rekontra
26.06.06, 11:10
w Dzienniku czytam, że Olszewski w sprawie tak wielkiej wagi jak skierowanie
do sądu lustracyjnego wniosku o wszczęcie postępowania, nie jest szczegółowo
poinformowany o wszelkich aspektach sprawy. Jego zastępca nie oinformuje go
ze szczegłółami o stanie śledztwa lustracyjnego.
Olszewski ma swoje przesłuchania, a Rodzik swoje, przesłuchuje osobiście -
słyszę od Olszewskiego.
dzisiaj wysłuchałem w osłupieniu tego zastępcy Olszewskiego, Rodzika, który
zdecydował o skierowaniu sprawy Gilowskiej do sądu:
radiozet.pl/index.php?page=rozmowy&id=3485&year=2006&month=6
skąd osłupienie? dawno nie słyszałem tak mało rozgarniętego "w temacie" swej
działności człowieka. Olejnik (z litości czy sympatii??) nie dociskała, a
wiele pytań się narzucało. A Rodzik ? skrzyżowanie wymowności i pozostałych
zalet umysłu Błochowiak od korytarzy pionowych i Witaszka z Beger. Takie
miałem skojarzenia, gdy słuchałem dukającego, stękającego sędziego.
Olszewski (który zasłynął uczynieniem szefem swego biura pułkownika SB, ze
stażem sięgajuącym lat 60-ych) na pytanie dziennikarki, że jako szef powinien
być poinformaowany o sprawei Gilowskiej odpowiada:
"To pani sią tak wydaje, ale tak nie jest"
pisałem dwa dni temu o wielkim sukcesie wyborczej, o dzikim zlustrowaniu
Gilowskiej. Upartym oponentom polemicznyum polecam notkę rakowieckiego z
RZeczpospolitej, któego trudno podejrzewać o dzielenie poglądów z moimi:
"Jestem donosicielką. Wolę donosić, niż przyklaskiwać "językowi przekupek",
bo takiego wedle abp. Życińskiego używają dziś samozwańczy lustratorzy.
Dlatego nigdy nie zawaham się złożyć "publicznego donosu" na tych, którzy
egzekucję na pierwszych stronach gazet ułatwiają" - napisała w
piątkowej "Gazecie Wyborczej" (...)
Tego samego dnia ta sama "Gazeta Wyborcza" na pierwszej stronie obwieściła -
wyłącznie na podstawie anonimowych źródeł - że Zyta Gilowska zostanie
oskarżona o kłamstwo lustracyjne przez rzecznika interesu publicznego
Włodzimierza Olszewskiego. Poinformowała też, że premier Marcinkiewicz
naciskał na Olszewskiego, "by Gilowskiej nie lustrować".
"Gazeta" trafnie przewidziała, że rzecz skończy się dymisją pani wicepremier.
A per saldo nie tylko zapowiedziała, ale faktycznie - mówiąc słowami
dziennikarki Wiśniewskiej - "ułatwiła egzekucję" Gilowskiej. Do piątku takie
działanie sama "Gazeta" słusznie nazywała dziką lustracją. Dziś - coś
w "Gazecie" pękło...
Teraz czekam już tylko na zapowiedziany "publiczny donos" Katarzyny
Wiśniewskiej na "Gazetę".
rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060624/publicystyka/publicystyka_a_5.html
a ja nieustannie jestem z Gilowską, i nie wierzę w te fantastyczne
wielopoziome konstrukcje, mające wyjaśnić rzecz dla mnie oczywistą. Wiem kim
Olszewski, wiem kim lustratorzy Gilowskiej (GW) i wiem z kim trzymam :)
nizeleżnie od przymiot osobistych pani Premier