cics
23.08.06, 11:09
Przyjmijmy następujące założenia,co do których raczej nie ma większych
zastrzeżeń :
- ordynacja z głosowaniem na bloki zostaje przyjęta
- preferencje wyborcze będą takie jak wskazują sondaże ( pół na pół z
odchyleniami rzędu 1-2%)
Następujące przeszkody sprawią,że opozycja przegra w samorządach :
- Trudno im będzie zblokować listy, a jeśli już to zrobią to będą kopani
przez koalicję za fakt zblokowania
- Jeśli już utworzą blok PO,SLD+,PSL to i tak w wielu samorządach dużą rolę
grają kandydaci niezależni. Jeśli obie strony będą walczyć o włączenie ich do
swojego bloku to większą siłę przebicia będzie miał PiS - to oni rządzą kasą
i dzielą fundusze na szczeblu centralnym.
- Jeśli nawet taki blok opozycyjny wygra wybory , to i tak będzie miał
poważne kłopoty z przejęciem władzy lokalnej , gdyż stanowi tylko zlepek
partii a nie jest koalicją zarządzaną na szczeblu centralnym.
- Nawet jesli uda się opozycji blok wyborczy z kandydatem niezależnym - to
nie oznacza ,że niezależny musi po wyborach głosowac razem z blokiem. Będzie
lawirował tak jak mu każe osobisty interes lub od razu przejdzie na stronę
koalicji.
Na koniec jeszcze jedna możliwość - koń trojański.Przy odpowiednim
sformulowaniu reguł podziału mandatów wewnątrz bloków ( o modyfikację tych
reguł walczy Lepper ) może sie opłacać zachęcanie "niezależnych" kandydatów
do wstąpienia do bloku przeciwnika. Taki kandydat mógłby uzyskać mandat
dzieki wsparciu bloku "A" a zaraz po wyborach głosowałby jak blok "B".