Gość: Anna Żydówka
IP: *.nanarb01.mi.comcast.net
15.12.02, 20:32
Celebracja kłamstwa
Ks. Edward Orłowski - proboszcz parafii Jedwabne,12.12.2002
http://www.iyp.org/polish/history/antypolonizmy/jedwabne_889.html
W odpowiedzi na artykuł Pana Karola Sauerlanda "Der Welt Lohn. Furchtlos und
arbeitsolos: Polen ehrt die 'Helden' von Jedwabne" (*) [Frankfurter
Allgemeine Zeitung, 04.04.2002, str. 44] - wyjaśniam:
Jeżeli już, chce się budować mosty, w tym wypadku, między narodem polskim a
żydowskim, to trzeba je budować na solidnych fundamentach, przede wszystkim
na prawdzie, a nie na kłamstwie.
Cała akcja medialna oparta na książce Grossa "Sąsiedzi" jest ewidentnym
kłamstwem, mającym dać zielone światło dla żądań o odszkodowania.
Ten artykuł zabolał mnie do głębi, stanowi on nadal promocję kłamstwa i
narusza moje osobiste dobro moralne. Nigdy nie byłem i nie jestem antysemitą
ani rasistą. Żydów jak i innych ludzi uważam za braci w Chrystusie. Żydom w
szczególny sposób okazałem wiele zrozumienia i współczucia. Obroniłem ich
grzebalny cmentarz w Jedwabnem. Chciano na jego miejscu urządzić plac
targowy, zaprotestowałem oficjalnie z ambony i na to miejsce przeznaczyłem
ziemię parafialną. Przez 9 niedziel poprzedzających uroczystości 10 lipca
2001 roku w kościele parafialnym, po Mszy św. z największym udziałem moich
wiernych, odmawiałem nowennę Edyty Stein o pojednanie narodów: polskiego,
żydowskiego i niemieckiego, a za pomordowanych Żydów w Jedwabnem odmawiałem
modlitwę Kadisz. Jednak zgodnie ze swoją wiedzą i dokumentami, do których
miałem dostęp, nie mogłem brać udziału w "celebracji" kłamstwa. Pracowałem 3
lata (1969 - 1972) jako wikariusz w Lipsku nad Biebrzą z księdzem proboszczem
Józefem Kęblińskim, z którym wielokrotnie rozmawiałem na temat mordu Żydów w
Jedwabnem.
Ks. Józef Kębliński od 1938 roku był wikariuszem w parafii Jedwabne. W roku
1940 podczas okupacji sowieckiej aresztowano jego proboszcza Mariana Ryszarda
Szumowskiego, wywieziono go do Mińska na Białorusi i tam go rozstrzelano (na
moją, prośbę Konsul w Białymstoku przekazał mi odpowiedź Rządu Białorusi w
tej sprawie).
Niemcy po wypędzeniu Rosjan z Jedwabnego przekazali plebanię, w której
mieścił się Miejski Urząd Sowiecki (Solsowiet), żądając od ks. Kęblińskiego
by na mieszkanie przyjął ich kapelana. Posterunek żandarmerii został
zlokalizowany w aptece. Ksiądz Kębliński znał doskonale język niemiecki,
dlatego przez żandarmów był często wykorzystywany jako tłumacz. Ks. Kębliński
mówił mi, że tuż przed morderstwem żandarmi rozmawiali iż muszą
zrobić "porządek" z Żydami. Ksiądz poinformował zaufanych Żydów, a ci chcieli
przekupić miejscowe władze niemieckie i prosili księdza o pośrednictwo. Na
propozycję księdza żandarmi odpowiedzieli, że to nic nie pomoże, ponieważ
rozkaz przyszedł z góry - Żydzi muszą zginąć. Wspomniał ksiądz Kębliński, że
sami Żydzi trzykrotnie nosili okup Niemcom, ci go przyjęli, ale mimo to
oświadczyli, że rozkaz musi być wykonany. Dnia 10 lipca 1941 roku podjechały
dwie kolumny samochodów od strony Wizny i Łomży. Całe miasteczko zostało
otoczone przez Niemców, zrobiono to bardzo precyzyjnie, tak mówił ksiądz
Kębliński używając słowa "majstersztyk". Nie wiedział skąd pojawiło się wielu
ludzi zupełnie mu nieznanych, a mówiących w języku polskim i niemieckim. Był
na posterunku u dowodzącego tą akcją, próbował bronić niewinnych kobiet i
dzieci, ale usłyszał słowa: "nie wiesz durniu kto tu rządzi, jeśli chcesz
zachować łeb na karku to wynoś się - raus". Akcją dowodził wysokiej rangi
oficer gestapo.
Po latach dopiero, gdy dotarłem do źródeł, mogłem zrozumieć słowa mojego
proboszcza i pojąć co się tu stało.
Ta reakcja Niemców była odpowiedzią na zaistniałą, sytuację. Po inwazji
Niemców na ZSRR w czerwcu 1941 roku za Białymstokiem wywiązała się walka
między Wehrmachtem (Armia środka), a wojskami sowieckimi (walczyło około 100
jednostek NKWD i kilkadziesiąt uzbrojonych jednostek żydowskich). Tę walkę
opisał generał pułkownik Franz Halder w tzw. "Dzienniku Wojennym" t. III. Od
kampanii rosyjskiej do marszu na Stalingrad (22-06-1941 do 29-09-1942) -
pozycję tę wydało wydawnictwo MON 1974r. wyd. I. (Fragmenty załączam na
faxkopii). Według tego dziennika wojska wroga (oddziały sowieckie i
żydowskie) zostały zamknięte w dwóch workach (kotłach). Ponieważ dowódca
grupy pancernej gen. Moth, prezentując doktrynę wojenną, według której trzeba
przede wszystkim przeć naprzód, a resztę porządkowania terenu pozostawić
grupom socjalnym (porządkowym) - wbrew rozkazowi - skierował on uderzenie na
Mińsk, który szybko zajął, tymczasem w kotle powstała wielka dziura, przez
którą wydostało się około 40-ści jednostek NKWD i kilka jednostek żydowskich.
Dla dowództwa Wehrmachtu stało się oczywiste, że te oddziały będą tworzyły
silne zgrupowania partyzanckie i będą nękać na tyłach armię niemiecką. Do
takiej sytuacji Niemcy nie mogli dopuścić. Oliwy do ognia dolał Stalin, gdy
ogłosił obowiązek walki z wrogiem wszystkich narodów ZSRR jednocześnie
nakładając go na barki ludzi cywilnych. "Spotkasz Niemca, nie puść go żywym,
będzie mniej o jednego wroga". W ten sposób apelował również do przyjaciół i
sympatyków ZSRR. W oparciu o dekret Hitlera z dnia 25 czerwca 1939
roku: "Wprowadzenie administracji wojskowych" - tam, gdzie toczą się walki,
gdzie jest permanentny stan wojenny, wojsko jest najwyższą władzą, a
wszystkie służby porządkowe są podporządkowane Wehrmachtowi. Główny dowódca
Armii środka ( Heeresgruppe Mitte) był Fedor von Bock. Do Białegostoku
przybył Himmler. Spotkanie decydentów nastąpiło 8 lipca 1941 roku, na którym
wydano rozkaz do wykonania natychmiast (błyskawicznie). Według wiedzy i
rozpoznania ówczesnego duszpasterza w Jedwabnem Ks. Józefa Kęblińskiego z
każdej miejscowości, z której pochodzili Żydzi-komuniści rozstrzelać od 40 do
50-ciu młodych Żydów, a rodziny ich spalić do trzeciego pokolenia bez względu
na wiek. Decyzja ta miała dodatkową motywację w rozkazie o komisarzach
politycznych czyli "Kommisarbefehl" wydanym dnia 6 czerwca 1941 roku i
skierowanym do grup specjalnych o likwidacji komisarzy komunistów i
współpracowników NKWD. Grupy specjalne tzw. grupy porządkowe, w chwili
napaści Niemiec hitlerowskich na Polskę było ich pięć: A, B, C, D, E. Były
one podporządkowane Erichowi Kochowi, który rezydował w Królewcu z wyjątkiem
najbardziej tajnej grupy (D) dowodzonej przez Wolfganga Birknera, któremu w
ręce wpadły materiały szpiegowskie dlatego tę grupę uzależniono wprost od
centrali w Berlinie. Grupy liczyły po ok. 700 osób, postępowały tuż za
frontem i wprowadzały tzw. porządek Niemiecki. W chwili napaści Niemiec
hitlerowskich na ZSRR ( dnia 22 czerwca 1941 roku) działały tylko trzy grupy:
A, B, C, które postępowały za frontem za Grupą Armii "Północ", za Grupą
Armii "Środek" i Grupą Armii "Południe". Dowództwo powszechnie narzekało na
szczupłość tych grup i ich niewystarczalnosć do wykonania powierzonych zadań,
dlatego pośpiesznie utworzono następne grupy czwartą i piątą (D i E) włączjąc
je do wykonania zadań. Egzekucji na Żydach w Jedwabnem dnia 10 lipca 1941
roku dokonało Gestapo, według zeznania kucharki pani Julii Sokołowskiej na
posterunku Żandarmerii w Jedwabnem mogło ich być co najmniej 40 osób,
ponieważ dnia tego wydała ona o 40 obiadów więcej niż zwykle. Według mojego
informatora mającego dostęp do źródeł Gestapo to było wspomagane (wypędzali
Żydów z domów, pilnowali porządku na rynku i w drodze na miejsce egzekucji,
tworzyli terror i robili wrażenie, że Polacy równie jak Niemcy nie lubią
Żydów) przez:
1. SA oddziały szturmowe NSDAP.
2. NSKK jednostki zmotoryzowane.
3. NSFK przysposobienie lotnicze.
Ci ostatni przywieźli ze sobą kilka kanistrów benzyny lotniczej z Przasnysza,
gdzie znajdowało się niemieckie lotnisko. Benzynę wykorzystano do oblania
stodoły wypełnionej Żydami. Wraz z nimi przyjechało