cial.ko
24.05.06, 09:26
W 1985 r. z więzienia Szaniawski pisał do generała Edwarda Poradki* tak:
Szanowny Obywatelu Generale
Zwracam się do Obywatela Generała z serdeczną prośbą o dopomożenie mi w
sytuacji, w jakiej się znalazłem, a jednocześnie rozważenie, czy moja osoba
nie byłaby przydatna dla celów i działalności organów podległych Obywatelowi
Generałowi. (...) Nie biernym siedzeniem w więzieniu, ale czynną działalnością
za pośrednictwem MSW chcę odpokutować swoje winy. I właśnie dlatego zwracam
się do Obywatela Generała, aby stworzył mi taką szansę: serdecznie proszę nie
kierować mojej sprawy do Sądu. Chcę „powstać” dokładnie tam, gdzie „upadłem”.
Chcę działać, a myślę, że potrafię, przeciwko Radiu Wolna Europa, jeśli to
będzie możliwe w Monachium lub jeśli nie, to w kraju. A jeśli i to jest
niemożliwe, to chcę współpracować z MSW przeciwko wrogom Polski Ludowej, w tym
zwłaszcza przeciwko wywiadowi amerykańskiemu i opozycji wewnętrznej. Obywatelu
Generale, pragnę zapewnić, że to, co piszę, nie jest li tylko wynikiem tego,
że siedzę w więzieniu. Że nie jest to podanie swoistą bezczelnością z mojej
strony, tylko świadomą ideową decyzją. (...)
Tuż przed tzw. wydarzeniami marcowymi w 1968 roku sam i z własnej inicjatywy
zgłosiłem się do mojego znajomego mjr. Płatka z KD MO Warszawa Mokotów, aby mu
zrelacjonować ówczesną sytuację w środowisku studenckim na UW. (...) Nie muszę
dodawać, że byłem oczywiście przeciwnikiem tworzącej się już wtedy opozycji
KOR-owskiej – właśnie na Wydziale Historii UW (...).
Szanowny Obywatelu Generale
Biorę na siebie odpowiedzialność za to, co rzeczywiście robiłem. Niczemu nie
zaprzeczam, ale w historii zdarzało się, że winnym zmieniano karę na pokutę
(nie religijną oczywiście – tylko polityczną, wojskową itp.). O to proszę. (...)
Może to władze w 1968, 1973, a także obecnie w 1985 nie potrafiły wykorzystać
mnie jako ideowego współpracownika. Może to nie tylko ja zrobiłem błąd, ale i
władze. Może to nie tylko ja postępowałem błędnie i nielogicznie, ale i władze
(w tym MSW), które wypuściły z Polski Najdera, Kalabińskiego i innych, przez
lata nie poznając się na ich rzeczywistych poglądach i działalności. (...)
Chciałem podkreślić raz jeszcze, że nigdy nie byłem i nie jestem wrogiem
Polski Ludowej, ustroju socjalistycznego, sojuszu PRL – ZSRR. Wręcz odwrotnie.
Dawałem temu wyraz zarówno jako działacz młodzieżowy, na studiach na UW, jak i
w okresie mojej pracy zawodowej i społecznej w PAP, PA Interpress, TPPR,
Centrum Kształcenia Ustawicznego. Nawet w moich kontaktach z redaktorami RWE:
Trościanką i Ptaczkiem. (...) Chciałem ujawnić władzom moją współpracę z RWE
już właściwie w 1981 r., kiedy w świetle wydarzeń zrozumiałem bezsens swej
działalności, ale nie miałem odwagi (...). Chciałem ujawnić swoją współpracę z
RWE zarówno dlatego, że uważałem to za swój błąd życiowy i chciałem się od
tego uwolnić, jak i ze względu na swoją działalność po 1980 r. z pobudek
ideowo-politycznych. Wreszcie wchodziły w grę względy rodzinne, gdyż obawiałem
się o karierę artystyczną mojej żony (Halina Frąckowiak), która nie
orientowała się w mych kontaktach z RWE, ale za to znała moje negatywne
poglądy na temat KOR, KPN i opozycji, i poparcie dla generała Jaruzelskiego.
(...) Potrafiłem przekonywać na rzecz Polski Ludowej, socjalizmu, sojuszu z
ZSRR całe grupy dorosłych i młodzieży. Czyniłem to sam, z własnej inicjatywy,
własnych przekonań polityczno-ideowych. Nikt mi tego nie kazał robić i nie
udzielał instrukcji (...). Tuż po wprowadzeniu stanu wojennego (około 20 XII
1981) zgłosiłem się do sekretarza generalnego ZG TPPR – sam z własnej
inicjatywy, by omówić z nim, jak w zmienionych warunkach propagować przyjaźń
polsko-radziecką. (...)
Proszę przyjąć moje zapewnienie, że tak jak szczerze żałuję mojej współpracy z
RWE, tak samo szczerze chcę się teraz zrehabilitować, jeśli tylko Obywatel
Generał znajdzie dla mnie taką możliwość i szansę.
JÓZEF SZANIAWSKI
==============
Edward Poradko – generał dywizji Wojska Polskiego w 1981 r. zastąpił gen.
Czesława Kiszczaka na stanowisku szefa kontrwywiadu wojskowego WSW