Dodaj do ulubionych

Dzika Polska

22.12.06, 23:21
Ostatni wypadek autobusu w Warszawie pokazuje, jak daleko nam jeszcze do
standardów cywilizacji. Weźmy np. Londyn. Tam autobusy mają wszędzie
wydzielony dla siebie pas ruchu i nigdy nie stoją w korkach – w korkach stoją
tylko samochody. Drugim absurdem tej naszej wsi zwanej „miastem stołecznym”
jest tłumaczenie, dlaczego kierowca wjechał na barierki i na drzewo, bo ktoś
zajechał mu drogę. Jak to jest możliwe?! Jak coś takiego może przyjść do głowy
dziennikarzowi?! Czy kierowców autobusów szkolą, żeby narażać życie
kilkudziesięciu ludzi tylko po to, żeby oszczędzić samochód? To pokazuje, że
mentalność Polaków wciąż jest taka, że samochód i jego właściciela traktuje
się u nas jako coś w rodzaju arystokracji, której wszyscy muszą ustępować.

Cała Warszawa jest jednym wielkim dowodem na to, że samochody są u nas
wszechwładne, wolno im polować na ludzi, wjeżdżać wszędzie z dowolną
prędkością, parkować na chodnikach i trawnikach, a ludzie, nawet w centrum
miasta, są spychani na boki, co zdarza się nagminnie nawet na zebrach – ileż
to razy nie daje się przejść przez jezdnię nawet na zielonym świetle, bo
samochody stoją na pasach lub zjeżdżają ze skrzyżowania po zakręceniu. A
policja nic z tym nie robi, zamiast zatrzymywać piratów drogowych, którzy
faktycznie są zabójcami (to właśnie kierowcy są sprawcami największej liczby
zabójstw), policja zajmuje się wyłapywaniem pieszych, którzy próbują zachować
resztki godności i nie dają się zepchnąć do podziemia.

Szczytem absurdu jest, że samochody w samym centrum tej wsi, zwanej stolicą
Polski, bezkarnie stoją sobie w korku na pasach na czerwonym świetle, podczas
gdy 50 m. dalej policja karze mandatem pieszego, który przechodzi przez
jezdnię między samochodami stojącymi w tym samym korku. Gdzie w cywilizowanym
świecie w city pieszy musi ustępować samochodowi?

Gdzie w cywilizowanym świecie szoferów autobusu uczy się, że kiedy samochód
zajedzie autobusowi drogę, to szofer ma obowiązek zjechać z drogi i przewrócić
autobus, byle tylko uniknąć stłuczki? Nic dziwnego, że Niemcy nazywają Polaków
„kartoflami” skoro my sami traktujemy się jak kartofle, a szofer autobusu
rzuca nami w czasie jazdy jak workiem kartofli. Taki wypadek jest oczywiście
wierzchołkiem góry lodowej. Ileż to razy większość z nas doświadczyła
gwałtownego hamowania i przewracania się ludzi w autobusie, ponieważ szofer
warszawskiego autobusu zawsze wyżej ceni lakier samochodu jakiegoś pirata
drogowego niż zdrowie swoich pasażerów. Ciekaw jestem czy jest to oficjalna
polityka władz miasta i przedsiębiorstw autobusowych?

Ciekawi mnie, czy ktoś policzył w Polsce, jakie są statystyki różnego rodzaju
przestępczości. Który rodzaj przestępczości odpowiada za największą liczbę
zabitych i rannych? Których ofiar jest więcej – ofiar napadów, pobić, włamań,
bójek, gwałtów itp. przestępstw dokonywanych przez bandytów i złodziei, czy
ofiar piratów drogowych? Który rodzaj przestępczości jest groźniejszy:
bandytyzm i mafia, czy nieprzestrzeganie prawa drogowego zwane piractwem
drogowym? Kto jest z tego punktu widzenia gorszym zbrodniarzem – gangster czy
pirat drogowy?

Podobno Polska słynie w świecie z tego, że mamy wyjątkowo wysoki wskaźnik
zabójstw dokonywanych przez piratów drogowych. To jest pewnie skutek tego, że
takie zabójstwa są w Polsce nazywane „wypadkami drogowymi”, a ich sprawcy
pozostają bezkarni. Nasi politycy, prawnicy i policjanci wciąż traktują
kierowców samochodów jak sowiecką arystokrację z PRL, a nasze prawo drogowe
wciąż jest na poziomie PRLu, tak jakby wciąż tylko waaadzę stać było na samochód.

Nic dziwnego, że warszawski kierowca autobusu zachowuje się wobec kierowcy
samochodu tak jak w czasach PRLu musiał zachowywać się wobec wysokiej rangi
funkcjonariusza państwowego.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka