henrykkreuz
05.04.03, 07:46
Przy przemianie Polski od komunistycznej dyktatury do systemu wolnego rynku,
wielkim zaufaniem obdarzono Leszka Balcerowicza, który ponoć jest
ojcem „cudownych” ekonomicznych reform. Jednak według specjalnego raportu
opublikowanego przez Executive Intelligence Review w Waszyngtonie, prawdziwym
mózgiem stojącym za reformami, które zubożyły i zniewoliły Polaków na
pokolenia, jest węgierski Żyd, megaspekulant George Soros, używający
amerykańskiego paszportu
Urodzony w Budapeszcie na Węgrzech w 1930 roku i wykształcony w Anglii,
George Soros, z jego osadzonym na Curaçao Quantum Fund (Kwantowy Fundusz),
szybko stał się cichym partnerem Rotschilda, Reichmana, wydalonego z USA
Marca Richa, izraelskiego handlarza bronią Saula Isenberga i wielu innych
bogatych i wpływowych Żydów, takich jak Henry Kissinger. Głównym polem ich
działalności są inwestycje spekulacyjne, wykorzystujące polityczne i
ekonomiczne słabości różnych krajów.
Quantum Fund Sorosa zarabia pieniądze poprzez przewidywanie zmian
ekonomicznych na całym świecie. W 1992 roku Soros sądził, że brytyjski funt
będzie tracił na wartości z powodu politycznych i ekonomicznych nacisków. Aby
zarobić na swoich przewidywaniach, pożyczył miliardy funtów i wymienił je na
marki niemieckie. Kiedy funt gwałtownie spadł 16 września, Soros zwrócił
funty po obniżonym kursie i schował różnicę do kieszeni. Jego zysk wyniósł
miliard dolarów.
Żeby zrozumieć, czym George Soros różni się od innych finansowych
spekulantów, przyjrzyjmy się tylko temu: cudowne dzieci Enronu,
reprezentujące szczyty finansowej wynalazczości, nazwały jedną ze swych
niesławnych spółek „Chewco” – na cześć postaci z filmu „Gwiezdne Wojny”
Chewbacca. Soros wybrał dla swego głównego narzędzia do zarabiania miliardów
dolarów nazwę „Kwantowy Fundusz”.
On nawiązywał, mówi jego biograf Michael Kaufman, do teorii „nieokreśloności”
Wernera Heisenberga: niemożliwość jednoczesnego określenia pozycji i
prędkości cząstki atomowej. Gdy zastosujemy to do rynków, aluzja jest taka,
że nie można inwestować w coś (szczególnie na skalę Sorosa) bez wpływania na
perspektywy tego czegoś, dobre czy złe. „Wybór Sorosa”, pisze Kaufman, „był
równocześnie ironicznym mrugnięciem i ukłonem w kierunku pojęć omylności,
zwrotności i jego własnej koncepcji niepełnego determinizmu.”
OK, taki jest więc Soros, naprawdę sprytny, a ci faceci z Enronu, mimo
posiadania dyplomów MBA Uniwersytetu Harvarda, teraz wyglądają przy nim jak
głupi. Ale mieli jednak razem coś wspólnego.
Soros jest uznawany za głównego stratega tzw. funduszy hedgingowych – jest to
strategia inwestowania, mówiąc najprościej, która maksymalizuje możliwości
zysku inwestora, przy równoczesnym zabezpieczeniu się przed ryzykiem
większych spadków spowodowanych wahaniami rynku, które mogą być całkiem
nieprzewidywalne. Tak więc, na przykład, w tym samym czasie kupuje się akcje
jednej firmy (zajmuje tzw. długą pozycję), sądząc że cena tych akcji będzie
rosła, zawierając równocześnie transakcję terminową sprzedaży akcji innej
spółki (zajmuje tzw. krótką pozycję), zakładając, że jej kurs będzie spadać.
Przez balansowanie długimi i krótkimi pozycjami, jeśli zdarzy się coś
niespodziewanego, jak atak terrorystyczny, co pcha wszystkie ceny akcji w
górę lub w dół, jest się ubezpieczonym przeciwko utracie ostatniej koszuli.
Niektóre zakłady wygrają, nieważne które. A jeśli nic niespodziewanego się
nie zdarzy, wszystkie zakłady mogą wygrać.
Gdy Enron przeobrażał się ze zwykłego handlarza gazem w finansowego gracza
derywatywami, przesunął pojęcie ubezpieczania się na dwie strony z obszaru
rozsądku do krainy nonsensu. Enron, największe bankructwo wszechczasów, jako
wynik ochrony przez bankructwem! Inwestorzy Enronu na rynku derywatyw byli w
tym sensie następcami Sorosa, że jako finansowi spekulanci chcieli sprytnie
pokonać system, zabezpieczając się przeciwko wszystkim możliwym
ewentualnościom.
Soros i ostatni zarząd Enronu usiłowali zrobić pieniądze głównie przez
manipulowanie pieniędzmi. Różnica jest taka, że Soros rzadko tracił, podczas
gdy zarząd Enronu, zaślepiony przez chciwość i nieposkromioną pychę, wyprał
się z pieniędzy.
Czy finansowi spekulanci są pasożytami wyzyskującymi ludzi i
przedsiębiorstwa, wykonujące realną pracę, czy też sami wytwarzają jakieś
wartości? Intrygująca biografia Sorosa, autorstwa Michaela Kaufmana, nigdy w
pełni nie postawiła tego pytania – to jeden z niewielu błędów w tej poza tym
wartej przeczytania książce o zagadkowo fascynującym Sorosie. A sam Soros
starannie omija zagadkowe sprawy, dzięki którym osiągnął swoje sukcesy.
Soros „rewolucyjny plutokrata”, chciałby być królem filozofów i jednoosobowym
Planem Marshalla, ustanowionym aby zmieniać świat – użyć swych miliardów aby
finansować rozszerzanie się „otwartego społeczeństwa”. On stał się
jednoosobowym kanałem funduszy z Zachodu na Wschód, od zamożnych do
niezamożnych. Z tego wynika inna kwestia, której biografia Kaufmana nie
zgłębia. Kiedy zwykły człowiek ofiarowuje pieniądze na cel dobroczynny, można
to traktować jako jego osobisty wybór. Ale kiedy w grę wchodzi człowiek,
który może wydawać miliardy – kiedy jest to ktoś, kto może niedbale
powiedzieć: „Powiedz mi o zdrowiu króla Tajlandii... Stałem się właścicielem
5% tajlandzkiego rynku akcji w tym tygodniu” – wtedy można zacząć się
zastanawiać, czy to jest w porządku? Przed kim ten człowiek jest
odpowiedzialny?
Jednym z przydomków Sorosa jest „Człowiek, który rozbił bank Anglii”, w
odniesieniu do słynnego wielomiliardowego interesu, który zrobił jego
fundusz, tak że konserwatywny rząd Johna Majora nie był w stanie podtrzymać
wartości brytyjskiego funta. To określenie jest zwykle używane z podziwem –
jakim to wspaniałym ekspertem finansowym jest ten facet, Soros!
Ale co byłoby, jeśli powiedzmy, Osama bin Laden robiłby interes? Jeśli taka
manipulacja byłaby prowadzona w imieniu „zamkniętego społeczeństwa”, a nie
otwartego?
Liberałowie kochają otaczać Sorosa szacunkiem, ignorując jego przeszłość na
Wall Street, ponieważ jego motywy są oczywiście uczciwe i pieniądze, które on
wydaje, najwyraźniej służą dobrej sprawie. Ale jego życie nasuwa kłopotliwe
pytania o autonomię kapitału w okresie globalizacji. Róbcie dość pieniędzy i
nie musicie stosować się do niczyich reguł!
Jak można oczekiwać po pierwszej „autoryzowanej” biografii Sorosa pt.”Soros:
życie i czasy mesjańskiego miliardera”, jest ona pochlebna dla swego
podmiotu. Ale nie jest nigdy przymilna, a nakreślony tam portret
psychologiczny jest przekonujący i pouczający
Życie Sorosa, nieważne jak je podzielić, było niezwykłe. Kilka pierwszych
rozdziałów tej biografii – które opisują wysiłki nastoletniego Sorosa żeby
uniknąć grabieży najpierw nazistów a potem Sowietów, w jego rodzinnych
Węgrzech – czyta się jak dreszczowiec. Jak zauważa Kaufman, ta przeszłość
pozwala łatwo zrozumieć jak Soros był w stanie radzić sobie ze stresem
związanym z wysoce ryzykownym inwestowaniem: Kiedy twoje doświadczenia, które
cię uformowały, obejmują widok przyjaciół i kolegów zabieranych i wysyłanych
do Oświęcimia, w ciemnych czasach II Wojny Światowej, to jest możliwe, że
mało co będzie w stanie kiedykolwiek cię przestraszyć.
Wczesne doświadczenia Sorosa z faszyzmem i totalitaryzmem także wyjaśniają
jego późniejsze motywy udzielania pomocy wschodnioeuropejskim i sowieckim
dysydentom. Kaufman celuje w drobiazgowym analizowaniu i tłumaczeniu
psychologicznego oblicza Sorosa. Choćby to jedno – czy można sobie wyobrazić
Rockefellera albo Carnegie, albo Gatesa, szczerze rozmawiających o wynikach
psychoanali