Dodaj do ulubionych

Jak uniknąć przemocy w szkole

26.10.06, 20:19
Kilka myśli nieuczesanych.
Uczynić ją atrakcyjną. Dzieciaki nie mogą do szkoły chodzić za karę, nie moga
się w niej nudzić, musi być ona dla nich zachętą do podejmowania pozytywnych
wyzwań intelektualnych, sportowych i kulturalnych. Jeśli szkoła tego nie
daje, jeśli nie ma pieniędzy na atrakcyjne i nowoczesne metody nauczania,
zajęcia pozalekcyjne i godne wynagradzanie nauczycieli, to szkoły państwowe
będą tylko i wyłącznie gettami, przechowywalniami dzieciaków, którymi nie
chcą się zająć ani rodzice ani gmina. Rodzice - bo często sami mają dosyć
życia, w którym o każdy grosz trzeba walczyć z każdym a cwańsi i sprytniejsi
wygrywają na każdym kroku. Gmina - niech ktoś wyliczy ile zlikwidowano boisk,
domów kultury, kin i bibliotek finansowanych z kasy państwa a na ich miejscu
pobudowano mające przynieść zysk siedziby firm, dyskoteki, kawiarnie czy
luksusowe budynki.
W dobie internetu, niezwykle atrakcyjnych przekazów medialnych szkoła jest
szara, pracują w niej szarzy, marnie opłacani nauczyciele. O wychowaniu wiele
się mówi, ale nic nie robi.
Są dwa wyjścia. Można tak jak chce Giertych trudną młodzież szkoszarować i w
ten sposób na kilka lat odwlec problem z dzieciakami, które w dorosłym życiu
odreagują "twarde wychowanie" - choć może Giertych jest pod urokiem "Poematu
pedagogicznego" i wierzy, że z poprawczaków będą wychodzić same aniołki.
Można też inaczej. Stworzyć szkołę atrakcyjną, z wieloma propozycjami
pozalekcyjnymi od ćwiczeń wschodnich sztuk walki przez kółko informatyczne do
grupy teatralnej. Dla tekiej szkoły niezbędna jest otaczająca szkołę
przyjazna atmosfera życia społecznego w gminie i państwie. Takiego życia, w
którym ten co ma władzę nie udowadnia swojej siły na tych, którzy władzy nie
mają, a ten co ma pieniądze nie manifestuje swojej pogardy dla tych, którzy
ich nie mają.
Nie ma szkoły idealnej. Zawsze będzie mogła zdażyć się tragedia, ale
perspektywą nie może być zamienianie szkół w koszary. Lepsze będzie
przekształcanie szkół w nowoczesne placówki spełniające zadania
wszechstronnego rozwoju psycho-fizycznego dzieci i młodzieży. Gdy w szkole
się będzie tylko tępo wymagać klepania formułek wykuwanych na pamięć, to
szkoła a więc młodzież przegra. Narastać będzie przemoc bo w świecie coraz
więcej jest agresywnych bodźców działających na osobowość młodych ludzi.
Edukacja musi się więc stać ośrodkiem, od którego będą rozchodzić się równie
atrakcyjne, ale pozytywne bodźce.
Obserwuj wątek
    • kapucynka9 [...] 26.10.06, 20:21
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • torpeda.wulkaniczna Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 26.10.06, 20:36
        Gdzie indziej nie pisze Pani o kaczofaszyźmie w Polsce?
        • slon2002 trzeba zaplanować estetyczne jednoosobowe klatki n 27.10.06, 16:48
          klatki na kółkach przemieszczane automatycznie z pomieszczeń do dydaktyki
          ogólnej do pracowni specjalistycznych. Klatki powinny być zaopatrzone w
          urządzenia sanitarne. Uczeń wpuszczony do klatki rano powinien byc z niej
          wypuszczany po zakończeniu zajęć w obecności rodzicó lub innych opiekunó
          prawnych. To zlikwiduje przemoc.
          • maureen2 Re: trzeba zaplanować estetyczne jednoosobowe kla 27.10.06, 16:51
            można wyposażyć rownież nauczyciela w armatkę wodną do polewania szalejących
            uczniów.
            • slon2002 świetny pomysł i może jeszcze gaz paraliżujący 27.10.06, 17:40
              no jeszcze w technikach można by dorzucić pałki z wysokim napieciem
    • marzeka1 Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 26.10.06, 20:37
      Żeby zrobić te wszystkie rzeczy w szkole (jak najbardziej właściwe i które pomogłyby opanować młodzież) potrzeba jednego: PIENIĘDZY, a tych żadna władza, ani z lewa, ani z prawa dać nie chce, bo ciągle nie widzi zależności między uczeniem/kształceniem/wychowaniem a tym, co się dzieje z młodym człowiekiem potem.Moja koleżanka uczy w gimnazjum, mówiła,że naprawdę dobrze było tylko pierwszy rok, bo klasy liczyły max.24 uczniów, potem kazano zagęszczać klasy do 32 i zaczął się koszmar.W żadnej szkole jak w gimnazjum nie ma takiej szalonej rotacji nauczycieli, więc poczucie braku związku, przynależności zwiększa się, dodaj do tego szkoły-molochy, któe zapewniają bezkarną anonimowość i masz jedną z diagnoz, dlaczego w szkole nie może być dobrze. Jeśli doda się brak zainteresowania wielu rodzicó własnymi dziećmi, szczególnie z rodzin patologicznych lub dyfunkcyjnych, to jak może być dobrze?
      • leszek.sopot Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 27.10.06, 00:32
        Zgadzam się, że by to wszystko o czym myślę zrobić za jednym zamachem, to
        potrzebaby ogromnej masy pieniędzy, a stać by na to było tylko najbogatsze
        gminy - niektóre na to stać i nie zlekceważyły edukacji. Ale przecież nie
        trzeba robić wszystkiego od razu. Niezbędne byłoby jak najszybsze ograniczenie
        liczby uczniów w klasach do 20-24 dzieciaków. Po drugie należałoby zlikwidować
        szkoły molochy. Za błąd uważam powstanie gimnazjów. Nie rozumiem jaka z tego
        miała i ma płynąć korzyść.
        Po roku 1989 zanosiło się na odnowę modelu edukacji, co zapowiadały powstanie
        rad rodziców i konkursy na dyrektorów szkół oraz programy autorskie. Wszystko
        to gdzieś się rozmyło, a wiele gmin zaczęło edukację traktować jak piąte koło u
        wozu. Bo dla gminy nie dzieciaki są ważne, ale drogi, wodociągi, komunikacja i
        in. Na moje oko właśnie tu coś nie gra - w zarządzaniu szkołami przez gminy i
        jedynie rolą nadzoru kuratoryjnego państwa nad gmionami. Nie wiem, może
        ustawodawca zbyt mało obowiązków nałożył na gminy i zbyt mało przewidział
        pieniędzy na dotacje dla szkół, ale coś właśnie na styku gmina-kuratorium jest
        nie tak.
        • wlodekbar Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 27.10.06, 00:57
          'Wszystko to gdzieś się rozmyło, a wiele gmin zaczęło edukację traktować jak
          piąte koło u wozu.'
          Leszek, jak wszem i wobec wiadomo u nas duzo rzeczy sie rozmydla, niestety.
          Zwiekszenie atrakcyjnosci szkoly, sprawienie tego, ze szkola bedzie miejscem
          autentycznego spotkania i dialogu ludzi doroslych i mniej doroslych, ze bedzie
          miejscem nie - nudnym, frustrujacym, hodujacym lęki przed kara etc., etc. jest
          oczywiscie programem olbrzmim i dlugofalowym. Jednak, sadze, taki kierunek
          jest jedynie sluszny.
          Zas gminy?
          Pewnie, ze popelniaja blad, jesli traktuja szkoly po macoszemu. Jak to
          powiedzial w audycji z cyklu 'Mój ślad' Jacek Kuroń? Ze nie najwazniejsze to,
          ze nasiedzial sie po wiezieniach osiem w sumie lat, nie to, ze napisal iles tam
          ksiazek, nie to, ze.... i tu jeszcze jakies rzeczy ze swej dzialanosci
          wymienil, lecz edukacja i milosc. To nb. byly ostatnie slowa w tej audycji.
          Rzeczywiscie, w '81 roku zanosilo sie na odnowe modelu edukacji, ale gminy...
          Nie lepiej nacisk polozyc na cos, co daje efekt wymierny, co mozna zmierzyc,
          policzyc, z czego latwiej sie rozliczyc...;)

        • trurl100 Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 27.10.06, 14:25
          Akurat. W gimnazjum które doskonale znam klasy są 25 osobowe. I co - problem
          tam znika ? 26 uczeń wprowadza ferment ? Są uczniowie - trudno ich tak nazwać,
          którzy doskonale wiedzą że szkoła ( nauczyciele) nic im nie mogą zrobić.
          Powinna być możliwość relegowania ucznia z gimnazjum - nie wszyscy "muszą" mieć
          tzw średnie wykształcenie. Cel reformy był taki, by każdy uczeń miał średnie -
          ale powinno to dotyczyć chętnych do nauki. Nie chce się podporządkować
          standardom szkolnym - do łopaty, tacy też będą potrzebni. Problemu nie ma w
          szkołach, gdzie dostać się jest zaszczytem i kosztuje to dużo wysiłku.
          • kacza.republika.bananowa gimnazjum to podstawowe wykształcenie 27.10.06, 16:02
            trurl100 napisał:

            > Powinna być możliwość relegowania ucznia z gimnazjum - nie wszyscy "muszą" mieć
            >
            > tzw średnie wykształcenie. Cel reformy był taki, by każdy uczeń miał średnie -

            ?
    • torpeda.wulkaniczna Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 26.10.06, 20:39
      Diagnoza i kierunek o.k.
      Ale kasy nie dadzą.
      I edukacja, i nauka są traktowane po macoszemu.
      Głupimi łatwiej rządzić.
      • marzeka1 Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 26.10.06, 20:41
        Niestety:(
    • inquisition 1) Ograniczyć choć troche kolesiostwo? 26.10.06, 20:45
      Mamy rzesze dobrych nauczycieli na bezrobiciu, podczas gdy zmiatające brudy pod
      dywan d*powłazy pomimo nieudolności mają jak u pana boga za piecem przez całe
      dekady.
      Normalne? W Polsce owszem.
    • qrban Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 26.10.06, 20:46
      Msi to być córka polityka albo dziennikarza.
      Tylko prominentnego.
      Dopiero po takiej tragedii coś może zacznie się dziać.
    • maureen2 Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 26.10.06, 20:47
      rzeczywiście szkoła powinna też dawać możliwośc innych zajęć i aktywności
      dziecka,poza samą nauką.
      Nie należy tak biadolić nad losem biednych agresywnych dzieciątek wyrzuca-
      nych z kilku szkół,że umieszczenie ich w zoastrzonych szkołach zmarnuje im
      życie i że wyjdą stamtąd jeszcze gorsi,lub jako gangsterzy. Widzę popłoch
      u rodziców - "moje dziecko w takiej szkole???", "to naruszenie praw", a tak
      naprawdę to wstyd rodziców przed otoczeniem,że wychowali takiego gagatka.
      W szkolach ze wzmożoną dyscypliną,dostosowaną do patologii młodzieńca, z
      pedogagami i psychologami z kwalifikacjami, efekty mogą być dobre.Tam będą
      mieli czas na nauczenie się norm i właściwego zachowania.
      Znowu w tvp3 zbolali nauczyciele tlumaczą,że młodzież jest agresywna z
      "nieszczęscia' i nie można ich karać. A z jakiego to nieszcżęścia ściągnęli maj-
      tki, kopią dla zabawy i z nudów. Pani dr.Niewiadomska z KUL pochyla się
      z troską nad losem agresywnej młodzieży,ktorej nie można karać,bo się im po-
      gorszy,a majtki ściągnęli ,bo pewnie widzieli taki film. Proszę pani doktor
      film mogli widzieć, ale wyboru dokonali sami,nie ściągnęli majtek sobie ani
      własnej matce. Jest to skandaliczna obrona zachowań agresywnych młodzieży,
      bedąca zezwaleniem na nieskrępowaną agresję. A potem biadoli się,że młodzież
      jest taka,a nauczyciele nie radzą sobie. Nie radzą,bo jak wynika z wypowiedzi
      tych nauczycieli i fachowców - bo nie chcą. Wolą biadolić i debatować o "pro-
      blemie", "trudnym","bolesnym" i tak dalej.
      • mamosz Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 28.10.06, 23:20
        rzeczywiście szkoła powinna też dawać możliwośc innych zajęć i aktywności
        > dziecka,poza samą nauką.
    • etta2 Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 26.10.06, 20:54
      Masz rację, że szkoła winna być atrakcyjna, oferować multum ciekawych zajęć dla
      uczniów, zachęcać do nich bogatym wyposażeniem na miarę XXI w. Nauczyciele -
      doskonale przygotowani do swojej pracy, choć najlepiej...by przeszli kursy
      pracy z młodzieża "specjalnej troski"....bo taka mamy teraz młodzież, niestety.
      A jaką mamy szkołę...wiemy wszyscy: szaro-burą, ze "skopanymi" do bólu
      programami, z trudnościami finansowymi (nawet na kredę często brak środków), z
      nauczycielami z tzw. "naboru negatywnego" (nie nada się nigdzie indziej...to do
      szkoły). Nauczyciel dzisiaj zamiast koncetrować się na swojej pracy musi
      walczyć o odpowiednią ilość papierków w segregatorze pozwalającą na awans
      zawodowy, co daje 200-300 zeta więcej do i tak gó..anej płacy. Czy taki
      zaganiany i zahukany nauczyciel potrafi "ogarnąć" klasę wychowawczo? Zauważyć,
      że ma grupę potencjalnych bandziorów? Że ma ucznia maltretowanego? WĄTPIĘ.
      A jak się ma wychowanie podstawowe, tzn. wychowanie rodzicielskie?
      Ano....wyjątkowo marnie. Jeśli mama tragicznie zmarłej Ani nie zauważa, że z
      dzieckiem jest coś "nie tak" (a musiało być to aż nadto widoczne dla matki), to
      ja się pytam: czy w tym domu były NORMALNE RELACJE? WĄTPIĘ!!!! Nawet dziś, w
      obliczu tragedii tej Pani bardziej zależy na dobrych stosunkach sąsiedzkich
      (nie oskarża zabójców córki, wręcz chce dzwonić do ich rodziców z informacją,
      że nie potępia ich...). Świadczy to najwyraźniej, że ani za życia, ani po
      śmierci córki jej emocje nie są zbyt silne - jak na zaangażowanego rodzica
      przystało. Jak w takich klimatach ma wyrastać zdrowe psychicznie młode
      pokolenie?
      To MY WSZYSCY musimy się zmienić i zacząć dostrzegać, że mamy dzieci wymagające
      ROZMOWY, codziennej, na każdy temat, rzeczowej i mądrej. To rodzice powinni być
      AUTORYTETEM i to POZYTYWNYM, bo od urodzenia kształtujemy jak plastelinę nasze
      dziecko-dzieło. Tymczasem niektórzy..potrafią jedynie spłodzić. A
      potem...najlepiej niech nie płacze po nocach (bo obrywa tak, że często
      przypłaca życiem). Niech się dobrze uczy, bo jak nie, to....ja mu pokażę. A
      najlepiej niech zajmie się swoimi sprawami i da nam święty spokój (w końcu ma
      komputer, komórkę, modne ciuchy, kieszonkowe, czego jeszcze gnojek chce?).
      A gnojek chce...POGADAĆ o swoich problemach, choćby dziecinnych.
      • marzeka1 Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 26.10.06, 21:00
        Czytałam kiedyś o fińskim systemie edukacyjnym, w czasach kiedy musili w kraju mocno zaciskać pasa, na jednej rzeczy nigdy nie oszczędzali: na edkacji i dziś maja jedne z najlepszych wyników w Europie i jeden z najlepszych systemów edukacyjnych. Jest u nas niż, to mogłaby być świetna okzaja do zmian w oświacie: odchudzenie klas, podejście indywidualnie do ucznia (a nie zapisanie tego w jakimś bardzo ważnym dokumencie oświatowym).
    • sawa.com Polska szkoła jest lustrem nas społeczeństwa doros 26.10.06, 20:59
      Polska szkoła jest lustrem nas społeczeństwa dorosłych. A my jesteśmy chorzy.
      Co trzeba zmienić, żeby szkoła stała sie normalna? Bardzo duzo. Przede
      wszystkim powinnismy podziękować nauczycielom którzy swoją prace traktują jako
      zło konieczne. Naprawdę powinni zająć się czymś innym. Nauczycielom z powołania
      zaś zapewnić przyzwoite pensje. To nie mogą być kwoty równe zasiłkom dla
      bezrobotnych. Dla uczniów wprowadzić dyscyplinę... nie jakąs tam z klęczeniem
      na grochu, czy waleniem linijką po łapach. Żadnej przemocy. Dyscyplinę taką,
      zeby dziecko potrafiło dostrzec granice między dobrem a złem. Mysle, ze trzeba
      wprowadzić mundurki. Że ten wysmiewany pomysł Girtycha jest dobry.

      Bardzo zaniedbalismy edukację. Skąpiliśmy (jako państwo) na nią pieniędzy.
      Będziemy teraz zbierac gorzkie i robaczywe owoce.

      Ale zawsze jest czas na zmiane na lepsze.
      • kacza.republika.bananowa mit niskich zarobków 27.10.06, 16:10
        awa.com napisała:


        > Nauczycielom z powołania
        >
        > zaś zapewnić przyzwoite pensje. To nie mogą być kwoty równe zasiłkom dla
        > bezrobotnych.

        nauczyciele zarabiają bardzo dużo - ponieważ pracują średnio 10h/tygodniowo
        czyli 4 razy mniej niż inni pracownicy etatowi. Uważam że należy podnieść pensje
        nauczycielom ale jednocześnie powinni pracować jak wszyscy 8h dziennie.
        Przebywając w szkole mogą przygotowywać się do lekcji, poprawiać klasówki oraz
        poświęcić więcej czasu na opiekę nad przebywającymi w szkole dziećmi.

        p.s. mundurki to bardzo dobry pomysł - oczywiście powinny być dla każdej szkoły
        inne, kolorowe i ładne (tak jak jest np. w GB)
        • maureen2 Re: mit niskich zarobków 27.10.06, 16:21
          etat to 10-12 godzin tygodniowo, 2 miesiące wakacji
        • brynika Re: mit niskich zarobków 27.10.06, 16:26
          Przepraszam, ale ja - nauczycielka pracuję ponad 8 godzin dziennie. Tyle, że w
          domu bo tu mam komputer (szkoła nie ma), tusz, drukarkę i papier (szkoła nie da
          bo ją nie stać)i swoje biurko z wygodnym krzesłem i oświetleniem dzięki któremu
          nie stracę wzroku. Robiłabym to w szkole i to chętnie. Branie pracy do domu to
          porażka bo zawsze wpadnie się na dodatkowe pomysły i tak zamias 8 godzin pracuję
          10. Kto ci nagadał bzdur, że nauczyciel pracuje 10 godzin? Pełen etat to 18 a i
          tak każdy kto może pracuję więcej żeby załapać się na nadgodziny i trochę
          powiększyć marną pensję. Te 26 w moim przypadku godzin to tylko lekcje a gdzie
          rady i szkolenia? Wczoraj byłam w pracy 14 godzin. Zanim sie powymadrzasz to
          przemyśl to co piszesz.
          • sawa.com To nie jest mit, to zgrzebna rzeczywistość 27.10.06, 18:44
            Oszczędzamy na oświacie, i dlatego tracimy. Nie rozwijamy sie na tyle na ile
            mamy jako naród potencjału. Nasi politycy zajmuja się głównie tworzeniem
            wysokopłatnych synekur dla swoich totumfackich. Tworzy sie jakieś utrudniające
            ludziom agencje np. Agencja Nieruchomości Rolnych. Ale jest to pierwsza z
            brzegu jaka mi przyszła na myśl. Nastepnych jest od metra... i jeszcze mniej
            potrzebnych.
            Tworzy sie przepisy dla wyegzekwowania których jest potrzebna armia zbytecznych
            urzędników. Przepisy te utrudniaja nam życie i duża kosztują.

            A brakuje nam na edukację. Tworzy się przepełnione klasy. Dzieci sie wozi jak
            kartofle dla oszczędności rozklekotanymi gimbusami.

            I oczywiście nie mają racji ci, którzy wytykają nauczycielom pensum - to chyba
            tak sie nazywa. Praca nauczyciela jest specyficzna. Nawet to, że wybierze się
            bez klasy ale np. ze współmałżonkiem na premierę sztuki teatralnej, jest pracą.
            Nauczyciel musi być na bierząco. Musi być aktywny intelektualnie. Musi mieć
            pieniądze na literaturę, na komputer... i na bilety do teatru.

            Myślę bryniko, że jesteś dobrą nauczycielką.

            brynika napisała:

            > Przepraszam, ale ja - nauczycielka pracuję ponad 8 godzin dziennie. Tyle, że w
            > domu bo tu mam komputer (szkoła nie ma), tusz, drukarkę i papier (szkoła nie
            da
            > bo ją nie stać)i swoje biurko z wygodnym krzesłem i oświetleniem dzięki
            któremu
            > nie stracę wzroku. Robiłabym to w szkole i to chętnie. Branie pracy do domu to
            > porażka bo zawsze wpadnie się na dodatkowe pomysły i tak zamias 8 godzin
            pracuj
            > ę
            > 10. Kto ci nagadał bzdur, że nauczyciel pracuje 10 godzin? Pełen etat to 18 a
            i
            > tak każdy kto może pracuję więcej żeby załapać się na nadgodziny i trochę
            > powiększyć marną pensję. Te 26 w moim przypadku godzin to tylko lekcje a gdzie
            > rady i szkolenia? Wczoraj byłam w pracy 14 godzin. Zanim sie powymadrzasz to
            > przemyśl to co piszesz.
            • sawa.com erreta (powinno być: bieżąco) 27.10.06, 18:50
              Nauczyciel powinien byc na bieżąco.
          • tymon99 mit ciężkiej pracy: 27.10.06, 19:00
            brynika napisała:

            > (szkoła nie da
            > bo ją nie stać)

            kogo? czego? JEJ nie stać.. przez 8 godzin dziennie zadrukowujesz jakieś tony
            papieru, a opanować gramatykę języka polskiego na poziomie szkoły podstawowej
            czasu nie masz? najwyraźniej pozorujesz pracę, by dobrze wypaść w
            sprawozdawczości szkolnej!
            • ppo Gdyby praca nauczyciela była lekka i dobrze płatna 28.10.06, 00:12
              to nie byłoby tylu frustratów w tym zawodzie i tylu zwyczajnie kiepskich
              nauczycieli. Gdyby rzeczywiście był to tak atrakcyjny zawód (mało pracy, kupa
              urlopu, zero obowiązków po godzinach, niezłe pieniądze) to ludzie by się bili o
              posadę nauczyciela, bardziej niż o posadę managera w korporacji (który
              zapie.. w biurze od świtu do nocy), a kadra dobierana byłaby z tych
              najlepszych. Logiczne, nie?
              • kacza.republika.bananowa Re: Gdyby praca nauczyciela była lekka i dobrze p 29.10.06, 19:40

                > Logiczne, nie?

                nie

                1. bardzo trudno jest zwolnić nauczyciela, nawet złego
                2. dyrektorzy nie zwalniają złych nauczycieli nawet jeśli mogą z przyczyn
                towarzyskich
                3. wielu młodych ludzi po studiach pedagogicznych chce podjąć prace w szkole ale
                nie ma dla nich etatu

                4. nauczyciele powinni zarabiać więcej ale tylko wtedy jeśli odejdzie się od 10h
                tygodnia pracy i innych przywilejów wynikających z karty nauczyciela - niech
                pracują na takich warunkach jak np. nauczyciele w GB
            • brynika Re: mit ciężkiej pracy: 30.10.06, 18:37
              i co, bedziesz się czepiał literówek? Jak nie masz nic mądrego do powiedzenia to
              się przymknij.
              • tymon99 to NIE literówka.. 01.11.06, 11:48
                brynika napisała:

                > i co, bedziesz się czepiał literówek? Jak nie masz nic mądrego do powiedzenia t
                > o
                > się przymknij.

                Twój post świadczy o Tobie, nie o mnie.. nie znasz gramatyki polskiej i kipisz
                frustracją..
          • kacza.republika.bananowa Re: mit niskich zarobków 27.10.06, 19:06
            brynika napisała:

            > Przepraszam, ale ja - nauczycielka pracuję ponad 8 godzin dziennie. Tyle, że w
            > domu bo tu mam komputer (szkoła nie ma), tusz, drukarkę i papier (szkoła nie da
            > bo ją nie stać)i swoje biurko z wygodnym krzesłem i oświetleniem dzięki któremu
            > nie stracę wzroku. Robiłabym to w szkole i to chętnie. Branie pracy do domu to
            > porażka bo zawsze wpadnie się na dodatkowe pomysły i tak zamias 8 godzin pracuj
            > ę
            > 10. Kto ci nagadał bzdur, że nauczyciel pracuje 10 godzin? Pełen etat to 18 a i
            > tak każdy kto może pracuję więcej żeby załapać się na nadgodziny i trochę
            > powiększyć marną pensję. Te 26 w moim przypadku godzin to tylko lekcje a gdzie
            > rady i szkolenia? Wczoraj byłam w pracy 14 godzin. Zanim sie powymadrzasz to
            > przemyśl to co piszesz.

            A co mnie obchodzi co ty robisz w domu?
            Nauczyciel powinien mieć zapewnione miejsce pracy w szkole - przez 8h dziennie
            tak jak każdy inny pracownik etatowy w Polsce. Skończy się wtedy też takie
            gadanie jak twoje - jak to nauczyciele siedzą od rana do wieczora i ciągle się
            przygotowują do lekcji.

            p.s. 10 h to przeliczenie 18 * 45 min. tygodniowo oraz odjęcie od czasu pracy
            dodatkowego 2.5 mc urlopu rocznie.
            • krzysta1 Re: mit niskich zarobków 27.10.06, 23:09
              Jestem nauczycielem i popieram Twoje zdanie. Chciałbym pracować tylko 8 godzin
              dziennie, na przyzwoitym stanowisku pracy ( nie w pokoju nauczycielskim, w
              którym nie ma warunków, aby spokojnie sprawdzić zadania uczniów.)Niech
              pracodawcy stworzą nam takie warunki! Wiesz jak wzrosną wydatki na oświatę-
              ogrzewanie szkół, prąd itd. No i wywiadówki do 15, ale który rodzic przyjdzie,
              gdy będzie się musiał zwolnić w pracy?!!!
              • sawa.com Nauczyciele sa źle opłacani, szkoły kiepsko wyposa 28.10.06, 08:43
                Dzisiejszy FAKT donosi na swojej czołówce o tym jak u nas trowoni sie pieniądze
                podatników i nie ma ich dla nauczycieli i na wyposażenie szkół. Niewiele sie
                wczoraj myliłam podając jako jeden z pierwszych przykładów i wymieniając
                Agencje Nieruchomości Rolnych. Ale wierzcie mi takich zbędnych instytucji
                realizujących niepotrzebne i przeszkadzające naszej gospodarce i życiu
                społecznemu, przepisy... takich instytucji i tworów biurokratycznych jest od
                groma!
                A oto zajawka tekstu z FAKTu
                "Prezes marzy o dłuuugim aucie
                Musi być baaardzo dłuuugi! Taki wóz zamarzył się prezesowi Agencji
                Nieruchomości Rolnych Wacławowi Klukowskiemu (40 l.). Aby spełnić swą
                zachciankę, chce złupić podatników na ponad pół miliona złotych i kupić za to
                cztery luksusowe auta. Jedno z nich, którym będzie jeździł sam pan Wacek, ma
                mieć co najmniej 4,6 metra! Fakt postanowił pomóc prezesowi. Znaleźliśmy mu 7-
                metrową limuzynę! I to dużo tańszą - za niespełna 5 tysięcy!"
              • kacza.republika.bananowa Re: mit niskich zarobków 29.10.06, 19:33
                krzysta1 napisał:


                > No i wywiadówki do 15, ale który rodzic przyjdzie,
                > gdy będzie się musiał zwolnić w pracy?!!!

                macie 3.5 mc urlopu - to o 2,5 mc więcej niż pracownicy etatowi - wystarczy na
                wywiadówki, konferencje pedagogiczne i szkolenia

                W innych krajach jakoś nauczyciele pracują w ten sposób i nic się nie dzieje ,
                pora w Polsce zlikwidować kartę nauczyciela
            • brynika Re: mit niskich zarobków 30.10.06, 18:41
              Boże. Nie kumasz co napisałam?! Ja chętnie będę siedziała w szkole te 8 godzin
              tylko niech mi się stworzy warunki. U mnie w szkole nawet nie ma tylu krzeseł w
              pokoju nauczycielskim ilu jest nauczycieli!Myślisz, że fajnie brać robotę do
              domu?! A ja akurat przygotowuję się do lekcji kupę czasu, ale zdaję sobie
              sprawe, że wśród nauczycieli jest wielu leserów którzy powinni być zwolnieni.
              Strasznie agresywnie się wypowiadasz. Zrobiłam ci coś?
        • gniewko_syn_ryba Re: mit niskich zarobków 28.10.06, 23:43
          kacza.republika.bananowa napisała:

          > nauczyciele zarabiają bardzo dużo - ponieważ pracują średnio 10h/tygodniowo
          > czyli 4 razy mniej niż inni pracownicy etatowi.

          Bzdury piszesz - wymiar pracy nauczyciela jest taki sam jak innych pracowników,
          a 18 h/tydz (nie 10 jak podajesz !) to same zajęcia dydaktyczne. Ciekawe jak
          długo byś wytrzymał (a zwłaszcza twoje gardło) prowadząc 8 pełnych godzin lekcji
          dziennie... ;-/

          Uważam że należy podnieść pensj
          > e
          > nauczycielom ale jednocześnie powinni pracować jak wszyscy 8h dziennie.
          > Przebywając w szkole mogą przygotowywać się do lekcji, poprawiać klasówki oraz
          > poświęcić więcej czasu na opiekę nad przebywającymi w szkole dziećmi.

          ROTFL - jak to sobie wyobrażasz w 1 (słownie: jednym) pokoju nauczycielskim na
          całą szkołę ?... Oczywiście byłoby to do pomyślenia gdyby każdy nauczyciel miał
          swój gabinet ale... "takie rzeczy, to tylko w ERZE"... ;-/
          • kacza.republika.bananowa Re: mit niskich zarobków 29.10.06, 19:44
            gniewko_syn_ryba napisał:


            > ROTFL - jak to sobie wyobrażasz w 1 (słownie: jednym) pokoju nauczycielskim na
            > całą szkołę ?... Oczywiście byłoby to do pomyślenia gdyby każdy nauczyciel miał
            > swój gabinet ale... "takie rzeczy, to tylko w ERZE"... ;-/


            1. jest niż, mniej uczniów, więcej miejsca należy to wykorzystać

            2. część nauczycieli jest na lekcjach, więc nie potrzeba aż takiej kosmicznej
            ilości biurek - coś w rodzaju czytelni powinno wystarczyć. Programiści pracują w
            open space i jest ok. to chyba nauczyciele też mogą poprawiać klasówki lub
            przygotować się do lekcji nie posiadając osobnych gabinetów
    • maureen2 Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 26.10.06, 21:13
      znowu niedouczna psycholog w tvp3 coś mowi o "krzyku rozpaczy" i "wolaniu o
      pomoc" w przypadku dokonanego samobojstwa. Próba samobojcza jest takim woła
      niem,a nie zdecydowanie dokonane samobojstwo. Skąd oni biorą tych fachowców
      w tvp. I bajki o chrześcijańskim wybaczniu matki,ktora nie wini nikogo,tylko,
      że rano pogotowie zabrało ją do szpitala z "wybaczenia". Jedyny sensowny roz-
      mowca to prof.Nalaskowski, nauczyciele nie są dostosowani o wychowywania mło-
      dzieży.
      • marzeka1 Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 26.10.06, 21:21
        To przykład tzw. nowej pedagogiki, która każe z troską pochylac się nad łobuzem,bez pomocy zostawiając ofiary łobuzów. Tak się dzieje, gdy uczniom daje się tylko prawa, przywileje, a o obowiązkach mówi cichaczem, bo to niemodne i trąci faszyzmmem.Nie znoszę słuchać takich nawiadzonych pedagogów, bo gdyby ich własne dzieci zetknęły się z przemocą, inaczej by mówili, a tak ględzą głodne kawałki i biednych wołających o pomoc chłopcach.
        • maureen2 Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 26.10.06, 21:52
          wychowywanie to jest uczenie zachowań zgodnych z normami spolecznymi i prawny-
          mi,nie zalatwiać się do łóżka tylko do nocnika, nie bić dzieci w piaskownicy
          lopatką po głowie, nie pluć do talerza, mowić dzien dobry, nie kląć,nie kraść
          nie kopać kolegów i tak dalej. To chyba jest proste.Chyba,że ktoś uzna,że są
          to zachowania cool.
          • daktylek Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 27.10.06, 07:33
            maureen2 napisała:

            > wychowywanie to jest uczenie zachowań zgodnych z normami spolecznymi i prawny-
            > mi

            To jest prawda. Tyle,że nie należy zapominać, że jedną z propozycji Giertycha
            jest likwidacja WOS, przedmiotu, na którym powinno się rozmawiać o prawach, ale
            przede wszystkim o obowiązkach uczniów wobec społeczeństwa.
            Tak więc jego pomysły z jednej strony - to w uproszczeniu likwidacja możliwości
            wychowywania wszystkich dzieci i zapobiegania ich złym zachowaniom, z drugiej
            strony - powołanie szkół specjalnych dla złych dzieci. Jaki w tym sens?
            • maureen2 Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 27.10.06, 12:21
              co ma wspólnego WOS z zezwalaniem na kopanie uczniów,wulgarne wyrażanie się
              itp. Do tego nie jest potrzebny podręcznik ani oddzielny przedmiot.
    • jastan1 Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 26.10.06, 21:48
      Pewniw posypią sie na mnie gromy ale... przypomnę pewną teorię "róbta co
      chceta".
      Niestety zbieramy teraz plony. Wina przeemocy w szkole leży po stronie
      dorosłych: rodziców, nauczycieli i nadzoru pedagogicznego.Rodzice najczęściej
      nie wymagają wiele od swoich dzieci, chcą im "nieba uchylić",Nauczycielom
      zabrano wszelkie argumenty nawet ocena ze sprawowania jest często karykaturą bo
      jak postawić ocenę gorsza niż wzorowe.Stawianie właściwych ocen ze sprawowania
      uwzględniających rzeczywistość ucznieowską jest źle widziane przez nadzór
      pedagogiczny. Co wy w tej szkole robicie że macie takie wyniki wychowawcze ,
      więc się je podnosi.
      • leszek.sopot Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 27.10.06, 00:19
        Cóż, gromy się na ciebie nie posypały, ale widzę, że jesteś pod
        urokiem "Poematu pedagogicznego" Makarenki.
        Nie wiem czy jesteś/byłeś nauczycielem by wiedzieć coś o "argumentach", którymi
        może i powinien posługiwac się nauczyciel. Moim zdaniem żadnym argumentem nie
        jest ani ocena negatywna ani przemoc.
        Nie jest tak, że dziecko sprawiające kłopoty wychowawcze nie ma żadnych
        pozytywów. W szkole natomiast nauczyciele często skupiają swoją uwagę jedynie
        na negatywnych cechach uczniów, których przez to starają się gnębić i poniżać.
        Sztuką nie jest ukarać ucznia - to łatwizna. Sztuką jest nauczyć, ale nikomu na
        tym nie zależy. Zależy jedynie na "świętym spokoju". Dla bardzo wielu uczniów
        szkoła jest ciężką sztuką przetrwania. W Gdańsku doszło do tragicznego
        zdarzenia z powodu zachowania samych dzieciaków. W szkole średniej, do której
        ja chodziłem, doszło do samobójstwa dziewczyny z powodu zachowania nauczycieli,
        dla których liczyła się tylko surowa dyscyplina i potrafili uczniów
        sprawiających kłopoty ośmieszać przed całą szkołą na apelu, grozić co kilka dni
        dwójkami, repetą, wyrzuceniem ze szkoły. Byli też nauczyciele, którzy nie
        powstrzymywali się przed uwagami typu, że "myślisz macicą a nie głową" - to
        matematyk. Ja przeszedłame przez szkołę z surowymi zasadami obowiązującą w PRL.
        Gdy myślę, że ma to wrócić jeszcze w ostrzejszej formie pod wpływem medialnej
        nagonki i politycznej propagandy Giertycha, to mi się niedobrze robi.
        Przypomnę tobie, że taki typ szkół, za którymi ty się opowiadasz, obowiązywał w
        wieku XIX i XX - najkrwawszych wiekach ludzkiej cywilizacji. Czy edukacja
        szkolna przyczyniła się do tego, że mieliśmy I i II wojnę światową, że był
        faszyzm i komunizm? Może w pewnym stopniu tak. Takie szkoły przydają się do
        tego, by z dzieci mogły przeistoczyć się w karnych żołnierzy.
        Nie można skupiać się jedynie na zapobieganiu skutków. Trzeba skupiać się i nad
        przyczynami - a jednym z powodów jest dla mnie nieatrakcyjny program i forma
        nauczania realizowany często przez marnej klasy pedagogów.
        • xkx2 Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 27.10.06, 00:33
          Ok. Cudownie. Ale zadam pytanie ponownie co z tymi którzym zawsze pod górke? Co
          z tymi którzy nie ucza sie nie uczyli sie i maj agłeboko w d... czy przejda do
          nastepnej klasy? Jak poradzic sobie z kims taki do którego żadne argumenty nie
          trafiają? Nauczycielowi zabrono jakiekoliwek metody represji. No bo jesli uczen
          ma wszystko w d... a rodzice terz sobie nie radza albo maja wszsytko w d.... to
          co wtedy? Twierdzisz ze szkola z dyscyplina była zła. Ok. powiedzmy ze sie z
          Toba zgodze była zła ale czy ta gdzie rzadza uczniowie a nauczyciel jest osobą
          której sie zakłąda kosz na głowe jest lepsza? Chyba tez nie. Jedno i drugie to
          patologia. Rozwiazanem było by pogodzenie jednegoi zdrugi ale na to trzeba kasy
          której niema. Do tego trzeba by klas max z 20 oma uczniami. I szkól kameralny z
          nieiwelka iloscia oddziałów. Czyl z tym co jest w szkolach prywatnych. Narazie
          to wzysto to rzeczy z gatunku sience fikcion.
          Ja twierdze tak. Trzeba owszem uczynic szkole przyjazna dla ucznia ale
          nauczyciel musi miec moznosc reagowania w sytuacjach krytycznych i niestety
          utworzenie czegos w rodzaju szkół o zaostrzonym rygorze dla tych którzy nie
          licza sie z nikim i z niczym i maj wszystko gdzies a dodatkowo stanowia realne
          zagrozenie dla innych jest chyba smutna koniecznoscia. Sa niestety jednostki
          któryche rozumieja tylko prawo pięści i siły a takich niestety trzeba izolowac
          i poddac nadzorowi osób przygotowanych do pracy z takimi przypadkami. A tego na
          100% nie da sie zrealizowac w normalnej placówce szkolnej.
          • leszek.sopot Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 27.10.06, 00:59
            Nie wiem czy w jakijś szkole rządzą uczniowie. Ja bym bardzo chciał by w każdej
            szkole działał prężnie samorząd uczniowski bo wiem jak mogła się w pracy w
            takim samorządzie wykazać moja córka i była z tego bardzo zadowolona. Jest
            femonommenalne gdy dzieciaki same przejawiają inicjatywę, gdy same zaczynają
            dbać o własną budę i potrafią np. zmobilizować siebie samych i swoich rodziców
            by powstał np. radiowęzeł. Ja takiej możliwości nie miałem. Nas karnie
            ustawiano na apelach "ku czci" i musieliśmy śpiewać hymn. Próbowano także
            przymusowo zapisywac do TPPR czy SZMP (czy czegoś podobnego). Nic tamtej władzy
            z tego nie wychodziło - oprócz tego, że coś tam odbębniono, coś odfajkowano i
            przed przełożonymi mogła się dyrekcja wykazać. Natomiast w żaden sposób się to
            nie przekładało na "wychowanie". Ja i moi koledzy z klasy tych belfrów
            ceniliśmy, którzy byli dla nas "przyjaciółmi" i potrafili uczyć. Tymi, któzy
            jedynie wymagali, gardziliśmy i opowiadaliśmy o nich same najgorsze rzeczy.
            Zresztą ja chodziłem do i tak miłej bo specyficznej szkoły o profilu
            artystycznym i może stąd, że byliśmy blisko sztuki, w zasadzie nie było żadnych
            objawów przemocy wśród uczniów wobec uczniów.
            Gdy się wychowanie opiera na dyscyplinie to jedynie hamuje się agresję, która
            później lub w innej formie musi znaleźć swe ujście. Ja wolałbym, żeby ujście
            naturalnej agresji, która jest właściwa nastolakom pragnącym się wykazać przed
            rówieśnikami, znalazło swe ujście w propozycjach dawanych przez szkołę.
            Co zrobić z uczniami, którym ciągle pod górkę, które za nic nie będą się
            chciały uczyć? Ja jedynie zgaduję, że to ich nastawienie to wynik jakiegoś
            zablokowania z powodu trudności w jakimś przedmiocie. Nie pamiętam ze swego
            życia ani z tego, co opowiadała mi córka, by zdażył się matoł, który jest głupi
            we wszystkich dziedzinach. Moim zdaniem błędem edukacji jest wymaganie by
            dzieciaki wszystko musiały zaliczyć. Ja uważam, że należy dzieciakom pomagać w
            tych dziedzinach, co do których mają jakieś preferencje, a darować im w innych,
            których nie trawią. Jeśli bowiem dziecko "dołuje" się np. z powodu "wrodzonej
            niezdolności" do nauczenia się np chemii, ale ma zdolności jako np. "złota
            rączka", to nie należy karac go za nieznajomość tablicy Mendelejewa ale
            nagradzać za np. zrobienie domku dla ptaków. Koszmarem dla wielu uczniów jest
            chyba to, że muszą wszystko zaliczyć. Z tego powodu może zniechęcają się także
            do tego, co mogliby polubić.
            • xkx2 Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 27.10.06, 07:38
              > Nie wiem czy w jakijś szkole rządzą uczniowie. Ja bym bardzo chciał by w
              każdej
              >
              > szkole działał prężnie samorząd uczniowski bo wiem jak mogła się w pracy w
              > takim samorządzie wykazać moja córka i była z tego bardzo zadowolona

              Co innego samorząd uczniowski co innego specyfuczna forma rzadów polegajaca na
              tym że to uczniowe trzesa szkoła bo im wolno wszystko a nauczycielowi niewolno
              nic. I to jest złe.
              Co do dyscypliny to pan wybaczy ale ja nie widze mozliwosci prowadzenia jakij
              kolwiek instytucji oswiatowej bez chocby odrobiny dyscypliny. Nikt tu nie
              twierdzi ze to ma byc rygor koszarowy - choć teraz to nawet w koszarach róznie
              z nim bywa. Ale u lich jak nauczyciel ma czegokolwiek nauczyc jest nastolatki
              wsadaj mu kosz na głowe czy pija piwo na lekcja (bo i takie przypadki sie
              zdarzaja). Teraz nastapiła jakas paranoja - ucznia na 2 rok zostawic w zasadzie
              nie można ocena ze sprawowaia to fikacja zreszta nia sie i tak malo kto
              przejmuje. Szkołą trzesa grupi niewyrzytych nastolatów którym czesto gesto jest
              dokladnie wszystko obojetne czy skoncza szkole czy nie zreszta tu chodzi o
              popisy przed grupa. Czyli doprowadzono do sytuacji paranoidalnej kiedy tom
              uczen ma same prawa a nie ma obowiazków a nauczeciel ma same obowiazki z
              których jest rozliczany a niema praw. Tu nalezało by zniesc jak proponije JKM
              obowiazek szkolny i moze fktyczne niech ci co maja chec do szkoly chodza a ci
              co nie niech nei chodza . Innego rozwiazania tego wezla gordyjskiego nie widze
              bo jesli nie zminimy ukladu sil w szkole to bedzie coraz gorzej i towłasnie w
              tych nieszczesnych gimnazjach które sa pieta Achillesowa polskiej oswiaty. I
              pierwsza czynoscia która trzeba zrobic to je zlikwidowac i to szybko nim dojdze
              do kolejnej tragedi.
              • leszek.sopot Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 27.10.06, 10:58
                Nie znam formy rządów polegającej na tym, że uczniom wolno wszystko a
                nauczycielom nic. Czy ja napisałęm, że można prowadzić placówkę oświatową bez
                jakiejkolwiek dyscypliny? Twierdzę tylko, że nieatrakcyjna szkoła,
                nieatrakcyjne programy nauczania i przybory szkolne zniechęcają do szkoły
                uczniów. Może zaciekawi ciebie ten sondaż:
                www.gazetawyborcza.pl/1,75248,3705883.html
        • maureen2 Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 27.10.06, 00:51
          to jest zwykła demagogia o strasznych konsekwencjach egzekwowania zachowania
          zgodnego z przyjętymi normami.Czy stosowanie negatywnych ocen albo kary za ścią
          gnięcie kurtki koledze,bo się podobała, to faszyzm ? Czy nauczyciel w celu
          zapobiegnięcia takim zachowaniom powinien stawać na rękach przed klasą,zeby
          uatrakcyjnić pobyt w szkole.
          • leszek.sopot Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 27.10.06, 01:11
            Co kryje się pod twoją definicją "kary"?
            Oczywiście, że czasem kary są niezbędne, ale pytanie - jakie? To jest dopiero
            sztuka - jak z kary zrobić coś pozytywnego dla tego, którego ta kara ma
            dotknąć. Sama kara jest "odfajkowaniem". Kara, która przynosi pożytek - to
            sztuka. Czy taką karą np. nie jest postawienie dwójki, ale powiedzenie
            uczniowi, że tak długo stopnia nie postawię dopóki się nie nauczy a jak nie
            potrafi to ma przyjść do mnie do domu i ja mu pomogę się uczyć? Kara to
            pryszcz, nic nie daje, a może powodowąć to, że dzieciak będzie się nauczy jak w
            przyszłości postępując tak samo jak dotąd kary nie dostać.
            Kara za sciągnięcie kurtki - czyli za kradzież? Są na to paragrafy, a karą
            dodatkową może być drobna, nie upokarzjąca praca społeczna na rzecz klasy lub
            szkoły - np. na rajdzie po kaszubach będzie chłopak niósł obozowy kociołek.
            Twoje pytanie o stawanie na rękach jest tandentne.
            • maureen2 Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 27.10.06, 01:22
              mylenie pojęć, nauczania przedmiotów i wychowywania, to są dwie różne rzeczy.
              Szkołę rownie dobrze można ukonczyć w poprawczaku jak i w więzieniu.
              • leszek.sopot Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 27.10.06, 01:25
                maureen2 napisała:

                > mylenie pojęć, nauczania przedmiotów i wychowywania, to są dwie różne rzeczy.

                Nie można uczyć nie wychowując.

                > Szkołę rownie dobrze można ukonczyć w poprawczaku jak i w więzieniu.

                Zgoda. Swoją drogą cenię tych więźniów, którzy potrafią przełamac więzienny
                stereotyp i za kratkami czytają, uczą się i zdają egzaminy.
                • maureen2 Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 27.10.06, 01:31
                  można być dobrze wychowanym analfabetą i gangsterem z maturą
                  • leszek.sopot Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 27.10.06, 01:41
                    maureen2 napisała:

                    > można być dobrze wychowanym analfabetą i gangsterem z maturą

                    Można. Można nawet być aferzystą z tytułem magistra.
      • babaqba Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 27.10.06, 16:54
        astan1 napisał:

        > Pewniw posypią sie na mnie gromy ale... przypomnę pewną teorię "róbta co
        > chceta".
        > Niestety zbieramy teraz plony. (...)

        Mam inną diagnozę - na fali tryumfalizmu kościelnego wprowadzono do szkół religię, obowiązkowe
        rekolekcje i mniej obowiązkowe pielgrzymki i to wszystko w miejsce wychowania. Czyżby reżim
        wyobrażał sobie, że to załatwi wszystko i otrzymamy pokolenie aniołków? Jak widać strategia się nie
        sprawdza. Jakie wnioski? Są odważni?
    • read1 Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 26.10.06, 23:49
      leszek.sopot napisał:

      > Kilka myśli nieuczesanych.

      raczej zwyczajny bełkot.

      Gdyby państwo było bogate, nauczyciele dobrze opłacani i zainteresowani tym co
      robią, a rodzice troskliwi to z pewnością prowadziłoby to do "wszechstronnego
      rozwoju psycho-fizycznego dzieci i młodzieży".
      Ale tak nie jest i nie będzie.
      Sztukę walki to dzieci w szkołach już mają, jej bardziej profesjonalne wydanie
      prowadziłoby tylko do bardziej dotkliwych obrażeń.
      Kółka informatyczne?? 95% pociech jest zainteresowanych komputerem tylko jako
      narzędziem do gry i ściągania pornografii z internetu, ewentualnie by zamieścić
      tam filmik z niekoniecznie symulowanego gwałtu na koleżance z klasy.

      "Jak uniknąć przemocy w szkole?"
      Po co odkrywać Amerykę po raz drugi???
      Szkoły kiedyś były bezpieczniejsze. I głównie dlatego, że uczniów mogły tam
      spotkać różne represje ze strony nauczycieli. W dzisiejszych czasach rózga już
      nie przejdzie, ale przetrzymanie kilka lat w tej samej klasie, najlepiej w
      specjalnej szkole skoszarowanej daleko od cywilizacji odstraszyłaby wielu
      amatorów od ustalania hierarchii w klasie.
      A że stracą tam lata i się zmarnują?
      A niech się marnują. Jak ktoś na własne życzenie wchodzi do szamba to jego
      problem, nawet gdy jest za młody by ogarnąć wszelkie konsekwencje.
      Lepiej niech ten siedzi w szambie, kto sam tam wdepnął, niż ktoś kogo poniży.
    • s.k.i.n Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 26.10.06, 23:50
      to proste, nie chodzić do szkoly!!
      • aferal.z.partii.demokratycznej Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 27.10.06, 16:12
        s.k.i.n napisał:

        > to proste, nie chodzić do szkoly!!

        -co za osioł...
    • jastan1 Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 26.10.06, 23:56
      W pewnym gimnazjum w I klasie był sobie "Jasiu". Nie słuchał się nikogo, miał
      wszystkich i wszystko w d... Płakała pani wychowawczyni bo było jej szkoda
      takiego chłopaczka, nie potrafiła nic wskórać pani dyrektor. On wszystkim
      posyłał na lekcji różne krótsze i dłuższe słow uważane powszechnie za
      niecenzuralne.Nic nie robili ( nie chcieli, nie wiedzieli co ) rodzice innych
      uczniów którzy w tej klasie marnowali czas i możliwości . Nauczyciele ok 50%
      czsu musieli p[oświęcić "Jasiowi" aby go choć trochę uspokoic. Któregoś dnia na
      spotkanie z młodzieżą przyszli policjanci. "Jasiu" chciał zaistnieć. Okazało
      sie jednak że jest malutki wobec siły argumentów policjanta. Po spotkaniu
      powiedział że on ich p...doli al;e na propozycję powtórzenia tego im osobiście
      zrezygnował. Ten fakt wskazuje jedyną drogę postępowania z tego typu
      chuliganami w szkole.Tyle tylko że nie jest to sposób pedagogiczny.
      • brutus36 Jasiu ich "pie...li" - he, he, he, 30.10.06, 20:29
        jastan1 napisał:

        > "Jasiu" chciał zaistnieć. Okazało
        > sie jednak że jest malutki wobec siły argumentów policjanta. Po spotkaniu
        > powiedział że on ich p...doli, ale na propozycję powtórzenia tego im
        > osobiście zrezygnował.

        Racja. Jasiu ich "pie...li" - he, he, he.
        Niech zatem ten jakże bohaterski Jasiu powiem im to osbiście. Generalnie nie
        jestem jakimś szczególnym miłośnikiem policji i jej metod, ale w kontaktach z
        takimi "jasiami" gorąco stoję po jej stronie.
    • xkx2 Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 27.10.06, 00:13
      Owszem ale co z tymi którym żadna szkoła nie jest miła? Co z tymi co i tak nie
      planuja i nie maja zamiaru sie uczyc? Zreszta jak wymagac czegos jesli szkola
      mabyc bez stresowa? Bezstresowa szkole gdzie rządza uczniowie mamy teraz i do
      czego to doprowadziło?
      • kum.z.antalowki odpowiedzi kręcą się wokół trzech pomysłów 27.10.06, 00:31

        1. Wzmocnić wewnątrzszkolne systemy monitoringu i bezpieczeństwa. Odpowiedzieć
        na przemoc niegrzecznych dzieci i młodzieżowych gangów bardziej bezwzględną
        (zero tolerancji!), lepiej od grup przestępczych zorganizowaną i
        profesjonalniej wyposażoną przemocą państwową.
        2. Zreorganizować i dofinansować oświatę, tak by zdobywanie wiedzy stało się
        atrakcyjne, by mogły być mniej liczebne klasy (a w nich lepsze zrozumienie i
        emocjonalny kontakt nauczycieli z uczniami), mniejsza dolegliwość pobytu w
        szkole, wyższy poziom dydaktyki i wychowania.
        3. Lepiej zorganizować współpracę domu rodzinnego, szkoły, Kościoła,
        środowiskowych centrów kulturalnych i sportowych, harcerstwa i innych
        organizacji młodzieżowych.

        A najlepiej by było, gdyby się udało te trzy pomysły realizować równocześnie -
        czyli odizolować "złych uczniów" od "dobrych uczniów". "Złych" poddać
        działaniom dyscyplinującym i reedukacji, "dobrym" dać szansę rozwijania
        zdolności w miłej atmosferze. Zaś aktywnym i nastawionym prospołecznie -
        stworzyć dodatkowe możliwości zorganizowanych działań w środowisku zamieszkania.

        Tylko, że to są trzy opisy utopii.

        W przaśnej rzeczywistości, w której nic nie działa tak jak powinno, a na
        wszystko brak środków - jeśli komuś się powodzi - to na pewno "złodziej", albo
        jakiś "ubek z układu" przeciwny odnowie moralnej narodu...
        Dla biedaków jest to co jest. Niektórzy nauczyciele są zapaleńcami, więc
        niektórzy uczniowie sobie poradzą - zwłaszcza ci, którzy maja normalne,
        troskliwe i rozsądne rodziny.
        Bogaci, jeśli im zależy, to poślą dzieci do szkół prywatnych. I "jakoś to be".
        Dzieci z bogatych domów dadzą sobie radę w życiu, na przykład - starzy im
        założą firmę, albo co...
        A tak w ogóle, to po co sie uczyć? I czemu szanować nauczycieli albo
        rówieśników?
        W IV Rzeczypospolitej, w której grzeczne odnoszenie sie do ludzi jest wyrazem
        pogardzanej "poprawności", gdzie wysocy rangą dygnitarze państwowi przezywają
        ludzi wykształconych: "wykształciuchami", "mędrkami"; a nauczycieli i
        profesorów "przygłupami"; prawników, dziennikarzy, pisarzy - "łżeelitą" - chyba
        trzeba mieć nierówno pod sufitem, żeby sie uczyć. No nie?

        Leszek z Sopotu proponuje by uczynić ze szkół oazę ładu i szczęśliwości wśród
        ogólnego syfu. Tego się po prostu nie da pogodzić z widocznymi tryumfami
        miernoty i załgania.

        pyt.: - "Co z ciebie wyrośnie łobuzie?" odp.: -"Minister. Albo i wicepremier"

        pyt.: - "Kim będziesz, jeśli sie będziesz na chama dobierać do cipek?
        odp.: "Posłem. Albo i eurodeputowanym"...

        pyt.: - "Na kogo wyrośniesz, jesli co drugie slowo będziesz mówić k..., ch...,
        p..."? Odp.:......

        A więc, choć niektórym chciało by się, żeby było fajnie, to innym to wisi - i
        będzie tak jak zawsze, czyli tu i ówdzie nieźle, a ogólnie - biedno durno i
        byle jak...
        • xkx2 Re: odpowiedzi kręcą się wokół trzech pomysłów 27.10.06, 00:37
          I to jest niestety smutne podsumowanie tego całego wywodu. Jest zle bo zle jest
          wszedzie a ryba psuje sie od głowy. A na to by było lepiej sie nie zanosi. Bo
          jak to mówi przysłowie: czym skrupka za młodu nasiaknie tym na starość trąci -
          a czego jak czego ale wzorców to nasze nastolatki nie mjaja za rewelacyjnych.
        • leszek.sopot Re: odpowiedzi kręcą się wokół trzech pomysłów 27.10.06, 00:43
          No tak... a wicepremier zadaje retoryczne pytanie "jak można zgwałcić
          prostytutkę" i rechocze.
          Ja w roku 90 sprawę edukacji stawiałem na ostrzu noża. Przekonywałem znajomych
          w sekcji oświaty "S", by nie wahali się wezwać do strajku i przypominałem
          strajk nauczycieli z jesieni 1980 roku w urzędzie wojewódzkim w Gdańsku, kiedy
          to rządali, że na edukację z budżetu państwa musi iść:
          Postulat nr 1
          Za sprawę najistotniejszą dla poprawienia obecnej, trudnej sytuacji w oświacie
          i wychowaniu uważamy konieczność podwojenia obecnego 3,5 proc. udziału oświaty
          w podziale dochodu narodowego. [...]"
          Fajnie by było, gdyby "GW" lub jakaś inna gazeta przypomniała ten "Protokół
          ustaleń" między strajkującymi a ministerstwem oświaty. Ten protokół jest dziś w
          kilku punktach równie aktualny (np. do 25 dzieci w klasach).
          Nie wiem jaki procent się dziś daje na oświatę, ale przypuszczam, że jeszcze
          mniej niż za komuny.
          • trudny2002 Re: odpowiedzi kręcą się wokół trzech pomysłów 27.10.06, 01:04
            a skadże oni mogą cokolwiek o szkole wiedzieć? a juz co zrobic???
            Najlepiej nie chodzic, nie bedzie wyksztalciuchow to i nie bedzie potrzeby
            takich rozwazan....
            trudny
          • wlodekbar Re: odpowiedzi kręcą się wokół trzech pomysłów 27.10.06, 01:06
            'Fajnie by było, gdyby "GW" lub jakaś inna gazeta przypomniała ten "Protokół
            ustaleń" między strajkującymi a ministerstwem oświaty. Ten protokół jest dziś w
            kilku punktach równie aktualny (np. do 25 dzieci w klasach).
            Nie wiem jaki procent się dziś daje na oświatę, ale przypuszczam, że jeszcze
            mniej niż za komuny.'
            No pewnie, ze to byloby bardzo pozyteczne!

            • leszek.sopot "Protokół ustaleń" 1980 r. (fragmenty) 27.10.06, 01:23
              Protokół ustaleń
              [...] Komisji Resortowo-Wojewódzkiej przedstawiono na piśmie 120 postulatów,
              które wg oświadczenia członków Komisji Komitetu Założycielskiego
              NSZZ „Solidarność” zostały oparte na postulatach, żądaniach i propozycjach
              złożonych przez nauczycieli i pracowników placówek oświatowo-wychowawczych
              [...]. W trakcie rozmów przedstawiono dodatkowo dziesięć postulatów. W wyniku
              dyskusji sformułowano stanowisko Ministerstwa Oświaty i Wychowania, Wojewody
              Gdańskiego, Kuratorium Oświaty i Wychowania w Gdańsku wobec przedłożonych
              Komisji Resortowo-Wojewódzkiej 148 postulatów. [...]
              Postulat nr 1
              Za sprawę najistotniejszą dla poprawienia obecnej, trudnej sytuacji w oświacie
              i wychowaniu uważamy konieczność podwojenia obecnego 3,5 proc. udziału oświaty
              w podziale dochodu narodowego. [...]
              Postulat nr 2
              Ustalić wymiar pracy nauczycieli szkół i przedszkoli przeciętnie w ilości 18
              godzin dydaktycznych różnicując ten wymiar w zależności od pracochłonności
              przedmiotów, by umożliwić wykonanie związanych z tym obowiązków w ciągu 7-
              godzinnego dnia pracy (obecny wymiar godzin dydaktycznych zmusza część
              nauczycieli do około 10-godzinnego dnia pracy zawodowej). [...]
              Postulat nr 3
              Uważamy za niezbędne dać większą autonomię szkole, pozwolić radom pedagogicznym
              decydować o realizacji podstawowych celów dydaktyczno-wychowawczych, obchodów
              rocznicowych, uroczystości i imprez, co sprzyjać powinno uniknięciu
              szablonowości i formalizmu w pracy wychowawczej szkoły. [...]
              Postulat nr 4
              Należy zweryfikować i uzupełnić podręczniki historii i literatury, zwłaszcza
              historii współczesnej, tak aby uczeń miał możliwość poznawania historii i
              kultury ojczystej w jej pełnym zakresie. Należy zmienić i uelastycznić program
              propedeutyki nauki o społeczeństwie, tak aby jego treści nie były sprzeczne z
              rzeczywistością. [...]
              Postulat nr 6
              Spowodować, by udział nauczycieli w pracy organizacji młodzieżowych, a
              zwłaszcza ZHP był dobrowolny – bez nacisku administracji szkolnej. [...]
              Postulat nr 9
              Wobec istotnych braków w kadrze nauczycielskiej, bazie szkolnej, wyposażeniu w
              podręczniki i pomoce naukowe wstrzymać wdrażanie reformy szkolnej [10-letnia
              szkoła podstawowa] i poddać jej zasadność w projektowanej formie
              ogólnonarodowej dyskusji. [...]
              Postulat nr 11
              Podnieść wynagrodzenie zasadnicze pracowników oświatowych powyżej średniej
              krajowej o około 10 do 15 proc. by uposażenie nauczycieli dorównywało
              pracownikom inżynieryjno-technicznym w pozostałych działach gospodarki
              narodowej. [...]
              Postulat nr 23
              Zmniejszyć liczbę dzieci w grupach przedszkolnych i klasach do 25 dzieci
              zgodnie z zaleceniem metodyki. [...]
              Postulat nr 29
              Wprowadzić dodatki dla nauczycieli zatrudnionych na wsi. [...]
              Postulat nr 32
              Przyznać pracownikom oświaty tzw. trzynastą pensję poczynając od 1980 roku.
              [...]
              Postulat 43
              Umożliwić także ojcom korzystanie ze zwolnień lekarskich z tytułu opieki nad
              chorym dzieckiem. [...]
              Postulat nr 45
              Wprowadzić egzaminy wstępne do szkół ponadpodstawowych. [...]
              Postulat nr 74
              Zwiększyć kredyty na pełne zabezpieczenie działalności eksploatacyjno-
              remontowej szkół. [...]
              Postulat nr 79
              Zwiększyć stawkę żywieniową i dotację finansową w świetlicach szkolnych,
              przedszkolach, internatach i warsztatach szkolnych. [...]
              Postulat nr 122
              Zwiększyć środki na zakup herbaty i mydła do 30 zł miesięcznie. [...]
              Postulat nr 131
              Nie budować szkół – kombinatów. [...]
              Postulat 144
              Udzielić radom pedagogicznym [prawo – przyp. LB] wyrażania wotum nieufności
              wobec dyrektora z szerokim uzasadnieniem swojego stanowiska. [...]
              Uwagi końcowe
              Ministerstwo Oświaty i Wychowania konsultować będzie węzłowe problemy dotyczące
              ogółu pracowników z NSZZ „Solidarność” Krajową Komisją Koordynacyjną Oświaty i
              Wychowania w Gdańsku.
              Wyrażamy przekonanie, że dalsza współpraca Ministerstwa Oświaty i Wychowania z
              nauczycielskimi związkami zawodowymi przyczyniać się będzie do doskonalenia
              systemu edukacji narodowej i systematycznej poprawy warunków pracy i życia
              pracowników oświaty.
              Gdańsk, 17.11.1980 r.
          • xioncpb Re: odpowiedzi kręcą się wokół trzech pomysłów 27.10.06, 16:42
            > Za sprawę najistotniejszą dla poprawienia obecnej, trudnej sytuacji w
            oświacie
            > i wychowaniu uważamy konieczność podwojenia obecnego 3,5 proc. udziału
            oświaty
            > w podziale dochodu narodowego. [...]"

            No i widzisz Leszku, w tym momencie wyłazi z ciebie populista i komuch
            najgorszego sortu. Niżej są już tylko Lenin, Kim i Castro.

            Skąd ten epitet? To bardzo proste: żądasz czegoś nie wskazując na to skąd mają
            pochodzić środki na to "coś". Przecież jeśli dołożysz na edukację 3,5%, to
            komuś innemu musisz zabrać te 3,5%. Powiedz więc, towarzyszu, komu te 3,5%
            zabierzesz? Biednym emerytom, niedozbrojonej policji, zapracowanym urzędnikom,
            zacofanym sądom, czy może steranym od pracy na roli chłopom? Obiecuję ci że
            każda z wymienionych grup, upierdzieli ci rękę siekierą, a potem zatłucze cię
            nią na śmierć.

            Ja też uważam, że edukacja powinna dostawać więcej pieniędzy. Ale nie z
            budżetu, ale bezpośrednio od rodziców - czy to w formie czesnego, czy to w
            formie bonów edukacyjnych. W ten sposób powstanie na pewno wiele szkół - jak to
            piszesz - ciekawych, kolorowych, etc. Wtedy na pewno też skończy się przemoc w
            szkole bo ludzie będą dbać o to za co płacą z własnej kieszeni.
            • babaqba Re: odpowiedzi kręcą się wokół trzech pomysłów 27.10.06, 17:07
              xioncpb napisał:

              > No i widzisz Leszku, w tym momencie wyłazi z ciebie populista i komuch
              > najgorszego sortu. Niżej są już tylko Lenin, Kim i Castro.
              >
              > Skąd ten epitet? To bardzo proste: żądasz czegoś nie wskazując na to skąd mają
              > pochodzić środki na to "coś". Przecież jeśli dołożysz na edukację 3,5%, to
              > komuś innemu musisz zabrać te 3,5%. Powiedz więc, towarzyszu, komu te 3,5%
              > zabierzesz? Biednym emerytom, niedozbrojonej policji, zapracowanym urzędnikom,
              > zacofanym sądom, czy może steranym od pracy na roli chłopom? Obiecuję ci że
              > każda z wymienionych grup, upierdzieli ci rękę siekierą, a potem zatłucze cię
              > nią na śmierć.

              Jest ładne i zasobne źródło: lewi renciści - to milionowa rzesza oszustów okradająca nas od lat. Tam
              znajdują się olbrzymie środki, które można odzyskać i użyć w szlachetnym celu. Wymieniona grupa
              oszustów, w razie próby "upierdzielenia ręki" może zostać potraktowana tak, jak na to zasługuje: jak
              przestępcy. Parę miliardów jest jeszcze w KRUSie i agencjach rządowych. Gdyby nie partykularne
              interesiki tych beneficjentów budżetowych z wyżej wymienionych grup, nas wszystkich stać było by na
              dużo więcej niż tylko porządne szkoły. Kto tym wszystkim złodziejom odbierze ich łup? W stronę
              żenującej władzy nie spojrzę - zakłamańcy z PISu są głównymi macherami przy tym korycie. Może czas
              na przewrót?
            • leszek.sopot odwdzięczę się także epitetem 27.10.06, 19:45
              Jesteś nieuk. Skomentowałeś postulat "S" z 1980 r. Chyba ktoś taki, kto nie
              umie doczytać źródło cytatu jest palantem najgorszego rzędu.
              Byłem gorącym zwolennikiem bonu edukacyjnego, który niestety został przez AWS
              odrzucony jako niemożliwy do wprowadzenia.
    • pan.nikt Panie Leszku, to skutki wychowania "BEZstresowego" 27.10.06, 01:11
      A jesteś an tyle dorosły, że wiesz o czy mówię.
      Nie wiem, czy na fk już to opisałem, ale rzecz utkwiłami w pamieci.

      Dwie panie ok30-tki i dwójka dzieci dziewczyna z 10 lat i chłopak z 7, może 6 lat.
      Czekają na autobus, dzieci jedząlody łyżeczkami z kubeczków.
      Nagle chłopk obrzyca lodami wystawe sklepową (Jobcenter) iiiiiiiiiiii
      i ZERO REAKCJI.
      No to chłopak dodatkowo OPLUŁ WITRYNĘ iiiiii
      i ZERO REAKCJI.

      "WYCHOWANIE BEZSTRESOWE" TO JEST TO.

      aha rzecz działą się w Paisley Scotland.

      i stąd idą te dziwne obyczaje.

      a co dalej??
      Przyjedź do Szkocji, Anglii, pojedź do Holandii, Belgii.
      Tylko nwarunek, nie na dzień dwa, tydzień, ale na dłużej, żeby zobaczyć jak się rzeczy mają

      • wlodekbar Re: Panie Leszku, to skutki wychowania "BEZstreso 27.10.06, 01:25
        pan.nikt napisał:

        > Dwie panie ok30-tki i dwójka dzieci dziewczyna z 10 lat i chłopak z 7, może 6
        l
        > at.
        > Czekają na autobus, dzieci jedząlody łyżeczkami z kubeczków.
        > Nagle chłopk obrzyca lodami wystawe sklepową (Jobcenter) iiiiiiiiiiii
        > i ZERO REAKCJI.
        > No to chłopak dodatkowo OPLUŁ WITRYNĘ iiiiii
        > i ZERO REAKCJI.
        >
        > "WYCHOWANIE BEZSTRESOWE" TO JEST TO.

        No to jest, niestety, skutek 'wychowania bezstresowego'.
        Jesli do tego dodac nasze nudne, frustrujace oraz 'chaotyczne' realia, w tym w
        duzej mierze w placowkach edukacyjnych i w rodzinach, mentalnosc wtornosci we
        wzorcach zachowan, czy obyczajowych w ogole, to nastepuje mieszanka piorunujaca.

        Jesli sie nie poradzi, bedzie, mysle, coraz gorzej.

        Zas idea gett czy szkol dla niegrzeznych dzieci i niebezpiecznych mlodych ludzi
        sa, moim zdaniem, rzecza chybiona i tez niebezpieczna - to bylyby hodowle
        kryminalistow i innych ludzi niedostosowanych negatywnie.

        • pan.nikt Re: Panie Leszku, to skutki wychowania "BEZstreso 27.10.06, 01:30
          Przyznaję bez bicia:mam lekką (3 m-ce) przerwe w polskim życiorysie.
          Tzn 3 m-ce byłem poza krajem BEZ NETU. (teraz ciągl jestem "gdzieś", ale mam net)

          z tym, że jak rozumiem propozyce Giertycha, to chodzi o cos na kształt dawnych "HUFCÓW PRACY"
          A ilu "chorym" młodym ludzim, te hufce URATOWAŁY ŻYCIE??
          Wielu.

          i czas najwyższy dotego wrócić, skoro RODZICE (niektórzy) sobie nie radzą.

          • leszek.sopot Re: Panie Leszku, to skutki wychowania "BEZstreso 27.10.06, 01:42
            Hufce były dobrowolne, a za pracę płacono. Była to forma pracy i nauki
            jednocześnie.
            • pan.nikt Re: Panie Leszku, to skutki wychowania "BEZstreso 27.10.06, 01:51
              HUFCE pracy, były dla wielu "ostatnią deską ratunku"
              III RP z UD, UW itd na czele tą "deskę" ukradło.

              Kradzież , to u nich rzecz normalna, tylko dlaczego okradi również młodzież???
              • leszek.sopot Re: Panie Leszku, to skutki wychowania "BEZstreso 27.10.06, 02:08
                Hufcami zawiadywał SZMP, tam wykuwał się partyjny aktyw. Nie dziwi mnie, że pan
                do tego aktywu tęskni.
                • pan.nikt Re: Panie Leszku, to skutki wychowania "BEZstreso 27.10.06, 02:13
                  o kurcze pan, no tak, ale z "małej"

                  A do tematu.

                  Tak, za komuny komuniści, ale czy zna Pan powiedzenie

                  "WYLAĆ DZIECKO Z KĄPIELĄ"




                  I oto, nie o żadne tesknoty chodzi
                • 1normalnyczlowiek Panie Leszku, to Pan tęsknisz nieustannie ... 27.10.06, 02:21
                  leszek.sopot napisał:
                  > Hufcami zawiadywał SZMP, tam wykuwał się partyjny aktyw. Nie dziwi mnie, że
                  >pan do tego aktywu tęskni.

                  Ciągle nie możesz zdystansować się od peerelowskiego myślenia. Hufce kojarzą się
                  z pracą a nie z PRL-em. A praca wychowuje. Taka młodzież jeśli nawet coś
                  posprząta to nabierze także szacunku do innych ludzi, m.in. do tych co "tylko"
                  sprzątają. A jeśli ciężko popracują, to zrozumieją, że jedyną inną możliwością
                  dorobienia się jest wiedza - nie złodziejstwo i bandytyzm.
                  • leszek.sopot Re: Panie Leszku, to Pan tęsknisz nieustannie ... 27.10.06, 02:37
                    To nie była praca pod przymusem ale za pieniądze - czasem wcale niezłe. Być
                    może się pomyliłem bo chyba nad hufcami czuwał ZMS. Nie była to praca
                    przymusowa jak w karcerze. W ten sp[osób komuna też próbowała wychowywać -
                    szczególnie Ślązaków, dla których stworzono nawet specjalne obozy pracy - byli
                    to tzw. żołnierze górnicy. W stanie wojennym też wychowywano przez pracę -
                    niektóre zakłady zmilitaryzowano i za strajki groził sąd wojskowy.
                    Praca jeśli ma sens to może choć nie musi wychowywać. Pod przymusem jest
                    niewolnictwem.
                    • 1normalnyczlowiek Re: Panie Leszku, to Pan tęsknisz nieustannie ... 27.10.06, 02:51
                      leszek.sopot napisał:
                      > Praca jeśli ma sens to może choć nie musi wychowywać. Pod przymusem jest
                      > niewolnictwem.

                      ---> Czy jesli założymy, że służba wojskowa jest obowiązkiem, to służbę
                      zastępczą pełnimy pod przymusem?
                      Czy jeśli nauka jest ...
                      • leszek.sopot Re: Panie Leszku, to Pan tęsknisz nieustannie ... 27.10.06, 11:01
                        Lekarstwem na wszystkie bolączki nie tylko edukacji, ale wszystkich aspektów
                        życia społecznego na pewno jest wprowadzienie powszechnych obowiązków i
                        surowych przepisów z wysokimi karami. Im surowiej będzie traktowane
                        społeczeństwo tym będzie większy spokój. Oczywiście zgadzam się z tym kieunkiem
                        pańskiego myślenia. Do dziś są takie państwa, które w ten sposób fundują swym
                        obywatelom raj na ziemi.
                        • maureen2 Re: Panie Leszku, to Pan tęsknisz nieustannie ... 27.10.06, 12:24
                          znowu demagogia, usilne próby zrobienia z tego polityki.Można jeszcze znieść
                          kodeks karny w celu ulżenia ludziom.
                          • leszek.sopot Re: Panie Leszku, to Pan tęsknisz nieustannie ... 27.10.06, 15:01
                            maureen2 napisała:

                            > znowu demagogia, usilne próby zrobienia z tego polityki.Można jeszcze znieść
                            > kodeks karny w celu ulżenia ludziom.

                            Jak ktoś posługuje się demagogią to mu i tym samym odpłacam. Nie pasuje?
                            • maureen2 Re: Panie Leszku, to Pan tęsknisz nieustannie ... 27.10.06, 15:05
                              jakiś problem ?
                              • leszek.sopot Re: Panie Leszku, to Pan tęsknisz nieustannie ... 27.10.06, 15:06
                                maureen2 napisała:

                                > jakiś problem ?

                                No właśnie. Jaki?
                                • maureen2 Re: Panie Leszku, to Pan tęsknisz nieustannie ... 27.10.06, 16:18
                                  te ciągle starania zrobienia z tematu dyskusji politycznej o PRL,Solidarności
                                  - czy szanowny rozmowca jest z SB ?
                                  • leszek.sopot Re: Panie Leszku, to Pan tęsknisz nieustannie ... 27.10.06, 16:39
                                    maureen2 napisała:

                                    > te ciągle starania zrobienia z tematu dyskusji politycznej o PRL,Solidarności
                                    > - czy szanowny rozmowca jest z SB ?

                                    O co ci chodzi? To nie ja przecież poruszyłem temat hufców pracy i rozkradzeniu
                                    Polski przez ostatnie 16 lat.
                                    Podłością sa twoje chyamskie insynuacje. To qu..ki zwyczaj "oczyszczaczy"?
      • 1normalnyczlowiek Panie Leszku, to skutki wychowania "BEZstresowego 27.10.06, 02:01
        pan.nikt napisał:
        > A jesteś an tyle dorosły, że wiesz o czy mówię.

        ---> Ogólnie rzecz biorąc winę za to wszystko ponoszą ci, dzięki którym
        przemiany w naszym kraju poszły taką a nie inną drogą. Z jednej strony odbiło
        się to na sytuacji ekonomicznej większości rodzin, co skutkowało zajmowaniem się
        walką o byt rodziny a nie życiem w rodzinie. Z drugiej strony większość tzw.
        reform miała podobne przyczyny i skutki - w tym reformy w szkolnictwie.
        Odpowiedzialność za szpitale, szkoły, drogi,... spychano w dół, ale nigdy w ślad
        za tym nie poszły obiecywane wcześniej środki. Głównym celem wszystkich "reform"
        było tworzenie ruchu w interesie, by się kręciło. A jak się kręci, to i można
        coś wykręcić ... dla siebie. Wystarczy przypatrzyć się uważniej "rozwojowi"
        wydawnictw szkolnych, by zrozumieć dla kogo reforma podręczników była
        najbardziej potrzebna i korzystna. Wygoniono ze szkół opiekę lekarską, bo
        idealną opiekę miały dzieci otrzymać od zreformowanej służby zdrowia. I co?
        Można by tak bez końca.
        Nie to jest problemem, że zawsze będą zdarzały się różne nieszczęścia -
        problemem jest bierność tych, ktrzy się przyglądali. Kiedyś też jednych
        nauczycieli się szanowało a innych się obsmarowywało - ale na tym poprzestawano.
        W szkole powinno funkcjonować wszystko jednocześnie: kształcenie, opieka,
        wychowywanie, dyscyplina, karanie. Dzieci i młodzież powinni nauczyć się przede
        wszystkim odpowiedzialności za siebie i za własne czyny. Muszą rozumieć, że za
        wszystko się płaci - nie tylko pieniędzmi ...
      • daktylek Re: Panie Leszku, to skutki wychowania "BEZstreso 27.10.06, 07:40
        Pewnie sam to widziałeś - zwróciłeś uwagę matkom?
        Czy uznałeś, że to ich sprawa?

        Większość z nas nie zwróci uwagi, tak samo jak większość z nas nie zawiadomi
        policji, że u sąsiadów dzieje się coś złego, że np. tam piją, biją dzieci.

        Najczęstszym powodem wzywania policji, tak mi się wydaje, będzie to, że po 22
        ktoś z sąsiadów zachowuje się zbyt głośno. Dlaczego? Wcale nie dlatego, że
        narusza to normy i prawo, ale dlatego, że to NAM przeszkadza wypoczywać.
        Jeśli byłaby sytuacja, że to nasze okno zostałoby obrzucone tymi lodami i
        oplute, głośno byśmy protestowali, ale jak już cudze , to przecież nie nasza
        sprawa i nie będziemy się wtrącać.

      • wdakra Re: Panie nikt, myli się Pan 30.10.06, 12:52
        > "WYCHOWANIE BEZSTRESOWE" TO JEST TO.

        Nie, drogi Panie. To nie jest przykład wychowania bezstresowego, tylko braku
        wychowywania. I zanim się o czymś napisze, warto się dowiedzieć, o co chodzi.
        • rozmowy_kontrolowane za moich czasów 30.10.06, 18:19
          Starałam się nie komentować nigdzie wydarzenia z Gdańska. Media dużo piszą i
          mówią na ten temat, mnie tam nie było, ja znam tylko relację z mediów właśnie.
          Taka mi tylko myśl przychodzi do głowy- dlaczego rodzice nie czują się winni w
          żaden sposób?
          I rodzice tych chłopców- i rodzice Ani.
          Ja wiem, że każda matka broni swojego dziecka. Ja wiem, że dla niektórych
          zachowanie tych chłopców było żartobliwe, podobno jeden z braci powiedział, że
          wśród dzieciaków to normalne, takie numery.
          Hmm. Widać normalność pojmujemy nieco inaczej.
          Ale zaszokowała mnie beztroska rodziców tych chłopców.
          I kompletny brak poczucia winy u rodziców Ani- a przecież są za tę śmierć
          odpowiedzialni. Może za mało przygotowali córkę na życie?
          Może za mało z córką rozmawiali?
          Nie wiem. Ale nigdy nie jest tak, że wina leży tylko po jednej stronie.


          Czy inni młodzi ludzie wyciągną konsekwencje z tej brutalnej lekcji? Nie wiem,
          szczerze powiedziawszy- wątpię. W naszym społeczeństwie panuje takie
          przekonanie, że "pewnie mnie nie złapią, kiedy zrobię to czy tamto".
          Innych łapią, to i Ciebie złapią.

          Kiedy ja chodziłam do podstawówki i liceum, nie było takich zdarzeń. Owszem, w
          moim LO trzy dziewczyny popełniły samobójstwa- dwie w jednym roku, trzecia rok
          później.
          Pierwsza podobno była w ciąży z lokalnym gangsterem, skoczyła z 10 piętra
          wieżowca.

          Drugiej rodzice nie pozwolili spotykać się z chopakiem, skoczyła z 10 piętra
          wieżowca.

          Trzecia była w ciąży ze swoim chłopakiem, chciała z nim zamieszkać, rodzice
          zażądali, by najpierw skończyła szkołę, pojechali po nią do chłopaka,
          powiedziała, że weźmie tylko sweter- skoczyła z 4 piętra, zmarła w karetce.

          Takie rzeczy się zdarzały. Ale, na litość boską, nikt nie rozbierał koleżanki z
          klasy i nie obmacywał na oczach innych. Nikt nie mówił o katowaniu dzieci przez
          rodziców, pedofilach, dziecięcej pornografii.
          Oczywiście, że pedofile wtedy istnieli i pewnie dochodziło do odrażających
          rzeczy- ale nie było tego tyle, ile jest teraz!

          A teraz- nagonka w mediach- i nic. Coraz częściej słyszymy o dzieciach,
          skatowanych przez "rodziców", o dzieciach wykorzystywanych przez dorosłych.

          Nie wiem, co się dzieje ze społeczeństwem.
          Wiem tylko tyle, że gdyby mojemu dziecku ktoś zrobił krzywdę, upie..łabym
          łeb przy samej dupie.
          Bez względu na konsekwencje.
    • sam_sob Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 27.10.06, 07:40
      Trzeba zastąpić ją - co tydzień Woodstoc i
      wszystko będzie OK!:))
      • daktylek Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 27.10.06, 07:43
        Wbrew pozorom to wcale nie byłoby takie głupie :))
        Część młodzieży miałaby zorganizowany czas i nie chodziłyby jej po głowie
        głupoty.
    • goldenwomen rozmawiać, rozmawiać,rozmawiać,rozmawiać.... .. 27.10.06, 07:49
      do skutku rozmawiac z młodzieżą!!!!!traktować ich powaznie a nie jak
      gó..arzy,nieuków,itp skończyć traktowania wg.starych utartych norm: im rodzice
      na wyzszych stanowiskach tym ich dziecko traktowane jest jak książe i
      księzniczka. Tak, tak moi drodzy te stereotypy jeszcze funkcjonują do dzis w
      szkołach!!!!Nauczyciele zapominaja o jednej waznej rzeczy mianowicie to, że
      kiedyś tez byli uczniami.Młodziez nie jest taka zła.Jasne że sa wyjatki bo to
      jest wszedzie ale gdyby więcej w szkołach rozmawiano z młodzieża to o czym
      myślą, jak czują to MOŻE, zaznaczam MOŻE ,byłoby inaczej.
      • daktylek Re: rozmawiać, rozmawiać,rozmawiać,rozmawiać.... 27.10.06, 07:51
        i wprowadzać nareszcie systemowe rozwiązania w zakresie wychowania i
        profilaktyki!
      • maureen2 Re: rozmawiać, rozmawiać,rozmawiać,rozmawiać.... 27.10.06, 12:27
        można rozmawiać, a on odpowiada "stara,daj se luz, luzik i spoko,buhaha"
        • emac1 Re: rozmawiać, rozmawiać,rozmawiać,rozmawiać.... 27.10.06, 17:21
          Do maureen - rozmawiać trzeba z dzieckiem od jego najmłodszych lat........... i
          nie wtedy, kiedy MY mamy czas, tylko wtedy, kiedyONO tego potrzebuje. Jeżeli
          dziecko słyszy " daj mi święty spokój" bez dodatkowych wyjaśnień (np. źle się
          czuję, mam na jutro pilną robotę do zrobienia) raz i drugi, to pójdzie tam,
          gdzie go wysłuchają, a rodzicom rzeczywiście da święty spokój. Prawdopodobnie
          taki tekst usłyszałas, bo nagle przypomnialo Ci się, że warto by porozmawiać z
          dzieckiem ( i wszystko Ci jedno czy dziecko ma ochotę na taką rozmowę czy
          nie......)
          • asimek Szanowny emacu1 27.10.06, 17:48
            Rozumiem, że ta wiara w zbawczy wpływ rozmów dotyczy własnych dzieci i
            wychowania domowego. Jeśli tak to OK. Ale w szkole? Próbowałeś kiedyś? Ludzie
            kiedy wy wreszcie przestaniecie wierzyć w te bzdury o nowoczesnej pedagogice. To
            ona zafundowała nam dzisiaj te problemy, obok oczywiście totalnego kryzysu
            rodziny (tu też swoje zrobił "postęp").
            • leszek.sopot Re: Szanowny emacu1 27.10.06, 19:47
              asimek napisał:

              > Rozumiem, że ta wiara w zbawczy wpływ rozmów dotyczy własnych dzieci i
              > wychowania domowego. Jeśli tak to OK. Ale w szkole? Próbowałeś kiedyś? Ludzie
              > kiedy wy wreszcie przestaniecie wierzyć w te bzdury o nowoczesnej pedagogice.
              To ona zafundowała nam dzisiaj te problemy, obok oczywiście totalnego kryzysu
              > rodziny (tu też swoje zrobił "postęp").


              Musiałeś mieć fatalnych belfrów. Ja poznałem znakomitych, za którymi dzieci po
              prostu szalały.
              • maureen2 Re: Szanowny emacu1 28.10.06, 14:58
                świetni belfrowie,za ktorymi dzieci szalały, a jednocześnie podobno byli be,
                bo robili akademie i apele ? Kłamać trzeba umieć.
                • leszek.sopot Re: Szanowny emacu1 28.10.06, 16:30
                  maureen2 napisała:

                  > świetni belfrowie,za ktorymi dzieci szalały, a jednocześnie podobno byli be,
                  > bo robili akademie i apele ? Kłamać trzeba umieć.

                  Tobie coś odbija? Naprawdę w swoich pomówieniach postępujesz jak ostatni
                  chamówa. Jakie kłamstwa? Ja twoim kłamstwom na pewno nie dorównam masz
                  znakomitych nauczycieli.
          • maureen2 Re: rozmawiać, rozmawiać,rozmawiać,rozmawiać.... 27.10.06, 17:55
            przykro mi,ale nic mi się nie przypomina
    • petrucio Belkot! 27.10.06, 12:30
      Zgodzisz sie placic zamiast swojego 19% podatku podatek 40% aby osiagbac o czym
      piszesz? Jak nie to lepiej sie przymknij zamiast epatowac frazesami. 2 + 2 = 4 -
      nawet kretyn to wie.
      • ppo Bycie kretynem nie polega na braku wiedzy, 28.10.06, 00:41
        tylko na braku umiejętności jej wykorzystania. Co z tego, że kretyn wie, ile
        jest 2+2, skoro nadal nie umie policzyć, ile jąder mają bracia jednojajowi.
    • jack20 Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 27.10.06, 13:06
      Przeprowadzona reforma systemu szkolnictwa rozbijajacego droge edukacji na 3
      etapy okazal sie fatalny i spowodowal dezintegracje mlodziezy.
      A najwazniejsze dla niesmialej mlodziezy jest wlasnie dluga integracja.
      Nie skorzystano z doswiadczen innych krajow europejskich, z ktorych
      preferowalbym system niemiecki oparty na 2-stopniowej edukacji:
      -okres 1; czteroletni
      -okres 2: 5-,6- wzglednie 9-letni
      Dzeci 10-letnie kieruje sie z do 3 typow szkol: podst, sredniej, gimnazium.
      Kryterium jedynym jest srednia ocen w klasie 4. Uwzglednia sie zyczenia
      rodzicow ale ocena wtedy podejmuje specjalna komisja.
      Nastepuje wiec juz podstawowa automatyczna segregacja dzieci.
      Mozliwa jest pozniejsza zmiana typu szkoly, jesli wyniki w nauce predysponuja
      do tego.
      Dalsza edukacja jest wiec jednostopniowa co powoduje duza integracje grupy jak
      i dobre poznanie jej przez nauczycieli.
      Prawa nauczycielieli sa o wiele wyzsze niz w Polsce. W kazdej chwili mozliwe
      jest dyscyplinarne usuniecie ucznia z waznych powodow jak np. narkotyki.
      O los tej jednoski troszcza sie juz tylko opiekunowie czy rodzice ucznia.
      Od 18 lat odpowiedzialni za siebie sa juz tylko sami uczniowie.
      nie ma zadnego typu szkol karnych specjalnych gdyz nie ma potrzeby na nie.
      • alaszymkowiak Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 27.10.06, 14:36
        Niestety w niemieckich szkołach nie jest tak idealnie, jak piszesz. Z młodzieżą
        w gimnazjach, czyli tą wybraną, jest oczywiście najmniej problemów, ale w
        Hauptschule oraz Realschule (dwóch pozostałych typach szkół ogólnokształcących
        po szkole podstawowej) praca dla wielu nauczycieli jest gehenną. W ubiegłym
        roku szkolnym głośno było o szkole w Berlinie, w której nauczyciele bali się
        uczyć, domagali się zamknięcia szkoły. Niemieccy nauczyciele należą do
        najczęstszych pacjentów psychiatrów.
        Sama jestem nauczycielką w szkole średniej, mamy kontakty ze szkołami
        niemieckimi. Nauczyciele niemieccy zazdroszczą nam zachowania naszych uczniów,
        a nie jest ono niestety idealne, jak wszędzie.
        • leszek.sopot Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 27.10.06, 15:14
          Ciekawe, co napisałaś. Ja w 1990 r. wizytowałem szkoły we Frankfurcie nad Menem
          na zaproszenie niemieckich związków nauczycielskich. Skarżyli się jedynie na
          pensje, ale podkreślali, że ich zarobki pozwalają na kupno domu w wieloletnim
          systemie ratalnym. Polscy nauczyciele chcieliby mieć takie kłopoty... Mnie
          uderzył wówczas partnerski układ między uczniami a nauczycielami.
          Przedstawiciel niemieckich związków opowiadał o tym jak wiele znaczenia
          przywiązuje się do bliskich i bezpośrednich kontaktów nauczyciela z dzieckiem,
          że nie może być to stosunek kata i ofiary. Wręcz mówił, że dla niego osobiście
          ważniejsze od tego by dziecko się nauczyło jest w jego pracy pedagogicznej to,
          by wyrosło na zdrowego mentalnie i fizycznie człowieka. Bał się za to pracy z
          nauczycielami i młodzieżą z byłego NRD.
        • jack20 Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 28.10.06, 01:42
          Problem o ktorym piszesz dotyczy szkol podstawowych w duzych miastach.
          Bywaja bowiem szkoly gdzie udzial mlodziezy tureckiej siega nawet do 80% a
          jezyk poza lekcja jest turecki. I dotyczy to tych wlasnie klas glownie.
          Ale to jest problem wszystkich panstw starej europy.
      • leszek.sopot Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 27.10.06, 15:06
        Byłem kiedyś w kilku Niemieckich szkołach byłego RFN. To nieba a ziemia - nie
        tylko jeśli chodzi o wyposażenie i estetykę, ale także przebogaty program
        polekcyjnych zajęć i pozaszkolnych ofert kulturalno-sportowych. Powinniśmy do
        takiego modelu szkoły z taką ofertą dążyć. To droga na długie lata.
        • jack20 Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 28.10.06, 01:46
          Zauwaz do tego ze narazie w Polsce nie ma problemu duzych mniejszosci a model
          edukacyjny jest dezintegrujacy.
          Tzn. gdy te problemy pojawia sia bedzie jeszcze gorzej.
          • s1951 Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 29.10.06, 15:26
            Ponad 30 lat byłem nauczycielem (pracującym z uczniami, a nie dyrektorem,
            pedagogiem, psychologiem czy kimś jeszcze z tej całej otoczki
            tzw "specjalistów") i raczej nie należałem do tych, którzy pozwalają wlozyć
            sobie na głowę kosz ze śmieciami. Od 1-go września br jestem na szczęśliwej
            emeryturze.
            Przysłuchuję się tej całej dyskusji na temat naprawy "polskiej szkoły".
            -trzeba specjalistów np. pedagogów (nauczycieli, którzy w pewnyn momencie
            swojej pracy z uczniami, zostali "awansowani", a czy ktoś przyjrzał się ilu z
            nich nie potrafiło zapobiec rozbiciu swoich rodzin i zapewniam, że nie jest to
            niski procent. Udział ich w wychowaniu jest znikomy, przeważnie siedzą w
            zaciszu swoich gabinecików.
            Poza nauczycielem tzw przy tablicy będącym również wychowawcą klasy, tak
            naprawdę nikt więcej jemu w wychowaniu ucznia nie pomoże.
            -dyrektor i jego zastępcy ? najgorszy błąd iść do nich z problemem
            wychowawczym. Pomoc żadna, a nauczyciel taki wg nich po prostu nie radzi sobie,
            jest problemowy, nie potrafi sam rozwiązać problemu.
            - sami nauczyciele ( pominę już milczeniem odpowiedź ojca zapytanego o studia
            córki " a jak się nigdzie nie dostanie to pójdzie na pedagogikę")i takich
            nauczycieli też jest co nieco.
            - wykształcenie nauczycieli- niestety po likwidacji nauczycielskich szkół
            średnich; uczelnie praktycznej luki w przygotowaniu pedagogicznym nauczycieli
            nie wypełniają.
            To zarzuty postawione szkole, ale czy w Polsce nie ma polityka
            czy "specjalisty", który głośno i wyraźnie powie, że PIERWSZĄ, PODSTAWOWĄ I
            NAJWAŻNIEJSZĄ INSTYTUCJA WYCHOWAWCZA JEST RPDZINA. BEZ WYCHOWANIA, KONTROLI I
            OPIEKI W RODZINIE NA NIC ZDADZA SIE WYSIŁKI SZKOŁY.
            Rola rodziny w wychowaniu jest jakoś zręcznie pomijana, całą odpowiedzialność
            zrzuca się na szkołę. Dobrze mieć kozła ofiarnego na którego można zrzucić
            swoje błędy, zaniedbania i niekompetencje. ( Mówię o was ojcowie i mamusie )


          • mmikki Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 29.10.06, 19:39
            zapisać gimnazjalistów do Młodziezy Wszechgejowskiej, to wyszumią się w biurze
            poselskim LPR

            Dziatwa Pana Romana
            • mmikki 0 tolerancji dla agresji 29.10.06, 19:45

              Dziatwa Pana Romana
              • mmikki Re: 0 tolerancji dla agresji 29.10.06, 19:48
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=396&w=51185270&a=51186515
        • palacz.zwlok Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 28.10.06, 15:34
          Jeśli miałeś (lub nadal masz) coś wspólnego z edukacją, raczej pisz "byłej
          RFN", a nie "byłego RFN".
          I to byłoby na tyle.
    • krz09ysiek07 Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 27.10.06, 15:10
      A może prostszą drogą do celu (tak jak ja go zrozumiałem) jest zniesienie
      przymusu chodzenia do szkoły? W dalszej kolejności: likwidacja ministerstwa
      oświaty, prywatyzacja szkół...
      • tektek Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 27.10.06, 17:19
        Zgadzam sie. Opisywany przez wielu forumowiczow idealny system szkolenictwa
        wymaga przedewszystkim znacznego zwiekszenia dofinansowania szkol, co naturalnie
        laczylo by sie ze zwiekszeniem podatkow, na co niewielu by sie zgodzilo. Moze
        rzeczywiscie zniesc obowiazek chodzenia do szkoly, np. od piatej klasy?
        Nastapil by wtedy samoregulujacy sie system w ktorym "element" sam sie eliminuje...
        • kegol Nie ma czegoś takiego jak przemoc w szkole 27.10.06, 17:48
          Nie ma czegoś takiego jak przemoc w szkole...jest przemoc w ogóle. Kiedy biją
          dzieciaka na przystanku, to mówi się przemocy na przystanku? To absurd. Przemoc
          staje się sensem kultury w której żyjemy, współczesna cywilzacja staje się
          psychopatyczna i wykolejona...przestaje odróżniać dobro od zła. Brakuje norm.
          Symptomatyczna była reakcja rodziców chłopców, którzy zamęczyli psychicznie na
          śmierć tę nieszczęsną dziewczynkę. Mówili, że nic się nie stalo. Z ich pkt
          widzenia naprawdę nic się nie stało, to był szkolny żart...
          Niech ktoś teraz powie, że nie ma Diabła?????
          • tektek Re: Nie ma czegoś takiego jak przemoc w szkole 27.10.06, 18:21
            Oczywiscie. Przemoc w szkole jest tylko jedna z wielu patologicznych objaw
            czasow w ktorych zyjemy, ale zasadnicze pytanie forum dotyczylo przemocy w
            szkole...a co do Diabla, to chyba temat na inny raz.
          • ppo Niestety jest. 28.10.06, 00:52
            > Nie ma czegoś takiego jak przemoc w szkole...jest przemoc w ogóle. Kiedy biją
            > dzieciaka na przystanku, to mówi się przemocy na przystanku?

            Nie. Mówi się wtedy o przemocy na ulicy. To też jest problem. Istnieje jeszcze
            przemoc w domu, w telewizji, na wojnie i w SZKOLE. Z każdym z tych rodzajów
            walczy się innymi środkami. Traktowanie przemocy jako problemu ogólnego
            utrudnia jego rozwiązanie. Lepiej skupić się na szczegółach: na ulicy- policja,
            w szkole- nauczyciele, w domu- kuratorzy społeczni i czujni sąsiedzi. Diabła
            nie ma, ponieważ nie ma większego zła niż ludzka głupota.
    • repec Re: Jak uniknąć przemocy w szkole? 27.10.06, 18:18
      zlikwidować całkowicie lekcje W-Fu,wszelkie kółka zainteresowań,pozbawić
      rodziców pracy i dać młodzieży broń,wprowadzić po 20 lekcji tygodniowo
      religii.Aha i jeszcze jedno wybić z głowy jakąkolwiek karierę w tym kraju,tu
      każdy ma tylko wegetować
    • sfajros Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 27.10.06, 18:20
      Dwa doraźne środki:

      1 - ograniczyć liczbę uczniów w klasie do 15, tak aby nauczyciel czy też
      wychowca mógł ogarną klasę i by w klasie były możliwe prowadzenie lekcji.

      2 - podnieść zarobki nauczycielem. I to nie o 50, 100 zł bo to jest po prostu
      żałosne. Zarobki powinny wynosić 1500 do 3000 zł (na rękę!) w zależności od
      stażu nauczyciela. To przecież skandal, aby młody nauczyciel dostawał początkowo
      600 - 700 zł miesięcznie. Nie wiem skąd te pieniądze wziąć. Może trzeba zabrać
      wojsku, parlamentarzystom, może trzeba zabrać pieniądze przeznaczone na budowę
      autostrad... nie wiem. Wiem tylko, że edukacja to priorytet i na tym NIE WOLNO
      oszczędzać.

      • maureen2 Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 27.10.06, 19:05
        utopijna wiara,że gdy będą pieniądze, to młodzieńcy przestaną się kopać.
      • leszek.sopot Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 27.10.06, 19:34
        sfajros napisał:

        > Dwa doraźne środki:
        >
        > 1 - ograniczyć liczbę uczniów w klasie do 15, tak aby nauczyciel czy też
        > wychowca mógł ogarną klasę i by w klasie były możliwe prowadzenie lekcji.


        Nierealne, ale niechby ograniczono chociaż do 25 co postulowała
        nauczycielska "S" już w 1980 r.



        > 2 - podnieść zarobki nauczycielem. I to nie o 50, 100 zł bo to jest po prostu
        > żałosne. Zarobki powinny wynosić 1500 do 3000 zł (na rękę!) w zależności od
        > stażu nauczyciela. To przecież skandal, aby młody nauczyciel dostawał
        początkow o 600 - 700 zł miesięcznie. Nie wiem skąd te pieniądze wziąć. Może
        trzeba zabrać wojsku, parlamentarzystom, może trzeba zabrać pieniądze
        przeznaczone na budowę autostrad... nie wiem. Wiem tylko, że edukacja to
        priorytet i na tym NIE WOLNO oszczędzać.


        Ten pogląd dość samotnie głosiłem od 1989 r. Przywoływałem w argumentach czasy
        Hugo Kołątaja i powołanie Szkoły Rycerskiej przez króla Stanisłąwa Augusta.
        Rzeczypospolita upadała a mądry krół postawił na edukację. To w Polsce powstało
        pierwsze na świecie ministewrstwo edukacji, a ze Szkoły Rycerskiej wyszli
        absolwenci, którzy walczyli później "o wolność waszą i naszą". Wszystko zależy
        od preferencji, od wyboru dróg prowadzących do naprawy państwa. Ja nieudolnie
        próbowałem głosić pogląd, że nie gospodarka ale kultura i edukacja będzie
        świadczyła o odbudowie Polski po komunizmie. Niestety wszyscy poddali
        się "terrorowi" speców od gospodarki i jej reformy. Kłóciłem się z Tuskiem,
        który twierdził wówczas, że państwo nie może dopłacać do teatrów, oper i domów
        kultury. Wszystko miało samo zarabiać na siebie. No i niestety, edukacja i
        kultura poszły w 1991 roku do kąta. Tylko przez rok, za czasów ministra
        Samsonowicza skutecznie walczono o interes edukacji. Z jego autorytetem i
        głosem musiano się liczyć. Później kraj ogarnął bałagan i kłótnie. Walczono o
        stołki, mniej o Polskę, o edukacji zapomniano. Dopiero AWS i UW przypomnieli o
        randze edukacji, ale moim zdaniem, nie zrobiono tyle ile powinno się zrobić.
        Wielka szkoda, że nie uchwalono proponowanej przez UW powszechnej
        komputeryzacji szkół i powstanie systemu stypendialnego dla dzieci wiejskich.
        Nastał ponownie SLD i znowu edukacja poszła do kąta. Dziś nastał Giertych i
        edukacja jest wykorzystywana do partyjnej propagandy a faktycznych i
        przemyślanych planów oraz działań nie widać.
        Gdyby od 16 lat systematycznie zwiększano finansowanie oświaty to nie
        stalibyśmy dziś przed obrazem kryzysu polskiej edukacji. Trzeba dziś powrócić
        na drogę zapoczątkowaną na początku lat 90 i określić wagę edukacji także przez
        przyznanie na jej cel odpowiedniego procentu z budżetu państwa.
    • galt dobry pomysl. Dlugofalowy. A co na dzisiaj? 27.10.06, 18:25
      To jest wlasnie wyzwanie w wiekszosci sytuacji. Wiemy jak wygladc by mogl stan
      idealny - w duzej mierze tak jak go opisales. Osiagniecie tego stanu niestety
      zajmie lata. Szkolenie nauczycieli, zmiana podrecznikow, programow szkolenia,
      mentalnosci spolecznej itp. A co powinnismy zrobic dzisiaj z tym problemem?
      • leszek.sopot Re: dobry pomysl. Dlugofalowy. A co na dzisiaj? 27.10.06, 19:37
        galt napisał:

        > To jest wlasnie wyzwanie w wiekszosci sytuacji. Wiemy jak wygladc by mogl
        stan
        > idealny - w duzej mierze tak jak go opisales. Osiagniecie tego stanu niestety
        > zajmie lata. Szkolenie nauczycieli, zmiana podrecznikow, programow szkolenia,
        > mentalnosci spolecznej itp. A co powinnismy zrobic dzisiaj z tym problemem?

        Na pewno nie ma cudownej różdżki mogącej spowodowac jednorazową odnowę polskich
        szkół. Musi być po prostu stworzony długoletni plan drogi dojścia do
        zamierzonego celu i krok po kroku się do niego zbliżać. Takiego planu ani
        pomysłu na oświatę nie znam, chyba go nie ma. Są tylko jakieś pomysły na zmiany
        formalne, które w żaden sposób nie zmieniają istoty nauczania.
    • amirez Jak uniknąć przemocy... 27.10.06, 20:06
      Czytam, czytam i co? Wniosek nasuwa się sam - atrakcyjna, ciekawa szkoła, z
      bogatą ofertą zajęć. Również tych popołudniowych. A w tej szkole godziwie,
      bardzo godziwie wynagradzani nauczyciele.
      W gimnazjach powinno być 70-80% belfrów facectów z jajami. Obejdzie się bez
      specjalnych szkół dla "negatywnych wybrańców". Forsa, forsa i jeszcze raz forsa.
      Szkoła musi być co najmniej o krok do przodu przed tym co uczeń ma w domu. A
      dzisiaj ? Buda jest mierna, biedna, nudna. Ta sama tablica i kreda co 40 lat
      temu i trochę komputerów. Przeładowane, nudne programy nauczania. Belfer to
      biedak i nędzarz zarzucany papierkową robotą. Za opiekę i wychowanie
      /wychowawstwo klasy/ otrzymuje... 1 złoty miesięcznie na głowę ucznia.
      Najlepiej, gdyby belfer pracował za darmo.
      Ma być porządek w szkole - zapłaćcie nauczycielom porządne pensje. Zrobią
      porzadek raz dwa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka