Dodaj do ulubionych

Córy wyrodne

05.09.06, 11:16
Właśnie przeczytałem, że największe kariery w telewizji zrobiły dwie córki
pułkowników SB. Czy pułkownik to szycha? Perwnie nie, każdy zna wielu
pułkowników. Ale pułkownik SB to bez wątpienia wielka szycha. Bez wątpienia
tak, skoro na spore województwo przypadały dwie - maksimum trzy takie szychy.

Otóż czy ta wiedza o "profesji" ojca dziennikarki winna być powszechną ?
Czy to była profesja, czy raczej misja. Czy wiedza powinna być skrywaną ?

Czysto hipotetycznie, wyobraźmy sobie program telewizyjny z udziałem
pułkownika SB (dajmy na to znanego kolkcjonera archiwaliów Iksinsiego)
i rozmowę z nim prowadzi taka pułkownikowa córka.
Siedzi przed nią człowiek, którego dziennikarka zna doskonale, bywał w domu,
dowciopny, elokwentny, świetny kompan, mówiła do niego wujku, gdy sadzał ją
na kolanach. I nie poznaje tego wujka. Z truden się wysławiający, jąkający
się, zastraszony, rozbiegane oczy, widoczne kropelki potu na czole spod
grubej warstwy pudru. Człowiek w matni. Zaszczuty.

A przecież pamięta go innym. Z córką pułkownika była na koloniach w Dębkach,
nosiła takie same półbuciki z miękkiej skóry cielęcej w jaskrawym kolorze
czerwonym jak córka gościa, gdyż do sklepu za żółtymi firankami dostarczono
tylko trzy takie pary bucików. Do szkoły odwoził je ten sam kierowca
ministerialny, czasami czekał pod szkołą któryś z ojców. Wspólnie służyli
socjalistycznej ojczyźnie. Tylko jeden z nich miał pecha, akurat tę teczkę
otworzono, a nie inną. Do tej szfy zajrzano, nie do innej. Ale dziewnikarka
wie, że to mógłby jej ojciec siedzieć naprzeciw.

I się zastanawiam, dlaczego nie stanie w obronie tego dręczonego przez media
pułkownika, dlaczego nie da świadectwa. Przcież mogłaby opowiedzieć, że był
wspaniałym ojcem przyjaciółki szkolnej, kochał psy, hodował róże, i był
przyjacielem rodziny, na którego zawsze mogła liczyć. Nie zdarzyło się, żeby
przyszedł z pustymi rękami, a czekolada nigdy nie była czekoladopodobną.

Czy córa jest wyrodną, skoro nie przyznaje się do ojca pułkownika SB?

Może zdaje sobie sprawę z tego, że niewyrobieni widzowie w moherowych
beretach, mogliby nie zrozumieć skomplikowania całje sytuacji, mogliby
pomyśleć tak, jak nie powini pomyśleć. Mogliby pomyśleć nie daj boże, że nie
jest niezależną dzienikarką. A przecież ojciec pewnie siedzi przed
telewizorem, i widzi siebie, i słucha siebie, i córka rozmawia z ojcem.

Jest wyrodną taka córa, że nie przyznaje się do ojca, czy też jest niewyrodną?

Dowiedziałem się też z tego artykułu - że w TV nie byli potrzebni agenci -
było tam bardzo niewielu ludzi, którzy nie byli oficerami lub najbliższymi
krewnymi oficerów. Bez wątpienia media podchwyycą temat i jutro więcej się
dowiemy, gdyż jest to poważne oskarżenie.

Czy córa jest wyrodną ?
A swoją drogą, kto miał większe możliwości by zrobić karierę w tv, wnuk
akowca, czy córka pułkownika. Zna ktoś wnuków akowców? Wyrodnych synów?
Obserwuj wątek
    • kapucynka9 A może one są benkartami ? 05.09.06, 11:18
      !
      • rekontra uważam że komplikujesz 05.09.06, 11:20
        kapucynka9 napisała:

        > !

        ale podziel się wiedzą, jeżeli taką posiadasz.
        • kapucynka9 Miałam taką wizję po 3/4 litra Smironowa. 05.09.06, 11:22
          .
          • rekontra Re: Miałam taką wizję po 3/4 litra Smironowa. 05.09.06, 11:28

            nie tylko pijesz, ale pewnie oglądasz szkło kontaktowe i zajęłąś miejsce w
            kolejce do ambasady III RP
            • kapucynka9 Re: Miałam taką wizję po 3/4 litra Smironowa. 05.09.06, 11:39
              Czasem oglądam. Czasem słucham Radia Maryja. Czasem pije, by jakoś w tym burdelu
              przetrwać.
              • rekontra ale się różnimy poważnie 05.09.06, 11:41
                kapucynka9 napisała:

                > Czasem pije, by jakoś w tym burdelu przetrwać.

                nigdy bym tak nie napisał, nigdy bym tak nei pomyślał.
                • kapucynka9 Że się różnimy to chyba dobrze. Nudno nie jest 05.09.06, 11:46
                  dzięki temu.
                  A grzebanie w przeszłości rodziców to trochę nie w porządku.
                  Odpowiedzialność zbiorowa mnie jakoś mierzi.
                  • rekontra Re: Że się różnimy to chyba dobrze. Nudno nie jes 05.09.06, 11:53
                    kapucynka9 napisała:

                    > dzięki temu.

                    nigdy bym o rzeczywistości mnie otaczającej tak nie napisał

                    > A grzebanie w przeszłości rodziców to trochę nie w porządku.


                    nie chodzi o grzebanie, chodzi o przejrzystość

                    > Odpowiedzialność zbiorowa mnie jakoś mierzi.

                    po prostu powinna powiedzieć szefom wraz z uzasadnieniem, pewnych tematów nie
                    podejmuję się prowadzić, albo też powinno to być jawne
                    • kontrasygnata Re: Że się różnimy to chyba dobrze. Nudno nie jes 05.09.06, 12:53
                      > nie chodzi o grzebanie, chodzi o przejrzystość

                      Właśnie. Chętnie bym się dowiedziała co nazwisko Jadwiga Kaczyńska robi na
                      liście Wildsteina.
                      • kura56 Jadwiga Kaczyńska 05.09.06, 13:16
                        A kto ci powiedział, ze WSZYSTKIE nazwiska na tej liście to nazwiska agentów.
                        Przecież to spis zasobów archiwalnych IPN. Dziwiłabym się gdyby SB nie
                        interesowało się matką bliźniaków.
                  • 1normalnyczlowiek To nie jest "odpowiedzialność zbiorowa" 05.09.06, 20:22
                    kapucynka9 napisała:
                    > Odpowiedzialność zbiorowa mnie jakoś mierzi.

                    ---> Nietrafnymi hasłami niewiele zdziałasz. Liczy się, czy ktoś "mimo" rodziców
                    potrafił zachować twarz. Jeśli nie zachował, to jest sam sobie winien. Natomiast
                    szukanie prawidłowości zachowań w określonych środowiskach jest potrzebne - by
                    nie wyważać otwartych drzwi.
                • dr.szfajcner Nie wirdzialem z Gargas i Raczynska mieli ojcow 05.09.06, 17:37
                  SB-ekow.

                  Ale czy ojcem Gargas byl SB-ek, czy nie,
                  i tak jest slaba dziennikarka.

                  O Raczynskiej si enie wypowiadam, choc podobno
                  jedyna jest umiejetnoscia to znajomosc z matka Kaczynskich
    • po_godzinach Tak. 05.09.06, 11:22
      "Otóż czy ta wiedza o "profesji" ojca dziennikarki winna być powszechną ? "

      ale pod warunkiem, że powszechną będzie wiedza o biografiach ojców wszystkich
      innych dziennikarzy.

      No a co z matkami?

      Dziadkami, wujami i przyjaciółmi domów?
      • rekontra sędziowie we własnej sprawie 05.09.06, 11:26
        po_godzinach napisała:

        > ale pod warunkiem, że powszechną będzie wiedza o biografiach ojców wszystkich
        > innych dziennikarzy.

        > No a co z matkami?

        > Dziadkami, wujami i przyjaciółmi domów?
        i powołać kilka komisji


        Czy pułkownik SB to byle kto? Czy uczciwą jest taka sytuacja o której piszę ? A
        może dziennikarka winna się uchylić i nie podejmować tego tematu, skoro ktoś
        mógłby pomyśleć, że jest sędzią we własnej sprawie?
      • kura56 Re: Tak. 05.09.06, 11:27
        Sama jestem córką takiego pułkownika i wiem jak to jest. Z tą róznicą, ze ja
        swojemu ojcu nie zawdzięczam niczego w sensie kairery. Znam natomiast różne
        mroczne typy, które są dla mnie znajomymi rodziców. Przychodzili na imieniny do
        nas do domu.
        • po_godzinach Otóż to. 05.09.06, 11:29
          Nikt nie wybiera czasu, miejsca i rodziny, w jakiej się urodził. A rodziców
          zwykle się kocha - kimkolwiek by oni nie byli.
          • rekontra rozmowa na wizji i własna rodzinna sprawa 05.09.06, 11:33
            po_godzinach napisała:

            > Nikt nie wybiera czasu, miejsca i rodziny, w jakiej się urodził. A rodziców
            > zwykle się kocha - kimkolwiek by oni nie byli.

            przecież nie o tym piszemy

            czy ja o cokolwiek oskarżam kogokolwiek, bo jest synem czy córką. Ale, jeżeli
            to jest zawód zaufania publicznego, czy taka osoba może rozmawiać na wizji,
            wiedząc o całej dwuznaczności sytuacji? Czy powinna byś sędzią własnej
            rodzinnej sprawy, nie informując o tym widzów?
            • po_godzinach A co z dziennikarzem, który 05.09.06, 11:37
              jest dzieckiem złodzieja i malwersanta? Czy prowadząc program o złodziejach tez
              jest "sędzią we własnej sprawie"?

              Co z dziennikarzem - synem alkoholika. Nie może prowadzic programów o
              alkoholiźmie, bo bedzie niobiektywny?
              • rekontra Re: A co z dziennikarzem, który 05.09.06, 11:40
                po_godzinach napisała:

                > jest dzieckiem złodzieja i malwersanta? Czy prowadząc program o złodziejach
                tez jest "sędzią we własnej sprawie"?


                a spotkałaś dzienikarza, który bronił w telewizji złodzieja i malwersanta?

                > Co z dziennikarzem - synem alkoholika. Nie może prowadzic programów o
                > alkoholiźmie, bo bedzie niobiektywny?

                Właśnie wyjątkowo byłby kompetentny, nie widzę powodu by musiałsię tego
                wstydzić. Ale czym innym byłoby, gdyby alkogholik wypowiadał się na temat
                alkoholizmu i ukrywał, że jest alkoholikiem.

                Mącisz Pogodzinach, rozmywasz problem. Znana taktyka.
                • po_godzinach Re: A co z dziennikarzem, który 05.09.06, 11:43
                  "a spotkałaś dzienikarza, który bronił w telewizji złodzieja i malwersanta? "

                  a ty znasz takiego, który broni SB? nazwisko może?

                  "Mącisz Pogodzinach, rozmywasz problem. Znana taktyka."

                  Nie. Pokazuję płytkośc twojego rozumowania
                  • rekontra Re: A co z dziennikarzem, który 05.09.06, 11:56
                    po_godzinach napisała:

                    > "a spotkałaś dzienikarza, który bronił w telewizji złodzieja i malwersanta? "
                    >
                    > a ty znasz takiego, który broni SB? nazwisko może?

                    oczywiście, że tak. Wszelkich esbeków się często przedstawia w takiej postaci.
                    A pamiętasz program Sekielskiego i Niecugowa? W programi na poły rozrywkowym,
                    bo taka jest formuła teraz MY, w ogóle nie powinno być miejsca na takie osoby w
                    charakterze gości.

                    > "Mącisz Pogodzinach, rozmywasz problem. Znana taktyka."
                    >
                    > Nie. Pokazuję płytkośc twojego rozumowania

                    w jaki sposób? to że napiszesz o płytkości, pokazuje płytkość ? przeceniaszz
                    swoje możliwości. Nie sądzę, by to co piszesz było opiniotwórcze, a raczej
                    wręcz przeciwnie jesteś uważana za osobę uwikłaną - czytałem że współpracujesz
                    z gazetą.
                    • po_godzinach Czyli mówisz, że 05.09.06, 12:02
                      Siekielski i Miecugow publicznie bronią SB? Możliwe, nie oglądałam nigdy.
                      • rekontra relatywizm 05.09.06, 12:07
                        po_godzinach napisała:

                        > Siekielski i Miecugow publicznie bronią SB? Możliwe, nie oglądałam nigdy.

                        nie przekręcaj moich słow, przed chwilą ci napisałem to samo.

                        Nie napisałem publicznie bronią, napisałem że nie powinno być miejsca na takie
                        osoby w charakterze gości. Jednego dnia zasiada Niesiołowki, drugiego Lityński,
                        trzeciego tym samym miejscu, w tej samej scenografii siada esbek, z którym
                        sięrozmawia, który jest ekspertem, do którego się uśmiecha, którego zdanie ma
                        być wiarygodnym, o którego działlności nic nei wioadomo gdyż jest tajna.


                        to się nazywa relatywizm
                        • po_godzinach Nie kręć. 05.09.06, 12:09
                          Rozmawiamy o tym:

                          "> jest dzieckiem złodzieja i malwersanta? Czy prowadząc program o złodziejach
                          tez jest "sędzią we własnej sprawie"?


                          a spotkałaś dzienikarza, który bronił w telewizji złodzieja i malwersanta? "

                          Spytałam, czy znasz dziennikarza, który broni SB.

                          • rekontra napiszę tak 05.09.06, 12:17
                            po_godzinach napisała:


                            > Spytałam, czy znasz dziennikarza, który broni SB.

                            Po prostu manipulujesz, mataczysz, kręcisz, piszesz nie na temat. Załóż sobie
                            wątek i tam możesz roztrząsać wszelkie swoje dylematy, pochylić się nad fobiami
                            Michnika, dotknąć obsesji Kuczyńskiego czy Łuczywo.

                            Albo też, dyskutuj w miarę poważnie odnosząc się do meritum, a nie przyjacieli,
                            przyjaciół czy przyjaciółmi - szczególnie gdy piszę do kilu osób na raz,
                            odpowiadając na pytania, a nie patrząc do czego można sięprzczepić. Jesteś
                            nieuczciwa w dyskusji.
                            • po_godzinach Co do fobii, to 05.09.06, 12:19
                              póki co pochylam sie nad twoimi fobiami - materiału jest duzo.
                              • rekontra wystawiasz sobie świadectwo 05.09.06, 12:25
                                po_godzinach napisała:

                                > póki co pochylam sie nad twoimi fobiami - materiału jest duzo.

                                możesz saię pochylać, tylko nie czepiaj się literówk, błędów takich czy innych.
                                Pop prostu wystawiasz sobie świadectwo, a to znacznie bardzie "ośmiesza" czy
                                kompromituje, niż jakaś jedna czxy dwie pomuyłki na kilkadziesiąt listów.
                                żałosne jest twoje czepianie się i musi to do ciebie dotrzeć.

                                Wystawiasz sobie świadectwo. To jest ta kultura z giewu.
                                • po_godzinach Sprawa jest prosta. 05.09.06, 12:28
                                  Każdy może się pomylić - jak pomysliłeś się ty robiąc błąd gramatyczny.

                                  Natomiast - jeśli juz zwrócono ci na to uwagę, należało się przyznać do błędu -
                                  szczególnie gdy nieustannie (jak ty) woła się o to, aby inni do błędów się
                                  przyznawali.

                                  Na tym właśnie polega twoja nieuczciwość i zakłamanie.
                                  • rekontra relatywizm 05.09.06, 12:32
                                    po_godzinach napisała:

                                    > jeśli juz zwrócono ci na to uwagę, należało się przyznać do błędu -

                                    > szczególnie gdy nieustannie (jak ty) woła się o to, aby inni do błędów się
                                    > przyznawali.


                                    no właśnie, literówka, błąd i moje wołanie do przyznawania siędo błędów

                                    > Na tym właśnie polega twoja nieuczciwość i zakłamanie.

                                    wielokrotnie mnie obrażałaś, ja nie przywiązywałem do tego wagi, bo nie jesteś
                                    facetem, lekko traktowałęm to przyczepianie się, te paranoje, głupotę itd. -
                                    w dobrej wierze odpowiadałem na twoje listy, więc myślę, że nie będzie trudne,
                                    gdy się odstosunkujesz ode mnie, na forum jest wielu dyskutantów.
                                    • po_godzinach Będę wykazywać twoje zakłamanie na każdym kroku. 05.09.06, 12:34
                                      .
                                      • rekontra świetnie Pogodzinach 05.09.06, 12:37
                                        czy możesz w tym wątku wskazać swój list w którym wykazałaś moje zakłamanie ??
                                        • po_godzinach Proszę bardzo 05.09.06, 12:39
                                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=48070257&a=48075647
                                          możesz teraz wić się i skręcać, aby się wymigać
                                          • rekontra Re: Proszę bardzo 05.09.06, 12:45
                                            Wątek nosi tytuł "Córy wyrodne", piszesz, że "będziesz wykazywać moje
                                            zakłamanie na każdym kroku" i jako przykałd podajesz mój błąd gramatyczny -
                                            tłumaczyłem komuś, jak powstał.

                                            Rozumiem więc, że będziesz czytała moje listy, pod kątem poprawności
                                            stylistycznej, gramatycznej i ortograficznej i wykazywała moje zakłąmanie.
                                            Myślę, że nie jest to najlepszy twój dzień. Myślę, że mogłabyś od siebie więcej
                                            wymagać. Myślę, że wykazujesz tak wielki upór, tak duże zaślepienie, że nei
                                            jesteś w stanie zrozumieć, że link który podałąś całkowicie nie dotyczy
                                            meritum, tego co piszę.
              • kura56 Re: A co z dziennikarzem, który 05.09.06, 11:57
                Nie ważne czyim jesteś dzieckiem,ważne jak oceniasz to co robili twoi rodzice.
                Rodziców kocha się zawsze, ale to nie zwalnia z obowiązku obiektywnej oceny ich
                postępowania. Do tego trzeba być bardzo dojrzałym i uczciwym. To nie jest łatwe.
                Powtarzam.Ciężko się żyje z taką świadomością. Ale żeby ludziom móc pojrzeć w
                oczy, po prostu nie należy niczego ukrywać. Tak chyba jest najlepiej.
                • rekontra miłość i obrona 05.09.06, 12:00
                  kura56 napisała:

                  > Nie ważne czyim jesteś dzieckiem,ważne jak oceniasz to co robili twoi
                  rodzice.
                  > Rodziców kocha się zawsze,

                  i broni się zawsze, i tak powinno być. Nawet jeżeli ich życiorysy są właśnie
                  takie, to ZAWSZE należy szukać okoliczności tłumaczących, łagodzących,
                  wyjaśniających. Dlatego właśnie, problem jest poważny.
                  • kura56 Re: miłość i obrona 05.09.06, 12:14
                    Nie zgadzam się z tobą. Moje osobiste doświadczenia są inne.Ja najpierw musiałam
                    zdać sprawę sobie z z tego kim jest mój ojceic, znienawidzieć go, a potem
                    zacząc go kochać po nowemu. Wcale nie mniej .Po prostu inaczej. Nie znajduję
                    jednak usprawiedliwienia dla tego co robił. mimo to, ze brał za to piniądze,
                    które mnie wykarmiły.
                    • rekontra Re: miłość i obrona 05.09.06, 12:22
                      kura56 napisała:

                      > Nie zgadzam się z tobą. Moje osobiste doświadczenia są inne.Ja najpierw
                      musiałam
                      > zdać sprawę sobie z z tego kim jest mój ojceic, znienawidzieć go, a potem
                      > zacząc go kochać po nowemu.

                      widocznie łagodniej oceniam, gdyż może rodzaj więzi w "nie takich rodzinach" są
                      znacznie mocniejsze, a takich dylematów nie miałem. Sprawa jest złożona, po
                      prostu nie umiem sobie wyobrazić pewnych sytuacji i wydaje mi się, że tak jak
                      miłość matki wybaczającej wszystko dzieciom jest podobna.
                      • kura56 Re: miłość i obrona 05.09.06, 12:46
                        Teraz masz zupełną rację. W 100%.
                        • rekontra Re: miłość i obrona 05.09.06, 12:50
                          kura56 napisała:

                          > Teraz masz zupełną rację. W 100%.

                          dobrze, że zrozumiałaś to zdanie - i się nie czepiasz, było mało poprawnie
                          gramatycznie i trudno czytelne :))
                • po_godzinach Zgoda. 05.09.06, 12:00
                  czy jednak wolno komus robić zarzut z tego, że nie jest dość dojrzały? Że nie
                  jest gotów publicznie mówić źle o swoich rodzicach?

                  Dobrze jest popatrzeń na Niemców: dzieci nazistów, jak trudno radzą sobie z
                  przeszłością swoich rodziców.
                  • kura56 Re: Zgoda. 05.09.06, 12:49
                    Janie mówię źle o soim ojcu. ja mówię o nim prawdziwie. I kocham go , bo to mój
                    ojciec.
        • rekontra nie znałem dzieci takich pułkowników 05.09.06, 11:31
          ale miałem kolegów i koleżanki, niektórzy byli przyjacielami, synów i córki
          pułkowników wojska - nie SB, i mogę stwiedzić, że "byli inni", że wypowiadali
          się ostrożniej. Byli wychowywani w innych domach.
          • leszek.sopot jak np. Wiesiek Walendziak? 05.09.06, 11:33
            To syn oficera.
            • rekontra kilku historyków IPN 05.09.06, 11:38
              leszek.sopot napisał:

              > To syn oficera.

              dowiedziało się z akt, że ich ojcowie byli współpracownikami SB, nie ukrywali
              tej wiedzy. Pracują w IPN, po prostu. Walendziak, czy ktokolwiek inny mógł mieć
              oficera w rodzinie, ale chodzi mi o ukrywanie tej informacji, gdy pełni się
              takąrolę jak dzienikarz telewizji publicznej. Właśnie zajmujący się trudnymi
              tematami.
              • po_godzinach Syndrom Pawlika Morozowa. 05.09.06, 11:40
                Dziennikarz powinien wystąpić w TV i ogłosić w prasie: mój ojciec był oficerem
                SB a ja potępiam go za to.

                Super.
                • rekontra Re: Syndrom Pawlika Morozowa. 05.09.06, 11:43
                  po_godzinach napisała:

                  > Dziennikarz powinien wystąpić w TV i ogłosić w prasie: mój ojciec był
                  oficerem SB a ja potępiam go za to.


                  Kto kogo potępia? Kto pisze o ogłoszeniu? Ale to jest problem.

                  Sprowadzasz problem do niedorzeczności, piszesz od siebie, a potem swoje
                  pomysły obalasz.

                  Dziennikarz napisał - większośc pracowników telewizji to byli oficerowie, lub
                  ich rodziny. Czy jutro mediami wstrząśnie ?
                  • po_godzinach Nie interesuje mnie 05.09.06, 11:46
                    kto jest czyim dzieckiem.

                    Ludzi oceniam po tym, co mają w głowie, sercu i po tym, co robią SAMI.
                    • nielubiegazety2 Jest taki naród, który jest bardzo zainteresowany 05.09.06, 11:59
                      tym co Cię nie interesuje.
                      • pandada idz sobie poczytaj prase kolorowa 05.09.06, 13:23
                        albo obejrzyj sobie telenowele (jesli wolisz fikcje) jesli cie interesuja takie
                        tematy.

                        i przyznaj sobie 18 punktow za pochodzenie.
                    • 1normalnyczlowiek Za to wielu ma interes wtym by się nie interesować 05.09.06, 20:46
                      po_godzinach napisała: Nie interesuje mnie kto jest czyim dzieckiem.
                      > Ludzi oceniam po tym, co mają w głowie, sercu i po tym, co robią SAMI.

                      ---> Często pozory mylą. Patrzysz na człowieka, widzisz, że ma poważne
                      stanowisko, dobrze wygląda, jest miły, elokwentny. A jak przypadkiem spotkasz
                      prywatnie, to się okazuje, że ma w d... nie tylko swoich pracowników i jest po
                      prostu zwykłym prostakiem.
                      Część ludzi mimo talentów, wiedzy i zdolności dochodzi do pewnego progu kariery
                      i nie może pójść dalej. Widzą jak inni, mimo że dużo mniej sprawni, z łatwością
                      osiągają wszystko. Dziwi ten mur nie do przebicia. Dopiero jak zauważą "kto jest
                      kto", to nagle wszystko staje się jasne.
                • 1normalnyczlowiek Syndrom Pawlika Morozowa - Nie ten syndrom 05.09.06, 20:34
                  po_godzinach napisała:
                  > Dziennikarz powinien wystąpić w TV i ogłosić w prasie: mój ojciec był oficerem
                  > SB a ja potępiam go za to.

                  ---> W takiej sytuacji, dziennikarz jest wtedy zakłamany, gdy usprawiedliwia
                  profesję ojca. Nie musi potępiać. Przede wszystkim powinien umieć się zachować.
                  Wystarczyłoby gdyby tylko wtrącił: "Wiem jak było, bo mój ojciec też był ...".
                  Wtedy jest jasne z jakich założeń wychodzi. Natomiast kreowanie się na eksperta
                  lub autorytet i ukrywanie, że się miało bezpośrednią styczność z tematem jest po
                  prostu oszustwem. Lepiej by było wtedy, żeby wcale się nie wypowiadali.
          • kura56 Re: nie znałem dzieci takich pułkowników 05.09.06, 11:39
            Potwierdzam to co mówisz. Myśmu na prawdę byli inni. I tylko nizwykłemu
            zbiegowi okoliczności możemy zawdzięczać to, ze czasami wyrośli z nas normalni,
            porządni ludzie. Ale do tego trzeba było najpierw posiąść umiejętność
            samodzielnego myśleniai oceniania faktów. Acha i jeszcze jedno. Żdanego
            podwieszania się pod tatusia. Jak tat raz coś komuś załatwił, to potem wymagał
            bezwzglądniej wdzięczności, bo miał dług wdzięczności u swoich kloegów i nie
            mógł ich zawieść. Inaczej się słyszało" bo ojciec znów miał prze ciebie
            nieprzyjemnośc w pracy". To nie były przewlewki.
            • rekontra podwieszanie i wdzięczność 05.09.06, 11:49
              kura56 napisała:

              > Żdanego podwieszania się pod tatusia. Jak tat raz coś komuś załatwił, to
              potem wymagałbezwzglądniej wdzięczności, bo miał dług wdzięczności u swoich
              kloegów i nie
              > mógł ich zawieść.

              Wczoraj czytałem wypowiedź syna byłego ministra Mellera:


              "Ale magisterkę na Wydziale Historii UW napisał już tylko dzięki uporowi...
              rodziców. - Co niedzielę przy obiedzie męczyli mnie o dyplom. W końcu ojciec
              poszedł do Andrzeja Garlickiego, dziekana mojego wydziału, a jednocześnie
              dziennikarza "Polityki", w której już wtedy pracowałem, żeby nie zgadzał się na
              mój wymarzony wyjazd do Afryki, zanim nie napiszę magisterki."

              i pewnie tak był, nie twierdzę, że mu tak bardzo pomógł, ale to było jedno
              środowisko, ja tobie, ty mnie nawet za kilka lat.
            • hrabia.mileyski Re: nie znałem dzieci takich pułkowników 05.09.06, 11:59
              kura56 napisała:

              Acha i jeszcze jedno. Żdanego
              > podwieszania się pod tatusia. Jak tat raz coś komuś załatwił, to potem wymagał
              > bezwzglądniej wdzięczności, bo miał dług wdzięczności u swoich kloegów i nie
              > mógł ich zawieść. Inaczej się słyszało" bo ojciec znów miał prze ciebie
              > nieprzyjemnośc w pracy". To nie były przewlewki.

              Trafne spostrzeżenie. Miałem kiedyś na studiach kolegę, syna prokuratora. Czasy
              PRL-u, więc wszystko jasne. Syn na tych studiach nieco się rozbrykał (w sumie
              był to gość dosyć porządny), ale kiedy 13 grudnia '81 ogłosiliśmy strajk
              okupacyjny na uczelni, to nasz kolega mówił coś takiego: "Panowie, ja nie mogę,
              starego zniszczą, a ten z kolei zabije mnie".
              Po studiach "stary" załatwił synowi pracę w SB.
          • gat45 Re: nie znałem dzieci takich pułkowników 05.09.06, 11:42
            rekontra napisał:

            > ale miałem kolegów i koleżanki, niektórzy byli przyjacielami, synów i córki
            > pułkowników wojska - nie SB, i mogę stwiedzić, że "byli inni", że wypowiadali
            > się ostrożniej. Byli wychowywani w innych domach.
            >
            >
            przyjaciolmi
            • rekontra przyaciele i przyjaciółki 05.09.06, 11:58
              gat45 napisała:

              > rekontra napisał:
              >
              > > ale miałem kolegów i koleżanki, niektórzy byli przyjacielami, synów i cór
              > ki
              > > pułkowników wojska - nie SB, i mogę stwiedzić, że "byli inni", że wypowia
              > dali
              > > się ostrożniej. Byli wychowywani w innych domach.
              > >
              > >
              > przyjaciolmi

              najpierw napisałem kolegów - którzy byli przjacielami, a ponieważ miałem kilka
              koleżanek dopisałem - koleżanki, satysfakcjonuje ?
              • po_godzinach Gramatykę też podważasz? :))) 05.09.06, 12:05
                Nie istnieje forma "przyjacieli"
                • rekontra Re: Gramatykę też podważasz? :))) 05.09.06, 12:11
                  po_godzinach napisała:

                  > Nie istnieje forma "przyjacieli"

                  a gdzie napisałem, że miałem przyjacieli??

                  napisałem:

                  ale miałem kolegów (i koleżanki), niektórzy byli przyjacielami,

                  dopisałem (i koleżanki) - więc pogodzinach sama wyciągnij wnioski, gdyż robi
                  się z ciebie taki sam troll jak z kontrasygnaty czy innego ś... który się
                  pętał i czepiał
                  • po_godzinach Nie ośmieszaj się. 05.09.06, 12:13
                    Napisałeś: "niektórzy byli przyjacielami". Jest to błąd gramatyczny, powinno
                    być: "przyjaciółmi".
                    • rekontra Re: Nie ośmieszaj się. 05.09.06, 12:18
                      po_godzinach napisała:

                      > Napisałeś: "niektórzy byli przyjacielami". Jest to błąd gramatyczny, powinno
                      > być: "przyjaciółmi".

                      przedwczoraj napisałaś, że jestem głupi, kiedyś że jestem paranoikiem, teraz
                      piszesz, że się ośmieszam. A pętasz się bez przewy pod nogami. Tutaj masz
                      odpowiedź:

                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=48070257&a=48074727
                      • po_godzinach Żenada 05.09.06, 12:20
                        .
              • gat45 Re: przyaciele i przyjaciółki 05.09.06, 12:55
                rekontra napisał:

                > gat45 napisała:
                >
                > > rekontra napisał:
                > >
                > > > ale miałem kolegów i koleżanki, niektórzy byli przyjacielami, synów
                > i cór
                > > ki
                > > > pułkowników wojska - nie SB, i mogę stwiedzić, że "byli inni", że w
                > ypowia
                > > dali
                > > > się ostrożniej. Byli wychowywani w innych domach.
                > > >
                > > >
                > > przyjaciolmi
                >
                > najpierw napisałem kolegów - którzy byli przjacielami, a ponieważ miałem
                kilka
                > koleżanek dopisałem - koleżanki, satysfakcjonuje ?

                A jak mnie moze satysfakcjonowac podobny gwalt na ojczystym jezyku popelniony ?
                Wyjasnienie gorsze od bledu. Forma "przyjacielami" w ogole nie istnieje,
                niezaleznie od plci owych bliskich osob.

                Czasem nie wytrzymuje i daje upust zamilowaniu do czystosci jezyka - taki moj
                wlasny, prywatny patriotyzm, z wychowania wziety. Bo szacunek dla wlasnego
                jezyka to chyba tez wychowanie w patriotyzmie, o ktorym tyle ostatnio slychac ?
                • rekontra przyznaję ci rarcję 05.09.06, 13:01
                  gat45 napisała:


                  > Czasem nie wytrzymuje i daje upust zamilowaniu do czystosci jezyka - taki moj
                  > wlasny, prywatny patriotyzm, z wychowania wziety. Bo szacunek dla wlasnego
                  > jezyka to chyba tez wychowanie w patriotyzmie, o ktorym tyle ostatnio
                  slychac ?

                  i forma była właściwą :))
                  • gat45 Re: przyznaję ci rarcję 05.09.06, 13:05
                    rekontra napisał:

                    > gat45 napisała:
                    >
                    >
                    > > Czasem nie wytrzymuje i daje upust zamilowaniu do czystosci jezyka - taki
                    > moj
                    > > wlasny, prywatny patriotyzm, z wychowania wziety. Bo szacunek dla wlasneg
                    > o
                    > > jezyka to chyba tez wychowanie w patriotyzmie, o ktorym tyle ostatnio
                    > slychac ?
                    >
                    > i forma była właściwą :))
                    >
                    >
                    Mam nadzieje, ze piszesz o formie, w jakiej wyrazilam swoja krytyke ? Dziekuje
                    za uznanie. Bo z tymi "przyjacielami" to tak mi zamotales w glowie, ze az
                    zeszlam przekonsultowac sprawe z 11-tomowym Doroszewskim.

                    Powtarzam wiec wszem i wobec, autorytetem niepodwazalnym podparta :
                    norma "przyjacielami" jest bledem !!!! Zachwycamy sie wylacznie PRZYJACIOLMI !
                    • rekontra jak zwróciłeś mi uwagę 05.09.06, 13:10
                      gat45 napisała:

                      > Mam nadzieje, ze piszesz o formie, w jakiej wyrazilam swoja krytyke ?
                      Dziekuje
                      > za uznanie. Bo z tymi "przyjacielami" to tak mi zamotales w glowie, ze az
                      > zeszlam przekonsultowac sprawe z 11-tomowym Doroszewskim.
                      >
                      > Powtarzam wiec wszem i wobec, autorytetem niepodwazalnym podparta :
                      > norma "przyjacielami" jest bledem !!!! Zachwycamy sie wylacznie
                      PRZYJACIOLMI !


                      w pierwzej chwili nie wiedziałem, że aż taki błąd popełniłem, wydawało mi się,
                      że obydwie formy są poprawne :))

                      Również sprawdziłem w słowniku, po napisaniu odpowiedzi pomyślałem, że nie
                      chodzi Ci o to, o czym pomyślałem.
                      • gat45 Nie wiem wprawdzie 05.09.06, 13:14
                        rekontra napisał:



                        > Również sprawdziłem w słowniku, po napisaniu odpowiedzi pomyślałem, że nie
                        > chodzi Ci o to, o czym pomyślałem.
                        >
                        Nie wiem wprawdzie, o czym pomyslales, ale wcale nie jestem pewna, ze musze
                        wiedziec... A nuz cos nieladnego, co musialabym oprotestowac, a tu juz tak
                        zgodnie nam szlo...
                        • rekontra dowiaduję się 05.09.06, 13:17
                          gat45 napisała:

                          > Nie wiem wprawdzie, o czym pomyslales, ale wcale nie jestem pewna, ze musze
                          > wiedziec... A nuz cos nieladnego, co musialabym oprotestowac, a tu juz tak
                          > zgodnie nam szlo...

                          pomyśaleęm,, że nie byłoby błędu, gdy usunąłem koleżanki (po prost szybko piszę
                          w okienku, przeważnie bez korekty) a gdybym wiedział, że zwraca mi uwagę
                          kobieta, tym bardziej bym ją pokornie zniósł :))
      • tribunus Re: Tak. 05.09.06, 13:38
        po_godzinach napisała:

        > "Otóż czy ta wiedza o "profesji" ojca dziennikarki winna być powszechną ? "
        >
        > ale pod warunkiem, że powszechną będzie wiedza o biografiach ojców wszystkich
        > innych dziennikarzy.
        >
        > No a co z matkami?
        >
        > Dziadkami, wujami i przyjaciółmi domów?

        Czy wedlug ciebie Michnik i jego +ferajna+ ze szkoly to byl przypadek czy winni
        byli rodzice a raczej ich profesja ?
        Ja stawiam zena to ze pochodzili z okreslonego srodowiska i to bardzo
        wyalienowanego od spoleczenstwa.
        Tylko takim jak oni bylo dozwolone w tamtych ciemnych czasach bywac za granica.
    • idiotyzmy-kacze Wiceministrem w rządzie PiSu jest syn mordercy 05.09.06, 11:33
      sądowego. To ci jakoś za bardzo nie przeszkadza. Cóż za wybiórczość
      • rekontra Idiotyzmie czy rozumiesz o czym ja piszę ?? 05.09.06, 11:36


        Piszę o jawności, dziennikarka w żadnym wypadku nie odpowida za winy ojca.
        Ale jest wychowana w określonym środowsku, jak pisałem pewnie jeździła na
        kolonie z dziećmi przyjaciół ojca ze służby, zakupy robiła w sklepach za
        żółtymi firankami, wakacje spędzałą rodzinie, imieniny, urodziny, a potem w III
        RP często wspólny biznes rodziny rozkręcały.

        Idiotyzmie czy rozumiesz o czym ja piszę ??
        • kura56 To było popadanie w zależności 05.09.06, 11:44
          Tu nawet nie chodzi o te kolonie nad morzem na wojskowych plażach.Tu chodzi o
          te wszystkie zależności. Jeśli raz ci ojciec coś zalatwił, to misiałeś pamiętaćo
          tym, ze zawdzięczasz to jego kolegom. Jeśli się sprzeniewierzyłeś narażałeś
          ojca, matkę , całą rodzinę.Takie przypadki były przy dostawaniu się na studia,
          przy kończeniu tych studiów, całej karierze zawodowej.
          • rekontra warszawka, układ, salon 05.09.06, 11:51
            kura56 napisała:

            > Jeśli się sprzeniewierzyłeś narażałeś
            > ojca, matkę , całą rodzinę.Takie przypadki były przy dostawaniu się na studia,
            > przy kończeniu tych studiów, całej karierze zawodowej.

            wkleiłem przed chwilą:

            "Ale magisterkę na Wydziale Historii UW napisał już tylko dzięki uporowi...
            rodziców. - Co niedzielę przy obiedzie męczyli mnie o dyplom. W końcu ojciec
            poszedł do Andrzeja Garlickiego, dziekana mojego wydziału, a jednocześnie
            dziennikarza "Polityki", w której już wtedy pracowałem, żeby nie zgadzał się na
            mój wymarzony wyjazd do Afryki, zanim nie napiszę magisterki."

            to nie musiało byś wprost powuiedziane, to była "lojalność" środowiska,
            warszawka, układ, salon ...
          • nowytor3 Miałaś jakieś zjazdy maturalne? 05.09.06, 12:24
            Myśmy mieli takie trzy spotkania i dzieci "dygnitarzy" nie pojawiły się, bo
            wtedy uprzywilejowane stały się wg własnej(!) nie naszej(!) oceny, jakimiś
            pariasami. Zdaje się, że obawiają się, że ktoś może sobie coś przypomnieć. Inne
            traktowanie przez nauczycieli, jakieś wtedy ukrywane wakacje, potem studia w
            jednym przypadku załatwione. Oni jeszcze w liceum się potwornie tego wstydzili.
            Szczególnie przeżywała to nasza koleżanka. Pani od geografii, żyleta jak się
            patrzy, celowała w podkreślaniu "cudowności" tych dzieci. A nasza koleżanka,
            kiedyś po takiej lekcji, kiedy pani dawała lekcje uwielbienia, rozpłakała się i
            rzecz dla niej niezwykła, życzyła geograficy śmierci i chciała tylko by w końcu
            się od niej "odpie..ła", ta jednak przez cały czas "uwielbiała", żachwycała
            się itd. A były również inne dzieci, dzieci autochtonów, no te to miały naprawdę
            przerąbane. Poprzez dzieci wadze dawały rodzicom do zrozumienia, żeby się
            wynosili z Polski. Z mojej klasy wszyskie takie dzieci wyjechały w różne miejsca
            na świecie, przede wszystkim do Niemiec i to w trakcie nauki w liceum, jak i po
            maturze. Tu żadne się nie dostało na studia, a za granicą wszystkie studia
            pokończyły. Kiedyś pisałem tu na forum o jednej takiej sprawie. Na ostatnim
            spotkaniu, gość, który miał zawsze najbardziej przerąbane, a który obecnie jak
            się okazało stał się szychą w medycynie w Niemczech, zupełnie zapomniał o
            doznanych przykrościach i mocno się dziwił, dlaczego nie ma "reszty".
            Znamienne jest, że dzieci "dygnitarzy", w tej chwili są o niebo lepiej ustawione
            niż reszta. Wg mojej wiedzy nie jest to raczej zasługa ich niezwykłych umiejętności.
            Matura 75
            • idiotyzmy-kacze Re: Miałaś jakieś zjazdy maturalne? 05.09.06, 12:51
              nowytor3 napisał:

              > Znamienne jest, że dzieci "dygnitarzy", w tej chwili są o niebo lepiej ustawion
              > e
              > niż reszta. Wg mojej wiedzy nie jest to raczej zasługa ich niezwykłych umiejętn
              > ości.

              I tu znowu kłania się wiceminister sprawiedliwości - syn mordercy sądowego Romana Kryże.
              • 1normalnyczlowiek Tu też się kłania ... 05.09.06, 22:22
                idiotyzmy-kacze napisał:
                > I tu znowu kłania się wiceminister sprawiedliwości - syn mordercy sądowego
                >Romana Kryże.

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=48070257&a=48107111
            • kura56 Re: Miałaś jakieś zjazdy maturalne? 05.09.06, 13:08
              tak miała i mam do tej pory. Tylko, ze kiedy byłam w liceum mój ojciec był już
              na wcześniejszej emeryturze. Nie zajmował juz stanowiska. Mogę opowiedzieć
              natomiast o mojej bardzo bliskiej koleżance, którą lubiłam i lubię. Zawsze była
              inteligentna, zdolna i sympatyczna. Jej ojciec był rektorem wyższej uczelni.
              Później jeszcze bardziej awansował. Odegrał sporą rolę w stanie wojennym będąc
              konsultantem dekretu Rady Państwa. Do dziś żyje, pracuje naukowo, ma się
              świetnie i podpisuje listy protestatycjne przeciw Ziobrze. Moja koleżanka ma
              świetną, bardzo dobrze płatną pracę. Jak pisałam była mądra i pracowita. Ale jej
              w karierze ojciec pomógł, tak trochę. Ona do swego ojca o nic pretensji nie ma.
              Nawet jej do głowy nie przyjdzie by o ni mźle mówić. To nas różni. Poza tym
              bardzo ją mile wspominam.
        • cichociemnym wg mnie rekontro....... 05.09.06, 11:49
          po prostu szczujesz. Kolejna twoja zagrywka.
          • kapucynka9 Usiłuje szczuć, a tak na prawdę to szcza. 05.09.06, 11:51
            .
            • rekontra para 05.09.06, 12:28
              kapucynka9 napisała:

              > .


              dobraliście się, cichociemnego znałem, a teraz wiem kim jest kapucynka, którą
              poważnie potraktowałem. Drugi raz tego błędu nie popełnię.

              Dobrana para.
        • cics Re: widzę rekontro,że powolutku dorastasz .. 05.09.06, 11:56
          Zaczynasz rozumieć na czym polega nasz spadek po "PRL". Jesli użyć medycznego
          porównania,że "PRL" to rak, to nie jest to otorbiony nowotwór który oddziela
          swoich od obcych. Linia podziału biegnie nie tylko pomiędzy nami , ale i w
          każdym z nas. Jesli żyłeś normalnym życiem w PRL to możesz byc pewien, że
          niedaleko od siebie masz lub miałeś kogoś , kto był funkcjonariuszem systemu ,
          kogo osobiście szanujesz, ale dziś nie możesz pogodzić sie z jego przeszlością
          i poglądami. Wbrew temu co się wydaje wielu ,nie da się tego raka usunąć
          operacyjnie ostrymi cięciami skalpela lustracyjnego. Trzeba z rakiem nie
          zgadzać, ale też trzeba z nim żyć - jeśli nie chce się uśmiercić pacjenta
          którym jesteśmy my wszyscy.
          • rekontra prawda 05.09.06, 12:03
            cics napisał:

            > Trzeba z rakiem nie zgadzać, ale też trzeba z nim żyć - jeśli nie chce się
            > uśmiercić pacjenta którym jesteśmy my wszyscy.

            widocznie niezbyt wiele czytałeś moich listów :)

            żeby doszło do wybaczenia, do pojednania, potrzebna jest prawda.

            A Polacy nie są pamiętliwi, wręcz odwrotnie, łatwo wybaczają zdradę, i w
            historii było tak wielokrotnie. Wielu uważa, i uważało już kilkaset lat temu,
            że zbyt łatwo.
            • cics Re: prawda 05.09.06, 12:24
              rekontra napisał:

              >
              > żeby doszło do wybaczenia, do pojednania, potrzebna jest prawda.

              Znacznie częściej wystarcza kłamstwo z ładnym makijażem, mające pozór prawdy.
              Czas leczy rany skuteczniej niż prawda. Czy np dziś jeszcze kogoś obchodzi,czy
              Brzozowski był agentem ochrony czy też nie.
              • rekontra rany na czołach 05.09.06, 12:27
                cics napisał:

                > Czy np dziś jeszcze kogoś obchodzi,czy Brzozowski był agentem ochrony czy też
                nie.

                Miłosza z jego człowiekiem wśród skorpionów, Michnika z jego esejami i wielu
                innych tak. Przecież Michnik do dzisiaj pisze o ranach na człolach - szuka u
                Mickiewicza, niektórych chce pogrązyć innych wybielić. Widocznie uznaje, że
                jest to ważne. a sprawa Jedwabnego> Może też trzeba było milczeć ?
                • cics Re: rany na czołach 05.09.06, 12:59
                  rekontra napisał:

                  > Miłosza z jego człowiekiem wśród skorpionów, ............... Może też trzeba
                  >było milczeć ?

                  Jest drobna różnica. Potencjalni czytelnicy mało się już tym interesowali. To
                  nie była bolesna rana.Dlatego nie jestem pewien,czy odsunięcie lustracji o
                  kilkanaście lat nie dało nam wszystkich efektu zagojenia najbardziej bolesnych
                  ran.
                  Chciałbym być taki mądry,żeby wiedzieć co przemilczeć, co naświetlić inaczej, a
                  co powiedzieć wprost. Zazwyczaj kończy się tak,że wszyscy mówimy za dużo i nie
                  to co chcieliśmy powiedzieć - a i tak zostajemy opacznie zrozumiani.
                  • rekontra Re: rany na czołach 05.09.06, 13:08
                    cics napisał:

                    > Jest drobna różnica. Potencjalni czytelnicy mało się już tym interesowali. To
                    > nie była bolesna rana.Dlatego nie jestem pewien,czy odsunięcie lustracji o
                    > kilkanaście lat nie dało nam wszystkich efektu zagojenia najbardziej
                    bolesnych ran.

                    a może byłoby po wszystkim? naprawdę te osoby mogłyby odnaleźć swoje miejsce w
                    życiu społecznym. 17 lat to bardzo dużo. Czy te osoby żyły w oczekiwaniu, że
                    sprawa ujrzy światło dzienne? a jak rodziny dzisiaj sięczują ?
                    Piomyśl, dzicko bohatera - bo za kogoś takiego mogą uchodzić opozycjoniści,
                    dowiaduje się po siedemnastu latach 0 życia w takim przeświadczeniu, dumy z
                    tego co robili rodzice, że donosili, że łamali zycie.

                    > Chciałbym być taki mądry,żeby wiedzieć co przemilczeć, co naświetlić inaczej,
                    a co powiedzieć wprost.

                    Myślę, że jest to oczywiste. Osoby publiczne - pełna jawność, osoby zaufania
                    pubblicznego - jeżeli byli wspóółpracownikami jawność, wszyscy pozostali -
                    badania historyków, ochrona prywatności - sprawy obyczajowe i pokrrewne.
                    Esbecja, funkcjonariusze - po prostu jawność.


                    Nie są to zbyt wielkie oczekiwania.
                  • 1normalnyczlowiek Ran na czołach nie można pudrować. 05.09.06, 22:31
                    cics napisał:
                    > Chciałbym być taki mądry,żeby wiedzieć co przemilczeć, co naświetlić inaczej,
                    >a co powiedzieć wprost. Zazwyczaj kończy się tak,że wszyscy mówimy za dużo i
                    >nie to co chcieliśmy powiedzieć - a i tak zostajemy opacznie zrozumiani.

                    ---> Nie jest to aż takie trudne - słowa i czyny muszą iść w parze; nie mogą
                    słowa zaprzeczać czynom a czyny słowom. Wtedy w naturalny sposób będziesz
                    wiedział ... i nie zostaniesz opacznie zrozumiany.
        • idiotyzmy-kacze Wiceminster Kryże też nie ponosi winy za zbrodnie 05.09.06, 12:31
          ojca. Mimo że dzięki jego znajomościom zrobił szybką karierę w tzw aparacie sprawiedliwości. Karierę w IV RP zrobił dzięki odpowiedniemu osądzeniu sprawy FOZZ - całkowicie pomijając wątek finansowania partii politycznych (w domyśle PC kaczyńskich) z tego funduszu.
      • kura56 Syn modreercy sam nie jest mordercą 05.09.06, 11:51
        To po pierwsze, po drugie tak długo jak długo nie będę wiedziała niczego o
        relacjach ojciec-syn w rodzinie Kryże, nie dam nic złego powiedzieć na ministra.
        Wielu z nas do dziś nie ma pewności czy nie jesteśmu dziećmi morderców. Z tym
        się bardzo ciężko żyje.
        • kapucynka9 Re: Syn modreercy sam nie jest mordercą 05.09.06, 11:53
          No a prawo dziedziczenia. A grzech pierworodny, wszak dziedziczony?
          • kura56 Re: Syn modreercy sam nie jest mordercą 05.09.06, 12:08
            Ale ci się wszystko popitoliło.
            • kapucynka9 Może i masz rację. Tylko nie oceniaj mnie a odnieś 05.09.06, 12:11
              się do treści przeze mnie wypisanej. To będzie bardziej konstruktywne.
              • nielubiegazety2 Sądzisz, że to forum do wpisów o szczaniu? 05.09.06, 12:16

                • kapucynka9 Nie sądzę, ale czasem niestety to tekściki 05.09.06, 12:19
                  niektóre na tym Forum waniają uryną.
        • idiotyzmy-kacze Zaraz po morderstwie sądowym którego dopuścił 05.09.06, 12:35
          się Kryże jego synalek potulnie poszedł na prawo. Dostał się oczywiście bez żadnych problemów, jak również bez problemów skończył studia. Oczywiście aplikacja w Sądzie Wojewódzkim w Warszawie już na niego czekała. Koledzy taty pomogli.
      • 1normalnyczlowiek Wielokrotnie stosowany chwyt 05.09.06, 21:01
        idiotyzmy-kacze napisał: Wiceministrem w rządzie PiSu jest syn mordercy
        > sądowego. To ci jakoś za bardzo nie przeszkadza. Cóż za wybiórczość

        ---> Właśnie wielu nie umie zauważyć zasadniczej różnicy sytuacji. Wiemy czy nie
        wiemy, kim był jego ojciec? Wiemy czy nie wiemy co on sam robił?
        Otóż wiemy. I w tm momencie mamy prawo zadecydować, czy zgadzamy się by
        pracował, czy też nie.
        Natomiast:
        - nie wiemy (dopiero teraz trochę wiemy) o czym i dlaczego Kuroń rozmawiał z SB
        - nie znamy żadnych szczegółów pobytu w więzieniu Kuronia, Michnika, ...
        - nie wiemy co ustalono przed Magdalenką,co w Magdalence a co przy Okągłym Stole
        - nie wiemy z czyjego upoważnienia, dlaczego i co robiła "czwórka wybrańców" w
        archiwach SB
        - nie wiemy .............
        Dlatego Kryże ma prawo pracować i się wypowiadać a oni nie mając do tego prawa
        przez kilkanascie lat grali rolę autorytetów ...
    • karlin Skąd ten artykuł? 05.09.06, 12:00
      Telwizja była zbrojnym ramieniem władzy, wczepionym pazurami w mózgi obywateli.

      Trzeba je odciąć i dopilnować żeby usłcho.

      Wildstein, niestety, nawet nie próbuje zmienić rekawiczki.
      • rekontra Re: Skąd ten artykuł? 05.09.06, 12:08
        karlin napisał:

        > Telwizja była zbrojnym ramieniem władzy, wczepionym pazurami w mózgi
        obywateli.

        Igor Zaleski tak powiedział, po pólrocznej pracy w telewizji - mniej więcej
        tak - zburzyć, zaorać, i wybudować od nowa.
        • karlin Ale pytanie 05.09.06, 12:20
          Skąd ten artykuł, w oparciu o który zacząłeś wątek?
          • rekontra aaaaaaaaaaaaaaa 05.09.06, 12:36
            karlin napisał:

            > Skąd ten artykuł, w oparciu o który zacząłeś wątek?

            Piotr Skórzyński w "Nasza Polsce" - artykuł o obiecywanej przez Kaczyńskiego
            (kontr)rewolucji moralnej. Jest też dość ciekwae "Dobry gliniarz i złe ZOMO,
            prawie jak sprzed tygodnia mój wątek dobrzy esbecy i złe SB i dobry
            Reszczyński :))
      • 2berber To ja wolę raka!!!! 05.09.06, 12:09
        cics napisał:
        > Trzeba z rakiem nie zgadzać, ale też trzeba z nim żyć - jeśli nie chce się
        > uśmiercić pacjenta którym jesteśmy my wszyscy.

        Jeżeli przykładem właściwej drogi do stanowisk w n-tej RP ma być droga obecnego
        szefa IPN w Krakowie Ryszarda Terleckiego który tym szefem został w nagrodę?
        za donos na swojego ojca (też donosiciela) to ja dziękuję :-(.
        Zrobię wszystko by moje dzieci nie identyfikowały się z ideami IV RP.

        • nielubiegazety2 Znasz treść donosu? 05.09.06, 12:10

        • rekontra bezkrytycznie wierzysz wyborczej ? 05.09.06, 12:12
          2berber napisał:
          > Jeżeli przykładem właściwej drogi do stanowisk w n-tej RP ma być droga
          obecnego
          > szefa IPN w Krakowie Ryszarda Terleckiego który tym szefem został w nagrodę?
          > za donos na swojego ojca (też donosiciela)

          kłamieszz, czy wyczytałeś w wyborczej i bezkrytycznie wierzysz ??
          • 2berber Re: bezkrytycznie wierzysz wyborczej ? 05.09.06, 12:22
            rekontra napisał:
            > kłamieszz, czy wyczytałeś w wyborczej i bezkrytycznie wierzysz ??
            Nie wyczytałem w GW, to są dane wielokorotnie potwierdzane na
            forach chyba przez obecnych pracowników IPN (fakt że dobrabiają
            do tego faktu różne ideologie).
            Mała poprawka w tej chwili ja tylko już mogę bronić wnuków
            przed wpływem takich hierarchi wartości jaką prezentuje
            prof Terlecki. Synowie na szczęście są porządnymi ludźmi.
            • rekontra podaj link 05.09.06, 12:29
              2berber napisał:

              > to są dane wielokorotnie potwierdzane na
              > forach chyba przez obecnych pracowników IPN (fakt że dobrabiają
              > do tego faktu różne ideologie).

              więc podaj link do artykułu
        • hrabia.mileyski Re: To ja wolę raka!!!! 05.09.06, 12:13
          2berber napisał:

          > Zrobię wszystko by moje dzieci nie identyfikowały się z ideami IV RP.


          A nie lepiej wychować je po prostu na porządnych ludzi?
          Biedne dzieci.
    • kapucynka9 Zaledwie ok. 1,5 godziny istnenia tego wątku, 05.09.06, 12:53
      a już ponad 70 reakcji Forumowiczów. Temat iście fascynujący i kluczowy dla
      przyszłości Narodu. Żal d..pę ściska.
      • nielubiegazety2 sPISek n/t 05.09.06, 12:58

      • rekontra problem istnieje 05.09.06, 13:00
        kapucynka9 napisała:

        > a już ponad 70 reakcji Forumowiczów. Temat iście fascynujący i kluczowy dla
        > przyszłości Narodu. Żal d..pę ściska.

        to podaj linki do tych fascynujących niezauważonych wątków kluczowych?

        Ja uważam, że temat jest ważny, że problem istnieje. Jak go rozwiązać?
        Czy wszystko jest w porządku? Czy córka jeste wyrodną, że nie broni, czy
        wyrodną, że ukrywa, czy niewyrodną bo właśnie ukrywając przeszłość broni czynów
        ojca.
        • kapucynka9 Niepokoi mnie to, że jeszcze nie doczekałam 05.09.06, 13:08
          poważnego wątku, który potraktuje SB i działanie tej formacji z powagą, a nie
          emocjonalnie. To była w swoim czasie poważna siła, kerowana nie przez idiotów,
          miała jakieś cele i nie bzdetowate lecz służące zachowaniu władzy przez określoną
          • rekontra no widzisz, jest punkt zbieżny 05.09.06, 13:15
            kapucynka9 napisała:

            > poważnego wątku, który potraktuje SB i działanie tej formacji z powagą, a nie
            > emocjonalnie.


            wątek powstał bezpośrenio po przeczytaniu krókiego artykułu, wiedziałem o
            jednej córze - a tutaj dwie czołowe

            > To była w swoim czasie poważna siła, kerowana nie przez idiotów,
            > miała jakieś cele i nie bzdetowate lecz służące zachowaniu władzy przez
            określoną

            Lesiak, Wieczorek, nie sprawiają wrażenia groźnych, czyź nie? jak oni mogli ten
            system budować? a uśmichnięty Kiszczak, po prostu przeszdł inną drogę, od innej
            strony podszedłdo stołu. Jeżeli chodzi Ci o to, że mói się o agentach, a miczy
            o prowdzących, o prawdziwych esbekach, to założyłem taki wątek.

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=47784873&a=47784873
          • kura56 Zaniepokojona miałkością wypowiedzi 05.09.06, 13:34
            Wcale nie musisz z nami dyskutować. Są inne "kluczowe wątki" gdzie możesz dać
            odpór lub wyraz. Nie zniechęcam cię, lecz sugeruję, ze w innym towarzystwie
            możesz się czuć lepiej.
            • kapucynka9 Moja wypowiedź była niedokończona. 05.09.06, 13:48
              Coś mi przedwcześnie mój tekst wysłało na Forum. Jakiś krasnal pewnie.
              Na Forum to usiłuję znaleźć ludzi mniej emecjonalnie rozchwianych a bardziej
              racjonalnie się wypowiadających. Zwłaszcza tych, którzy usiłują zrozumieć
              złożoność najnowszej historii a nie tych, których byle pismak jest w stanie w
              maliny wyprowadzić. Starannie przepatrzyłam listę TW (tę co obecny prezes TVP
              nam udostępnił). Nie znajduję tam ani jednego ze znanych mi aktywistów PZPR,
              którzy bez wątpienia z SB współpracowali i wiele krzywdy ludziom często Bogu
              ducha winnych uczynili. Znajduję natomiast wielu moich byłych studentów, których
              zapewne SB jakoś skaperowało by środowisko akademickie (czyli wichrzycieli)mieć
              pod kontrolą. Gdyby ci studenci faktycznie kapowali to bym siedziała w latach 80
              w pierdlu. A jakoś nie siedziałam. Mam zatem bardzo krytyczny stosunek to tych
              sensacji o TW, jakie na Forum się pojawiają.
              • kura56 Re: Moja wypowiedź była niedokończona. 05.09.06, 14:29
                Moja kapucynko.Piszesz, ze na liście Wildsteina znajdujesz swoich studentów.
                Wobec tego masz tyle lat,by pamiętać, ze członków PZPR niekonicznie na lity
                wciągano. Do nich albo ubol przychodził, albo ich wzywał i mieli obowiązek
                referować zagadnienie. Wielu czynilo to gorliwie i z przyjemnością. Mój ojciec
                twierdził, wręcz, ze był zakaz werbowania członków partii. Daltego z rzedka
                bywali rejestrowani jako TW. A moja wypowiedź, czysto techniczna. Jeśli uznasz,
                ze pochodzi od osoby psychicznie rozchwianej, zrozumiem. Ty inaczej nie
                potrafisz, mimo swoich lat.
      • 1normalnyczlowiek "Temat iście fascynujący i kluczowy"- To prawda. 05.09.06, 20:15
        kapucynka9 napisała:
        > a już ponad 70 reakcji Forumowiczów. Temat iście fascynujący i kluczowy dla
        > przyszłości Narodu. Żal d..pę ściska.

        ---> Żeby tak Ci nie "ściskało" przeczytaj wszystkie wypowiedzi ponownie -
        szczególnie "kury56" i przemyśl.
    • tribunus dzieki za ten post 05.09.06, 13:44
      Od siebie dodasm ze nie tylko te cory ale tez synkowie bardzo czesto byli
      beneficjentami stypendiow zagranicznych.
    • kura56 Re: Córy wyrodne 05.09.06, 17:19
      Rekontro. Gdzie dokładnie na Naszej Polsce jest ten tekst o dobrej milicji i
      złym ZOMO? Szukałam i nie mogę zanaleść.
      • rekontra Re: Córy wyrodne 05.09.06, 17:43
        Dobry gliniarz i złe ZOMO - 1 i 12 Piotra Skórzyńskiego :))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka