a.adas
28.09.06, 19:12
My niżej podpisania zwracamy się do Pana o uniewinnienie Lwa Rywina. Uważamy,
że został skazany za czyn którego nie popełnił i w wyniku nagonki mediów i
wiadomych sił.
Pamiętna rozmowa, w czasie której rzekomo padła sławetna propozycja korupcyjna
nie moze być dowodem CZYJEJKOLWIEK winy lub niewinności. Było to spotkanie
dwóch starych przyjaciół (jak nie przymierzając Mojzesowicz-Beger w wiadomej
sprawie), a zdania które podczas niego padły zostały sprowokowane przez stronę
rzekomo poszkodowaną. Pan Lew Rywin żartował i nikt za nim nie stał, niestety
Adam Michnik wykazuje się widocznie innym rodzajem poczucia humoru i nie
zrozumiał żartobliwej konwencji rzomowy. Dlaczego Pan Lew Rywin nie przerwał
spotkania, gdy padły pytania? Ponieważ chciał sprawdzić mozliwości działania
swego rozmówcy, no i mieć pyszną dykteryjkę do opowiedzenia w towarzystwie.
Nawet gdyby traktować przyjacielski dialog poważnie, tak jakby to były
negocjacje, to nazywanie takich rokowań korupcją jest kłamstwem, hipokryzją.
Na całym świecie tego typu rozmowy to normalny tryb postępowania. Proponowanie
stanowiska w prywatnej firmie nie moze być nazywane korupcją, jest co najwyżej
działaniem na granicy prawa i dobrych obyczajów.
Poza tym, jak senator Romaszewski, czujemy obrzydzenie do SB-eckich metod
stosowanych w wolnej Polsce i niepokoi nas używanie ich efektów przez polityków.