gorby
16.02.06, 19:44
Giertych wie już, że przyspieszone wybory chwilowo nie grożą jego partii.
Odzyskał więc dawny rezon i ogłosił, że marszałek Sejmu Marek Jurek (PiS),
czyli trzecia osoba w państwie, znalazł się we władaniu sekretnej siatki.
Siatki, która próbuje zablokować ujawnienie agentów w Polsce. Dowód? Jurek
nie chciał wprowadzić do porządku obrad Sejmu projektu ustawy lustracyjnej,
który zgłosiła Liga, żeby błyskawicznie rozprawić się z PRL-owskimi agentami.
www.nowydzien.pl/nowydzien/1,70091,3166781.html
Jurek mówi, żeby nie wierzyć Giertychowi. Bo jeśli ktoś coś opóźnia, to szef
LPR. Wymyślił nietypowy sposób pracy nad swoją ustawą w Sejmie, więc
marszałek musi mieć czas, by skonsultować się w tej sprawie z prawnikami.
Ale Giertych dalej swoje - że ludzie chroniący agentów gotowi są na wszystko,
nawet na zerwanie Sejmu.W co gra Giertych? LPR w sondażach balansuje na
granicy poparcia. Musi pokazać wyborcom, że różni się czymś od PiS. Posłowie
Ligi mówią: - Skoro nie można bezpośrednio, to będziemy atakować PiS z
flanki.Lider LPR próbuje przy tym pobić braci Kaczyńskich ich własną bronią:
rzuca niejasne oskarżenia, dając do zrozumienia, że odkrywa jakiś spisek.
Zasugerował, że osoby naciskające na Marka Jurka to ci sami ludzie, którzy
doradzali w 1992 r. marszałkowi Wiesławowi Chrzanowskiemu z ZChN. Według
lidera LPR to właśnie ci spiskowcy rozegrali wtedy upadek prawicowego rządu
Jana Olszewskiego. A tamten rząd upadł, gdy rozpuścił w Sejmie słynną listę
Macierewicza z nazwiskami rzekomych agentów bezpieki. Wśród nich marszałka
Chrzanowskiego. Dziś rzekomo gra się powtarza. - Ktoś prowadzi grę o dużą
stawkę - mówi tajemniczo lider Ligi. Kogo ma na myśli? Nam nie chciał
wyjawić. Twierdzi tylko, że to politycy PiS. Naciskany radzi, by sprawdzić,
kto w poniedziałek wysyłał "prowokacyjne SMS-y z Brukseli".
Posłowie PiS starają się lekceważyć Giertycha. - Jego stabilizacja męczy.
Jest w nim potrzeba agresji i rozgłosu - tłumaczy Marek Jurek.
Czas przegonic bande czworga. Dosyc tej zabawy !