gosc.z.korony
11.07.06, 10:01
Monty Pythona.
Oto scena, która żywcem nadaje się do kabaretu: Kamera pokazuje prezydenta
Kaczyńskiego przekazującego władzę premierowi (do tego stosowny komentarz
dziennikarza i ujęcie prawego profilu głowy państwa). Następnie kamera
przelatuje przez cały rządek stojących na sali dostojników i zatrzymuje się
tym razem na... lewym profilu bliźniaczo doń podobnego premiera... Kaczyńskiego.
Gdyby to nie było takie chore i nie dotyczyło Naszego kraju, a np. KRLD, Kuby,
czy saddamowskiego Iraku, to może uśmiałbym się do łez. Ale że dzieje się to w
Moim kraju i w centrum Europy, to do śmiechu mi daleko.
Zastanawiam się, jak w takiej sytuacji, skutecznie zwalczać plagę nepotyzmu,
albo jak, bez śmieszności, wypowiadać się przeciw dyktaturze Łukaszenki? Skoro
propagandyści, tego ostatniego, dostali teraz świetny argument do ręki.
Widać, że panom Kaczyńskim pojęcie przyzwoitości jest całkowicie obce.
I jeszcze jedno: żyjemy w kraju w którym urząd prezydenta to tylko fasada, bo
w rzeczywistości, prezydentem rządzi silniejszy odeń psychicznie premier.
Pamiętamy przecież owe ,,słynne'' słowa: ,,panie prezesie melduję wykonanie
zadania''. Czym więc jest stan obecny, jeśli nie patologią?