Dodaj do ulubionych

Lekarze - terroryści!!!

26.05.06, 09:05
Poniżej wklejam swoją odpowiedź na posta niejakiego oliasa z innego wątku
niniejszego forum. Robię to, gdyż 9 faktów oliasa jest świetnym streszczeniem
tego, co zarzuca się obecnie lekarzom. Moje odpowiedzi na te zarzuty (choć
pewnie zbyt emocjonalne) są, jak myślę, przedstawieniem tego jako to wygląda/
może wyglądać z drugiej strony. Są one też moją subiektywną reakcją na atak
większości komentatorów na środowisko lekarskie.

1. fakt-lekarze mają niską pensję (ale chyba tylko ci młodsi)

Lekarz po specjalizacji zarabia 1300-1500 zł na rękę - specjalizację robi się
najwcześniej w wieku 33 lat (najczęściej koło 35-37 lat). Kiedy lekarz
przestaje być młody? W wieku 50 lat? 60 lat?

2. fakt - mają po parę etetów (nie wiem jak to wygląda ale mam nadzieję że nie
28 godz/dobę)

A kto robotnikowi zabrania po pracy dorabiać jako stróż na budowie???

3. fakt - należą do uprzywilejowanej finansowo części społeczeństwa.

A jak jest na całym świecie? Ile razy więcej zarabia lekarz od "salowej"? Od
robotnika? A jak jest u nas? Nie mamy już komuny (jak widzę większość
komentatorów tego żałuje). Każdemu według potrzeb, towarzysze!

4. fakt - wspólnie z koncernami farmaceutycznymi leczą nas do końca życia;
nigdy wcześniej nie skończą.

Jak ci się nie podoba poziom naszej służby zdrowia - wyjedź na zachód do
pracy. Tam z pewnością jest lepiej. Leczyłeś się kiedyś w Anglii w publicznej
służbie zdrowia - nie polecam... A łapówki od repmedów tolerowane są od lat
przez wszystkie rządy, bo przynajmniej NFZ nie musi więcej dawać więcej na
pensje lekarzy. Kasa na łapówki koncernów dla (niektórych!) Lekarzy idą
przecież z pieniędzy pacjentów, którzy wykupują recepty...

5. fakt - zawód jest dziedziczny; lekarzem zostaje dziecko lekarza (obrzydliwy
sadyzm rodziców?).

Moja żona jest lekarką na 2 roku specjalizacji. 80% jej kolegów z roku nie
miało rodziców lekarzy. To kolejny mit powtarzany od lat przez motłoch,
wmawiany przez populistów z rządu i powtarzany przez szmatławce.

6. odpowiadają jak przezydenci - przed Bogiem.

Tak się złożyło, że jestem radcą prawnym. Kancelarię prowadzę od 4 lat (wtedy
to skończyłem aplikację. Nie, moi rodzice nie są prawnikami, ale nauczycielką
i inżynierem i wszystko zawdzięczam sobie, a nie "układowi"!). W tym czasie
wygrałem dwie sprawy o odszkodowanie za błąd lekarza w sztuce. Na dwie
prowadzone. Za lekarzy zapłaciła ich ubezpieczalnia, w której mieli
ubezpieczenie OC - wzrosła im więc składka w kolejnych latach. Jakieś pytania?

7. fakt - mają immunitet - jak posłowie (a wszelka krytyka w środowisku jest
ZAKAZANA przez ich Komisję Etyki).

Skąd ta wiedza? Z faktu? Od J. Kaczyńskiego? Czy może od któregoś z
wicepremierów? A może byłeś ostatnio w Klewkach?

8. fakt - płacę na tę bezpłatną służbę zdrowia.

Ile płacisz, tyle dostajesz. Jesteśmy biednym krajem, więc nakłady na służbę
zdrowia nie mogą starczyć na pełny zakres darmowych usług medycznych. Od lat
rząd o tym mówi półgębkiem, ale boi się zmienić ta fikcję, umożliwiającą
nieuczciwej części lekarzy brać łapówki.

9. jeśl ija lub ktoś z rodziny zachoruje - idziemy prywatnie swoje opłaty na
bezpłatną "służbę" zdrowia traktując jako haracz normalny w układach mafia -
podatnik.

Masz rację Watsonie. Moja żona jest współpracownikiem mafii
pruszkowsko-brydżowo-esbecko-politycznej i zanim obsłuży pacjenta nadstawia
kieszeń.

A tak poważnie, to opinie uczestników forum utwierdzają moją żonę i jej
kolegów w jednym. Po skończeniu specjalizacji (psychiatria) następnego dnia
otworzy prywatny gabinet i nie podpisze z NFZ żadnego kontraktu. I zrobi tak
wkrótce wieeelu innych. W końcu nas na to stać, aby przez parę lat jej
praktyka była małodochodowa. A później pacjenci sami przyjdą, bo w szpitalu
trudno im się będzie dogadać z lekarzami z Kazachstanu.
Dla ścisłości - moja żona zarabia 1000 zł miesięcznie (bez ZUSu!!!) Na
doktoracie na akademii medycznej. Robi drugi fakultet z psychologii,
uprawnienia psychoterapeuty i seksuologa. Jeździ na drogie szkolenia. Wszystko
to kosztuje rocznie tyle, co zarabia - 12.000 zł (nie liczę kosztów dojazdów i
podręczników!!!). Ostatnio zadałem sobie trud i policzyłem. Jak dobrze
pójdzie, zacznie zarabiać "na czysto" za trzy lata - jak skończy 32 lata. Będą
to jej pierwsze zarobione na czysto pieniądze. Dotąd wszystko wydawała na
doszkalanie. Ile waszym zdaniem miałaby wtedy zarabiać?
Salowa od skończenia podstawówki w wieku 16 lat do 32 roku życia zarobiła
183.600 zł (= 900 zł x 12 mies. X 17 lat) z tej kwoty odkłada na emeryturę.
Nie musi się dokształcać. Sprawdź, proszę moje wyliczenia, może się pomyliłem???

A strajkować niestety żona nie może, bo jest podobno pracownikiem naukowym na
akademii medycznej, a nie lekarzem... To że pracuje codziennie w państwowej
klinice i leczy pacjentów, nie ma żadnego znaczenia. Ewentualne podwyżki jej
nie dotyczą...

Opłaca się być dobrym, samodoskonalącym się lekarzem?

Marcin z Poznania
Obserwuj wątek
    • mariner4 Re: Lekarze - terroryści!!! 26.05.06, 10:55
      Widziałem dwie listy. Jedna to średnie zrobki w poszczególnych grupach zawodowych.
      Lekarze byli gdzieś w drugiej połowie listy. Druga lista to nasycenie
      gospodarstw domowych w dobra trwałego użytku, takie jak samochody, domki, AGD
      RTV itp. Tutaj byli już w ścisłej czołówce. Świadczy to o patologii przepływu
      pieniędzy.
      Syn mojego kolegi bardzo zdolny młody lekarz, dostał propozycje pracy w Danii i
      wyjechał z rodziną. Pracuje w szpitalu. On mówi, że po pracy wieczorem nie ma
      już siły na nic. O jakiejś dodatkowej pracy nie ma nawet mowy. A u nas? Ten
      chłopak pracował w kilku miejscach.
      W Polsce jest "lekarski proletariat", zarabiający mało, za mało i elita, która
      na państwowym wypsożeniu, prowadzi prywatną praktykę. Korumpowanie przez firmy
      farmaceutyczne lekarzy jest faktem niezaprzeczalnym. Sam widziałem płaczącą w
      aptece starszą kobiete, bo nie mogła wykupić bardzo drogiego leku. Uczciwy
      aptekarz poinformowal ją o tanim zamienniku (a nie zawsze tak jest), ale ona
      widocznie ufała lekarzowi i bała się kupić zamiennik. Płacząc powiedziała,że
      pójdzie pożyczyć pieniądze. Zapisałem sobie nazwe tego kardiologicznego leku i
      spytałem kuzynkę, lekarza tej specjalności. O tym lekarzu, co zapisał ten drogi
      lek, powiedziała krótko sk.....n! Są to przykłady powszechnie znane.
      Oczywiście nalezy doprowadzić nawet do znacznych podwyżek płac, ale nie
      automatycznie, wszystkim. Musi to być połączone z prawdziwymi reformami
      rynkowymi. Służba zdrowia jest bowiem jedną z enklaw PRL, jeżeli chodzi o zasadę
      działania. W tym systemie całe pieniądze powinnao trzymać placówka SZ ale za
      konkretne leczenie, nie w postaci zwiększonego budżetu. Kto ma dużo pacjentów ma
      pieniądze, kto nie, zamyka sklepik i już! Kilka lat temu znalazłem ciekawe
      liczby. W Polsce było (bodaj 2001) 87 łóżek szpitalnych na 10000 mieszkanców, a
      w USA 65! Ciekawe, ze w Rosji ponad 100! Utrzymanie nadmiaru szpitali na jakim,
      takim poziomie jest ponad siły Polski. Trzeba część zamknąć a pozostałe
      dofinansować. Ale jak to zrobić? Pozostawić decyzję urzędnikom? Nie! To my,
      pacjenci powinniśmy zadecydować zanosząc pieniądze do jednych placówek, a
      odmawiając pieniędzy innym.
      Na koniec dodam, że Twoja deziedzina aktywności zawodowej także wymaga
      radykalnych reform, ale o jest inne zagadnienie, choć podobne. Opór przed zmianami.
      M.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka