onatutrwa
04.05.03, 17:41
Budowa Zintegrowanego Systemu Zarządzania i Kontroli IACS wzbudza coraz
więcej kontrowersji. Szereg nieprawidłowości ujawnili ostatnio posłowie z
sejmowej komisji rolnictwa. Tymczasem gotowość systemu jest warunkiem
otrzymania jakichkolwiek dopłat bezpośrednich po ewentualnej integracji
Polski z Unią Europejską.
Wprowadzenie Zintegrowanego Systemu Zarządzania i Kontroli ma umożliwić po
przystąpieniu Polski do Unii stosowanie dopłat do produkcji roślinnej i
zwierzęcej według standardów i prawodawstwa Unii Europejskiej. Informację na
temat stanu zaawansowania prac nad budową systemu w tym tygodniu przyjął
rząd. Obecnie trwa tworzenie informatycznych i nieinformatycznych elementów
systemu. Za powstanie części informatycznej odpowiedzialna jest firma Hewlett-
Packard. Natomiast część nieinformatyczną w postaci m.in. przygotowania biur
czy zatrudnienia personelu przygotowuje sama Agencja. I właśnie do tych
działań mieli szereg uwag parlamentarzyści z sejmowej komisji rolnictwa. Jej
przewodniczący Wojciech Mojzesowicz poinformował, że komisja czeka na
działania obecnego ministra rolnictwa Adama Tańskiego.
Posłowie zarzucili Agencji, że nie wydała właścicielom bydła paszportów w
terminie 30 dni od czasu zakolczykowania zwierząt, a także nie uruchomiła
centralnej bazy danych. Ujawnili też, iż nie zostały przygotowane pisemne
procedury identyfikacji i rejestracji zwierząt.
Zastrzeżenia dotyczyły również sposobu rekrutacji personelu i struktury
zatrudnienia w Agencji. Wątpliwości wzbudził szczególnie fakt, że
czteroosobowa komisja dokonała wyboru pracowników spośród 20 tys. ofert.
Jednocześnie w aktach pracowników brakuje dokumentów świadczących o odbytych
szkoleniach i zdanych egzaminach. Znalazły się natomiast dopiski o
zaakceptowaniu kandydatów pomimo niespełnienia wymogu określonego czasu
pracy. Posłowie stwierdzili też, iż prawie 500 osób na ok. 4 tys.
zatrudnionych wykorzystanych jest niedostatecznie. Przy tym występują braki
kadrowe wśród osób mających budować system identyfikacji działek rolnych tzw.
LPIS. Nieracjonalnie obsadzono także stanowiska w powiatowych biurach
Agencji. W konsekwencji w niektórych jednostkach na jedną osobę zajmującą się
identyfikacją i rejestracją zwierząt przypada niespełna 1 tys. sztuk bydła, a
w innych ponad 20 tys. sztuk.
Prezes Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa Jerzy Miller
tłumaczył posłom, że część pracowników zatrudniona jest na stałe, a część na
czas określony. Zapewnił, że w ciągu najbliższych dwóch miesięcy pracownicy
będą mieli już zajęcie. Agencja ma również dokonać przeglądu stanowisk.
Zlikwidowane ma być stanowisko zastępcy kierownika oddziału powiatowego,
ponieważ podczas zawierania umów i kontraktów zakładano, że będzie
obowiązywał standartowy system dopłat bezpośrednich, a nie uproszczony. Dziś
sytuacja się zmieniła. Zapewniał jednak, że nie zagraża to uzyskaniu przez
Agencję akredytacji uprawniającej do wypłacania dopłat bezpośrednich.
Za niegospodarne, niejasne i prowadzące do marnotrawstwa środków publicznych
uznano także wydatki na najem lokali dla regionalnych i powiatowych biur
Agencji. Pod znakiem zapytania stoją też wydatki na remont wynajętych lokali,
nierzadko tylko na okres kilkunastu czy kilkudziesięciu miesięcy. Pomimo to
Agencja wydała dotychczas na ich remont ponad 110 mln zł. W jednym z
przypadków wymieniano dach, okna a także zrobiono nową elewację. Średnio
koszt jednego remontu wyniósł 300 tys. zł. Posłowie uważają, że korzystniej
byłoby zakupić grunt i wybudować własny budynek. Tym bardziej, że nie
zabezpieczono zwrotu poniesionych nakładów chociażby w postaci zwrotu czynszu.
Wątpliwości parlamentarzystów wzbudził też brak aktów prawnych nieodzownych
do uruchomienia systemu. Konieczne jest uchwalenie dwóch ustaw regulujących
płatności z tytułu rozwoju obszarów wiejskich, a także dla systemu płatności
obszarowych. Ponadto konieczna jest zmiana treści jedenastu obowiązujących
dziś ustaw.