Paryża?

Czy może ktoś przypomnieć, czym się różni głupiec od kanalii?
Obserwuj wątek
    • pies_na_czarnych Re: przymulony Żakowski i Wildstein we włosienicy 08.02.06, 09:40
      "Może dostarczycielka muli"
      :)) Tego slowa sie nie odmienia. Po polsku malze, staraj sie nie tworzyc
      dziwolagow.
      • rekontra to jest moje ulubione zajęcie 08.02.06, 09:49
        pies_na_czarnych napisała:

        > "Może dostarczycielka muli"
        > :)) Tego slowa sie nie odmienia. Po polsku malze, staraj sie nie tworzyc
        > dziwolagow.

        piszesz małże :))

        a któóż jak nie ja napisał nie bez przyczyny, że Wildstein powinien:

        "a na omastę oblizywać skorupki małży wygrzebane ze śmietnika"

        a tworzenie słów to moje ulubione zajęcie na forum :)

        ps. użyj wyszukiwarki, jeżeli nie jesteś niedowiarek.
    • slonko_ech Re: przymulony Żakowski i Wildstein we włosienicy 08.02.06, 09:55
      1.Wildstein od 1980 roku przebywał we Francji, tam był redaktorem
      miesięcznika "Kontakt" i korespondentem Radia Wolna Europa. Żakowski pisze
      prawdę.

      2. > A według niego ciężko było gdy 10 milionowa solidarność została rozbita,
      gdy
      > nie wszyscy ulegli "owczemu pędowi". Nie w latach 76 - 81, gdy działał
      > Wildstein, a jego najbliższego p[rzyaciela Pyjasa mordowano.

      Zaprzeczasz, że po 80 roku było ciężko?

      3. jeżeli się uwierzy Michnikowi piszącemu "Nikt tak nie opisał
      > stalinizmu. Tak precyzyjnie, mądrze, uczciwie." jak Kisiel w felietonach
      > publikowanych na boeżąco (SIC !!!) .

      Michnik ma rację, felietony Kisiela zebrane w tomie "Lata pozłacane, lata
      szare" oraz "Dzienniki" opowiadają o komunie precyzyjnie, mądrze i uczciwie.

      4. > Czy może ktoś przypomnieć, czym się różni głupiec od kanalii?

      Głupcem bywa każdy z nas, kanalia to dla przykłądu J.R.Nowak, Bender.

      5. Możesz odnieść się merytorycznie do słów Żakowskiego, czy tylko umiesz
      atakować personalnie?

      6. Moja rada: nie używaj argumentów "charakterystycznym zarostem
      ucharakteryzowany na Lenina", demaskujesz się od razu, że organicznie nie
      cierpisz Żakowskiego.
      • rekontra czy dzienniki Kiisiela czytałaś ze świeczką? 08.02.06, 10:15
        slonko_ech napisała:


        > Zaprzeczasz, że po 80 roku było ciężko?

        Zaprzeczę. Zaprzeczę w tym sensie, że po 81 roku to był zwykły obowiązek
        obywatelski. Przed 81 rokiem to wymagała znacznie większej odwagi i charakteru.
        Czy uważasz, że Wildstein powinien mieć poczucie winy? Czy rozumiesz co
        Żakowski powiedział?

        > Michnik ma rację, felietony Kisiela zebrane w tomie "Lata pozłacane, lata
        > szare" oraz "Dzienniki" opowiadają o komunie precyzyjnie, mądrze i uczciwie.

        Zacznijmy od tego, że Michnik pisał o "rzeczach małych" Kisiela wydanych w 56
        roku, zbiorze felietonów publikowanycyh na bieżąco.
        Michnik pisze, że NIKT tak nie opisał stalinizmu.
        A dzienniki opisują komunę i hipokryzję środowiska tygodnika powszechnego, a
        jeżeli doszukałaś się opisu stalinizmu (a o nim pisał Michnik), to widocznie
        czytałaś je ze świeczką? :))

        > 4. > Czy może ktoś przypomnieć, czym się różni głupiec od kanalii?

        > Głupcem bywa każdy z nas, kanalia to dla przykłądu J.R.Nowak, Bender.

        Rozróżniasz bycie głupim, a bycie głupcem? Głupcem nazwał Michnika Herling.
        I to jest właściwa perspektywa dla Żakowskiego.

        > 5. Możesz odnieść się merytorycznie do słów Żakowskiego, czy tylko umiesz
        > atakować personalnie?

        nie odniiosłem się merytorycznie? Których słów? O pobudkach donosiecvieli? czy
        o poczuciu weiny Żakowskiego? czy o mulach?

        > 6. Moja rada: nie używaj argumentów "charakterystycznym zarostem
        > ucharakteryzowany na Lenina", demaskujesz się od razu, że organicznie nie
        > cierpisz Żakowskiego.

        jego charakteru nie cierpię, dlatego napisałem "charaktarestycznie
        ucharakteryzowany" jego hipokrycji charakterystycznej dla towarzystwa
        michnikowego nie znoszę.

        Czy pytanie głupiec czy kanalia nie jest czytelne? Czy musisz mnie demaskować?


        • grzyw Re: czy dzienniki Kiisiela czytałaś ze świeczką? 08.02.06, 12:52
          czytajac tu i sluchajac w mediach te wszytskie popluczyny Bronka W. na temat
          Michnika i ludzi Wyborczej bierze mnie na wymioty. Zalosne, dupki zazdrosne o
          to, ze udalo sie mu i jego przyjaciolom stworzyc taki koncern medialny w Polkse,
          ktory, czy tego chca czy nie, opisuje i w jakis sposob tworzy rzeczywistosc w
          Polsce. A oni sie nie zalapali i teraz szczekaja i szcza na lampy stojace obok
          siedziby Agory. Mam nadzieje, ze Adam Michnik zachowuje do tego wszytskiego
          dystans i nic sobie z tego nie robi:) Bo wie, ze to tylko margines, ten
          najbardziej i najglosniej skomlajacy na czele z chamem i prostakiem Bronisiem. A
          pieski lancuchowe PIS-uaru i ojca R. z tego forum niech siegna do ksiazek i
          poczytaja o najnowszej historii Polski i to nie autorstwa Bendera i Nowaka. Moze
          dzieki temu uswiadomia sobie, ze to miedzy innymi dzieki takim ludziom jak
          Michnik moga teraz sie wypowiadac na forum bez obawy. Wogole maja mozliwosc sie
          wypowiedziec, chociaz nie wiem czy to akurat jest pozytywna strona wolnosci slowa.
          Pytam - gdzie w tym czasie jak Michnik i Kuron gnili w wiezieniach byli wasi
          promotorzy? Bender w PZPR, zasiadal w lawach poselskich, Nowak na placowce w
          Budapeszcie a potem w SD, Lech Kaczynski snil o Pilsudskim na uniwerku w
          Gdansku..., wasz umilowany tata Rydzyk na zachodzie robil interesa.

          zalosne.....

          jak dla mnie to EOT
          • rekontra dzięki Maleszce działał II obieg wydawniczy 08.02.06, 13:13
            grzyw napisał:

            > Zalosne, dupki zazdrosne oto, ze udalo sie mu i jego przyjaciolom stworzyc
            > taki koncern medialny w Polkse, ktory, czy tego chca czy nie, opisuje i w
            jakis sposob tworzy rzeczywistosc w Polsce.

            raczej próbuje tworzyć, bardziej kreować niż opisywać. żakowski mówił, że to
            poczucie winy kieruje Wildsteinem, a ty piszesz że zazdrość.

            > Mam nadzieje, ze Adam Michnik zachowuje do tego wszytskiego
            > dystans i nic sobie z tego nie robi:)

            z tego co wiem, to razczej nie zachowuje dystansu. A jego słow, jego zdanie
            przstało się liczyć. I to jest wielka tragedia Michnika, godna dobrego
            scenarzysty i dobregho reżysera.

            > z tego forum niech siegna do ksiazek i poczytaja o najnowszej historii Polski

            byłbym zobowiązany, gdybyś polecił mi jakieś dobre książki opisujące najnwszą
            historię.



            > Moze dzieki temu uswiadomia sobie, ze to miedzy innymi dzieki takim ludziom
            > jak Michnik moga teraz sie wypowiadac na forum bez obawy.

            tylko taki mały chwyt zastosuję erystyczny, twoją retorykę: " A dzięki
            maleszce, przez wiele lat wychodziło wiele cennych pozycji w II obiegu. "
            i chwałą mu za to.

            > Pytam - gdzie w tym czasie jak Michnik i Kuron gnili w wiezieniach byli wasi
            > promotorzy? Bender w PZPR, zasiadal w lawach poselskich, Nowak na placowce w
            > Budapeszcie a potem w SD, Lech Kaczynski snil o Pilsudskim na uniwerku w
            > Gdansku..., wasz umilowany tata Rydzyk na zachodzie robil interesa.


            ten chwyt retoryczny, powużej zastosowany odnosił się do tego fragmentu.
            • grzyw Re: dzięki Maleszce działał II obieg wydawniczy 08.02.06, 13:30
              dlaczego argumenty sprowadzasz do chwytow?

              to tak, jakbym widzial Jaroslawa Kaczynskiego, ktory rozgrywa politycznie,
              stosujac wszelkie chwyty. Tylko nie wiem, czy ma swiadomosc ze rozgrywa Polska i
              za jakis czas mozemy sie obudzic wszyscy z reka w nocniku.

              > byłbym zobowiązany, gdybyś polecił mi jakieś dobre książki opisujące najnowszą
              > historię.

              bardzo prosze - chocby ksiazka o Jezioranskim Kurskiego - niestety tez z
              wyborczej:( chyba ze i Jezioranski nie jest dla Ciebie zadnym autorytetem.
              jezeli nie, to nie mamy niestety plaszczyzny na polemike...
              • rekontra Kurski jako źródło wiedzy o historii najnowszej 08.02.06, 22:32
                grzyw napisał:

                > > byłbym zobowiązany, gdybyś polecił mi jakieś dobre książki opisujące najn
                > owszą
                > > historię.
                >
                > bardzo prosze - chocby ksiazka o Jezioranskim Kurskiego - niestety tez z
                > wyborczej:( chyba ze i Jezioranski nie jest dla Ciebie zadnym autorytetem.
                > jezeli nie, to nie mamy niestety plaszczyzny na polemike...


                bez wątpienia Kurski nie jest autorytetem jako autor książki, a w szczególności
                książki historycznej. Czyżbyż zapomniał co napisałeś:

                "z tego forum niech siegna do ksiazek ipoczytaja o najnowszej historii Polski i
                to nie autorstwa Bendera i Nowaka. "

                dziękuję bardzo za Kurskiego jako źródło wiedzy o historii najnowszej
      • ala.ali.ala Re: przymulony Żakowski i Wildstein we włosienicy 08.02.06, 10:15
        > 6. Moja rada: nie używaj argumentów "charakterystycznym zarostem
        > ucharakteryzowany na Lenina", demaskujesz się od razu, że organicznie nie
        > cierpisz Żakowskiego.


        Ale dlaczego?
        To jest kapitalny opis. I zgodny z prawdą.
        Czy jak się pisze prawdę, to znaczy, że się kogoś nie cierpi?
        A jak się kogoś lubi, to się pisze nieprawdę.
        Tak to działa?
    • bladatwarz To ta hiena napisala o Herbercie? 08.02.06, 10:37
      rekontra napisał:

      > Żakowski jest zapamiętany z haniebnego wywiadu z żoną Herberta, po śmierci
      > poety. Herbert zdążył powiedzieć, że Michnik to człowiek złej woli, kłamca
      > oszust intelektualny, trzeba było to "odkręcać", czyniąc z niego osobę
      > niespełna rozumu. Czy teraz czas na Wildsteina? Czas paryskich muli?

      Szczerze powiedziawszy nie pamietalam, ze to Zakowski obsmarowal z zonka poety
      sp.Herberta.
      No coz. Lustracja wyjasni wiele motywow bazgraniny dziennikarzy. Trzeba tylko
      cierpliwosci.
      • rekontra grzech a właściwie zbrodnia 08.02.06, 11:17
        bladatwarz napisała:

        > Szczerze powiedziawszy nie pamietalam, ze to Zakowski obsmarowal z zonka poety
        > sp.Herberta.

        pełęn hipokryzji początek wywiadu:

        Chciałabym mezowi pomnik postawić. Ale ja nie jestem pani Mandelsztam.
        Ja jestem pani Herbert. Wiec robię to, jak umiem. Tylko ze cokolwiek bym
        zrobiła, z Herbertem będzie kłopot. Bo to byl człowiek niesłychanie złożony.
        Jak oddzielić tego wspaniałego człowieka - jego intelektualna biografie, jego
        twórczość, jego wspaniale emocje - od chorobowej nici, która oplotła cale jego
        życie? - mówi KATARZYNA HERBERT w rozmowie z Jackiem Żakowskim

        Katarzyna Herbert: Od czego chce pan zaczac?

        Jacek Żakowski: Sam nie wiem. Nie jestem pewien, czy w ogóle powinniśmy
        rozmawiać. Boję sie tej rozmowy.

        - Dlaczego?

        Bo bardzo bym nie chciał sprawie Pani przykrości ani wydrukować niczego, co
        sprawiłoby przykrość Pani mężowi, którego podziwiam.

        - Panie Jacku, ja tez sie tej rozmowy boje. Ale ona musi sie wreszcie odbyć.
        Nie można jej dalej odkładać. Rożne rzeczy trzeba poprostować, powyjasniac,
        powiedzieć. Bo ludzie nie rozumieją. I to ciazy na mnie. Ludzie cenią Herberta
        za to, co napisał, ale mają też pretensje o to co czasem mówił zwłaszcza pod
        koniec życia. To trzeba uporządkować. Trzeba zrozumieć, kim byl Zbigniew
        Herbert.

        A kim był?

        - Tego właśnie sie bałam.

        Czego?

        - Czyja to umiem powiedzieć? Ja jestem tylko żona.



        i potem toczy się ta długa romowa, pławienie się w insynuacjach, kłamstwach,
        wybielanie Miłosza, Michnika, opluwanie nie mogącego się bronić Herberta.
        NIe będę cytował, może jest dostępn y w sieci.

        Herbert zgrzeszył, bardzo poważnie zgrzeszył. A najcięższy grzech to udzielenie
        wywiadu Trznadlowi, który został opublikowany w Hanbie domowej i w któej
        pozwolił sobie bardzo delikatnie skrytykować postawę eksstalinistów.

        A drugi grzech, grzech śmiertelny, właściwie nazwijmy rzecz po imieniu
        zbrodnia, to powiedzenie do kamery:
        "Michnik jest manipulatorem. To jest czlowiek zlej woli, klamca, oszust
        intelektualny". Przecież nie bez powodu "Obywatel poeta" leżał na półce pół
        roku.

        > No coz. Lustracja wyjasni wiele motywow bazgraniny dziennikarzy. Trzeba tylko
        > cierpliwosci.

        Żakowski już zapowiedział, że pobudki są ważne, nie donoszenie i szpiclowanie,
        ale pobudki które kierowały agentem.
    • gapulek Żakowski plujacy nienawiscia 08.02.06, 11:10
      Zakowski jest zalosny.Mam wrazenie ,ze ma na sumieniu niejedno swinstwo. Jego
      wyglad jest odpychajacy , mlaszcze ,sapie. Probowal zdyskredytowac Wildsteina .
      Czy ta sama miara nienawisci powiedzialby do Giedrojcia ,Kulakowskiego ,Milosza
      itp.,ktorzy przebywaki w TAMTYM czasie na emigracji,ze gdzie ONI byli w 1980-
      1989 r.Smieszny maly kundelek , oszczekujacy tylko tych ,ktorych MOZNA , przy
      aplauzie TVN24.
    • echo_o Re: przymulony Żakowski i Wildstein we włosienicy 08.02.06, 12:16
      We wczorajszym starciu Wildsteina z Żakowskim było o lustracji, nie o Herbercie.
      Ale to b.ważne przypomnienie...
      To przecież Żakowski właśnie, w pośmiertnej polemice z Herbertem posunął się do
      stwierdzeń o chorobie psychicznej poety. Polemice plugawej, bo Herbert już nie
      mógł się obronić...
      Wersja o niepoczytalności Herberta zaczęła żyć własnym życiem...

      Wildstein też pisał o tym :

      www.wprost.pl/ar/?O=78785&C=57
      • rekontra dzika lustracja i obława 08.02.06, 13:04

        echo_o napisała:

        > We wczorajszym starciu Wildsteina z Żakowskim było o lustracji, nie o
        Herbercie.

        najpierw zajrzyj tu, nie wiem czy masz dostęp do archiwum

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=904&w=32192761&v=2&s=0
        Zbigniew Herbert i panowie w czarnych garniturach

        potem przeczytaj wywiad z panią Kasią - pewnie w sieci do odszukania, już
        wówczas wyborcza lustrowała Herberta, tuż po jego śmierci, już wówczas duży
        fragment wywiadu Żakowskiego jest poświęcony lustracji Herberta.

        Pani Kasia mówi "przesłuchiwali go w tym Metropolu nieomal codziennie"
        ale ujawnia ważną rzecz - że o tych przesłuchniach wiedział na pewno
        Międzyrzecki i Najder. A w Berlinie?
        Pani Kasia mówi - "pętały się jakieś łapsy, ale Zbyszek się od nich skutecznie
        opędzał". Pewnie jej parasolką - taka jest wiarygodność tego co mówi.

        A dalej, wszystkich dookoła dotykały represje, tylko nam nic się nie działo,
        a w następnym zdaniu mówi ""ale przed naszym domem zawsze stał biały fiat, a w
        nim siedziło dwóch albo trzech panów".

        Znasz Siedleckiej Obławę? Mam nadzieję, że jednym, z zadań IPN będzie
        udostępnienie części archiwów dotyczących Miłosza i Herberta. Wowiemy się na
        pewno, jak to było u państwa Carpenterów. Czy Miłosz chciał byśmy byli sowiecką
        republiką, czy też nie.

        czyli wszystko się z sobą łączy, nic nie dzieje się przypadkowo :)

        A Żakowski to wyjątkowa persona, nawet jak na standardy III RP .
        Choroba poety to był fragment wywiadu, dzisiaj z perspektywy czasu widać
        wyraźnie jakie bogactwo celów do osiągnięcia postawiono przed Żakowskim,
        jak go zadaniowano. A tutaj klapa - dwa kaczory przydreptały.
    • po_godzinach dziwne ... 08.02.06, 13:02

      > Żakowski jest zapamiętany z haniebnego wywiadu z żoną Herberta, po śmierci
      > poety. Herbert zdążył powiedzieć, że Michnik to człowiek złej woli, kłamca
      > oszust intelektualny, trzeba było to "odkręcać", czyniąc z niego osobę
      > niespełna rozumu.

      Oto tekst rozmowy Żakowskiego z zoną Herberta:
      www.niniwa2.cba.pl/jacek_zakowski_pani_herbert.htm
      Dziwne, że pretensje kierowane są do Żakowskiego, nie pani Herbert - ona bowiem
      mówi o mężu to, co uważa za słuszne.

      Czyżby "miłośnicy prawdy" (w tym rekontra) odmawiali żonie wypowiadać się o
      mężu? W imię "prawdy"? Czy może to, co pani Herbert mówi jest tylko
      obrazoburcze? Burzy mity? Pani Herbert nie mówi o mężu źle - mówi, że był on
      postacią niejednowymiarową i trudną - czy coś w tym złego?

      To jak to jest, "miłośnicy prawdy", z wami - które prawdy należy odsłaniac, a
      których nie?
      • rekontra Obywatel poeta 08.02.06, 13:21
        po_godzinach napisała:

        > Oto tekst rozmowy Żakowskiego z zoną Herberta:
        > <a href="www.niniwa2.cba.pl/jacek_zakowski_pani_herbert.htm"

        wielkie dzięki za link, mam tekst drukowany wywiadu :)

        > Dziwne, że pretensje kierowane są do Żakowskiego, nie pani Herbert - ona
        > bowiem mówi o mężu to, co uważa za słuszne.

        Wywiad się ukazał w numerze wyborczej 30/12/2000-01/01/2001, po półrocznym
        przetrzymywaniu na półce filmu. Uderzenie wyprzedzające, robienie z Herberta
        człoiwieka niespełna rozume, gdyż wiedziano, że film w końcu zostanie
        wyświetlony w telewizji.

        cleonik.webpark.pl/html/teraz.htm
        www.niniwa2.cba.pl/obywatel_poeta.htm
        > Czyżby "miłośnicy prawdy" (w tym rekontra) odmawiali żonie wypowiadać się o
        > mężu? W imię "prawdy"? Czy może to, co pani Herbert mówi jest tylko
        > obrazoburcze? Burzy mity? Pani Herbert nie mówi o mężu źle - mówi, że był on
        > postacią niejednowymiarową i trudną - czy coś w tym złego?

        napiszę obszernie o kłamstwach i półprawdach z tego wywiadu :)

        > To jak to jest, "miłośnicy prawdy", z wami - które prawdy należy odsłaniac, a
        > których nie?

        pozwolisz, że do tego fragmentu odniosę się później, szczegółowo

        Kwestia czasu :)
        • po_godzinach Re: Obywatel poeta 08.02.06, 13:33

          > wielkie dzięki za link, mam tekst drukowany wywiadu :)

          drobiazg, może innym czytelnikom Forum równiez sie przyda :)

          > Wywiad się ukazał w numerze wyborczej 30/12/2000-01/01/2001, po półrocznym
          > przetrzymywaniu na półce filmu. Uderzenie wyprzedzające, robienie z Herberta
          > człoiwieka niespełna rozume, gdyż wiedziano, że film w końcu zostanie
          > wyświetlony w telewizji.

          Powim tak: ja nie odebrałam tego jako "robienie z Herberta człowieka niespełna
          rozumu", przeciwnie - został pokazany człowiek (i to oczami osoby najbliższej)
          trudny, wolny, skomplikowany, niejednoznaczny. Ta wiedza pozwoliła mi czytać
          to, co napisał bardziej świadomie. Tak, jak bardziej świadomie czytam
          Iwaszkiewicza wiedząc, kim i jaki był, Tuwima, znając jego prywatne listy,
          oglądać malarstwo Nowosielskiego wiedząc o jego alkoholiźmie itd.
          Pani Herbert pokzazuje zywego człowieka, nie iknonę - ze wszystkimi
          komplikacjami jego osobowości i dziejów. To jest bardzo cenna wiedza i w niczym
          nie ujmuje jego poezji ani jego osobie.
          Ujmowałoby zaś, gdyby pokazywać go w sposób nieprawdziwy jako kogoś płaskiego,
          jednowymiarowego, jak pokazywało sie zawsze Mickiewicza (co było duzym błędem).

          >
          > napiszę obszernie o kłamstwach i półprawdach z tego wywiadu :)

          Chcesz weryfikować subiektywne zdanie żony? Świadka? Matko ...

          >
          > pozwolisz, że do tego fragmentu odniosę się później, szczegółowo

          Oczywiście - spójrz jednak na to, że podchodzimy do tematu z różnych stron:
          czemu mam przykre wrażenie, że wszędzie szukasz spisku?
          • rekontra biedna kobieta wykorzystana przez Żakowskiego 08.02.06, 22:41
            po_godzinach napisała:

            > > napiszę obszernie o kłamstwach i półprawdach z tego wywiadu :)
            >
            > Chcesz weryfikować subiektywne zdanie żony? Świadka? Matko ...

            co wspólnego ma "subiektywne zdanie żony" o kórym piszesz z kłamstwami i
            półprawdami o kórych ja piszę ?

            > Oczywiście - spójrz jednak na to, że podchodzimy do tematu z różnych stron:
            > czemu mam przykre wrażenie, że wszędzie szukasz spisku?

            masz wrażenie że szukam, przemilczę to. Gdyby państwo nie byłoby tak chore, nie
            potrzebne byłoby budowanie IV ROP co zapowiadała PO.
          • rekontra Poeta, czyli człowiek zwielokrotniony 09.02.06, 09:12
            po_godzinach napisała:

            > Chcesz weryfikować subiektywne zdanie żony? Świadka? Matko ...

            > Oczywiście - spójrz jednak na to, że podchodzimy do tematu z różnych stron:
            > czemu mam przykre wrażenie, że wszędzie szukasz spisku?

            odpowiadam na dwie kwestie

            - piszesz o weryfikowaniu subiektywne zdania żony (to jest tak pojemne
            sformułowanie, że wdowa mogłaby powiedzieć wszystko co jej ślina na język
            przyniesie)

            - piszesz, że wszędzie szukam spisku. Przeczytaj jakie były "kłopoty" z
            wyemitowaniem Obywatela poety i wówczas trzymając się zdrowych zmysłów
            odpowiedz na pytanie - to przypadkowy zbieg okoliczności ?

            a odpowie ci Łysiak, jamógłbym co najwyżej nieudolnie powielać.

            archiwumnowa.w.interia.pl/8WaldemarLysiak.htm
            piszesz, u pokazywaniu Herberta w sposób płąski, jednowymiarowy. To jest
            doprawdy zdumiewający zbieg okoliczności, ale leży przede mną tom
            "Poeta czyli człowiek zwielokrotniony". Te szkice napisał autor Czerwonej mszy -
            więc zapewne według Ciebie przedstawia Herberta w sposób jednowymiarowy :))
            • po_godzinach Re: Poeta, czyli człowiek zwielokrotniony 09.02.06, 10:49

              > - piszesz o weryfikowaniu subiektywne zdania żony (to jest tak pojemne
              > sformułowanie, że wdowa mogłaby powiedzieć wszystko co jej ślina na język
              > przyniesie)

              Owszem, żona jako świadek może powiedziec wszystko, co jej ślina na język
              przyniesie. Upoważnia ją do tego wspólnych 30 lat. Ona przedstawia swój
              indywidualny obraz człowieka, który był jej mężem. Jest to jeden z punktów
              widzenia. Oprócz niego są inne innych ludzi, którzy jej męża znali. Zbiór tych
              róznych punktów widzenia może dać dopiero jakiś w miarę obiektywny obraz.
              >
              > - piszesz, że wszędzie szukam spisku. Przeczytaj jakie były "kłopoty" z
              > wyemitowaniem Obywatela poety i wówczas trzymając się zdrowych zmysłów
              > odpowiedz na pytanie - to przypadkowy zbieg okoliczności ?

              Nie wiem. Twój link pokazał jedną wersję, wywiad z zoną - drugą. Przydałoby sie
              jeszcze więcej wersji, aby mozna było wyrobić sobie zdanie. Nie opieram się
              nigdy o opinię jednego człowieka, a i dwóch to za mało.
              >
              > a odpowie ci Łysiak, jamógłbym co najwyżej nieudolnie powielać.

              Nie. Łysiaka nie traktuję powaznie, nie jest to dla mnie wiarygodne źródło.

              > piszesz, u pokazywaniu Herberta w sposób płąski, jednowymiarowy. To jest
              > doprawdy zdumiewający zbieg okoliczności, ale leży przede mną tom
              > "Poeta czyli człowiek zwielokrotniony". Te szkice napisał autor Czerwonej
              mszy
              > -
              > więc zapewne według Ciebie przedstawia Herberta w sposób jednowymiarowy :))

              Czyżbyś nie rozumiał? Ciąglę piszę o tym, że nie ma czegoś takiego, jak
              obiektywna historia, obiektywne media, obiektywny opis człowieka.
              Czym więcej źródeł, tym bliżsi jesteśmy prawdy - czym więcej danych, tym mniej
              mitów (których Herbert tak bardzo podobno nie lubił).
              Poza tym - sądząc po twórczości Herberta - można z całą pewnością stwierdzić,
              że był on człowiekiem trudnym - no i dobrze, artyści zwykle bywają trudnymi
              ludźmi.

              Natomiast to, co zdaje się ciebie najbardziej interesować, ów film, ma dla mnie
              znaczenie czwartorzędne.

              PS. Pytałeś, czym jest kanalia - z najnowszych czasów: kwintesensją kanalii
              jest Jacek Kurski.

              PS PS Wildstein jest mi w zasadzie obojętny, nie robi nic takiego, co
              przyciągałoby moją uwagę - jego teksty (gdy zdarzy mi sie przeczytać są
              żenujące a jego osba (gdy zdarza mi sie ją widzieć) dość nieapetyczna, Nie
              lubię, poza tym, bufonady.

              To tyle.
              • rekontra co czynił, słyszałem co mówił i czytałem co pisał 09.02.06, 11:30
                po_godzinach napisała:

                > Owszem, żona jako świadek może powiedziec wszystko, co jej ślina na język
                > przyniesie. Upoważnia ją do tego wspólnych 30 lat.

                pozwolę sobie mieć całkowicie odmienne zdanie, szczególnie jeżeli się
                uwzględni, że to co ślina na język przyniosłą wdowie, wypowiadziała u
                Michnika, o którym Herbert powiedział, że jest manipuratorem i człowiekim złej
                woli.


                > Nie wiem. Twój link pokazał jedną wersję, wywiad z zoną - drugą. Przydałoby
                > sie jeszcze więcej wersji, aby mozna było wyrobić sobie zdanie. Nie opieram
                > się nigdy o opinię jednego człowieka, a i dwóch to za mało.

                nie, ona przedstawia FAKTY niemożliwe do zweryfikowanie, a nie tylko opinię o
                mężu, a które stoją w sprzeczności z tym co Herbert mówił za życia.
                Szczególnie jeżekli chodzi o Miłosza i Michnika.
                Pozwolę więc sobie nie wierzyć Pani Katarzynie, szczególnie że wiem, co w
                tamtym czasie Herbert czynił, słyszałem co mówił i czytałem co pisał.


                > Ona przedstawia swój indywidualny obraz człowieka, który był jej mężem.

                Przedstawia FAKTY, jej opinie niezbyt są interesujące, szczególnie gdy były
                wykorzystywane przez giewu do zablokowania emisji filmu.


                > Nie wiem. Twój link pokazał jedną wersję, wywiad z zoną - drugą. Przydałoby
                sie
                > jeszcze więcej wersji, aby mozna było wyrobić sobie zdanie. Nie opieram się
                > nigdy o opinię jednego człowieka, a i dwóch to za mało.

                Ty piszesz o wersjach? o ile mnie pamięć nie myli, to poznaliśmy się na forum
                w wątku w którym to właśnie Ty napisałaś, że IPN poiwnien być zlikwidowany
                i napisałaś także, że mówiłaś o tym, zanim w wyborczej rozpoczęto nagonke na
                IPN? Czyż nie tak?

                > Nie. Łysiaka nie traktuję powaznie, nie jest to dla mnie wiarygodne źródło.

                Znowuź neizrozumienie. Opinie a fakty, W tym wypadku Łysiak to nie jest źródło,
                on przede wszystkim ocenia sytuację. A Herbert uczynił go swoim sekundantem.
                Być może jako kobiecie trudniej Tobie zrozumieć, co to znaczy być sekundantem.


                > Czyżbyś nie rozumiał? Ciąglę piszę o tym, że nie ma czegoś takiego, jak
                > obiektywna historia, obiektywne media, obiektywny opis człowieka.

                Powtarzasz za wyborczą. Nie ma czegoś takiego jak obiektywana historia.
                Michnik pisze, że chciałby zrozumieć komunistów i stalinistów, Żakowski mówi,
                że ważne są pobudki agentów, a Ty w podobnym duchu relatywizujesz historię.

                > Czym więcej źródeł, tym bliżsi jesteśmy prawdy - czym więcej danych, tym
                > mniej mitów (których Herbert tak bardzo podobno nie lubił).

                jakich mitów Herbert nie lubił? Czytałaś Labirynt nad morzem? Króla mrówek?
                za kim powtarzasz, że "Herbert podobno nie lubił" mitóew.
                Za Żakowskim, czy innym znawcą tematu? czy za panią Katarzyną?

                > Poza tym - sądząc po twórczości Herberta - można z całą pewnością stwierdzić,
                > że był on człowiekiem trudnym - no i dobrze, artyści zwykle bywają trudnymi
                > ludźmi.


                po tworczości można stwierdzić, ze był trudnym człowiekiem. czy możesz wskazać
                te fragmenty twórczości, sięgnę na półkę?

                > Natomiast to, co zdaje się ciebie najbardziej interesować, ów film, ma dla
                > mnieznaczenie czwartorzędne.

                w jakim sensie ?


                > PS. Pytałeś, czym jest kanalia - z najnowszych czasów: kwintesensją kanalii
                > jest Jacek Kurski.

                a słyuszałaś jak Durczok zanimówił, gdy próbował Kurskiego zaczepić?
                Słyszałaś o nowych faktach? Donek jeden się uchował w rodzinie, nie wiedząc o
                przeszłości dziadka. Kłamczuszek ?

                >
                > PS PS Wildstein jest mi w zasadzie obojętny, nie robi nic takiego, co
                > przyciągałoby moją uwagę - jego teksty (gdy zdarzy mi sie przeczytać są
                > żenujące a jego osba (gdy zdarza mi sie ją widzieć) dość nieapetyczna, Nie
                > lubię, poza tym, bufonady.

                Tekst żenujące? A czytałaś jego opowiadania z tomu "Przyszłość z ograniczoną
                odpowiedzialnością", a czytałaś Długi cień PRL-u ?
                Możesz napisać, co w nich jest takiego Ciebie żenującego ?

                > To tyle.

                tyle pytań Tobie zadałem :)
                tyle swoich lekkomyslnych sądów powinnaś uzasadnić :)
                • po_godzinach Re: co czynił, słyszałem co mówił i czytałem co p 09.02.06, 12:04

                  > pozwolę sobie mieć całkowicie odmienne zdanie, szczególnie jeżeli się
                  > uwzględni, że to co ślina na język przyniosłą wdowie, wypowiadziała u
                  > Michnika, o którym Herbert powiedział, że jest manipuratorem i człowieki złej
                  > woli.

                  Herbert powiedział tak, jak uważał, jego prawo. Żona przedstawiła swoją wersję,
                  jej prawo. Mnie mówienie, że Michnik jest człowiekiem złej woli wydaje się tak
                  absurdalne, jak śnieg w lecie. Moje prawo. Ty pewnie uważasz Michnika za
                  największe zło - twoje prawo. Nie widzę problemu.

                  > nie, ona przedstawia FAKTY niemożliwe do zweryfikowanie, a nie tylko opinię o
                  > mężu, a które stoją w sprzeczności z tym co Herbert mówił za życia.
                  > Szczególnie jeżekli chodzi o Miłosza i Michnika.
                  > Pozwolę więc sobie nie wierzyć Pani Katarzynie, szczególnie że wiem, co w
                  > tamtym czasie Herbert czynił, słyszałem co mówił i czytałem co pisał.

                  Alez nie musisz wierzyć pani Katarzynie. Jest ona tylko jednym ze świadków i
                  przedstawia fakty i opinie tak, jak sama je widziała. Poza tym mam wrażenie, że
                  z całego wywiadu tylko to o Michniku i Miłoszu zostało ci w głowie :) Dla mnie
                  zaś wyjęcie tego fragmentu z całego kontekstu jest zaciemnianiem, nie
                  rozjasnianiem.
                  "Fakty niemożliwe do zweryfikowania" - ano, taki to już przywilej zon :)

                  > Ty piszesz o wersjach? o ile mnie pamięć nie myli, to poznaliśmy się na forum
                  > w wątku w którym to właśnie Ty napisałaś, że IPN poiwnien być zlikwidowany
                  > i napisałaś także, że mówiłaś o tym, zanim w wyborczej rozpoczęto nagonke na
                  > IPN? Czyż nie tak?

                  Tak. Uważam, że funkcję IPN-u powinny przejąć ośrodki naukowe, właśnie dlatego,
                  żebyśmy nie byłi skazani na jeden ośrodek - czyli mnogość opinii jest zawsze
                  słuszna, jedna opinia pozwala na manipulację.

                  > Znowuź neizrozumienie. Opinie a fakty, W tym wypadku Łysiak to nie jest
                  źródło,on przede wszystkim ocenia sytuację. A Herbert uczynił go swoim
                  sekundantem.
                  > Być może jako kobiecie trudniej Tobie zrozumieć, co to znaczy być
                  sekundantem.

                  Tym bardziej - o ile Łysiak przedstawiłby fakty, mogłoby to być interesujące,
                  natomiast jego opinie nie interesują mnie zupełnie.
                  "Sekundant" ... wiem, z "Lalki" Prusa ?
                  Czy sekundant może byc obiektywny?

                  > Powtarzasz za wyborczą. Nie ma czegoś takiego jak obiektywana historia.
                  > Michnik pisze, że chciałby zrozumieć komunistów i stalinistów, Żakowski mówi,
                  > że ważne są pobudki agentów, a Ty w podobnym duchu relatywizujesz historię.

                  Twoje sugestie są aroganckie i niegrzeczne.
                  Jeśli ktos chce oglądac świat z wiekszej odległości, niż czubek własnego nosa i
                  rozumieć więcej, niż własne sny (co ty czynisz), chwała mu za to.
                  Pierwsze słyszę, żeby chęć zrozumienia jakiegoś zjawiska była naganna.

                  > jakich mitów Herbert nie lubił? Czytałaś Labirynt nad morzem? Króla mrówek?
                  > za kim powtarzasz, że "Herbert podobno nie lubił" mitóew.
                  > Za Żakowskim, czy innym znawcą tematu? czy za panią Katarzyną?

                  To da się wywnioskować z jego poezji.
                  Czy musisz arogancko insynuować, że jesli ktos ma inne zdanie, niż ty, "za komś
                  to powtarza"? Za kim więc powtarzasz ty?

                  > po tworczości można stwierdzić, ze był trudnym człowiekiem. czy możesz
                  wskazać
                  > te fragmenty twórczości, sięgnę na półkę?

                  Człowiek radykalny, a takim Herbert był, jest człowiekiem trudnym - dla samego
                  siebie i dla innych. Takim jest Tez Michnik - człowiekiem radykalnym.
                  Widzę, że mało znasz się na ludziach i niewielu znasz artystów :)

                  > w jakim sensie ?

                  W takim, że "sprawa filmu" nie ma większego znaczenia w ocenie dzieła Herberta
                  i dzieła Michnika.

                  > a słyuszałaś jak Durczok zanimówił, gdy próbował Kurskiego zaczepić?
                  > Słyszałaś o nowych faktach? Donek jeden się uchował w rodzinie, nie wiedząc o
                  > przeszłości dziadka. Kłamczuszek ?

                  Co ma do tego Durczok? Jacek Kurski to wyjątkowa, haniebna kanalia. Widzę
                  jednak, że ci z nim po drodze, czy tak?

                  > Tekst żenujące? A czytałaś jego opowiadania z tomu "Przyszłość z ograniczoną
                  > odpowiedzialnością", a czytałaś Długi cień PRL-u ?
                  > Możesz napisać, co w nich jest takiego Ciebie żenującego ?

                  Nie czytałam opowiadań i nie o tym tu chyba mowa.
                  Żenujące jest to, że dorosły facet nie umie uwolnić sie od swoich osobistych
                  urazów i wciąż ogłasza je publicznie. Nie będę tego udowadniać, jakby co, bo -
                  jak mówię - nie jest Wildstein dla mnie nikim ważnym.

                  > tyle swoich lekkomyslnych sądów powinnaś uzasadnić :)

                  Czyżby? :)
                  Czegokolwiek nie uzasadniałabym, i tak oglądamy świat z dwóch różnych miejsc -
                  no i dobrze, jako że w różnorodności siła :)

                  • rekontra Bezradność Herberta 09.02.06, 12:16
                    po_godzinach napisała:

                    > Poza tym mam wrażenie, żez całego wywiadu tylko to o Michniku i Miłoszu
                    > zostało ci w głowie :)

                    teraz\ muszę opuścić forum, ale dotrzyma towarzystrwa Herbertowi i Miuchnikowi
                    i Miłoszowi. Czu chcesz bym jeszce dłuższe listy pisał, żeby nie wystawić się
                    na Twój zarzut, że tylko to mi zostało w głowie, Miłosz i Michnik :)

                    Wklejam wiersz Herberta - Bezradność, nie napiszę że Ci go dedykuję, ale
                    przemyśl. A może masz dostęp do Nienawiści Szymborskiej?

                    Jeśli się okaże
                    że mój Premier
                    o dobrodusznej twarzy
                    opata dochodowego klasztoru
                    mnie naprawdę zdradził
                    powiedzcie co mam robić
                    co czynić wypada


                    Może Premier ma logoreę
                    to znaczy bez ustanku mówi
                    sam nie wiedząc do kogo
                    to bardzo przykra neuroza
                    nie wolno karać chorego


                    powierzył tajemnicę
                    najbliższemu przyjacielowi
                    ludzie prawi
                    widzą wokół siebie
                    tylko ludzi prawych
                    to może naiwne
                    ale sympatyczne


                    w przypadku jeśli działał
                    w złej wierze
                    mogę go wyzwać
                    na ubitą ziemię


                    ale tutaj nigdzie
                    nie ma ubitej ziemi


                    trudno wykonać
                    patetyczny gest
                    Eugeniusza Oniegina
                    zapadając się
                    po kolana
                    po szyję
                    w błoto



                    • po_godzinach ano, ano :) 09.02.06, 12:18
                      być może dochodzimy wspólnie pomału do wniosku, że nie ma jednoznaczności? :)

                      wiersza poszukam

                      teraz zmykam
                      • rekontra ale, ale to było skalpowanie Oleksego :) 09.02.06, 12:26
                        po_godzinach napisała:

                        > być może dochodzimy wspólnie pomału do wniosku, że nie ma jednoznaczności? :)
                        > wiersza poszukam
                        > teraz zmykam

                        to był wiersz z 95 roku o Oleksym

                        a Nienawiść Szymborska pisała o Olszewskim, a wyborcza umieściła
                        na pierwszej stronie :)
                        • po_godzinach wiem, wiem, 09.02.06, 12:29
                          odniosę się później.

                          Bo to nie jest takie proste :)
                          • rekontra Re: wiem, wiem, 10.02.06, 10:22
                            po_godzinach napisała:

                            > odniosę się później.


                            czekam, to jest podwątek o Herbercie :)
      • wiewiorzasta Re: dziwne ... 09.02.06, 01:39
        po_godzinach napisała:

        > Dziwne, że pretensje kierowane są do Żakowskiego, nie pani Herbert - ona bowiem
        >
        > mówi o mężu to, co uważa za słuszne.

        Jakby to... Pani Katarzyna nie była zbyt dobrą i troskliwą żoną dla swojego
        chorego (ale nie na przypadłość psychiatryczną) męża, więc jej wypowiedzi nie są
        zbyt "słuszne".
        • po_godzinach Re: dziwne ... 09.02.06, 01:46
          A to jest inna sprawa.
          Zrozumiałe, że jej wypowiedzi są bardzo subiektywne (to nawet czyta sie między
          wierszami) - niemniej jest to opinia świadka. Jednego z wielu.
          O ważnych osobach są różne, czasem bardzo kontrowersyjne opinie, co nie znaczy,
          że należy udostepniac tylko te "słuszne".
          • wiewiorzasta Re: dziwne ... 09.02.06, 02:55
            po_godzinach napisała:

            > O ważnych osobach są różne, czasem bardzo kontrowersyjne opinie, co nie znaczy,
            >
            > że należy udostepniac tylko te "słuszne".

            To nie jest kwestia słuszności bądź nie - nie bez powodu wsadziłam to słowo w
            cudzysłów, bo brak mi innego w tym kontekście.

            To jest kwestia punktu odniesienia - wg mnie pani Herbert nie powinna z powodów
            moralnych opowiadać różnych historii dyskredytujących zmarłego męża i nie
            powinna dawać się podpuszczać Żakowskiemu w tych sprawach. Chociażby dlatego, że
            nie było jej przy Nim wtedy, kiedy jej potrzebował pod koniec życia.
    • wladyslaw.studnicki Wierszyk niemojego autorstwa. Od roku po 08.02.06, 13:16
      forum krążący.


      Lesław Maleszka w Agorze mieszka
      Czarne ma serce ten ich koleżka.
      Uczył się pilnie przez całe ranki
      Ze swej ubeckiej pierwszej czytanki.
      I gdy do kumpli z ubecji wracał
      Mącił, donosił - to jego praca.
      Nawet gdy wokół padały strzały,
      Strzały te jego nie przerażały.
      Aż Bronek krzyknął, mam cię łobuzie!
      A Lesław tylko wydyma buzię.
      Bo ma kolegów w kilku redakcjach,
      Szkołach, kościołach, partyjnych frakcjach.
      Chodzić do pracy nawet nie musi
      Agora kasą co miesiąc kusi.
      Byle pan Lesław cichutko siedział,
      Zapomniał wszystko co kiedyś wiedział.
      Ale ten Wildstein! Barbarus istny!
      Potwarca wredny i nienawistny!
      Ujawnił jawne! Tak być nie może!
      Gazetą z klasą jemu przyłożę!
      Patrzcie, jak zła jest prawda! Bronek przebrał miarę
      Musiał wiec nieboraczek srogą ponieść karę.
      Tak się i z wami, dziateczki stać może:
      Od złych teczek strzeż was Boże!
    • makmar [...] 09.02.06, 00:17
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • rekontra tłumaczy ciebie jedno 09.02.06, 00:37
        makmar napisał:

        > Żakowski oskarżył w Wildsteina:
        > > "Ma Pan poczucie winy, że Pana tu nie było wtedy kiedy było cxiężko"
        > >
        > > wcześniej doniósł na Wildsteina,
        > > "przecież jadłem u pana mule w Paryży wtedy" - WTEDY !!!


        > NIC PODOBNEG0 NIE PADLO.
        > ZAKOWSKI POWIEDZIAL "A GDZIE PAN BYL WTEDY, JADL PAN MULE W PARYZU?"
        > NA CO WILDSTEIN Z WRODZONA BLYSKOTLIWOSCIA, ZRIPOSTOWAL "TO ZNACZY ZE WTEDY
        TAM
        >
        > BYLES"
        > ALE NAJWTRAZNIEJ WIDZOWIE NIE WZOSZA SIE NAWET TAKIE POZIOMY, BIORAC WSZYSTKO
        > DOSLOWNIE

        tłumaczy ciebie jedno, że Żakowski wypowiadając zdanie "przecież jadłem u pana
        mule w Paryży wtedy" mówił bardzo niewyraźnie. Żeby zrozumieć co powiedział,
        trzykrotnie wysłuchałem tej kwestii.

        Natomiast pisząc o wznoszeniu się na poziomy i braniu wszystkiego dosłownie, po
        prostu się kompromitujesz.
    • moon_nick To dziecinnie proste 09.02.06, 00:23
      Życie na zachodzie w czasie stanu wojennego, bez wzgledu na przyczynę tego
      faktu, obiera prawo do osądzania tych, którzy tu wtedy żyli. Podobnie jak
      chodzenie w tym okresie do przedszkola.
    • wiewiorzasta Re: przymulony Żakowski i Wildstein we włosienicy 09.02.06, 01:36
      W kwestii Żakowskiego mam podobne zdanie do twojego właśnie po przeczytaniu
      wywiadu z Herbertową, wiedząc już wtedy kilka rzeczy z czasów i warunków pobytu
      Herberta w Paryżu.

      Ale - faktem jest, że Wildstein tam, w Paryżu właśnie, żył jak pączek w maśle,
      kopał dołki pod Chojeckim, czego kulminacją był donos na Kontakt do władz
      francuskich (kuriozum jak na tamte warunki i czasy), co było efektem "walki o
      władzę i kasę". Wildstein dostał zresztą wtedy od Kontaktu w ramach ugody bardzo
      dużo kasy na kolejne lata życia w maśle.

      Dla mnie Wildstein jest dupkiem, kanalią i włosy farbuje, co świadczy o
      próżności :)))
      • d3b3 Re: przymulony Żakowski i Wildstein we włosienicy 09.02.06, 01:52
        Wildstein to dupek który mnie obraża,
        Żakowski to dupek który mnie nie obraża.

        Pierwszego nie mogę słuchać, drugiego słucham i komentuję...
      • zhureck dlaczego notorycznie kłamiesz? :( 09.02.06, 01:52
        wiewiorzasta napisała:

        > W kwestii Żakowskiego mam podobne zdanie do twojego właśnie po przeczytaniu
        > wywiadu z Herbertową, wiedząc już wtedy kilka rzeczy z czasów i warunków
        pobytu
        > Herberta w Paryżu.
        >
        > Ale - faktem jest, że Wildstein tam, w Paryżu właśnie, żył jak pączek w maśle,

        tzn. jak?

        > kopał dołki pod Chojeckim, czego kulminacją był donos na Kontakt do władz
        > francuskich (kuriozum jak na tamte warunki i czasy),

        bzdura, którą zresztą sam Chojecki zdementował.
      • rekontra pączek w maśle i kopanie dołków - FENOMENALNE 09.02.06, 09:21
        wiewiorzasta napisała:

        > Ale - faktem jest, że Wildstein tam, w Paryżu właśnie, żył jak pączek w maśle,

        dlatego napisałem o włosienicy i "takich" właśnie zarzutach :)

        > kopał dołki pod Chojeckim, czego kulminacją był donos na Kontakt do władz

        jeżeli czytałaś akta Maleszki i Karkoszy to wiesz, że gros ich agenturalnych
        czynności to było kopaniue dołków. Takie kopanie dołków przez X-a, czy Y-a, pod
        A i B, żeby A myślał, że to kopie B, a B myślał, że to A i C, a D przekazuje
        itd.
        Ten Twój argument dowodnie świadczy o tym, że te najważniejsze sprawy,
        najważniejsze akta trzeba jak najszybciej ujawnić.

        > francuskich (kuriozum jak na tamte warunki i czasy), co było efektem "walki o
        > władzę i kasę". Wildstein dostał zresztą wtedy od Kontaktu w ramach ugody
        > bardzo dużo kasy na kolejne lata życia w maśle.

        pamiętam polemikę sprzed kilku lat, ale nie pamiętam szczegółów. Napiszę tak -
        bardzo cenię Chojeckiego i wyjątkowo bardzo cenię Wildsteina, nie tylko za to
        co kiedyś robiuł, ale rónież za to co teraz robi. Że sięciągle wychyla, zamiast
        pływać jak pączek w maśle, nie mula w masełku:)


        > Dla mnie Wildstein jest dupkiem, kanalią i włosy farbuje, co świadczy o
        > próżności :)))


        Zdumiewający zarzut - przypuszczam, że blisko Ci do politpoprawności.
        Do Małachowskiego mu daleko :) A może ktoś uznał, że tak mu do twarzy?

        Ale tupeciku to mu nie zarzucisz :)

        • kaczy_mozdzek Odpowiedź na pytanie podstawowe. 09.02.06, 09:40
          "Czy może ktoś przypomnieć, czym się różni głupiec od kanalii?"
          Często nie da się tego oddzielić, ale różnica najczęściej jest bardzo wyraźna np.:
          Maleszka to kanalia i głupiec,
          Wildstein to głupiec i kanalia.
          Ale w Twoim przypadku, to już nie da się tak łatwo rozróżnić co jest przed czym.
          • rekontra nie wymagasz zbyt wiele od swego móźdzku? 09.02.06, 09:43
            kaczy_mozdzek napisał:

            > Ale w Twoim przypadku, to już nie da się tak łatwo rozróżnić co jest przed
            czym.

            myślenie nieprzyzwyczajonym szkodzi, szczególnie jak się ma tak mało ramu w
            móźdzku
            • kaczy_mozdzek To prawda! To święta prawda. 09.02.06, 09:49
              Gdybym choć trochę wymagał od swojego móżdżku, to po pierwsze ośmieszyłbym jego właściela, a po drugie, nie mógłbym rozmawiać z Tobą.
              Niech już lepiej tak zostanie. Na Ciebie i Wildsteina RAMu jest aż nadto!
              • rekontra właśnie w tym kierunku szły moje przypuszczenia 09.02.06, 10:06
                kaczy_mozdzek napisał:

                > Gdybym choć trochę wymagał od swojego móżdżku, to po pierwsze ośmieszyłbym
                jego właściela,

                piszesz, że twój móźdzek nie jest twoją własnością, gdyż ośmieszyłbyć jego
                właściciela, ponieważ trudno sądzić, że dysponujesz móźdzkiem o ktyórym mówisz,
                że nie jest twój, przyznajesz więc tym samym że jesteś odmóźdzony.

                powiem ci na ucho, że od początku to podejrzewałem, pisałeś jak odmóźdzony


                • kaczy_mozdzek Troszeczkę zawile, ale prawidłowo.:)) 09.02.06, 10:16
                  Mówiłem, że na Ciebie wystarczy.
                  Chociaż nie przypuszczałem, że nawet całkowite odmóżdżenie! Ale skoro tak mówisz, to widocznie tak jest.
                  :)))))
        • wiewiorzasta Re: pączek w maśle i kopanie dołków - FENOMENALNE 09.02.06, 15:39
          rekontra napisał:

          > dlatego napisałem o włosienicy i "takich" właśnie zarzutach :)

          Wiesz, zarzuty jak zarzuty. Fakty stwierdzam. W Paryżu się żyło dużo wygodniej,
          niż w Polsce w latach osiemdziesiątych.

          > jeżeli czytałaś akta Maleszki i Karkoszy to wiesz, że gros ich agenturalnych
          > czynności to było kopaniue dołków. Takie kopanie dołków przez X-a, czy Y-a, pod
          >
          > A i B, żeby A myślał, że to kopie B, a B myślał, że to A i C, a D przekazuje
          > itd.
          > Ten Twój argument dowodnie świadczy o tym, że te najważniejsze sprawy,
          > najważniejsze akta trzeba jak najszybciej ujawnić.

          Nie znajduję przyjemności w czytaniu czyichkolwiek akt. Znajduje przyjemność w
          rozmowach z ludźmi, a ci z paryskiego Kontaktu właśnie taką ocenę wydarzeń z
          połowy lat osiemdziesiątych mi przekazali w swoich wspomnieniach. Żaden z nich
          nie przyjaźni dziś się z Wildsteinem, z Chojeckim jak najbardziej. I nie
          chodziło tak naprawdę o jakąś kasę czy tego typu pierdoły - chodziło o całkowitą
          zmianę koncepcji Kontaktu i jego pomocy dla opozycji w Polsce - Wildstein
          uważał, że dalsze takie działanie jest bez sensu, a Chojecki wręcz przeciwnie.
          Gdyby Wildstein był bardziej wpływowym człowiekiek i udałby mu się 'przewrót w
          Kontakcie', to być może byśmy trochę dalej niż dziś.

          > pamiętam polemikę sprzed kilku lat, ale nie pamiętam szczegółów. Napiszę tak -
          > bardzo cenię Chojeckiego i wyjątkowo bardzo cenię Wildsteina, nie tylko za to
          > co kiedyś robiuł, ale rónież za to co teraz robi. Że sięciągle wychyla, zamiast
          >
          > pływać jak pączek w maśle, nie mula w masełku:)

          Ja tam cenie z tej dwójki tylko Chojeckiego - mało - jest moim idolem :) Do dziś
          na barykadach o słuszną sprawę tu i ówdzie :)

          A Wildstein? On bardzo chciałby być 'demiurgiem' politycznym, prawdopodobnie po
          to wyniósł listę z IPN, ale trochę mu nie wyszło. I całe szczęście.

          > Zdumiewający zarzut - przypuszczam, że blisko Ci do politpoprawności.
          > Do Małachowskiego mu daleko :) A może ktoś uznał, że tak mu do twarzy?

          Zarzut? Znowu stwierdzenie faktu ;)

          > Ale tupeciku to mu nie zarzucisz :)

          Tupeciku nie, ale tupet tak! A co!
          • rekontra nikczemność jako norma 10.02.06, 10:18
            wiewiorzasta napisała:

            > Wiesz, zarzuty jak zarzuty. Fakty stwierdzam. W Paryżu się żyło dużo
            wygodniej,niż w Polsce w latach osiemdziesiątych.

            niektórzy działali w opozycji w Polsce, a inni w Paryżu czy Brukseli. Żakowski
            powiedział to w określonym kontekście, że Widstein ma powody do wyrzutów
            sumienia że nie był w Polsce. Potwierdzasz fakt ?

            > Nie znajduję przyjemności w czytaniu czyichkolwiek akt. Znajduje przyjemność w
            > rozmowach z ludźmi, a ci z paryskiego Kontaktu właśnie taką ocenę wydarzeń z
            > połowy lat osiemdziesiątych mi przekazali w swoich wspomnieniach. Żaden z nich
            > nie przyjaźni dziś się z Wildsteinem, z Chojeckim jak najbardziej.

            Mówisz, że taką ocenę wydarzeń przekazali w swoich wspomnieniach. Napiszę
            wprost. Czy nie ma wsród nich maleszków? karkoszy? Postawa Wildsteina jest
            jednoznaczna, a ich postawa? Zeszli do podziemia i dzielą się wspomnieniami?
            Czy właśnie poligrafia i kanały przerzutowe z zachpodu nie były najbardzie
            zinfiltrowane przez esbecję?

            > I niechodziło tak naprawdę o jakąś kasę czy tego typu pierdoły - chodziło o
            całkowitą
            > zmianę koncepcji Kontaktu i jego pomocy dla opozycji w Polsce - Wildstein
            > uważał, że dalsze takie działanie jest bez sensu, a Chojecki wręcz przeciwnie.

            Czy możesz napisać kilka zdań o tych koncepcjach? Może tu znajduje się
            częściowe rozwiązanie zagadki?

            > Gdyby Wildstein był bardziej wpływowym człowiekiek i udałby mu się 'przewrót w
            > Kontakcie', to być może byśmy trochę dalej niż dziś.

            Wiem co robi Wildstein przez ostatnie dziesięś lat. Wiem co pisze i jakie jest
            jego stanowisko w sprawie dekomunizacji, lustracji. Walczył z nikczemnoością i
            zaniechaniem. A co w tym czasie robił Chojecki?

            > Zarzut? Znowu stwierdzenie faktu ;)

            Co więc robi Twqoje stwirdzenie faktu, że Wildstein farbuje sobie włosy w tym
            wątku? Jeżeli to nie jest zarzut, po cóż mu rozgarniasz włosy w poszukiwaniu
            odrostów?

            > > Ale tupeciku to mu nie zarzucisz :)
            >
            > Tupeciku nie, ale tupet tak! A co!

            nawet nie zauważyłaś, że ten tupecik to był kawałem małży na haczyku :)
            złapałaś się. Smacznego, ale to była dla mnie łatwizna.

            Napisałąś "Nie znajduję przyjemności w czytaniu czyichkolwiek akt.". Czyli
            sądzisz, że zdrajcy mogą cxhodzić w aureolach bohaterów?
            Ludzie podli i nikczemni mają występować w roli autorytów moralnych?
            A prawdziwi bohaterowie, jak ksiądz z Nowej Huty muszą się bronić przed
            nizlustrowaną tłuszczą dziennikarską?

            • rekontra szeroko rozumiany "Chojecki" 10.02.06, 10:21
              rekontra napisał:


              > Wiem co robi Wildstein przez ostatnie dziesięś lat. Wiem co pisze i jakie
              jest jego stanowisko w sprawie dekomunizacji, lustracji. Walczył z
              nikczemnoością i zaniechaniem. A co w tym czasie robił Chojecki?

              Żeby nie było nieporozumienia - niejasnośći. Niczego nie zarzucam Chojeckiemu,
              natomiast skoro przeciwstawiasz Chojeckiego Wildsteinowi, to pytam się
              - jakie są OBECNIE ślady działalności "grupy" Chojeckiego?
              Co zrobił przez ostatnie dziesięć lat?
              Ja mogę napisać co zrobił io co się starał zrobić Wildstein.
              • wiewiorzasta Re: szeroko rozumiany "Chojecki" 10.02.06, 14:11
                rekontra napisał:

                > Żeby nie było nieporozumienia - niejasnośći. Niczego nie zarzucam Chojeckiemu,
                > natomiast skoro przeciwstawiasz Chojeckiego Wildsteinowi, to pytam się
                > - jakie są OBECNIE ślady działalności "grupy" Chojeckiego?

                Ślady "grupy" Chojeckiego? Masz wolną Polskę (co byś nie mówił), a on przyłożył
                w potężny sposób do tego łapkę.

                > Co zrobił przez ostatnie dziesięć lat?
                > Ja mogę napisać co zrobił io co się starał zrobić Wildstein.

                Wildstein od lat kreuje się na jedynie słuszny głos w sprawie dekomunizacji i
                lustracji. Ma do tego prawo, ale nie ma prawa (i ty też) odmawiać prawa innym do
                krytyki jego poczynań.
            • wiewiorzasta Re: nikczemność jako norma 10.02.06, 14:08
              Powiedział Rekontra stosując nikczemne chwyty... Cóż.

              rekontra napisał:

              > niektórzy działali w opozycji w Polsce, a inni w Paryżu czy Brukseli. Żakowski
              > powiedział to w określonym kontekście, że Widstein ma powody do wyrzutów
              > sumienia że nie był w Polsce. Potwierdzasz fakt ?

              Kontekstu do końca nie znam - rozmowy nie słyszałam, znam tylko twoją relację -
              wybacz, ale jakoś mam wątpliwości co do jej obiektywizmu.

              > Mówisz, że taką ocenę wydarzeń przekazali w swoich wspomnieniach. Napiszę
              > wprost. Czy nie ma wsród nich maleszków? karkoszy? Postawa Wildsteina jest
              > jednoznaczna, a ich postawa? Zeszli do podziemia i dzielą się wspomnieniami?
              > Czy właśnie poligrafia i kanały przerzutowe z zachpodu nie były najbardzie
              > zinfiltrowane przez esbecję?

              To jest właśnie nikczemność z twojej strony, bo rzucasz kalumnie w dodatku
              bezpodstawnie i w kosmos - ale gó.. może się przyklei.
              Nie wiesz, z kim rozmawiałam i guzik ci do tego - poszukaj sobie nazwisk ludzi z
              Kontaktu i sprawdź co dzisiaj robią. Ale jedno wiem - Chojecki miał "nosa" do
              kapusiów i kilkanaście osób, które się koło niego kręciły zostały przez niego
              odsunięte na zawsze - w dziwny sposób niedługo potem 'wypływały' w Polsce, czyli
              się nie mylił.
              I ma do tej pory jedną zaletę - nie miele językiem po próżnicy, nie rzuca
              oskarżeń na nikogo, nawet popartych faktami (był jednym z pierwszych, którzy
              przeczytali swoją teczkę w IPN) - po prostu z kanaliami, którzy na niego, na
              NOWą, na Kontakt donosili - nie rozmawia.

              > Czy możesz napisać kilka zdań o tych koncepcjach? Może tu znajduje się
              > częściowe rozwiązanie zagadki?

              Chodziło o to, że Wildstein gdzieś w okolicach '85 roku doszedł do wniosku, że
              Solidarność się skończyła i że bezsensowne jest jej wspieranie w Polsce.
              Problem polegał na tym, że via Kontakt przechodziły pieniądze dla Polski z USA
              na przykład. Gdyby Kontaktu zabrakło, albo zmieniłby koncepcję na czysto
              komercyjną - kasa dla opozycji w Polsce by się w zasadzie skończyła.
              A efektem procesu sądowego, który Wildstein wytoczył Chojeckiemu w sprawie
              odszkodowania za zwolnienie i tego, że wyszło "przypadkiem" w trakcie
              zatrudnianie ludzi na czarno mogło być to, że Chojecki mógł zostać deportowany
              do PRLu.

              > Wiem co robi Wildstein przez ostatnie dziesięś lat. Wiem co pisze i jakie jest
              > jego stanowisko w sprawie dekomunizacji, lustracji. Walczył z nikczemnoością i
              > zaniechaniem. A co w tym czasie robił Chojecki?

              Poszukaj sobie w internecie - robi swoje. A tego, czego w internecie nie
              znajdziesz, ja ci nie powiem, bo nie zostałam upoważniona. Ale przynajmniej nie
              robi wokół siebie szumu i nie przykleja sobie etykietki "moralizatora", jak
              Wildstein.

              A w sprawie dekomunizacji i lustracji jego stanowisko masz wyżej - zresztą - czy
              stosunek do tych dwóch rzeczy to jest dla ciebie główne kryterium oceny ludzi?

              > Co więc robi Twqoje stwirdzenie faktu, że Wildstein farbuje sobie włosy w tym
              > wątku? Jeżeli to nie jest zarzut, po cóż mu rozgarniasz włosy w poszukiwaniu
              > odrostów?

              Bo go nie znoszę i sobie obiecałam, że opowiem każdemu o jego próżności :)

              > nawet nie zauważyłaś, że ten tupecik to był kawałem małży na haczyku :)
              > złapałaś się. Smacznego, ale to była dla mnie łatwizna.

              Nie znoszę frutti di mare, więc nie dziękuję za "smacznego".

              > Napisałąś "Nie znajduję przyjemności w czytaniu czyichkolwiek akt.". Czyli
              > sądzisz, że zdrajcy mogą cxhodzić w aureolach bohaterów?
              > Ludzie podli i nikczemni mają występować w roli autorytów moralnych?
              > A prawdziwi bohaterowie, jak ksiądz z Nowej Huty muszą się bronić przed
              > nizlustrowaną tłuszczą dziennikarską?

              Nadinterpretacja i to spora.

              Świat nie jest czarno-biały. Tyle mam do powiedzenia w tej sprawie.
              • rekontra słaba ta Twoja opowieść. 11.02.06, 19:38
                wiewiorzasta napisała:

                > Powiedział Rekontra stosując nikczemne chwyty... Cóż.

                tytuł Nikczemność jako norma jest z Wildsteina. Pisał o największym autorytecie
                moralnym w historii wyborczej Szczypiorskim, oraz o Urbanie.


                > Kontekstu do końca nie znam - rozmowy nie słyszałam, znam tylko twoją
                relację -
                > wybacz, ale jakoś mam wątpliwości co do jej obiektywizmu.

                Obiektywizmu? To są dosłowne cytaty. Już w temacie KOR- u zauweażyłem że twoja
                wiedza jest mocno wybiórcza.

                > > Czy właśnie poligrafia i kanały przerzutowe z zachpodu nie były najbardzi
                > e zinfiltrowane przez esbecję?

                > To jest właśnie nikczemność z twojej strony, bo rzucasz kalumnie w dodatku
                > bezpodstawnie i w kosmos - ale gó.. może się przyklei.

                Powtórzę, te sprawy są już opisane. To nie są kalumnie lecz fakty, Jeżeli
                zamkniesz na nie oczy, to nie znaczy, że ich nie będzie. Poczytaj akta Ketmana
                Maleszki, pooczytaj karkoszę MOnikę, oteorzą ci się oczy. Te środowiska były
                najbardziej zinfiltrowane - to była konieczne dla systemu. Nie zazdroszczę ci,
                czekają ciebie niemiłe niespodzianki.


                > Nie wiesz, z kim rozmawiałam i guzik ci do tego - poszukaj sobie nazwisk
                ludzi z
                > Kontaktu i sprawdź co dzisiaj robią.


                No właśnie, co robią? Wybrali przyszłość, czyli chorobę pamięci ? (To ponownie
                Wildstein, więc nie rzucaj "nikczemnością".


                > Ale jedno wiem - Chojecki miał "nosa" do
                > kapusiów i kilkanaście osób, które się koło niego kręciły zostały przez niego
                > odsunięte na zawsze - w dziwny sposób niedługo potem 'wypływały' w Polsce,
                czyli się nie mylił.


                Kilkanaście osób spośród ilu? Ile to procent? 50 %
                A kanay w Polsce? Wielka jest twa naiwność.


                > I ma do tej pory jedną zaletę - nie miele językiem po próżnicy, nie rzuca
                > oskarżeń na nikogo, nawet popartych faktami (był jednym z pierwszych, którzy
                > przeczytali swoją teczkę w IPN) - po prostu z kanaliami, którzy na niego, na
                > NOWą, na Kontakt donosili - nie rozmawia.

                Powiedział ci kto zacz? masz listę?

                > Chodziło o to, że Wildstein gdzieś w okolicach '85 roku doszedł do wniosku, że
                > Solidarność się skończyła i że bezsensowne jest jej wspieranie w Polsce.

                To jest czyja wersja? Pozwolisz, że ja z kolei "powątpię" w twój obiektywizm.

                > Problem polegał na tym, że via Kontakt przechodziły pieniądze dla Polski z USA
                > na przykład. Gdyby Kontaktu zabrakło, albo zmieniłby koncepcję na czysto
                > komercyjną - kasa dla opozycji w Polsce by się w zasadzie skończyła.

                Czy możesz mnie poinformować ile z tych pieniędzy trafiało do Polski, a ile
                zostało przez esbecję przecgwyconych? 10 % ?
                Poczytaj jednak akta keytmana i Moniki. Occzy ci się otworzą.

                > A efektem procesu sądowego, który Wildstein wytoczył Chojeckiemu w sprawie
                > odszkodowania za zwolnienie i tego, że wyszło "przypadkiem" w trakcie
                > zatrudnianie ludzi na czarno mogło być to, że Chojecki mógł zostać deportowany
                > do PRLu.

                czy jest to gdzieś spisane? czy to ustne relacje?

                >> A co w tym czasie robił Chojecki?
                >
                > Poszukaj sobie w internecie - robi swoje. A tego, czego w internecie nie
                > znajdziesz, ja ci nie powiem, bo nie zostałam upoważniona. Ale przynajmniej
                nie
                > robi wokół siebie szumu i nie przykleja sobie etykietki "moralizatora", jak
                > Wildstein.

                Moralizator w Polsce jest jeden. Michnik jego imię. Nie wiesz czym
                moralizatorstwo. A pisanie, że "przykleja sobie etykietkę" to wybacz bezsens.

                > Bo go nie znoszę i sobie obiecałam, że opowiem każdemu o jego próżności :)

                słaba ta Twoja opowieść.


                > > Ludzie podli i nikczemni mają występować w roli autorytów moralnych?
                > > A prawdziwi bohaterowie, jak ksiądz z Nowej Huty muszą się bronić przed
                > > nizlustrowaną tłuszczą dziennikarską?
                >
                > Nadinterpretacja i to spora.

                poczekaj troszeczkę :)
                >
                > Świat nie jest czarno-biały. Tyle mam do powiedzenia w tej sprawie.


                wiem, trzeba zrozumieć stalinistó (Michnik), zbadać pobudki donosicieli i
                szpicli (Żakowski), trzeba jednać (Życiński).

                To są moralizatorzy.

                :)
                • joella.r Maria de Hernandez-Paluch, naoczny świadek 11.02.06, 20:30
                  tych paryskich wydarzeń, tak to opisuje
                  www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=artykul&id=8502
                  • rekontra arogant "robi swoje" a GW na dziko lustruje 11.02.06, 20:55
                    joella.r napisała:

                    > tych paryskich wydarzeń, tak to opisuje

                    czytałem zastanawiającx się, jak rozkładają się racje. Aż do fragmentu:

                    Praktycznie wszyscy emigranci z lat 80. prędzej czy później wrócili do III RP
                    i dalej próbują coś robić. Wildstein również "robi swoje". Jego inteligentna i
                    arogancka publicystyka jest podobna do tej z Paryża. Takie samo jest jego
                    przekonanie o własnej nieomylności, której będzie dowodził wszystkimi
                    możliwymi sposobami.


                    Wiem jak wygląda "robienie swojego" i całkowicie popieram w tytm co robi
                    Wildstein. Jest jednym z najlepszych politycznych publicystów w Polsce.

                    Moim zdaniem, rola Bronisława Wildsteina jest nie do przeceninia. Również
                    wyniesienie archiwaliów z IPN. Bylibyśmy daleko w lesie, nie byłoby Kurtyki a
                    rządziłby Kieresbis, i w dalszym ciągu byłaby młócka w błocie.
                    Lustracja w wyborczej by kwitła.

                    dzięki za link
                    • joella.r Rekontra, ja mam w nosie lustrację 11.02.06, 21:03
                      jest mi kompletnie obojętna - dużo z tym zamętu, a jej znaczenie ogromnie się
                      wyolbrzymia i rozdmuchuje
                      Felietonów Wildsteina nie lubię, są zupełnie pozbawione wdzięku
                      • rekontra wprost i wdzięczność felietonowa 11.02.06, 21:10
                        joella.r napisała:

                        > jest mi kompletnie obojętna - dużo z tym zamętu, a jej znaczenie ogromnie się
                        > wyolbrzymia i rozdmuchuje

                        to jest konieczność. Tak jak można nie lubić sprzątania, odkurzania.

                        > Felietonów Wildsteina nie lubię, są zupełnie pozbawione wdzięku

                        a ja mam wszyskie :)i cenię jego intelekt, i jeżeli już kupuję wprost to tylko
                        po to, by przeczytać jego felieton i wyrzucić do kosza :))

                        NIe sądzę, by zależało mu na wdzięczności felietonowej :))

                        Podobnie z wielką przyjenością czytam felietony Legutki, Michalskiego,
                        czy Roszkowskiego. To jest najwyższa półka :)
                • wiewiorzasta W czym słaba? Bo nie pasuje do twojej 11.02.06, 21:47
                  spiskowo-agenturalnej teorii dziejów?

                  rekontra napisał:

                  > tytuł Nikczemność jako norma jest z Wildsteina. Pisał o największym autorytecie
                  >
                  > moralnym w historii wyborczej Szczypiorskim, oraz o Urbanie.

                  A co to ma do rzeczy?

                  > Obiektywizmu? To są dosłowne cytaty. Już w temacie KOR- u zauweażyłem że twoja
                  > wiedza jest mocno wybiórcza.

                  Moja wiedza w temacie KOR? Zdaje się, że napisałam jeden post w tej sprawie w
                  polemice z tobą, a potem zniknęłam na dłużej z powodu wyjazdu, więc ciekawa
                  jestem na jakiej podstawie mówisz o mojej wiedzy bądź jej braku.

                  > Powtórzę, te sprawy są już opisane. To nie są kalumnie lecz fakty, Jeżeli
                  > zamkniesz na nie oczy, to nie znaczy, że ich nie będzie. Poczytaj akta Ketmana
                  > Maleszki, pooczytaj karkoszę MOnikę, oteorzą ci się oczy. Te środowiska były
                  > najbardziej zinfiltrowane - to była konieczne dla systemu. Nie zazdroszczę ci,
                  > czekają ciebie niemiłe niespodzianki.

                  No i co w związku z tym? Na jakiej podstawie twierdzisz, że czerpię swoją wiedzę
                  z ust infiltratorów SBckich? Bo nie pasuje to, co piszę do twojej wizji Wildsteina?

                  > No właśnie, co robią?

                  Są przede wszystkim dziennikarzami lub dokumentalistami. I większość nie w
                  Polsce, a w Niemczech, Wielkiej Brytanii lub Francji, bo chcą robić przede
                  wszystkim swoje, zamiast użerać się z komuną mentalną. Zadowolony?

                  > Wybrali przyszłość, czyli chorobę pamięci ? (To ponownie
                  > Wildstein, więc nie rzucaj "nikczemnością".

                  Ach! Czyli ci, którzy nie kreują swojego życia jako ofiary reżimu i jego
                  funkcjonariuszy, a jedynie robią swoje, są nikczemni?

                  Nic dziwnego, że Wildstein ma taką opinię o swoich byłych kolegach -
                  najprawdopodobniej gdyby nie otoczka opozycjonisty i ofiary jaśniejąca jak neon
                  na jego szlachetnym czole zapewne byłby dziś - nikim.

                  > Kilkanaście osób spośród ilu? Ile to procent? 50 %
                  > A kanay w Polsce? Wielka jest twa naiwność.

                  Ach! Teraz lecimy "po statystyce"? Zapytaj swojego guru, jak to było. On
                  powinien wiedzieć.

                  > Powiedział ci kto zacz? masz listę?

                  A umiesz czytać ze zrozumieniem? Powtórzę - Chojecki nie miele jęzorem po
                  próżnicy, a ja nie jestem jego biografką.

                  > To jest czyja wersja? Pozwolisz, że ja z kolei "powątpię" w twój obiektywizm.

                  Nie pasuje do wizji
                  Wildsteina-jedynie-słusznego-bojownika-o-wolność-naszą-i-waszą? Trudno.
                  Joella podeslała artykuł, w którym jest napisane mniej więcej to samo co ci
                  napisałam. A z tą panią akurat na ten temat nie rozmawiałam, bo jej nie znam,
                  ale najwyraźniej nie jest jedyna w podanej ocenie tamtych wydarzeń.

                  > Czy możesz mnie poinformować ile z tych pieniędzy trafiało do Polski, a ile
                  > zostało przez esbecję przecgwyconych? 10 % ?
                  > Poczytaj jednak akta keytmana i Moniki. Occzy ci się otworzą.

                  Znowu statystyka i insynuacje?
                  Grunt to nie mieć obsesji, prawda? Gorzej jak się ma przy okazji problemy ze
                  znajomością faktów i realiów.

                  > czy jest to gdzieś spisane? czy to ustne relacje?

                  Proces sądowy? Jest. W artykule podanym przez Joellę zdaje się są podane
                  sygnatury akt.

                  > Moralizator w Polsce jest jeden. Michnik jego imię. Nie wiesz czym
                  > moralizatorstwo. A pisanie, że "przykleja sobie etykietkę" to wybacz bezsens.

                  Ty naprawdę masz jakąś obsesję - ja o Chojeckim, ty o Michniku, ja o Kontakcie,
                  ty o agentach. Opanuj się trochę, może pozwoli ci to na odrobinę rozsądku.

                  > słaba ta Twoja opowieść.

                  Widzę, że wszystko, co narusza spiżowyu wizerunek Bronka W. to "słaba opowieść",
                  nawet kwestia jego próżności i farbowanie włosów...

                  Cóż - jedni są zapatrzeni jak w obrazek w Michnika, inni w Wildsteina. Jak dla
                  mnie takie same 'zboczenia'.

                  > wiem, trzeba zrozumieć stalinistó (Michnik), zbadać pobudki donosicieli i
                  > szpicli (Żakowski), trzeba jednać (Życiński).
                  >
                  > To są moralizatorzy.
                  >
                  > :)

                  Bla bla bla...

                  Przepraszam, ale czy ty nie potrafisz napisać czegoś, w czym nie będzie Michnika
                  albo agentury? Byłoby przyjemniej...

                  I przestań postrzegać świat w czarno-białą pepitkę, bo możesz się jeszcze nie
                  raz zdziwić i będziesz mial duzy problem jak się twój spiż zacznie kruszyć.
                  • rekontra spiż Wiewiórzastej 11.02.06, 22:14
                    wiewiorzasta napisała:

                    > A co to ma do rzeczy?

                    to ma do rzeczy, że napisałaś że stosuję nikczemne chwyty. czytaj ze
                    zrozumieniem, albo przynajmnie pomyśl zanim naciśniesz wyślij.

                    > Moja wiedza w temacie KOR? Zdaje się, że napisałam jeden post w tej sprawie w
                    > polemice z tobą, a potem zniknęłam na dłużej z powodu wyjazdu, więc ciekawa
                    > jestem na jakiej podstawie mówisz o mojej wiedzy bądź jej braku.

                    gdyż w swoim stylu insynuowałaś, jednoicześnie wykazując że wiedzę czerpiesz z
                    wikipedii.

                    tutaj masz link jeżeli chcesz uzupełnić swoją niewiedzę w tym wątku.

                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=35330945&a=35358855
                    > No i co w związku z tym? Na jakiej podstawie twierdzisz, że czerpię swoją
                    wiedzęz ust infiltratorów SBckich?

                    kolejny raz dyskutujesz ze swoimi myślami. Możesz przytoczyć moje słowa?

                    > Są przede wszystkim dziennikarzami lub dokumentalistami. I większość nie w
                    > Polsce, a w Niemczech, Wielkiej Brytanii lub Francji, bo chcą robić przede
                    > wszystkim swoje, zamiast użerać się z komuną mentalną. Zadowolony?

                    a jest jakiś dokumentalny ślad ich pracwowitości?

                    > Ach! Czyli ci, którzy nie kreują swojego życia jako ofiary reżimu i jego
                    > funkcjonariuszy, a jedynie robią swoje, są nikczemni?

                    kolejny raz odnosisz do siebie i swoich znajomych to co piszę.
                    Czy możesz zacytować które moje śłowa świadczą o ich nikczemnoiści? Masz
                    zwyczaj przeinaczania słów a następnie się ze swoimi myślami rozprawiania?


                    >
                    > Nic dziwnego, że Wildstein ma taką opinię o swoich byłych kolegach -
                    > najprawdopodobniej gdyby nie otoczka opozycjonisty i ofiary jaśniejąca jak
                    > neon na jego szlachetnym czole zapewne byłby dziś - nikim.

                    a jaką ma opinię? gdzie ja napisałem o opinii o kolegach?
                    dyskutujesz ze swomi myślami? nie bierz wszystkiego do siebie.

                    > Ach! Teraz lecimy "po statystyce"? Zapytaj swojego guru, jak to było. On
                    > powinien wiedzieć.

                    to ty napisałaś w tym wątku że kilkanaście osób w otoczeniu Chojeckiego to byli
                    agenci. Ja mogę zadać co najwyżej pytanie. Czy wszystkich rozszyfrował?

                    >
                    > > Powiedział ci kto zacz? masz listę?
                    >
                    > A umiesz czytać ze zrozumieniem? Powtórzę - Chojecki nie miele jęzorem po
                    > próżnicy, a ja nie jestem jego biografką.

                    to po co to napisałś jeżeli nie mielesz ozorem :) sama wyuciągasz argumenty
                    osobiste, a gdy napotkasz proste pytanie obrażaszz się.

                    > Nie pasuje do wizji
                    > Wildsteina-jedynie-słusznego-bojownika-o-wolność-naszą-i-waszą?

                    czytasz ze zrozumieniem? czy nie mylisz Wildsteina z kimś?
                    Wildstein walczy z zakłamywaniem historii, walczy z łajdakami. Ale czy
                    przedstawia siebie jako bojownika za wolność?

                    > Ty naprawdę masz jakąś obsesję - ja o Chojeckim, ty o Michniku, ja o
                    Kontakcie,ty o agentach. Opanuj się trochę, może pozwoli ci to na odrobinę
                    rozsądku.


                    o właśnie. Rownie dobrze mogę napoisać, że ty masz obsesję.


                    > Widzę, że wszystko, co narusza spiżowyu wizerunek Bronka W. to "słaba
                    opowieść", nawet kwestia jego próżności i farbowanie włosów...


                    >
                    > Cóż - jedni są zapatrzeni jak w obrazek w Michnika, inni w Wildsteina. Jak dla
                    > mnie takie same 'zboczenia'.

                    dlaczego od razu nie napisałaś że jesteś zapatrzona w Michnika. To by
                    tłumaczyło Twoje święte oburzenie gdy się dowiedziałaś, że nie miał nic
                    wspólnego z założeniem KORu.
                    Ja w Wildsteina nie jestem zapatrzony, widzę natomiast że wziął na siebie
                    ciężki oboiwiązek walki o prawdę. Walki z towarzychem antydekomunizacyjnym,
                    antylustracyjnym.

                    > Bla bla bla...

                    > Przepraszam, ale czy ty nie potrafisz napisać czegoś, w czym nie będzie
                    Michnika albo agentury? Byłoby przyjemniej...

                    jak założysz wątek o mandarynie i dodzie to będziesz miała właściwych agentów
                    na właściwych miejscach. Przeczytaj ponownie list inicjujący wątek.

                    > I przestań postrzegać świat w czarno-białą pepitkę, bo możesz się jeszcze nie
                    > raz zdziwić i będziesz mial duzy problem jak się twój spiż zacznie kruszyć.

                    projekcja?
                    to twój spiż się broni rękami i nogami przed lustracją.
                    to w wyborczej się pojawiają postulaty zlikwidowania IPN-u.
                    to twoje towarzystwo spiźowe jest towarzystwem strachu przed prawdą.
                    • wiewiorzasta Re: spiż Wiewiórzastej 11.02.06, 22:58
                      rekontra napisał:

                      > to ma do rzeczy, że napisałaś że stosuję nikczemne chwyty. czytaj ze
                      > zrozumieniem, albo przynajmnie pomyśl zanim naciśniesz wyślij.

                      Bo stosujesz. A potem zwalasz na Wildsteina. Twój problem.

                      > gdyż w swoim stylu insynuowałaś,

                      A możesz podać treść tych insynuacji? I opisać "mój styl" w tej kwestii?

                      > jednoicześnie wykazując że wiedzę czerpiesz z
                      > wikipedii.

                      Dzięki za linka. Tu masz inne, pozawikipedyczne informacje w kwestii udziału
                      Kuronia w założeniu KOR:
                      polskaludowa.com/kalendarium/kor.htm
                      www.tygodnik.com.pl/kontrapunkt/59/index.html
                      Już mi się nie chce szukać dokładnie (bo to kompletny ot), ale całkiem niedawno
                      czytałam wywiad z kimś na temat KORu, z którego wynikło, że Halina Mikołajska
                      miała zostać wpisana do pierwszej grupy (założycieli), ale akurat nie była "pod
                      ręką" (nie pamiętam szczegółów), więc wpisano ją później, choć szczerze tego
                      żałowano, bo była w całe zakładanie bardzo zaangażowana. To tak a propos twojego
                      twierdzenia, że Kuroń jako taki _nie był_ w grupie załózycielskiej KOR. EOT.

                      > kolejny raz dyskutujesz ze swoimi myślami. Możesz przytoczyć moje słowa?

                      "Napiszę wprost. Czy nie ma wsród nich maleszków? karkoszy?"

                      Coś jeszcze? Czy znowu zwalisz na BW?

                      > a jest jakiś dokumentalny ślad ich pracwowitości?

                      Żądasz ode mnie nazwisk w sposób zawoalowany? Wypchaj się. Jako podobno znawca
                      tematu powinieneś wiedzieć, kto pracował dla Kontaktu i znalezienie informacji o
                      tym co w tej chwili i przez ostatnie kilkanaście lat robią i zrobili nie powinno
                      być dla ciebie problemem. Nie będę cię wyręczać, ani 'chwalić' się swoimi
                      znajomościami.

                      > kolejny raz odnosisz do siebie i swoich znajomych to co piszę.
                      > Czy możesz zacytować które moje śłowa świadczą o ich nikczemnoiści? Masz
                      > zwyczaj przeinaczania słów a następnie się ze swoimi myślami rozprawiania?

                      Odnoszę do twoich sugestyjek moralizatorskich, z których wynika, przynajmniej
                      dla mnie, ze każdy kto nie opowiada o świństwach innych wobec siebie jest
                      zaniechaczem - a jako taki jest szkodnikiem.

                      > a jaką ma opinię? gdzie ja napisałem o opinii o kolegach?
                      > dyskutujesz ze swomi myślami? nie bierz wszystkiego do siebie.

                      Z twoimi - Wybrali przyszłość, czyli chorobę pamięci ? (To ponownie Wildstein,
                      więc nie rzucaj "nikczemnością".)

                      > to ty napisałaś w tym wątku że kilkanaście osób w otoczeniu Chojeckiego to byli
                      >
                      > agenci. Ja mogę zadać co najwyżej pytanie. Czy wszystkich rozszyfrował?

                      Nie wiem. Chojecki wie na pewno po przeczytaniu swojej grubaśnej teczki. Ale nie
                      ma ochoty odgrywać się na tych ludziach publicznie. Masz z tym problem?

                      > to po co to napisałś jeżeli nie mielesz ozorem :)

                      Przeczytaj jeszcze raz co napisałam o mieleniu jęzorem jeśli łaska.

                      > sama wyuciągasz argumenty
                      > osobiste, a gdy napotkasz proste pytanie obrażaszz się.

                      Które to te osobiste? I gdzie się obrażam?

                      > czytasz ze zrozumieniem? czy nie mylisz Wildsteina z kimś?
                      > Wildstein walczy z zakłamywaniem historii, walczy z łajdakami. Ale czy
                      > przedstawia siebie jako bojownika za wolność?

                      Tak. Najlepszym dowodem są twoje reakcje i twoje opinie o nim - sam go ustawiasz
                      w takim reflektorku.

                      > o właśnie. Rownie dobrze mogę napoisać, że ty masz obsesję.

                      A możesz powiedzieć na jakim punkcie?

                      > dlaczego od razu nie napisałaś że jesteś zapatrzona w Michnika. To by
                      > tłumaczyło Twoje święte oburzenie gdy się dowiedziałaś, że nie miał nic
                      > wspólnego z założeniem KORu.

                      A skąd ci przyszło do głowy, że jestem zapatrzona w Michnika? Chyba napisałam
                      coś wręcz odwrotnego, nie zauważyłeś?
                      I gdzie widziałeś moje "święte oburzenie"?

                      I ty mi mówisz, że to ja dyskutuję z własnymi projekcjami? Zabawne.

                      > jak założysz wątek o mandarynie i dodzie to będziesz miała właściwych agentów
                      > na właściwych miejscach. Przeczytaj ponownie list inicjujący wątek.

                      Ale po co? Dyskusja już dawno zeszła na boczny tor. Nie pasuje ci? Jest prosty
                      sposób - EOT.

                      > projekcja?
                      > to twój spiż się broni rękami i nogami przed lustracją.
                      > to w wyborczej się pojawiają postulaty zlikwidowania IPN-u.
                      > to twoje towarzystwo spiźowe jest towarzystwem strachu przed prawdą.

                      Nie wiem na jakiej podstawie uważasz, że mam jakiś spiż (jaki?) i że jakieś moje
                      towarzystwo (skąd i co ty wiesz o moim towarzystwie?) broni się czy boi się?
                      Możesz mi podać jakieś dowody na powyższe twierdzenia czy to po prostu PROJEKCJA?
                      • rekontra Oj Wiewiórzasta :) 11.02.06, 23:40
                        wiewiorzasta napisała:

                        > rekontra napisał:
                        >
                        > > to ma do rzeczy, że napisałaś że stosuję nikczemne chwyty. czytaj ze
                        > > zrozumieniem, albo przynajmnie pomyśl zanim naciśniesz wyślij.
                        >
                        > Bo stosujesz. A potem zwalasz na Wildsteina. Twój problem.

                        że ciebie zacytuję, bla, bla, bla, bla ... pisanie od rzeczy.

                        > Dzięki za linka. Tu masz inne, pozawikipedyczne informacje w kwestii udziału
                        > Kuronia w założeniu KOR:
                        > polskaludowa.com/kalendarium/kor.htm
                        > www.tygodnik.com.pl/kontrapunkt/59/index.html
                        > Już mi się nie chce szukać dokładnie (bo to kompletny ot), ale całkiem
                        > niedawno czytałam wywiad z kimś na temat KORu, z którego wynikło, że Halina
                        > Mikołajska miała zostać wpisana do pierwszej grupy (założycieli), ale akurat
                        > nie była "pod ręką" (nie pamiętam szczegółów), więc wpisano ją później, choć
                        > szczerze tego żałowano, bo była w całe zakładanie bardzo zaangażowana. To tak
                        > a propos twojeg o twierdzenia, że Kuroń jako taki _nie był_ w grupie
                        załózycielskiej KOR. EOT.

                        więc przytocz moje słowa, rozwiń swą światłą myśl, co to znaczy Kuroń "jako
                        taki".

                        Moje twierdzenie? Przecież nie napiszę, że kłamiesz. Po prostu masz kłopot ze
                        zrozumieniem tego co czytasz.

                        Piszesz, tutaj masz "pozawikipedyczne informacje". Nie rozśmieszaj mnie :))

                        Lipski napisał historię KOR-u, sięgnij. Brandys Marian mąż Mikołajskiej o
                        której piszesz, ze calkiem niedawno czytałaś wywiad, w dziennikach obejmującch
                        lata 1976-1977 opisał jak powstawał KOR. Nie sięgaj do szczątkowych notek
                        durczoków słowa, sięgnij do źródeł.

                        Napisałem:
                        "KOR stworzyła przede wszystkim Czarna Jedynka, Kuroń w tym czasie był w
                        wojsku. A Michnik był za granicą. Zaden z nich nie był na spotkaniu
                        założycielskim. A nazwę wymyślił Macierewicz."

                        Sięgnąłem na półkę i piszę co czytam -
                        "młodzież zaangażowana w akcję wymogła przyspieszenie powstania komitetu"

                        Lipski emocjonalnie związany z lewicowym skrzydłem KORu przemilcza pewne
                        sprawy. Prawdziwą historię KORu ktoś dopiero napisze.

                        Wiesz o jaką młodzież cxhodzi? O młodzież z Czarnej Jedynki nie mającą nic
                        wspólnego z Kuroniem i Michnikiem. Młodzież od Macierewicza i Naimskiego
                        harcerzy. Tego Lipski już wprost nie pisze.
                        A Kuroń był w wojsku w Białymstoku, i tylko to napisałem o Michniku i Kuroniu:

                        Zaden z nich nie był na spotkaniu założycielskim. A wyborcza tworzy mity.
                        Umniejsza rolę jednych, a rozdmuchuje rolę innych. I od tego ropoczęłą się
                        polemika - gdy napisałem o zawłaszczaniu pamięci.

                        Twoja wiedza z tamtego wątku to "zdziwienie", że Kuiroń był w wojsku:
                        "W wieku 42 lat? Na ochotnika?"
                        i powoływanie się na weikipedię. A nastepnie powątpiewanie że Michnik był za
                        granicą:

                        "Z ciekawości zapytam - skąd wiesz? Aż tak dobry jesteś jako biograf Michnika,
                        czy coś się wydarzyło takiego, że annały zapisały? "

                        oj Wiewiórzasta Wiewiórzasta. Najpioerw fakty, a potem interpretacja. No i nie
                        powołuj się na kadłubowe informacje z wikipedii, czy wstępne notki z tyugodnika
                        powszechnego. To nie ten poziom polemiki :))









                        • wiewiorzasta Re: Oj Rekontra :) 12.02.06, 01:26
                          Napisałam EOT, bo był to całkiem pozatematyczny wtręt, a tyś się go uczepił,
                          zresztą na podstawie kiepskiej podstawy, bo ani to (kilka tygodni temu) polemika
                          była, a co najwyżej wtręt, którego z przyczyn obiektywnych nie mogłam rozwinąć :)))
                          Ale niech ci będzie - może to zakończy tamten temat. Ale uprzedzam, że do twoich
                          projekcji (np. w moją rzekomą wiarę w GW i Michnika) nie będę się odnosić, bo mi
                          się nie chce. Za psychoterapeutkę robić nie zamierzam ;)

                          rekontra napisał:

                          > "KOR stworzyła przede wszystkim Czarna Jedynka, Kuroń w tym czasie był w
                          > wojsku. A Michnik był za granicą. Zaden z nich nie był na spotkaniu
                          > założycielskim. A nazwę wymyślił Macierewicz."

                          Zanegowałam to? Słowa na ten temat nie powiedziałam!

                          > Zaden z nich nie był na spotkaniu założycielskim. A wyborcza tworzy mity.
                          > Umniejsza rolę jednych, a rozdmuchuje rolę innych. I od tego ropoczęłą się
                          > polemika - gdy napisałem o zawłaszczaniu pamięci.

                          To, że Kuroń był wojsku (sprawdziłam - masz rację) nie znaczy, że nie mógł być
                          na spotkaniu założycielskim. Istnieje (i istniało nawet w latach '70) coś
                          takiego jak przepustki.

                          > Twoja wiedza z tamtego wątku to "zdziwienie", że Kuiroń był w wojsku:
                          > "W wieku 42 lat? Na ochotnika?"

                          Czy moje zdziwienie jest czymś zaskakującym?

                          > "Z ciekawości zapytam - skąd wiesz? Aż tak dobry jesteś jako biograf Michnika,
                          > czy coś się wydarzyło takiego, że annały zapisały? "

                          Nie powątpiewanie, tylko pytanie. Wszędzie musisz węszyć spiski?

                          Dlaczego gdy zadaję proste wydawałoby się pytanie, moi oponenci od razu
                          zarzucają mi złą wolę? Czy nie łatwiej podrzucić jakiś cytat, informację, drogę
                          do źródełka? Nie jesteś jedyny, niestety :/

                          > oj Wiewiórzasta Wiewiórzasta. Najpioerw fakty, a potem interpretacja. No i nie
                          > powołuj się na kadłubowe informacje z wikipedii, czy wstępne notki z tyugodnika
                          >
                          > powszechnego. To nie ten poziom polemiki :))

                          Trudno mówić o polemice, skoro jej nie było...
                          • rekontra fałszowanie historii i parszywy związek _ ZLP 12.02.06, 13:10
                            wiewiorzasta napisała:

                            > Napisałam EOT, bo był to całkiem pozatematyczny wtręt, a tyś się go uczepił,
                            > zresztą na podstawie kiepskiej podstawy, bo ani to (kilka tygodni temu)
                            polemikabyła, a co najwyżej wtręt, którego z przyczyn obiektywnych nie mogłam
                            rozwinąć :)))

                            jak wyglądał wtręt :))

                            oto on forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=35330945&a=35358855

                            czy zanegowałaś, czy słowa nie powiedziałaś jak twierdzisz, można łatwo wyrobić
                            sobie zdanie. No i ten link do wikipedii.

                            Zastanawiające i wszystko mówiącee są Twoje pełne wątpliwości pytania:
                            " W wieku 42 lat? Na ochotnika?"

                            a następnie podanie linku który oczywiście wprowadza w błąd w kontekście
                            wymiany zdań z małoletnim scoutkiem. Przed chwilą czytałem co piszą o
                            staliniście Konwickim w wikipedii (sam o sobie mówił, że był stalinistą, jestem
                            świeżo po lekturze dzxinników Mariana Brandysa - dla potrzeb tej polemiki
                            odświeżyłem pamięć)

                            i czytam w tejże wikipedii:

                            "Następny etap jego twórczości wiąże się z zainteresowaniem i pewnym
                            zaangażowaniem w ideologię socjalistyczną, którą jednak dość szybko porzucił."

                            W partii od 52 roku, wywalili go w drugiej połowie lat sześćdziesiątych, w ZLP
                            zasiadał z politrukami myśli, z agentami NKWD, ze zzbrodbuiarzami stalinowskimi
                            (ostatni był proces jednego z białostoczczyzny) a ja czytam jak zmienił się
                            punkt widzenia u tego wrażliwca, czyttam u Brandysa w dzienniku:

                            "Obiad w Związku Literatów z Tadziem Konwickim. Mówię: „Ta stołówka i te Obory
                            to jednak wielkie dobrodziejstwo dla literatów". Konwa na to: „Ale jaką cenę
                            się za to płaci. Trzeba należeć do tego parszywego związku, który niedawno
                            przyjął na swego członka Janusza R., chociaż wszyscy wiedzą, że jego zajęcie
                            polega głównie na tym, żeby nie dopuszczać do telewizji dobrych pisarzy".


                            dobre :))

                            stalinistę Konwickiego zeniesmacza należenie do "parszywego związku" ZLP.

                            > Ale niech ci będzie - może to zakończy tamten temat. Ale uprzedzam, że do
                            > twoich projekcji (np. w moją rzekomą wiarę w GW i Michnika) nie będę się
                            > odnosić, bo mi się nie chce. Za psychoterapeutkę robić nie zamierzam ;)

                            dlaczego ocinając się od Michnika piszesz o projekcji? Chcesz dyskusji na
                            temat - bezrozumne użycie słowa projekcja :)))
                            A napisanie przez ciebie, że za psychoterapeutka nie chcesz ronbić
                            i piszesz o MIchniku :)) miodzio

                            > Zanegowałam to? Słowa na ten temat nie powiedziałam!

                            wróć do wątku i kontekstu, dla mnie oczywistego. :)

                            > To, że Kuroń był wojsku (sprawdziłam - masz rację) nie znaczy, że nie mógł być
                            > na spotkaniu założycielskim. Istnieje (i istniało nawet w latach '70) coś
                            > takiego jak przepustki.

                            ustaliłaś że był w wojsku - pomimo 42 lat OK, ale czepiasz się myśli, że może
                            był na przepustce :) Oczywiście eurokomunista Kuroń - ledwo odłożył pióro po
                            napisaniu listu do znanego komunizsty włoskiego nie był na tym zebraniu.
                            Kuroń to taki Rokita, duuuużo mówił.

                            > Nie powątpiewanie, tylko pytanie. Wszędzie musisz węszyć spiski?

                            a jaki spisek węszę? Jeżeli chodzi o fałszowanie historii to jest FAKT, to nie
                            spisek. Dlatego nie szukaj w wikipedii, a czytaj :))
                            Brandys notuje pod datą 17 listopada"
                            "Milicja aresztowała członka KOR-u Antoniego Macierewicza (ten młody naukowiec
                            iberysta był rzeczywistym twórcą koncepcji korowskiej) i jedenastu studentów,
                            znajdujących się w jego mieszkaniu. Badano ich przez całą noc, potem zwolniono."

                            On nie był tylko twórcą KONCEPCJI, był również autorem nazwy KOR.
                            W wyborczej u Michnika tego nie przeczytasz.

                            > Trudno mówić o polemice, skoro jej nie było...

                            ps. smaczny cytat z Mariana Brandysa, chociaż jego brat Kazio to dopiero był
                            stalinista, wiele mówiący o lewicy korowskiej:

                            "Przeżywam znowu ciężki kryzys. Trudno mi się uporać z tą surrealistyczną
                            sytuacją. Nie chcę być ogłaszany wrogiem Polski i socjalizmu, bo za wiele serca
                            włożyłem w historię Polski Ludowej. Poza tym nie pozbyłem się jeszcze
                            zasadniczych wątpliwości co do słuszności naszego działania. Muszę sobie
                            dopiero na gwałt przypominać wszystkie oznaki narastającego „komunofaszyzmu",
                            całą „łukaszew-szczyznę", oburzające naruszania prawa w sądach, bezkarne gwałty
                            i nadużycia policji, pobicie Rysia Pracza i bezskuteczne zabiegi profesora
                            Groszkowskiego o sprawiedliwość — aby umocnić w sobie przekonanie, że walczymy
                            w dobrej sprawie."

                            musiał sobie wzmacniać przekonanie, ten budowniczy PRLu :))

                            • wiewiorzasta A gdzie się podział Bronek? ;))) 12.02.06, 17:10
                              rekontra napisał:

                              > jak wyglądał wtręt :))

                              No chyba nie nazwiesz tego 'polemiką'?

                              > czy zanegowałaś, czy słowa nie powiedziałaś jak twierdzisz, można łatwo wyrobić
                              >
                              > sobie zdanie. No i ten link do wikipedii.

                              Wyrabiaj sobie zdanie jakie lubisz. Widocznie lubisz szukać nawet pomiędzy
                              wierszami, które nie istnieją. Nie mój problem.

                              > Zastanawiające i wszystko mówiącee są Twoje pełne wątpliwości pytania:
                              > " W wieku 42 lat? Na ochotnika?"

                              A co to takiego to "wszystko" co mówi to pytanie?
                              Poza tym chyba ci coś już napisałam na ten temat, nie?

                              > a następnie podanie linku który oczywiście wprowadza w błąd w kontekście
                              > wymiany zdań z małoletnim scoutkiem.

                              Wprowadza w błąd? Kogo? I w którym miejscu?

                              > Przed chwilą czytałem co piszą o
                              > staliniście Konwickim w wikipedii (sam o sobie mówił, że był stalinistą, jestem
                              >
                              > świeżo po lekturze dzxinników Mariana Brandysa - dla potrzeb tej polemiki
                              > odświeżyłem pamięć)

                              Hmm... Na coś się przydałam. Szkoda, że tak bardzo odbiegliśmy w związku z
                              twoimi lekturami od Bronka W.

                              (...)

                              > dobre :))

                              Jako, że nie widzę związku między naszą rozmową o Wildsteinie w czasach
                              'paryskich' a Konwickim, więc pozwolisz że się nie odniosę do twoich lektur.

                              > dlaczego ocinając się od Michnika piszesz o projekcji? Chcesz dyskusji na
                              > temat - bezrozumne użycie słowa projekcja :)))
                              > A napisanie przez ciebie, że za psychoterapeutka nie chcesz ronbić
                              > i piszesz o MIchniku :)) miodzio

                              A możesz mi napisać, na jakiej podstawie twierdzisz, że się chcę odciąć od
                              czegoś, do czego nigdy nie byłam przywiązana? Bo tak ci łatwiej? Wygodniej? Bo
                              myśleć nie musisz, gdy wrzucisz kogoś/ coś do wspólnego worka pod hasłem
                              "wielbiciele Michnika"? Mialam o tobie lepsze zdanie.

                              No i gdzie Bronek? Czemu zboczyłeś aż tak bardzo na boczny tor? Może przeczytasz
                              pierwszy post jeszcze raz?

                              > > Zanegowałam to? Słowa na ten temat nie powiedziałam!
                              >
                              > wróć do wątku i kontekstu, dla mnie oczywistego. :)

                              Rozumiem, że wciskanie komuś dziecka w brzuch jest wygodne, tylko to nie
                              świadczy o niczym, poza twoim wygodnictwem.

                              > ustaliłaś że był w wojsku - pomimo 42 lat OK, ale czepiasz się myśli, że może
                              > był na przepustce :) Oczywiście eurokomunista Kuroń - ledwo odłożył pióro po
                              > napisaniu listu do znanego komunizsty włoskiego nie był na tym zebraniu.
                              > Kuroń to taki Rokita, duuuużo mówił.

                              Ale o co ci chodzi w tym momencie?

                              No i gdzie się podział Bronek W.?

                              > a jaki spisek węszę? Jeżeli chodzi o fałszowanie historii to jest FAKT, to nie
                              > spisek. Dlatego nie szukaj w wikipedii, a czytaj :))

                              A skąd wiesz, że wikipedia jest dla mnie jedynym źródłem wiedzy? Bo idziesz na
                              łatwiznę?

                              > On nie był tylko twórcą KONCEPCJI, był również autorem nazwy KOR.
                              > W wyborczej u Michnika tego nie przeczytasz.

                              A znajdź mi chociaż jedną moją wypowiedź, w której powyższe neguję. I proszę,
                              żebyś nie używał niewidzialnych wierszy do czytania między nimi - tylko cytat z
                              Wiewiórzastej.

                              PS. Zastanawia mnie to twoje odbiegnięcie od tematu - mógłbyś wyjaśnić?
                              • rekontra ZAWŁASZCZANIE pamięci i Gatesa logo Kuronia 14.02.06, 09:30
                                wiewiorzasta napisała:

                                > > a następnie podanie linku który oczywiście wprowadza w błąd w kontekście
                                > > wymiany zdań z małoletnim scoutkiem.
                                >
                                > Wprowadza w błąd? Kogo? I w którym miejscu?

                                Pytasz kogo link który podałaś wprowadza w błąd? Odpowiadam. Ciebie wprowadza w
                                błąd. Nie jesteś na egzaminie :) i nie musisz zagadując temat udawać, że coś
                                wiesz jeżeli nie masz pojęcia.

                                Napisałem do busha:
                                "przecież Geremek, Michnik, Kuroń chcieli nam zafundować w Polsce system
                                jednopartyjny. Chcieli na bazie komitetów obywatelskich utworzyć jedną partię.
                                By się tak samo skończyło jak z KORem i z gazetą Wyborczą.
                                Zawłaszczanie pamięci, elimnowanie niewygodnych."

                                (mój obecny komentarz - napisałem, że plany trójki MKG spaliły na pabewce. I
                                dodałęm, że właśnie tak się skończyło z wyborczą i KORem. Wyborcza to był
                                dziennik Solidarności, a czyj jest? Jak skończyło się z KORem? Napisałem -
                                zawłaszanie pamięci, eliminowanie niewygodnych. Obowiązuje jedna, zakłamana
                                wersja historii KORu, i ty tej wersji jesteś ofiarą GDYŻ - uzasadniam)

                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=35330945&v=2&s=0

                                Scoutek pisze "przykro stwierdzic rekontra, ale majaczysz...." - ja się
                                grzecznie pytam w którym punkcie, z czym się nie zgadza, na to Scoutek:

                                "nie sadze, zeby Kuron mogl zawlaszczyc pamiec czegos co sam stworzyl"

                                abstrahując od neizrozumienia pprzez Scoutka "zawłszczania" tłumaczę mu jak
                                cielęciu: "KOR stworzyła przede wszystkim Czarna Jedynka, Kuroń w tym czasie
                                był w wojsku :)) A Michnik był za granicą. Zaden z nich nie był na spotkaniu
                                założycielskim. A nazwę wymyślił Macierewicz"

                                Scotek super dowcipnie pisze:
                                "jasne a logo stworzyl Bill Gates
                                a tak naprawde to ja juz wiem, czemu w Polsce panuje kaczyzm.... wszystko z
                                powodu nieuctwa i indolencji.... w tym wypadku mowie o tobie...."

                                odpowiedziałem Scoutkowi:

                                "jesteś żywym dowodem, jakie spustoszenie czyni bazowanie na wizji świata
                                wyborczej. każde słowo które napisałem jest prawdą. "

                                Czytasz uważnie wiewiórzasta ??? :)

                                I ty po tej wymianie zdań piszesz, na argument że Kuroń był w wojsku piszesz:
                                W wieku 42 lat? Na ochotnika?

                                a na argument, że MIchnik był za granicą pytasz:
                                "Z ciekawości zapytam - skąd wiesz? Aż tak dobry jesteś jako biograf Michnika"

                                i powołujesz się na link z WIKIPEDII :)) o założeniu KORu

                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=35330945&a=35358855
                                Po tamtej wymianie zdań stwierdzam. Nie masz pojęcia jak wygląda historia KORu.
                                Podałaś bezrefleksyjnie trzy linki, mówiące o tym samym.
                                To jest właśnie zawłaszczanie pamieci o którym pisałem. Kto stworzył KOR, kogo
                                wyeliminowano z KORu.

                                > Hmm... Na coś się przydałam. Szkoda, że tak bardzo odbiegliśmy w związku z
                                > twoimi lekturami od Bronka W.

                                Widzisz, przecież ja wywołałem Kuronia z lasu. Ty próbowałaś współbrzemić z
                                bushem i małoletnim Scoutkiwem , jaki skutek?
                                Przedcież nie da się długo kłamać. Fałszować historii.

                                > Jako, że nie widzę związku między naszą rozmową o Wildsteinie w czasach
                                > 'paryskich' a Konwickim, więc pozwolisz że się nie odniosę do twoich lektur.

                                Wspaniałe :)))

                                Któż jak nie ty pochwalił się swoją lekturą:

                                "ale całkiem niedawno czytałam wywiad z kimś na temat KORu, z którego wynikło,
                                że Halina Mikołajska miała zostać wpisana do pierwszej grupy (założycieli), ale
                                akurat nie była "pod ręką" (nie pamiętam szczegółów)"

                                więc delikatnie dałem ci do zrozumienia, że są tacy na tym świecie, którzy
                                czytają dzienniki mężów żon :)) Właśnie dziennik Mariana B=randysa i na niego
                                się powołałem. CVzyli ty możesz przywoływać lektury słabo zapamiętanych
                                wywiadów dla masowego czytelnika, a mi wypominasz dzienniki??
                                ale piszesz dalej:

                                "To tak a propos twojegotwierdzenia, że Kuroń jako taki _nie był_ w grupie
                                załózycielskiej KOR."

                                porozmawiaj z sobą w końcu i ustal cotwierdzisz, co twierdziłaś, a co będziesz
                                twierdzzić i w końcu co będziesz twierdzić, ze twierdziłaś :)

                                > No i gdzie Bronek? Czemu zboczyłeś aż tak bardzo na boczny tor? Może
                                przeczytas z pierwszy post jeszcze raz?

                                ja zbaczam? wyskakujesz z rewelecjami mało mającymi wspólnego z
                                rzeczywistością, a następnie chcesz mi uniemożliwić bym wyprowadził Ciebie z
                                błędu?

                                > Rozumiem, że wciskanie komuś dziecka w brzuch jest wygodne, tylko to nie
                                > świadczy o niczym, poza twoim wygodnictwem.

                                ulubione powiedzonko Michnika, wciskanie dziecka w brzuch.
                                Ciąża jest wielokrotna :)

                                > Oczywiście eurokomunista Kuroń - ledwo odłożył piór o po
                                > > napisaniu listu do znanego komunizsty włoskiego nie był na tym zebraniu.
                                > > Kuroń to taki Rokita, duuuużo mówił.

                                > Ale o co ci chodzi w tym momencie?

                                Chodzi o to, że Kuroń był komunistą jeszcze wówczas gdy zakładano KOR. W 1976
                                roku był komunistą.

                                > No i gdzie się podział Bronek W.?

                                Bronek W. jest cały czas, spokojnie :)

                                > A skąd wiesz, że wikipedia jest dla mnie jedynym źródłem wiedzy? Bo idziesz na
                                > łatwiznę?


                                Prośba wiewiórzasta :) Gdzie napisałem, że JEDYNYM ???

                                Natomiast, kto jak nie Ty podał linki do wikipedii? Kto chciał mnie
                                przygwoździć linkami do wikipedii ?? :))))))))

                                > PS. Zastanawia mnie to twoje odbiegnięcie od tematu - mógłbyś wyjaśnić?


                                bardzo szczegółowio wyjaśnię. Wildstein i Żakowski, i Kuroń i KOR to wszystko
                                ma wspólny mianownik. Kłamstwo.
                                Napisałem zawłąszczanie pamięci :))


                                a Scotek pisze o gatesie, że logo KORu jest jego. Myślę, że w pewnych kwestiach
                                również tobie wyrośnie na dłoni kaktus, niedowiarku, dotknięty michnikozą
                                niepamięci :))))
                                • wiewiorzasta Rekontra, prosiłam cię o coś. 15.02.06, 00:42
                                  Nie interesują mnie twoje przemyślenia na temat polemiki, której nie było. Jak
                                  sobie będę chciała przeczytać twoją dyskusję ze Scoutek, to sobie ją przeczytam.

                                  Możesz wrócić do meritum, czy przekracza to twoje możliwości?

                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=36418349&a=36650562
                                  • hulaj_dusza Re: Out of records... 15.02.06, 00:47
                                    www.math.iupui.edu/~mmisiure/kwiaty/bleye.jpg
                                    Smile, please...
                                    • wiewiorzasta Re: Out of records... 15.02.06, 01:06
                                      gobnf.org/i/wm/buttons/smiley/highres_smiley_left.jpg
                                      :)))
                                      • hulaj_dusza Re: Out of records...☺ ☺ ☺ ☺ ☺ ☺ & 15.02.06, 01:18
                                        Dołączam natychmiast do zbioru ulubionych fotografii wiewiórek:)))
                                  • rekontra prośba wiewiórzasta 15.02.06, 08:55
                                    wiewiorzasta napisała:

                                    > Nie interesują mnie twoje przemyślenia na temat polemiki, której nie było.

                                    prośba wiewiórzasta, nie dyskutuj z sobą :)
                                    jeżeli coś przekręciłaś, czegoś nie zrozumiałaś i palnęłaś głupstewko, trudno,
                                    przeżyjesz to jakoś. Teraz piszesz, że nie było polemiki? Jakiej polemiki?
                                    Z tobą? A gdzie napisałem, że była?
                                    Natomiast chciałaś w wątku popisać się wiedzą, sięgnęłąś do wikipedii, chciałąś
                                    wesprzeć scoutka(to dziewczyna?? ) i okazało się, że opierając się na tamtej
                                    wiedzy, powielasz ich ignorancję. Pech wiewiórzasta :)


                                    > Jak sobie będę chciała przeczytać twoją dyskusję ze Scoutek, to sobie ją
                                    przeczytam.

                                    znaczy, że zabrałaś głos w tamtej dyskusji, nie czytając tych kilku listów
                                    kilkuzdaniowych? A może zapomniałaś, że przeczytałaś?

                                    > Możesz wrócić do meritum, czy przekracza to twoje możliwości?


                                    a co jest meritum w tym twoim wielowątkowym liście?
                                    link do tygodnika Powszechnego?

                                    czytam o Kuroniu:

                                    "Zakładając KOR jest już po dwóch procesach politycznych i sześciu latach
                                    więzienia (w sumie w więzieniach PRL spędza ponad 9 lat)."

                                    Przecież to jest nieprawda. Nie tylko dlatego, że był w wojsku. Użycie
                                    zwrotu "Członkowie założyciele" jest zwrotem formalnym. Kuroń przyszedł na
                                    gotowe, to nie była jego inicjatywa.

                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=36788101&a=36806087
                                    —Jak Pan sądzi, czy u osób, które — jak już dziś wiadomo dość dokładnie — miały
                                    pewne powiązania z międzynarodowym ruchem komunistycznym i socjalistycznym,
                                    ale nie tylko, i znajdowały się wśród członków założycieli KOR-u, mogły istnieć
                                    innego typu motywacje niż chęć niesienia pomocy robotnikom? Jednym z pierwszych
                                    pomysłów nadania sprawie szerszego wymiaru był pomysł Adama Michnika, żeby
                                    wystosować pismo do Belinguera, informujące go o tej inicjatywie.
                                    Jest też osoba Jacka Kuronia, którego związki, czy sympatie...

                                    - Nie, tutaj muszę sprostować. Pierwszy etap zakładania KOR-u odbył się bez
                                    Kuronia i bez Michnika. A to, o czym Pani wspomina miało miejsce nieco
                                    wcześniej, może nawet przy okazji tego pierwszego listu, bezpośrednio po
                                    wydarzeniach czerwcowych.




                                    ps. wiewiórzasta, potrafisz napisać w dwóch zdaniach co jest twoim meritum?
                                    Czy kilkunastu odkrytych agentów przez Chojeckiego w jego otoczeniu,
                                    o których pisałaś, to wszyscy agenci?
    • rekontra Żakowskiego interesują pobudki jakie kierowały TW 15.02.06, 09:14


      Ks. Tadeusz Zaleski powiedział "Dziennikowi", że zamierza opublikować materiały
      dotyczące jego osoby, Kazimierza Jancarza a także Adolfa Chojnickiego, który
      wycierpiał bodaj najbardziej (SB skutecznie ośmieszało jego osobę, w różnych
      środowiskach przedstawiało go jako osobę nienormalną itp.).

      dzisiaj.dziennik.krakow.pl/public/?Kraj/01/01.html
      może pan Żakowskji zamiast doszukiwać się pobudek, opisałby garść przypadków
      czynienia z odważnych opozycjonistów osoby niespełna rozumu, niepoczytalnych,
      nienormalnych?

      niech się pospieszy, bo mu Sergiusz Kowalski z GW zlikwiduje IPN.
      jak bez IPN-u pan Żakowski wniknie w dusze szpicli ?
      jak Żakowski pozna pobudki kóre nimi kierowały? Porozmawia z Ketmanem?
      Mietkiem? Moniką? Nowakiem?
    • rekontra OŚWIADCZENIE: Insynuacje które budzą sprzeciw .... 16.02.06, 08:09
      rekontra napisał:

      > Żakowski oskarżył w Wildsteina:
      > "Ma Pan poczucie winy, że Pana tu nie było wtedy kiedy było ciężko"
      >
      > wcześniej doniósł na Wildsteina,
      > "przecież jadłem u pana mule w Paryży wtedy" - WTEDY !!!

      OŚWIADCZENIE:
      Insynuacje, które budzą sprzeciw...


      Redaktor Jacek Żakowski, dziekan Katedry Dziennikarstwa Collegium Civitas -
      uczelni, której misją jest "kształtowanie dojrzałych postaw obywatelskich" -
      w wieczornym magazynie TVN-24 stwierdził, że poglądy Bronisława Wildsteina na
      lustrację przychodzą mu łatwo, ponieważ przez całe lata 80. Wildstein dekował
      się za granicą.
      10 lutego w porannej audycji stacji Tok FM redaktor Żakowski przestrzegał,
      żeby określając Bronisława Wildsteina (za J. Kaczyńskim) jako szpicę polskiej
      publicystyki, nie mylić szpicy ze szpiclem.

      Te insynuacje budzą nasz gwałtowny sprzeciw. Zacytowane wypowiedzi red.
      Żakowskiego uwłaczają elementarnym zasadom dziennikarskiej etyki i ludzkiej
      przyzwoitości. Przywołują na pamięć czasy peerelowskiej propagandy,
      która odmawiała emigrantom prawa wypowiadania się w sprawach Polski właśnie
      dlatego, że "dekowali się za granicą".

      Bronisław Wildstein był współtwórcą i jednym z rzeczników Studenckiego Komitetu
      Solidarności, najważniejszego ośrodka przedsierpniowej opozycji w Krakowie. SKS
      powstał w maju 77, po zamordowaniu przez SB Stanisława Pyjasa najbliższego
      przyjaciela Bronisława Wildsteina. Za swoje działania Wildstein był nieustannie
      szykanowany wyrzucony ze studiów, wiele razy przesłuchiwany, zatrzymywany,
      aresztowany. Z więzienia wyszedł na mocy Porozumień Gdańskich. Potem brał
      udział w tworzeniu Solidarności i Niezależnego Zrzeszenia Studentów. Stan
      wojenny zastał go za granicą. Jego nazwisko figurowało na listach osób
      przeznaczonych do aresztowania, a MSW uznało Wildsteina za persona non grata
      w Polsce.

      Cały swój wymuszony pobyt na emigracji Bronisław Wildstein poświęcił pomocy
      ruchowi opozycyjnemu w Polsce. Wrócił do kraju z początkiem 1990 roku.
      Opisywanie tych powszechnie znanych faktów jest dla nas żenujące.
      Musimy je jednak publicznie przypomnieć, albowiem zarzuty wobec Wildsteina,
      red. Żakowski sformułował w mediach, a więc publicznie.

      Merytoryczną debatę nad jednym z najpoważniejszych problemów politycznych
      współczesnej Polski red. Żakowski zastępuje obelgami i insynuacjami pod adresem
      człowieka, który myśli inaczej niż on i ma inną niż on biografię.
      Nie może być zgody na taki styl debaty publicznej.

      (BRAKUJĄCY FRAGMENT)

      ...darności w Krakowie (1977-1980) :
      Bogusław Bek, Wiesław Bek, Anna Bernhardt (Podgórczyk), Elżbieta Kensy,
      Małgorzata Kotarba (Gontkiewicz), Grzegorz Małkiewicz, Andrzej Mietkowski,
      Ziemowit Pochitonow, Jan Polkowski, Józef Ruszar, Wojciech Sikora,
      Danuta Skóra (Sotwin), Jan Zbigniew Skóra, Liliana Sonik (Batko), Bogusław Sonik

      List podpisali również :
      Czesław Bielecki, prof. Włodzimierz Bolecki, Mirosław Chojecki, Wacław
      Holewiński, Robert Kaczmarek, Jan Krzysztof Kelus, prof. Zdzisław Krasnodębski,
      Andrzej Krauze, prof. Ireneusz Krzemiński, Antoni Libera, prof. Paweł Śpiewak,
      prof. Ryszard Terlecki

      Rz
      Rzecznicy Studenckiego Komitetu Soli


      rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060216/publicystyka/publicystyka_a_4.html


      zdaje się, że w Rzeczpospolitej obcięło fragment oświadczenia


      • sam_sob Re: OŚWIADCZENIE: Insynuacje które budzą sprzeciw 16.02.06, 08:53
        "Redaktor Jacek Żakowski, dziekan Katedry Dziennikarstwa Collegium Civitas -
        uczelni, której misją jest "kształtowanie dojrzałych postaw obywatelskich" -
        w wieczornym magazynie TVN-24 stwierdził",
        To wiele wyjaśnia, dlaczego jest tak, jak to widać w TVN 24. - "niedaleko
        spadło jabłko od jabłoni".
      • plopli Odpowiedź Żakowskiego 16.02.06, 09:34
        A co na to Jacek Żakowski?

        - Przyłączam się do sprzeciwu wobec używania w publicznej debacie argumentów
        kłamliwych, insynuacyjnych i dyskryminujących. Wobec braku jakichkolwiek dowodów
        nazywanie Bronisława Wildsteina „szpiclem” byłoby niegodne. Podobnie jak
        twierdzenie, że „dekował się zagranicą” i odbieranie mu prawa głosu w sprawach
        Polski, tylko dlatego, że lata 80 spędził w Paryżu. Wbrew tezie listu żadne z
        tych stwierdzeń nie zostało jednak przeze mnie wypowiedziane, co można łatwo
        sprawdzić korzystając z uprzejmości TVN 24 i TOK FM.

        W programie TOK FM powiedziałem wyraźnie (istnieje nagranie): „Ja bym prosił,
        żebyśmy się nie przejęzyczali, żebyśmy nie mylili szpicy ze szpicem, bo to jest
        istotna różnica.” Jeśli zdaniem sygnatariuszy albo Bronisława Wildsteina słowa
        „szpic” i „szpicel” mogą oznaczać to samo, to bardzo przepraszam. Widocznie
        zawiodła mnie moja polszczyzna. Wydawało mi się, że szpicel to – donosiciel,
        szpic to czubek lub rodzaj psa, a szpica to mały oddział ubezpieczający
        maszerujące wojsko. Tak czy inaczej słowo „szpicel” nie padło.

        W programie TVN 24 (też istnieje nagranie) powiedziałem: „Bronisławowi
        Wildsteinowi jest łatwo to mówić, ponieważ te lata spędził zagranicą. Walczył o
        Polskę w Paryżu”. Potem Wildstein mi przerwał i zarzucił kłamstwo.

        Nie powiedziałem, że Wildstein się „dekował”, ani nie kwestionowałem jego prawa
        do wypowiadania się w sprawach Polski, z którego w sposób niczym nie zagrożony
        korzysta. Myślę, że wypowiadać się ma prawo każdy bez względu na to, ile i kiedy
        ryzykował, by coś w Polsce poprawić. Podtrzymuję natomiast opinię, że
        nieobecność w PRL w latach 80. wpływa na rozumienie ówczesnej sytuacji, która
        różniła się od sytuacji panującej w latach 70. W pierwszej fazie działania
        opozycji (kiedy Wildstein działał w SKS) wiązali się z nią nieliczni,
        zdeterminowani i świadomie podejmujący ryzyko. Karnawał legalnej „Solidarności”
        zmienił to zasadniczo. W kręgu zainteresowania SB znalazły się wówczas setki
        tysięcy osób nieprzygotowanych na represje i zwłaszcza na to, żeby – jak chce
        tego Wildstein domagając się powszechnego dostępu do teczek IPN – każdy miał
        prawo babrać się dziś w ich prywatnych sprawach, które wyszpiclowali esbecy.

        Domyślam się, że większość zatroskanych o jakość debaty publicznej
        sygnatariuszy, którzy w liście otwartym potępili mnie za to, czego nie
        powiedziałem, nie słyszała poranka w TOK FM i nie widziała rozmowy w TVN 24. To
        jednak nie usprawiedliwia ani upowszechniania fałszywych informacji, ani tym
        bardziej podważania na ich podstawie moich kompetencji moralnych i akademickich.
        Decyzji każdego z sygnatariuszy zostawiam to, czy będzie trwał przy kłamstwach i
        pomówieniach. Z całym przekonaniem (choć w innym kontekście) powtarzam jednak
        pointę listu otwartego: „Nie może być zgody na taki styl debaty publicznej” -
        powiedział serwisowi Wirtualnemedia.pl Jacek Żakowski.

        Za: www.wirtualnemedia.pl/document,,732534,Zakowski_atakuje_Wildsteina.html
        • rekontra co Żakowski zarzucał Wildsteinowi mówiąc: 16.02.06, 12:48
          plopli napisał:

          > A co na to Jacek Żakowski?

          > W programie TVN 24 (też istnieje nagranie) powiedziałem: „Bronisławowi
          > Wildsteinowi jest łatwo to mówić, ponieważ te lata spędził zagranicą.
          > Walczył o Polskę w Paryżu”.

          Potem Wildstein mi przerwał i zarzucił kłamstwo.

          > Nie powiedziałem, że Wildstein się „dekował”,

          Żakowski nie użył słowa "dekował" dlatego idzie w zaparte. Ponownie odtworzyłem
          nagranie i wiernie cytaty Żakowskiego:

          1) Bronisławowi Wildsteinowi jest łatwo to mówić, ponieważ te lata spędził
          zagranicą. Walczył o Polskę w Paryżu”.

          2) "Gdzie Pan był w osiemdziesiętym pierwszym, drugim, trzecim,
          czwartym, piątym, szóstym i siódmym roku, no gdzie Pan był, przecież
          jadłem u Pana mule w Paryżu wtedy"

          3) Wie Pan, bo ja myślę, że ma Pan poczucie winy, że Pana tu nie było wtedy
          kiedy było ciężko.

          JA, nie napisałem, że Żakowski mówił o dekownictwie. Natomiast jego obroncy
          nieostrożnie użyli słowa kóre nie padło i Żąkowski to sprtnie wykorzystuje.
          Ale wydźwięk jest jednoznaczny.
          Gdzie był wtedy gdy było ciężko, ma poczucie winy, jadł mule.
          Wieloletni dziennikarz Żąkowski wie doskonale chciał powiedzieć i co
          insynuował. Idzie w zaparte.
      • basia.basia Przestawiło się:) 16.02.06, 11:18

        >
        > (BRAKUJĄCY FRAGMENT)
        >

        Merytoryczną debatę nad jednym z najpoważniejszych problemów politycznych
        współczesnej Polski red. Żakowski zastępuje obelgami i insynuacjami pod adresem
        człowieka, który myśli inaczej niż on i ma inną niż on biografię. Nie może być
        zgody na taki styl debaty publicznej.

        Rzecznicy Studenckiego Komitetu Solidarności w Krakowie (1977-1980) :
        -Bogusław Bek, Wiesław Bek, Anna Bernhardt (Podgórczyk), Elżbieta Kensy,
        Małgorzata Kotarba (Gontkiewicz), Grzegorz Małkiewicz, Andrzej Mietkowski,
        Ziemowit Pochitonow, Jan Polkowski, Józef Ruszar, Wojciech Sikora, Danuta Skóra
        (Sotwin), Jan Zbigniew Skóra, Liliana Sonik (Batko), Bogusław Sonik

        List podpisali również :
        -Czesław Bielecki, prof. Włodzimierz Bolecki, Mirosław Chojecki, Wacław
        Holewiński, Robert Kaczmarek, Jan Krzysztof Kelus, prof. Zdzisław Krasnodębski,
        Andrzej Krauze, prof. Ireneusz Krzemiński, Antoni Libera, prof. Paweł Śpiewak,
        prof. Ryszard Terlecki
    • rekontra można sobie wyrobić zdanie - zarzucił dekowanie? 22.02.06, 10:36
      rekontra napisał:

      > Żakowski oskarżył w Wildsteina:
      > "Ma Pan poczucie winy, że Pana tu nie było wtedy kiedy było cxiężko"
      >
      > wcześniej doniósł na Wildsteina,
      > "przecież jadłem u pana mule w Paryży wtedy" - WTEDY !!!
      >
      > Żakowski dramatycznym głosem, charakterystycznym zarostem ucharakteryzowany
      > na Lenina, wyliczał bezlitośnie kolejne bojowe roczniki swego życiorysu
      > zapytując -"Gdzie Pan był w osiemdziesiętym pierwszym, drugim, trzecim,
      > czwartym, piątym, szóstym i siódmym, no gdzie Pan był, no gdzie przecież
      > jadłem u Pana mule w Paryżu wtedy"



      każdy może sobie wyrobić zdanie

      www.polityka.pl/polityka/index.jsp?place=Lead06&news_cat_id=555&news_id=171821&layout=1&forum_id=3239&fpage=Threads
      &page=text

      gdyby nie działał

      krótszy link i odszukanie w artykule

      Szpice i szpicle czyli historia pewnego oburzenia moralnego


      www.polityka.pl/polityka/index.jsp?place=Menu01&news_cat_id=-1&layout=0&fpage=Threads
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka