rekontra
12.02.07, 11:20
Katarzyna Kolenda Zalewska pyta profesora Geremka:
„A jak Pan interpretuje te tłumaczenia, zarówno rzecznika rządu jak i właśnie
pana Kuchcińskiego, że gdy Putin powiedział co powiedział, to trzeba by było,
no może by doszło do rękoczynów"
(mój komentarz - oczywiście pani Zalewska mija się z prawdą, Kuchciński nie
powiedział o rękoczynach, ale Geremek, wytrawny dyplomata, ważący słowo dłużej
niż je wypowiada, nie spytał czy aby pani Kolenda się nie przesłyszała tylko
mówi:
„Czy w rękoczynach nasz prezydent i nasz premier miałby szanse wobec
pułkownika KGB, który ćwiczy judo codziennie rano, no więc ja bym prosił,
by polscy politycy granic śmieszności nie przekraczali”
Produkcja faktu prasowego miała miejsce w tvn24, interesujące będą jego dalsze
koleje losu, tego faktu prasowego, jak to polscy politycy mówią o rękoczynach
z Putinem "przekraczając granice śmieszności". Czekamy na odzew z Moskwy,
Berlina i Paryża. Cóż małpa w czerwonym doniesie z Brukseli. Komorowski
urządzi konferencję prasową, zrobi prasówkę, będzie się rozwodził jak
skomentowano słowa polskich polityków w Tuvalu, Samoa i Mauretanii.
ps. z okazji tego, że podobno polskich władz nie było w Monachium pani
Kolenda utoczyła hektolitry krokodylich łez i rzekła "mieliśmy wystąpienie
Merkel, Gatesa - wszystkich wielkich tego świata". Potrafiła wymienić dwóch,
ale udawała że nie rozumie, że Merkel w Monachium nabrała wody w usta.
I na koniec uwaga. Geremkowi odwagi nie stało, gdy na początkiu lat 90-ych był
przeciwny wstąpieniu Polski do NATO i gdy produkował fakty prasowe. Wytropił
wówczas w Ameryce Lecha Kaczyńskiego (oczywiście Kaczyńskiego w Ameryce nie
było), badał czy aby Kaczyński nie dogaduje się z Waszyngtonem nad głowami
wiszących u moskiewskich klamek demokratów unijnych. Dzisiaj współbrzmiąc z
Kolendą zauważył, że wczoraj była niedziela, ale dzisiaj jest poniedziałek i
spodziewają się oficjalnego stanowiska polskich władz.