rekontra
11.01.07, 09:12
"19 stycznia 1990 roku pierwszy niekomunistyczny premier Tadeusz Mazowiecki
zapowiedział z trybuny sejmowej likwidację Głównego Urzędu Cenzury" -
czytam w pierwszym zdaniu artykułu otwierający cykl GW "Polska 15 tematów" -
cykl który po przejrzeniu pierwszego zeszyciku będzie cyklicznym robieniem
czytelnikom wody z mózgów. Giewu które nie tak dawno grzmiało na politykę
historycznę kontynuuje swoją politykę, politykę historyczną pełną łgarstw
i półprawd, które są grożniejsze od kłamstw.
19 stycznia Mazowiecki zapowiedzxiał zniesienie cenzury obwieszcza giewu.
A od kiedy Mazowiecki był premierem? Tego giewu już nie pisze - premierem był
od sierpnia 1989 roku, gdy to odkreślał przeszłość grubą kreską.
Cóż takiego się stało że zapowiedział zniesienie cenzury? Czy była to jego
inicjatywa?
Oczywiście nie - w tymże styczniu w Gazecie Wyborczej można było przeczytać
"Trzeba zabezpieczyć państwo przed przestępstwami prasy".
Jakiż kaganiec wypowiedział te słowa ? Dzisiejszy sędzia Trybunału
KOnstytucyjnego Jerzy Ciemniewski, a ówczesny doradca Mazoiwieckiego,
podsekretarz stanu w jego rządzie.
Zdanie zacytowane z GW (o antycenzorze Mazowieckim) jest półprawdą? Jest
manipulacją ? Wąpliwości są ?
Rząd Mazowieckiego zatrudniał pół tysiąca cenzorów. Budżet rządu Mazowieckiego
przewidywał na rok 1990 5 miliardów złotych na cenzurę. A ja czytam w Gazecie
Wyborczej zdanie ... pierwszy niekomunistyczny premier ... zapowiedział ...
likwidację ... . Likwidator Mazowiecki - dobre sobie :))
Cenzurę Mazowieckiemu zlikwidował dopiero sejm w kwietniu 1990, a Główny Urząd
przestał działać w czerwcu 1990 roku. Na pierwszej stronie Łuczywo pisze,
że cenzura była wówczas już bez zębów. Bez wąpienia - Michnika i Łuczywo
Mazowiecki nie musiał cenzurować.
Najlepszy dowód to nieliczne ślady tych zębów w GW - fotka na drugiej stronie
- ocenzurowanie w giewu notki ukraińskiego działacza. Innych, ważniejszych
śladów nożyczek cenzorskich giewu nie potrafiła pokazać. Cenzura dotykała
prawicowych pism.
Porównajmy roczne dokonania Kaczynskiego - pomimo tuskowych ściągaczy cugli,
pomimo hektolitrów pomyj płynących ze stron giewu na Kaczynskich, kłamliwych
artykułów w prasie zagranicznej inspirowanych w Polsce z dokonaniamim
Mazowieckiego, z dokonaniami 17 lat "walki z komuną" ludzi z Czerskiej,
postkomunistycznego ROADu i UW ?
A zeszycik kończy się artykułem Leszczynskiego (czy to ten dredowiec???? )
"Nadeszła "polityka historyczna" - i w pierwszym zdaniu malutkie splunięcie w
kiernku Kaczyńskiego.
ps. przy okazji - warto czytać giewu, na drugiej notka Goźlińskiego.
Czytam o autorytecie moralnym giewu Janion - dotychczas nietykalnej, wyjętej
spod badania mrocznej przeszłości - "nie potrafi sklecić dwóch stron tekstu
który trzyma się kupy" "jej dorobek naukowy jest w Europie i na świecie
nieznany", jest "wtórna" jej książki to "kompilacje cytatów" - wypisz wymaluj
Michnik.
No ale Michnik to magister, a Janion to profesorka, którą na śzybką ścieżkę
awansu pchnął stalinowiec Żółkiewski. Gdy jeszcze była studentka już ustalił
kiedy zostanie samodziielnym pracownikiem naukowym, kiedy da sięjej katedrę.
Musiała się przysłużyć - szczegóły kariery w Arcanach sprzed kilkuu lat. Można
wpisać w wyszukiwarkę - autor rekontra - szukaj "Janion", trochę uchyliła
kulis swej współpracy z reżimem komunistycznym w rozmowie z Trznadlem.
Marne są te kadry autorytetów moralnych GW. Alb jak szcypiorski należy tropić
polski nacjonalizm na łamach prasy niemieckiej, albo jak Janion należy tropić
polski antysemityzm w Polsce. I łatwo można bło przeskoczyć z przeszłości
stalinowskiej (Janion) albo ubeckiej (Szczypiorki) do III RP.
Mazowiecki nie musiał cenzurować Michnika i Łuczywo. Jednomyślenie.