Gość: KRACH IP: *.net17.katowice.pl 15.10.01, 07:51 Nowa matura dowodzi, według dzienikarzy gazety wyborczej, iż nauczyciele źle uczą. Teksty gazety wyborczej dowodzą, iż niemała część dzienikarzy nie powinna nimi być. UWIELBIAM UOGÓLNIENIA Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Kasia Re: Źli belfrzy IP: 195.187.102.* 15.10.01, 08:53 Też nie przepadam za uogólnieniami, ale uważam, że nie masz racji, podając akurat taki przykład. Co innego teksty z jednej gazety, a co innego wyniki matur pisanych przez uczniów z całego kraju. Jesli tak znaczący procent je oblewa, to o czyms swiadczy niestety. Czytałam zadania egzaminacyjne i one naprawdę nie były trudne, moim zdaniem jesli te wyniki sie potwierdzą, to stan polskiego systemu edukacji jest gorszy niz myslałam. A miałam o nim bardzo kiepskie zdanie - przez parę lat uczyłam studentów, przedmiotu wymagającego pewnej wiedzy matematycznej. I włos się na głowie jeżył, taki był poziom. Na dodatek większosć miała bardzo poważne problemy z przekazaniem tego co wie i formułowaniem mysli. Matura z jęz. polskiego obowiązywała wszystkich, ale po przeczytaniu projektu czy kolokwium napisanego przez moich studentów trudno było w to niekiedy uwierzyć. Zaznaczam, że wydział, na którym nauczałam do modnych i elitarnych nie należał, więc trafiali tam raczej maturzysci przeciętni, niemniej jednak maturę jakos zdali. Nie wiem, czy poziom ich wiedzy jest winą nauczycieli. Z paroma nauczycielami rozmawiałam i słyszałam argumenty o ograniczaniu zakresu programów nauczania, "obcinaniu" liczby godzin, kiepskich podrecznikach itp. Tak więc nauczyciele na swoją obrone mają sporo argumentów, co nie zmienia faktu, że poziom polskiego szkolnictwa jest kiepski i zdaje się próbna matura to udowodniła. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elzbieta Re: Źli belfrzy IP: 192.168.2.* / *.ec.opole.pl 15.10.01, 09:31 Córka - klasa humanistyczna LO - zdawała te nową maturę. Oceniła ją jako bardzo łatwą - na wręcz obrazającym poziomie - na poziomie podstawowym i nie do ugryzienia dla niej na poziomie rozszerzonym. Ale: -jako 'humanistka" miała bardzo ograniczony program (2 godz/tydzień) matematyki w I klasie, 3 w drugiej, (nawiasem mówiąc, też jakaś paranoja). Potem to próbowano nadrabiać, ale... - jest dość matematycznie uzdolniona (jej kolezankom nie poszło dobrze) - w jej teście zabrakło 2 kartek. Zgłosiła to nauczycielowi, gdy się zorientowała - ale bez odzewu. Ciekawe, jaką bedzie miała ocenę? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: SS Re: Źli belfrzy IP: 149.156.11.* 15.10.01, 13:43 Jest pewna grupa osób, które kończyły naukę w Polsce i nie muszą sie tego wstydzić. Złych nauczycieli kształcą wyższe uczelnie - podobno świetne, patrzące z góry na szkolnictwo średnie. Niezależnie od odkrywczych decyzji p.Łybackiej cieszę się, że ta próba z nowa matura się odbyła. To nie jest pełna diagnoza polskiej szkoły średniej. Pełna byłaby bardziej dramatyczna. Dlaczego więc chcemy schować głowę w piasek i krytykujemy to co nam może pokazać rzeczywisty obraz szkoły. Trudną prawdę trzeba poznać i wyciagnąć z niej wnioski. Jasno postawione wymagania spowodują, że może ten zły nauczyciel też się zmobilizuje. Jak nie to go rodzice uczniów szybko rozliczą. Naprawa polskiej szkoły to trudna praca na wiele lat. Ale rozpocząć trzeba od poznania stanu faktycznego i systematycznego bezwzględnego wymagania poziomu pracy. Wyniki można sprawdzić realizując systematycznie zewnętrzne mierzenia jakości pracy szkoły. Wdrożone już rozporządzenia MEN - być może niedoskonałe to umożliwiają. Wycofywanie się z tych projektów cofnie nas do złych procedur fałszujących rzeczywistość i promujących amatorszczyznę. Pani Łybacka i jej polityczne środowisko nie chcą znać prawdy, ich myślenie jest głęboko osadzone w poprzednim systemie. Odbieram jej zapowiedzi jako nic nie mająca wspólnego z interesem polskiej oświaty hucpę polityczną. Szybko spełni jedną z zapowiedzi przedwyborczych SLD-UP, koalicja zdobędzie punkty - oby nie ostatnie. Sama Pani Minister wykazuje w swoich wypowiedziach znaczną ignorancję - nie poznała zbyt dobrze celów ani mechanizmów nowej matury. Moje przemyślenia są wynikiem wieloletnich doświadczeń nauzcycielskich i dyrektorskich. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Prorok Re: Źli belfrzy IP: *.man.polbox.pl 15.10.01, 11:57 W Polsce następuje bezkrytyczna amerykanizacja szkolnictwa jak zwykle u nas nie przemyślana do końca. Amerykański wzorzec został przecedzony przez lokalnych reformatorów i kalkuje się to co komu wygodniej np. gimbusy lub niezależną ogólnopolską maturę. Skutki widać. Moje dzieci uczące się w różnych warszawskich liceach pojechały do USA skończyć szkołę średnią a przede wszystkim nauczyć się języka. W szkole w Polsce należały do najlepszych uczniów w klasie ale w USA były najprzedniejszej marki brylantami oprawionymi w platynę! W gazetach o nich pisali. Dość powiedzieć, że młodsze rok przed terminem zdało amerykańską maturę i nie jest to wcale wyjątek wśród polskich uczniów. Obydwoje uzyskało końcową ocenę w grupie 20% najzdolniejszych uczniów w USA. Czy były genialne..? Nie. Czy uczyli je genialni nauczyciele w Polsce - nie. Amerykański system szkolnictwa od najwcześniejszych lat selekcjonuje uczniów mało ambitnych i promuje zdolnych. W Polsce obowiązują programy, które każdego ucznia starają się zaopatrzyć w buławę marszałkowską. Ci zdolni zrobią kiedyś z niej użytek. Tym słabym jest ona kulą u nogi i powodem nieustannych stresów z powodu nienadążania za resztą. Ci zdolni z kolei muszą wyhamować swoje apetyty na wiedzę, żeby ci mniej ambitni też coś zrozumieli. Kogoś kto chciałby do końca życia być co najwyżej starszym referentem w magazynie pasz na siłę wyposaża się w wiedzę niezbędną do studiowania kwantowej teorii pola. Tak, tak wiem, szanse trzeba dać wszystkim bo Janko Muzykant był samorodnym talentem tylko pochodzenie mu przeszkodziło, żeby brylować w salach koncertowych świata. Tylko efekt jest taki, że równa się do dołu i ubolewa, że 20 - 40% nie zdaje matematyki. W USA już bardzo wcześnie młodzież ma możliwość wyboru pomiędzy zaawansowaną matematyką a stolarstwem i metodami uprawy roli, miedzy naukami przyrodniczymi i krawiectwem. Każdy wybiera co lubi i to z czym identyfikuje swoją przyszłość. Młodzież w szkole jest wyluzowana i szczęśliwie spędza tych kilka lat ucząc się tego co wydaje jej się potrzebne. Istnieje oczywiście minimum programowe, które zaliczyć musi każdy. Na tle amerykańskiej młodzieży nasi uczniowie błyszczą wiedzą ogólną za to Amerykanie wiedzą co im wolno a czego nie, wiedzą jak żyć w USA. Znają wszystkie poprawki do konstytucji i wypływające z nich wnioski praktyczne. Z książki o świecie współczesnym dowiadują się, że komunizm upadł za Gorbaczowa a o nobliście Wałęsie nikt się nawet nie zająknie. Problemy Europy wschodniej zajmują tam 2 strony. Dla większości to wystarcza. Ci, których interesuje historia i nauki społeczne mogą się dowiedzieć więcej. Kończąc szkołę każdy dostaje certyfikat w którym są wskazania do jakiego Uniwersytetu lub jakiego Colege'u się nadaje. To nie znaczy, że nie może pójść do Yale, tyle tylko że ma 95% pewności iż długo tam miejsca nie zagrzeje jeśli zamiast zaawansowanej matematyki wybrał układanie kwiatów. W rezultacie w USA każdy zna swoje miejsce w szeregu. Kasjerka w sklepie marzy, żeby przed emeryturą zostać kierownikiem sali. Sprzątaczka chciałaby otworzyć firmę zajmującą się sprzątaniem. U nas za to niepiśmienny dżentelment zostaje prezydentem, inny w gumofilcach ma wielikie ambicje polityczne jeszcze inny wie jak uzdrowić kraj tylko ulic nie ma kto pozamiatać i sraczy posprzątać. Wśród nauczycieli są pewnie dobrzy i źli ale kto wie czy wśród tych złych większości nie stanowią ci, z których na siłe próbowano zrobić intelektualistów a być może szczęście znaleźliby wyżywając się w krawiectwie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: PARK Re: Źli belfrzy IP: 10.1.101.* / *.bdm.com.pl 15.10.01, 14:41 Oczywiście, że większość nauczycieli uczy źle. Jeszcze bardziej jest jednak oczywiste, iż dotychczasowa matura to obłuda. Niewielki odsetek maturzystów pisze ją samodzielnie, reszta zaś ściąga za jawnym przyzwoleniem tzw. komisji. Zdecydowanie lepiej, by maturzyścili pisali łatwiejszą maturę, ale musieli to robić naprawdę samodzielnie. Po sprawdzeniu zadań przez niezależną Komisję, uzyskany przez młodzież dokument będzie miał jakąś faktyczną wartość i będzie świadczył o poziomie uzyskanej wiedzy. Odpowiedz Link Zgłoś