prawie_magister
19.01.07, 07:27
W oficjalnych życiorysach polskiej eurokomisarz znajdziemy informacje o
błyskotliwej karierze naukowej (stypendystka Fulbrighta, profesor ekonomii
SGH, wykładowca wielu zachodnich uczelni), publicznej (po 1989 r. m.in.
wiceminister przemysłu i handlu, szefowa UKIE, wysoki urzędnik ONZ i Komisji
Europejskiej) i wielu prestiżowych nagrodach (np. "Europejski Mąż Stanu 2003"
- według brukselskiego tygodnika "European Voice"). Nie przeczytamy natomiast
ani słowa o przodkach Danuty Hübner. A jest to jedna z historii dzieci
wychowanych w komunistycznych rodzinach, które robiły kariery w PRL-u, a potem
po 1989 r. Przypadkiem żyjącego ojca pani komisarz - Ryszarda Młynarskiego -
nie jest to tylko opowieść babci do poduszki - powinien chyba zainteresować
się prokurator.
W "Wysokich Obcasach", dodatku do "Gazety Wyborczej" z 8 czerwca 2002 r.
Danuta Hübner wspomniała o patriotycznej tradycji swojej rodziny, o ojcu,
który był członkiem Armii Krajowej. Obok dodała, że w dzieciństwie "jadła
podobno same kotlety i kiełbachy bez chleba, doprawiając je czekoladami".
Tylko czy AK-owskim rodzinom tak dobrze powodziło się w powojennej Polsce?