kielczow2003
28.04.06, 03:19
Chciałbym podzielić się z wami pewna refleksją.
Dzisiaj w godzinach południowych stałem w korkach na jednej z wrocławskich ulic.
W pewnym momencie na falach jednej z komercyjnych stacji odsłuchałem relacji z
podpisania porozumienia koalicyjnego PiS jak i Samoobrony R.P.
Przyznam szczerze że słuchając relacji "live" po policzkach ciekły mi łzy.
I nie były to łzy wzruszenia, ani poruszenia. Była to smutna konstatacja
rzeczywistości, i stanu polskiej demokracji. Zadałem sobie pytanie. Czy to już
koniec drogi na dno tego co by nie było mojego kraju? Czy już osiągnęliśmy w
życiu publicznym dno absolutne? Czy być może trywializacja, banalizacja
polskiej polityki zaczyna przybierać swoje karykaturalne rozmiary i wchodzić w
obszary do tej pory zarezerwowane dla wszelakiej maści humorystów i prześmiewców.
Tego typu rozterki nie napawają mnie obywatela tego kraju jakimkolwiek
optymizmem, a napisze dlaczego. Kilka dni temu męczony bezsennością oglądałem
najlepszy usypiasz w godzinach 2-3 w nocy a mianowicie tvn24. Tam relacja z
posiedzenia partii LPR i nocna debata. Po tym wydarzeniu poseł kotlinowski
wychodzi bardzo późną pora z rozwiązanym krawatem i opowiada o potrzebie
dyskusji, o wyższej konieczności, o służbie swojej formacji politycznej. Na
pierwszy rzut oka widać jak poseł jest zmęczony, rozwiązany krawat nieogolony
tak tym wszystko przejawia się troska o mnie miedzy innymi czyli zwykłego
Kowalskiego. Oczywiście cały spektakl odbył się w świetle jupiterów fleszy i
równie nie wyspanych dziennikarzy.
Scena nr2 no chociażby ta dzisiejsza. Podpisanie koalicji i pierwsze słowa
wicepremiera Leppera, ze teraz czeka nas ciężka praca no bo my sobie nie
zdajemy sprawy jakie zagrożenie nad nami wisi. Ja zdumiony myślę sobie " No
nie, Lepper zaraz walnie cos o dotacjach dla rolników, o straconej kasie na
rozwój infrastruktury. Strzeli wykład o tym że musimy się prężyć bardziej bo
nam kupa kasy ucieka miedzy palcami, o wiarygodności polskiego rządu względem
naszych wierzycieli skupjajacych nasze zobowiązania. Być może nawet powie cos
o tym że Polska spadła w rankingu krajów stabilnych i sprzyjających
inwestycjom o parę miejsc w dół? No jednym słowem myślałem ze urosnę i będę
świadkiem kolejnej metamorfozy naszego Andrew. Ale nie, klapa!!!!!
Powodem tak wyrażonej troski o dobro kraju, była perspektywa pielgrzymki ojca
świętego Benedykta XVI do naszej ojczyzny.
Czyżby widmo papieskiej pielgrzymki była jakąkolwiek próbą dla rządzącego
układu politycznego?( chociaż zgodnie z pewna teoria dla nich baki północno
afrykańskiego motyla mogą być śmiertelnym tornadem) Czyżby wicepremier obawiał
się jakiś retorsji ze strony papieża o donioślejszym skutku niż np zatroskanie
stanem polskiej stabilności politycznej panów z klubu londyńskiego?
Ale oczywiście że nie. Ja myślę ze Andrew Lepper wysłał czytelny sygnał do
swojego elektoratu, no przecież musimy się dogadać papież przylatuje a tu taka
awantura każdy się kłóci jak w stajni Augiasza. Czysty socjotechniczny gest
obliczony na pozyskanie jakiejś części elektoratu LPR-u.
W końcu idzie refleksja. Czy tak definiowana polityka państwowa jest od
dzisiaj imperatywem kształtującym polska rzeczywistość w przestrzeni publicznej?
Czy to właśnie do takich dyskusji mam się przyzwyczaić?
Czy potargane włosy posła Kotlinowskiego opętanego wizja swojej szansy
zaistnienia tu i teraz maj być moją Polską? Odpowiedź jest bardzo smutna.
Niestety muszą.
Na tym właśnie polega fenomen demokracji, naród ma prawo wybrać ciemniaków,
niestety.
Nie jestem ani zwolennikiem poprzedniej ekipy która w dużej mierze ponosi
odpowiedzialność za stan obecny. Ponieważ to panowie z SLD mieli społeczne
przyzwolenia na liberalne rządy, jakiego nie miał nikt w tym kraju. To za
rządów SLD społeczeństwo skłaniało się ku racjonalnym wyborom marginalizując
takich krzykaczy jak wczorajsze PC a dzisiejsze PiS, czy śmiesznych chłopców
Romana. To głosy na SLD były nie tylko obrona życiorysów ale także głosem za
racjonalna i akademicka polityka w imię ogólnopojetego dobrobytu. Tak mocno
przeciwstawianej znienawidzonej przez ten naród ekipy AWS-u, będącej symbolem
technicznego cwaniactwa w myśl zasady TKW, brużdżenia ludziom szkalowania i
oszczerstw.
Pamiętam jak dzisiaj wystąpienie nieodżałowanego Malachowskiego, byłego
powstańca. Jego inauguracyjne ( w poprzedniej kadencji sejmu) wystąpienie było
krzykiem o tak wyczekiwana normalność sprawiedliwość jak i przyzwoitość " w
imię tych pokoleń które nigdy nie miały szansy doświadczenia radości życia w
wolnym kraju, które nigdy nie wychowało dzieci, nie poczuło miłości drugiego
człowieka, nie zaznało smaku szczęścia ponieważ ich krwią zbryzgane są ulice
polskich miast i lasów". A co oni zrobili? Naprodukowali takie miernoty jak
Pęczak, przydupas Milera minister zdrowia Lapinski czy zadufana w sobie
posłanka Jakubowska. Poczuli się jak panowie na folwarku. Dlatego naród
powiedział basta!!!!
W ogólnonarodowym klimacie fermentu społecznego zawsze wypływają krzykacze i
polityczne miernoty. Tak powstał sukces PiS, tak swoja pozycje budowała
samoobrona.
O ile mogę mięć pretensje do SLD( sam na nich głosowałem) nie sposób zauważyć
zmiany dyskursu politycznego w Polsce. Uważam ze Belka był świetnym premierem,
ponieważ był technokrata, rządził sprawnie rzetelnie ( oczywiście pewne
posunięcia są dla mnie nie zrozumiale jak choćby wojny wydane mlecznym barom
czy ustawa górnicza) Aleksander Kwasniewski nigdy nie był rzecznikiem prasowym
SLD. Potrafił się odciąć od swoich korzeni wielokrotnie popadając w konflikt z
całym swoim środowiskiem. Jak mocno kontrastuje to z postawa obecnego prezydenta?
Nie sposób nie wytknąć mu pasywności przy atakach swojego brata na TK.
Po wczorajszym apelu Serafina o zabraniu stanowiska w sprawie ataków na TK
rzecznik prezydenta miął do powiedzenia jedno tylko, " no coment".
Myślę ze sędzia Serafin doskonale wiedział jaka będzie reakcja prezydenta,
chodziło o pewien oczywisty przekaz do społeczeństwa. Kaczynscy to jedno a
państwo to drugie.
A teraz czego mi najbardziej brakuje, poważnej dyskusji.
Podatki, zupełnie nie zrozumiała dla mnie kwestia podatków progresywnych ma
niby być sprawiedliwa społecznie? Taka oto opinie wyrażają wspólnie pisowscy
eksperci ekonomiczni , ich lepperowscy odpowiednicy jak i sldowska nowa twarz.
Tymczasem dla mnie liberała z odchyleniem na lewo podatek liniowy to właśnie
urzeczywistnienie pojęcia sprawiedliwości społecznej. Każdy płaci tyle samo,
czyli proporcjonalnie do swoich zarobków. Dla biednego np 14 proc to będzie
200 zł a dla bogacza 200 tys. każdy płaci taki sam ekwiwalent swoich dochodów.
niby tyle samo a jednak nie prawda:)
Bezrobocie, dzisiaj odpowiedzią tysięcy młodych ludzi na brak perspektyw jest
bilet tanich linii lotniczych samolot i kierunek zachód!!!!. hm sam już
niedługo wyjeżdżam. Jestem ciekawy jakie to pomysły na walkę z ta narodowa
tragedia, jaka jest migracja tysięcy młodych ludzi z kraju ma ekipa rządząca?
Na razie słyszę tylko frazesy o tym ze trzeba to zmienić ale żadnych konkretów.
Może ja podsunę nieśmiało kilka swoich propozycji. Jak mniemam premier
słyszał o takiej teorii rozwoju zrównoważonego rynku regionalnego opartego a
rozwoju dużych aglomeracji miejskich, których promień kształtowania regionu
wpływa jako czynnik kreujący w zakresie polityki inwestycyjnej, poszerzania
oferty rynkowej i tak dalej. Jestem pewien ze tak:) Dla ciągle świeżego
wicepremiera Leppera doprecyzuje. Chodzi o taka całkiem sprawdzalna teorie
mówiąca o tym ze w nowoczesnym państwie rozwój opiera się o duże aglomeracje
miejskie, które poprzez swój potencjał demograficzny a także specyficzne
relacje społeczne stwarzają środowisko przyjazne rozwojowi. Takie ośrodki
zwane miastami panie wicepremierze Lepper maja uniwersytety pan wie posłanka
Beger uczęszcza to panu opowie. Otóż te uniwersytety jak i inne wyższe
uczelnie przyciągają inwest