leszek.sopot
20.02.07, 16:01
Twierdzenie premiera, że "krytyka raportu świadczy o brakach demokracji"
świadczy o bezprzykładnej ignorancji i brakach w wykształceniu głowy państwa.
O demokracji ten pan nic nie wie i nie zamierza wiedzieć. Wychował się w
latach PRL i styl komunistycznego myślenia został mu w mózgu wdrukowany na
stałe. Pycha, zarozumiałość, wiara w prawdy objawione, mentalny dogmatyzm w
siebie jako "samo dobro" to cechy intelektualnego dyktatora, dla którego
dyskusja, krytyka, analizowanie różnych wariantów to sprawy obce i wrogie bo
podkopują jego "misję".
Słowa, że dziennikarze krytykujący raport powinien zostać wyeliminowany są
groźne, są zaprzeczeniem demokracji i wpisują się w nurt myśli stalinowsko-
leninowskiej.
Największymi wrogami demokracji są ludzie pokroju Jarosława Kaczyńskiego. To
takich ludzi miał na myśli Arystoteles mówiąc, że "Demokracja jest najgorszym
z możliwych ustrojów bowiem są to rządy hien nad osłami". Filozof ostrzegał
jednocześnie przed demagogiem, który nie jest politykiem głoszącym puste
hasła. Demagog to przywódca, który "lud prowadzi". Taki przywódca może się
objawić w wypaczonym ustroju demokratycznym, czyli nie w takim, w którym
każdy obywatel podległy jest tylko prawu i prawo szanuje, lecz w takim, w
którym zamiast prawa rządzą doraźne ustawy uchwalane pod naciskiem jednego
polityka lub wąskiej politycznej grupy. Dzieje się to pod wpływem demagoga,
który obywateli łudzi i wykorzystuje ich łatwowierność.
Arystoteles twierdzi: "Tam, gdzie prawo włada, nie ma warunków do wystąpienia
demagoga, lecz najlepsi z obywateli grają przewodnią rolę, gdzie zaś prawa
nie panują, tam zjawiają się demagodzy", a ci mając na uwadze własne
interesy, zaczynają rządzić despotycznie. Powstaje zatem demokracja
zwyrodniała, która zmierza do tyranii ("Polityka" 1292a).
Kaczyński mówiąc o demokracji miał więc pewnie na mysli taką demokrację,
która w czasach Arystotelesa nazwana byłaby "demokracją zwyrodniałą". Dziś
tylko rządząca partia może mieć rację. Prawda może płynąć tylko z "biura
politycznego" tej partii, której przewodzi generalissimus w zdwojonej
postaci, który za niestosowanie się do partyjnych wytycznych nawołuje do
eliminacji dziennikarzy. Historyczny generalissimus za anegdotę wsadzał do
więzienia, dziś traci się pracę i ma się zostać wyeliminowanym z życia
publicznego. I obecny i ówczesny generalissimus mówili o wyższości kreowanej
przez siebie "demokracji" nad zgniłą demokracją Zachodu.
Pani profesor Barbara Skarga pisała:
"demagodzy są jak tyrani, co »zwalczają ludzi przyzwoitych jako szkodliwych
dla swojego panowania nie tylko dlatego, że nie pozwalają rządzić sobą w
sposób despotyczny, ale i dlatego, że dochowują wiary między sobą i w
stosunku do innych i nie oskarżają ani siebie wzajemnie, ani drugich«
(1314a). Nic tedy dziwnego, że demagodzy są »przyjaciółmi złych ludzi,
znajdują bowiem przyjemność w pochlebstwie, na które nigdy nie zdobędzie się
człowiek o niezależnym sposobie myślenia, bo ludzie tacy mogą być tylko
przyjaciółmi, nigdy zaś nie schlebiają« (tamże). Stara się też demagog o
to, »aby dochodziło do jego wiadomości wszystko, co mówi lub co czyni
ktokolwiek z jego poddanych. Do tego celu służą szpiedzy, jak w Syrakuzach,
tzw. Donosicielki, albo też "podsłuchiwacze", których wysyłał Hieron
gdziekolwiek było jakieś zebranie towarzyskie i zgromadzenie« (tamże 1313b).
I aby już skończyć z cytatami z Arystotelesa, przytaczam ten ostatni, jakże
jednak ważny, jakże podsumowujący świetnie jego opinie. Zazwyczaj bowiem
wszyscy demagodzy, pisał, którzy zmierzają do zdobycia jak największej
władzy, używają takich oto środków, starają się, po pierwsze, »aby poddani
byli małoduszni, bo człowiek małoduszny nie uknuje spisku na nikogo; po
wtóre, aby szerzyć wzajemną nieufność (...), po trzecie, ma [tyrania na celu]
utrzymanie niemocy do działania, bo nikt się nie porwie na rzeczy niemożliwe,
a więc i na obalenie tyranii, jeśli brak mu sił do tego« (tamże)".
www.ceo.org.pl/portal/epio_dokument?docId=42480
"Małodusznych poddanych" dziś się rozmnożyło ponad miarę. Wciąż rozmnażają
się przez pączkowanie i panoszą się szerząc nieufnośc wszystkich wobec
wszystkich. Ich jedyną misją jest judzić, pomawiać i oskarżać. Świetnie
wywiązują się z roli "donosicielek" z Syrakuz czy komunistycznej esbecji.
Rzucają się jak piranie na żer jeśli ktokolwiek waży się skrytykować
rządzących. Zabijają wolność myśli i słowa. Mają w tym dziele sojusznika na
najwyższym stanowisku w państwie - premiera Jarosława Kaczyńskiego, który
uważa, że "Raport" jest dogmatem.