basia.basia
18.02.06, 12:53
Wczoraj kupiłam OZON, lekturą lekko mną wstrząsnęła, bo potwierdzają się różne
plotki kursując również na FK. W tym samym numerze jest także rozmowa z
księdzem Zaleskim, który opowiada co SB z nim wyprawiało. Zgroza!
wiadomosci.wp.pl/kat,35714,wid,8189309,prasaWiadomosc.html
Fragment:
Delta, czyli ewangelizacja
Te fakty poznajemy mimo krążących od roku 1989 zapewnień, że niemal wszystkie
dokumenty bezpieki dotyczące Kościoła katolickiego zostały zniszczone. Do
wyjątków zaliczano materiały dotyczące ks. Franciszka Cybuli – przyszłego
kapelana prezydenta Lecha Wałęsy. Jego przypadek – jako TW „Franko” – opisano
w słynnej już książce „Konfidenci są wśród nas”. Jednak historycy IPN
docierają do danych, które pozwalają odtworzyć skalę zinfiltrowania tego
środowiska, oraz do niezniszczonych akt. Kopalnią informacji okazały się
materiały SB przechowywane za granicą. Bowiem to z planowanymi przez kapłanów
wyjazdami, głównie do Rzymu we Włoszech, związana była podstawowa ścieżka ich
werbowania przez Departament I MSW PRL (wywiad).
Wiadomo ponad wszelką wątpliwość, że każdy ksiądz miał w zasobach tajnych
służb teczkę personalną. Duchowni byli jedyną grupą, którą służby inwigilowały
tak skrupulatnie. Wszyscy księża mieli zakładane teczki jeszcze w seminarium.
Gromadzono w nich najdrobniejsze szczegóły z życia figurantów, zwłaszcza te
mogące się przydać w razie ewentualnego werbunku. Podobne rygory obejmowały
zakonników i siostry. Szukano przede wszystkim dowodów słabości duchownych,
które dyskwalifikowałyby ich w oczach wiernych (np. kontaktów seksualnych,
zwłaszcza z tą samą płcią). Gdy dochodziło do spotkania z figurantem, rozmowa
z nim nie musiała się kończyć formalną ofertą współpracy. Często nawiązywano
dalsze kontakty, tylko dlatego, że rozmowy przebiegały po myśli
funkcjonariuszy. Notatki z tych spotkań trafiały do akt, mimo że duchowny
nigdy nie podjąłby świadomej współpracy. Zdarzało się, że księża dorabiali
sobie ideologię, by wytłumaczyć własne postępowanie. Tak było z ks.
Mieczysławem Malińskim z krakowskiej kurii biskupiej, dawnym przyjacielem
Karola Wojtyły. Miał jako TW „Delta” współpracować z SB, jego oficerem
prowadzącym miał być kpt. Bogdan Podolski. Ks. Maliński tłumaczył w maju
zeszłego roku, że owszem, rozmawiał z esbekami, ale traktował spotkania z nimi
jak działalność ewangelizacyjną.