beta82
24.03.06, 21:58
Donald Tusk i Jarosław Kaczyński mieli zderzenie czołowe. Z jednego rozbitego
auta wysiada trochę potłuczony Kaczyński, z
drugiego Tusk z kilkoma siniakami.
Kaczyński mówi: "To cud, że żyjemy".
"No właśnie - to musi być znak, żebyśmy się wreszcie pogodzili" - dodaje
Tusk.
"Tak, koniec waśni między nami" - zgadza się Kaczyński. I wyciąga piersiówkę,
mówiąc: "Napijmy się, żeby to uczcić". Tusk
wziął butelkę, pociągnął kilka łyków i oddał Kaczyńskiemu. Ten nie napił się,
lecz zakręcił butelkę i schował.
"No co ty?" - pyta Tusk.
"A ja poczekam, aż przyjedzie policja!" - odpowiada Kaczyński.