Dodaj do ulubionych

???????????????

IP: *.chello.pl 03.05.03, 08:43
18 lutego br. przed sejmową komisją śledczą pani prezes Wanda Rapaczyńska,
szefowa Agory, oznajmiła: "... Inwestycja w Canal+ nie była udana. To jest
powiedziane bardzo delikatnie. Negocjowałam ze stratą sprzedaż akcji, które
posiadała Agora w Canal+...".
Tymczasem ze "Sprawozdania" Agory SA za pierwszy kwartał 2001 r. (SA-QS
I/2001) można wyczytać, że Agora mianowicie zyskała na tej transakcji 1 mln
800 tys. zł. Jednak na podstawie tego samego "Sprawozdania" można też
domniemywać, że de facto pani Rapaczyńska zarobiła dla spółki Agora nie głupi
1 mln 800 tys. zł, lecz około 10 mln euro, tj. ponad 40 mln zł! Wszystko otóż
zależy, jak się ten dokument zinterpretuje. Fragment "Sprawozdania"
publikujemy w ramce poniżej. Wart jest wnikliwego przestudiowania. Już na
pierwszy rzut oka widać, że w "Sprawozdaniu" Agora zredagowała opis
transakcji w trzech różnych walutach. Umyślnie? Aby był mało czytelny i
nastręczał trudności przy analizie? Przecież podanie wartości akcji w trzech
różnych walutach komplikuje przeprowadzenie analizy łańcucha dziwnych
operacji.

Na końcu tego łańcucha jest PolCom Invest SA - spółka prawa polskiego, w
której Lew Rywin ma 51 proc. udziałów, czyli w niej rządzi. Jak ustaliliśmy,
to właśnie spółka Lwa Rywina odkupiła od Agory i amerykańskiej spółki Cox
Poland Investments udziały w TKP (czyli de facto polskiego Canal+),
pożyczając na ten cel 22 mln 500 tys. euro od spółki Polish Pay TV B.V. z
siedzibą w Rotterdamie (Holandia). Innymi słowy prezes Rapaczyńska oraz
spółka Cox sprzedały akcje TKP korzystając z życzliwej pomocy Lwa Rywina.
Jeszcze innymi słowy, żeby pójść Agorze na rękę Rywin się zapożyczył na wcale
niebagatelną sumę. Czy zrobił to grzecznościowo, tylko z czystej i gorącej
sympatii do Wandy Rapaczyńskiej?

Oto kluczowa zagadka: czy Rywin uczestniczył w tej operacji bezinteresownie,
czy też za odkupienie akcji, na warunkach korzystnych dla Agory, obiecano mu
sowitą prowizję.

W rozszyfrowaniu tej układanki może tkwić klucz do zrozumienia rzeczywistego
podłoża afery Agora - Rywin. Oto bowiem pojawia się taka ewentualność, że być
może Rywin wcale nie przychodził do Agory z korupcyjną propozycją, tylko
przyszedł... jak swój do swego po swoje. Możemy się mylić - jeśli tak, proszę
wyprowadzić nas z błędu.

Nie zapytaliśmy władz Agory o ich interpretacje opisanych tu zdarzeń.
Wyszliśmy z założenia, iż sensownym byłoby rozpytywanie Wandy Rapaczyńskiej
tylko wtedy, kiedy można by było ich odpowiedzi skonfrontować z wiedzą, jaką
ma Lew Rywin. Tymczasem wiadomo, że Rywin milczy jak zaklęty, odkąd
prokuratura nadała mu status podejrzanego.

Operacja wyjścia Agory z Canal+ Polska nasuwa jeszcze wiele innych pytań i
wątpliwości. Na przykład: po co w ogóle Agora sprzedawała akcje TKP (tj.
udziały w Canal+ Polska) swemu własnemu udziałowcowi, firmie Cox Poland
Investments, Inc. (Cox)? Albo: po co - w zamian za dług Agory, w kwocie 83,6
mln zł - Cox zgodził się objąć na okres 9 dni, należące do Agory akcje
imienne dwu serii, stanowiące 5,94 proc. kapitału akcyjnego TKP SA?

Ta operacja wygląda tym bardziej podejrzanie, gdyż po drodze miało miejsce
ewidentnie złamanie polskiego prawa. Przecież z chwilą, kiedy Agora sprzedała
część swych udziałów w TKP, zmieniła się struktura właścicielska Canal+
Polska. Zagraniczni udziałowcy mieli w tym momencie (co prawda tylko przez 9
dni) ponad 33 proc. udziałów polskiej stacji telewizyjnej. Taki układ
właścicielski był niezgodny z polskim prawem. Cox i Wanda Rapaczyńska musieli
sobie z tego zdawać sprawę, a mimo to zrobili to! Dlaczego? Na ogół w takich
sytuacjach wybiera się mniejsze zło. Co w świetle interesów obojga partnerów
było złem większym? Jak ustaliła "TRYBUNA", Wanda Rapaczyńska długo
przygotowywała operację wyjścia Agory z Canal+.

18 października 2000 r. nadzwyczajne walne zgromadzenie wspólników
Telewizyjnej Korporacji Partycypacyjnej - któremu na własne życzenie sama
przewodniczyła - podejmuje uchwałę nr 8/2000. Uchwała upoważniała Agorę do
zbycia należących do niej akcji serii "B" na rzecz Cox Poland Investment.
Jednakże postanowienie walnego zgromadzenia TKP nie określało, jaka pula
akcji TKP (czyli innymi słowy udziałów w Canal+ Polska) może być sprzedana
przez Agorę, ani też, w jakim terminie transakcja kupna-sprzedaży może być
zrealizowana. Dawało to Wandzie Rapaczyńskiej dużą swobodę. W czasie 6
miesięcy, to jest od października 2000 r. do kwietnia 2001 r., Wanda
Rapaczyńska negocjowała sposób wyjścia Agory z polskiego Canal+. W trakcie
zeznań przed sejmową komisją śledczą twierdziła, że negocjowała wyłącznie z
Francuzami.

Czy jednak faktycznie rozmawiała wyłącznie z Francuzami? Czy w tych rozmowach
Lew Rywin nie był czasem pośrednikiem? Bo przecież to z nim na końcu Wanda
Rapaczyńska podpisała w Amsterdamie umowę kupna-sprzedaży akcji. Przy okazji
warto byłoby poznać odpowiedź na pytanie, czemuż to dwie polskie spółki -
Agora i PolCom Invest Rywina - podpisały umowę nie w Polsce, tylko w
Holandii. Interesującym byłoby poznanie roli, jaką przy tej transakcji
odgrywała kancelaria prof. Stanisława Sołtysińskiego. Była ona przecież
podobno związana umowami na doradztwo prawne zarówno z Agorą, jak i z Canal+
Polska oraz spółką Rywina - PolCom Invest SA. To dopiero musi być krynica
wiedzy...

Kluczowym problemem w operacji wyjścia Agory z TKP (Canal+ Polska) była cena,
jaką Agora mogła wziąć za akcje.

Jak się domyślamy dopiero po uzgodnieniu ceny z Francuzami (poprzez Rywina,
czy może z nim samym, skoro to on się pod tym podpisał?) Wanda Rapaczyńska
podpisuje z Coksem umowę spłaty pożyczki, którą Agora zaciągnęła u swego
amerykańskiego wspólnika w 1997 r. Pożyczkę zobowiązuje się spłacić akcjami
TKP (Canal+ Polska). Jednocześnie Wanda Rapaczyńska informuje amerykańskiego
wspólnika, iż za kilka dni Rywin odkupi od niego te akcje. Istotnie po 9
dniach, tj. 20 kwietnia 2001 r., Lew Rywin odkupuje wszystkie akcje TKP od
Coksa i od Agory.

Ale na tej operacji Cox traci około 10 mln euro. Skąd ta strata? Otóż jak
wynika z oficjalnego "Sprawozdania" Agory, Amerykanie pożyczyli
wydawcy "Gazety Wyborczej" 83,6 mln zł, a dostali z powrotem równowartość 11
mln euro, tj. około 44 mln zł. Jeśli jest strata, to nie ma zysku. A jeśli
nie ma zysku, czy jest podatek od zysku? Wygrana była za to Agora, która z
jednej strony rozliczyła z Coksem pożyczkę, a z drugiej miała w kasie 11,5
mln euro.

Możliwe, że w tym naszym rozumowaniu tkwi jakiś błąd, ale dla wyjaśnienia
tych wszystkich wątpliwości trzeba by odpowiedzieć na kolejne ważne pytanie:
dlaczego pani Wanda Rapaczyńska nie uiściła gotówką zobowiązań Agory wobec
Coksa? Bez wyjaśnienia tego wątku, nie da się stwierdzić czy jest coś na
rzeczy w przypuszczeniu, że operacja przeprowadzona w tak skomplikowany
sposób, być może miała na celu ogranie amerykańskich i polskich urzędów
podatkowych. Trudno przecież przyjąć założenie, iż Wanda Rapaczyńska z zimnym
wyrachowaniem chciała oszukać amerykańskiego udziałowca Agory.

Jak z tych wywodów widać - nie da się do końca rozwikłać opisanej tu szarady
finansowej bez zajrzenia do w umowy pożyczki zawartej między Coksem a Agorą w
1997 r. oraz bez skrupulatnego przeanalizowania wszystkich przepływów
finansowych miedzy obiema firmami. Są to jednak dokumenty chronione tajemnicą
handlową i "TRYBUNA" nie miała najmniejszej szansy, aby do nich dotrzeć.
Dlatego z ogromną nieśmiałością postulujemy, aby tę robotę dokończyła
prokuratura i sejmowa komisja śledcza. Obie te instytucje mają takie
umocowania prawne, które umożliwiają im wgląd w dokumenty finansowe Agory. A
i ona sama pomoże na pewno.

* * *

Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka