Gość: Hihihi
IP: 168.143.123.*
07.05.03, 11:48
Odkupcie sobie miasto
Pytanie za 50 milionów: jaki cel powinny stawiać sobie
władze średniej wielkości miasta w Polsce? Odpowiedź:
kształcenie teologów.
Wokół Archikatedry Chrystusa Króla w Katowicach
powstaje mały Watykan. Oprócz samego kościoła –
największego, jaki został wybudowany w przedwojennej
Polsce – znajdują się tam inne kościelne instytucje:
siedziba Caritasu z Domem Księży Seniorów i
najnowocześniejszym w stolicy Śląska basenem,
drukarnia archidiecezjalna, redakcja "Gościa
Niedzielnego", Wyższe Seminarium Duchowne. Teraz
rośnie kolejna budowla – siedziba Wydziału Teologii
Uniwersytetu Śląskiego.
Mury już są. 17 kwietnia 2003 r. dr Damian Zimoń,
kanclerz wydziału, a zarazem metropolita katowicki,
ubogacił je uroczyście wmurowując cegłę pochodzącą
z "Drzwi Świętych Wielkiego Jubileuszu Roku 2000
Bazyliki św. Piotra w Rzymie". Mury są wysokie na pięć
kondygnacji. Będą mieściły 12 sal wykładowych,
gabinety, sekretariaty, aulę na 200 osób i bibliotekę
na 100 tys. ksiąg. Budowla ma być nie mniej nowoczesna
niż wspomniany basen. Alarmy, instalacja grzewcza
przystosowana do zmian temperatury otoczenia,
klimatyzacja, odporność na szkody górnicze. Za rok
uroczyste otwarcie.
Teologia szmalu
Nauki ma tu pobierać 600 studentów, przyszłych
teologów. Za wybudowanie siedziby Wydziału Teologii
Uniwersytet Śląski nie zapłaci ani grosza. Inwestorem
jest bowiem kuria archidiecezjalna w Katowicach.
Sposób finansowania – sprzedaż należących do Kościoła
gruntów o powierzchni prawie 904 hektarów. Kupiec –
miasto Zabrze. Gmina, na której terenie znajdują się
te hektary – miasto Zabrze. Zysk – 52,5 mln zł. Kasy
wystarczy nie tylko na wy-budowanie siedziby Wydziału
Teologii, ale i na kilka innych kościelnych gmachów.
Jasne jak słońce, że polskie uniwersytety dopiero
wtedy coś znaczą, gdy kształcą teologów. W 1991 r.
senat Uniwersytetu Śląskiego podjął uchwałę o
potrzebie utworzenia Wydziału Teologicznego. Fragment
ówczesnej uchwały: Zadania, jakie Uniwersytet spełnia
wobec społeczeństwa, a zwłaszcza wobec regionu,
wymagają rozszerzenia spektrum nauk uprawianych w
Uniwersytecie o nauki teologiczne, bez których
udzielenie odpowiedzi na pytania nurtujące współczesne
społeczeństwo wydaje się niemożliwe. Potem minęły lata
aż za prof. Tadeusza Sławka, który pod koniec drugiego
tysiąclecia był rektorem UŚ, sprawa nabrała rumieńców.
Pan rektor napisał pismo do słynnego ministra edukacji
narodowej, awuesowskiego Mirosława Handke: Licząc na
osobiste poparcie Pana Ministra, który – jak wiemy z
publikacji – jest rzecznikiem powrotu nauk
teologicznych na uniwersytety, pozostaję z wyrazami
głębokiego szacunku. 27 marca 1999 r. zostało zawarte
porozumienie między rektorem UŚ i arcybiskupem
katowickim w sprawie powołania nowego wydziału.
Ziemia się kręci
W zeszłym roku Zabrzem (diecezja gliwicka,
archidiecezja katowicka) wstrząsnęła wieść, że Kościół
otrzymał niemal tysiąc hektarów ziemi, którą w czasach
PRL uprawiały PGR-y. Wyjaśnienie dla młodszych
czytelników: PRL to skrót od Polska Rzeczpospolita
Ludowa, a PGR-y to Państwowe Gospodarstwa Rolne
uprawiające zboża, ziemniaki czy buraki albo hodujące
świnie, krowy itp.
Gdy rozwaliła się PRL, to rozwalono PGR-y. Odtąd
pegeerowska ziemia była administrowana przez Agencję
Własności Rolnej Skarbu Państwa (AWRSP). Akurat w
Zabrzu ten odłóg znajdował się w bardzo atrakcyjnych
miejscach. Część gmina Zabrze po prostu przejęła od
AWRSP i dziś tam jest kompleks hipermarketów. Obok
znajduje się ta nieskomunalizowana reszta, która
przypadła Kościołowi. Kościół ma działki także w
innych częściach miasta. W sumie jest ich 14. Te
niecałe 904 hektary to około 9 kilometrów kwadratowych.
Przed ostatnimi wyborami samorządowymi Zabrzem
rządziło Stowarzyszenie Rodzin Katolickich. Wówczas
powstał wstępny projekt, by gmina przejęła grunty
administrowane przez AWRSP. Prezydent Roman Urbańczyk
miał inne plany: być może zamiast z AWRSP, trzeba –
albo raczej można będzie – rozmawiać z innym
partnerem, który wejdzie w posiadanie naszych "pól
przyszłości" właśnie w drodze regulowania przez Skarb
Państwa zobowiązań wobec dawnych właścicieli. Miał na
myśli Kościół, który zamiast miasta przejmie część
miasta.
1 października ubiegłego roku rządowa Komisja
Majątkowa w Warszawie przekazała zabrzańską ziemię
Kościołowi. Była to rekompensata za majątek, który w
czasach PRL odebrano z naruszeniem prawa 10 parafiom
archidiecezji katowickiej. Choć parafie są w różnych
miejscowościach województwa, Kościołowi przyznano
ziemię na terenie jednej gminy – Zabrza.
W tej sprawie interweniował poseł Jan Chojnacki, który
chciał się dowiedzieć, dlaczego przyjęto tak
kuriozalne rozwiązanie. Obiecano mu przeprowadzenie
kontroli w AWRSP. Na tym się skończyło. Poseł ma
wierzyć, że wszystko odbyło się legalnie i nie było
innej możliwości, by Kościołowi wynagrodzić krzywdy.
30 grudnia 2002 r. do zabrzańskiego magistratu trafiło
pismo z Kurii Metropolitalnej z propozycją sprzedaży
miastu państwowej do niedawna, a kościelnej już teraz
ziemi po 5,81 zł za metr kwadratowy. Następca
Urbańczyka, prezydent Jerzy Gołubowicz, odpisał, że
interesuje go ta propozycja. Byłby głupi, gdyby
postąpił inaczej. Zabrze jest miastem aglomeracji
katowickiej ściśniętym między Bytomiem a Gliwicami.
Kościelne tereny są jednymi z niewielu, gdzie jeszcze
jest miejsce dla dużych inwestorów. W marcu sprawą
zajęła się Rada Miasta.
I zaczął się cyrk. Radni uwalili projekt uchwały o
odkupieniu ziemi od Kościoła. Postanowili, by ten
punkt w ogóle wyłączyć z porządku obrad. Za takim
rozwiązaniem głosowali radni prawicowi. Popierający
prezydenta radni lewicy byli w mniejszości. Prawica
mogła się chwalić, że dba o interesy mieszkańców i
sugerować, że to lewica idzie na pasku Kościoła. Ale
podczas następnej sesji prawie wszyscy radni
zagłosowali za odkupieniem ziemi. Wstrzymała się tylko
jedna osoba. Zabrze nie ma pieniędzy, których życzy
sobie Kościół. Stara się o kredyt. Kościół od początku
stawiał twarde warunki.
Bękart konkordatu
W ten prosty sposób biedne miasto Zabrze, w którym
bezrobocie sięgnęło 28 proc., stało się głównym
sponsorem Wydziału Teologii Uniwer-sytetu Śląskiego.
Ponieważ komuś mogłoby się wydawać, że pieniądze idą
na szczytny cel, którym jest finansowanie publicznej
uczelni, warto się temu przyjrzeć bliżej.
Artykuł 4 porozumienia zawartego między rektorem UŚ a
metropolitą katowickim:
1. Postanowienie o ustanowieniu Wydziału Teologicznego
w Uniwersytecie Śląskim zagwarantuje kompetencje
władzy Kościoła Katolickiego, to jest Stolicy
Apostolskiej, Konferencji Episkopatu Polski i
Arcybiskupowi Katowickiemu, Wielkiemu Kanclerzowi
Wydziału Teologicznego, nadzór nad działalnością
Wydziału.
2. Zakres i formy nadzoru, zabezpieczające tożsamość
katolicką i kościelną Wydziału określają odpowiednie
postanowienia Statutu Uniwersytetu Śląskiego.
Statut Wydziału Teologicznego: Wydział prowadzi
działalność naukową i kształci studentów w sposób
właściwy naukom teologicznym zgodnie z wymogami
Konstytucji Apostolskiej "Sapientia Christiana" (art.
66–71) i Normami wykonawczymi do tej Konstytucji (art.
50). Działalność Wydziału służy poznaniu i pogłębieniu
doktryny katolickiej (...) Wielkim Kanclerzem Wydziału
Teologicznego jest Arcybiskup Katowicki (...) Do
obowiązków Wielkiego Kanclerza w szczególności należy
czuwanie, aby była wykładana nauka katolicka z
zachowaniem należnej wolności w działalności naukowo-
dydaktycznej (...) Nauczyciele akademiccy, którzy
zajmują się dyscyplinami odnoszącymi się do wiary
katolickiej i obyczajów, przed objęciem stanowiska
muszą uzyskać misję kanoniczną od Wielkiego Kanclerza
i zł