jimanka48
01.11.24, 16:27
Zdecydowałam się na rozwód, wreszcie....związek toksyczny, ogromna niezgodność charakterów. Po decyzji obwinianie mnie o zmarnowanie 20 lat życia itp. itd. Czułam się jak gówno, ale przetrwałam. Poukładałam przeszłość i myślałam, że będzie już z górki. Teraz dobija mnie samotność..z racji, że mój ex był domatorem nasze grono znajomych było bardzo wąskie. Ja ograniczyłam kontakt ze swoimi znajomymi, bo on nie lubił, gdy gdzieś sama wychodziłam. A ja teraz cholernie potrzebuję kontaktu z ludźmi. Odnowiłam kontakty z dawnymi koleżankami, ale każda jest zajęta swoimi sprawami i po prostu nie ma czasu na spotkania. Zaczęłam chodzić na siłownię i do kina, które uwielbiam. Organizuję dla siebie (czasami dołącza do mnie moja nastoletnia córa) krótsze lub dłuższe wypady. Chodzę na spacery. Ale samej takie aktywności nie dają takiej frajdy, jak dzielenie wrażeń z kimś. Mam wrażenie, że wykorzystałam już wszystkie możliwości, żeby poznać nowych znajomych. Niby mamy społeczeństwo samotników, a ja 40+ mieszkanka aglomeracji śląskiej nie mogę znaleźć nikogo kto chce walczyć z samotnością...Co jest nie tak?