haen1950
21.01.07, 15:30
Czy wiceminister gospodarki Paweł Poncyljusz (PiS) wziął 50 tys. zł w zamian
za odstąpienie miejsca na liście AWS w wyborach samorządowych w 1998 r.? Jak
ustalił "Wprost", takie zeznania złożyła oficerom CBŚ Katarzyna P., była
konkubina Bogdana Tyszkiewicza.
Tyszkiewicz, zamordowany w sierpniu 2005 r. warszawski samorządowiec, był
łącznikiem między mafią pruszkowską a politykami tzw. układu warszawskiego
(głównie z UW, a potem PO oraz SLD). Mimo rekomendacji "Solidarności" na jego
start z list AWS w warszawskich wyborach samorządowych długo nie chcieli się
zgodzić stołeczni działacze prawicowych partii wchodzących w skład akcji.
Przeszkadzała im polityczna przeszłość związanego wcześniej z Unią Wolności
Tyszkiewicza oraz to, że nie wypełnił on oświadczenia dotyczącego współpracy
z PRL-owską bezpieką. Konkubina Bogdana Tyszkiewicza twierdzi, że Paweł
Poncyliusz, będący wówczas członkiem zespołu negocjacyjnego z ramienia Ruchu
Stu, w zamian za 50 tys. zł miał pomóc Tyszkiewiczowi, by znalazł się na
pierwszym miejscu listy kandydatów na radnych gminy Centrum. Dzięki temu
Tyszkiewicz zdobył mandat radnego, a później, dzięki poparciu SLD, został
nawet przewodniczącym Rady Gminy Centrum.
- Nigdy nie wziąłem od Tyszkiewicza żadnych pieniędzy, dlatego nie wiem, skąd
wzięły się te zeznania - zdecydowanie zaprzecza Paweł Poncyljusz w rozmowie
z "Wprost". - Rzeczywiście, w 1998 r. brałem udział w negocjacjach
dotyczących układania list wyborczych, ale wysokie miejsce Tyszkiewicza
wynikało z tego, że mocno forsowała go "Solidarność". Zresztą był on wtedy
jedną z najbardziej wpływowych osób w warszawskim samorządzie - dodaje obecny
wiceminister gospodarki".
A na Jędrusiu takie psy wieszają za podobny handelek. Zdecydowanie PiS to
lepsza mafia.