leszek.sopot
08.07.06, 16:32
Śmieszne są te polityczne gierki. Czy można się wciąż błaźnić? Można -
pokazuje to koalicja rządząca i opozycja. Tusk teraz wieszczy, że premier
Kaczyński to największe nieszczęście Polski, a 10 miesięcy temu trąbił wszem
i wobec, że nie wyobraża sobie by premierem nie był. Wówczas, gdy na porządku
dziennym stawała sprawa powołania popisowej koalicji to Jarosław Kaczyński
miał być zbawieniem Polski, popisowym wybawicielem IV RP.
Teraz słyszę, że Kaczyński to osoba, którą kierują obsesje - 10 miesięcy temu
nie kierowały, a 2 lata temu czy 3 też nie? Wówczas był najlepszym
przyjacielem? Czy to dziś dopiero Tusk przejrzał na oczy, a wcześniej miał
głowę w chmurach? Gdzie tam. To, co wypowiadają politycy nie jest prawdą jest
mówieniem na potrzeby politycznej propagandy. W wyścigu szczurów po władzę
chodziło o to by odsunąć współnie z PiS lewicę od rządów. Dziś chodzi o to by
odnieść sukces w wyborach samorządowych i osłabić notowania konkurenta
politycznego.
Słowa Tuska porywa wiatr i kręci nimi jak chce zmieniając znaczenia i opinie.
I wiele miesięcy temu i teraz zwolennicy PO będą wierzyć swojemu liderowi -
bo to jest dobre dla partii.
Tak samo jest z pisowcami - za swoim liderem będą powtarzali to, co mu dziś
jest na rękę a jutro już o tym zapomną. Dziś dla nich Marcinkiewicz jest
idealnym kandydatem na prezydenta Warszawy i oczywiście premier sam z ochotą
podał się do dymisji. Ech, niech żyje partia - cała władza w ręce ludu
pracującego miast i wsi pod przewodem jedynej słusznej siły!
Opiniami partyjniaków kręci propagandowy pęd a za nic w tym zdrowego
rozsądku. Wszędzie są kłamcy? Polska polityka to kłamstwo na kłamstwie i
obłuda?