Dodaj do ulubionych

Oto cena edukacji - komentuje Zbigniew Pendel

IP: *.swipnet.se 08.05.03, 23:19
Rektor SGH twierdzi, ze 67% przychodow SGH wnosza studenci
zaoczni. Jesli budzet SGH wynosi 120 mln, to wnosza oni do kasy
szkoly ok.80 mln,czyli bez studentow zaocznych pozostaje nam 40
mln. Na studiach dziennych studiuje ok 1200 studentow na kazdym
roku, razem ok 6000. Te 41 mln daje prawie 6700 pln rocznie
na kazdego studenta dziennego. Jak do cholery nie mozna za taka
kase utrzymac dziennych studentow? Dla porownania czesne dla
studentow zaocznych wynosi 5600 pln rocznie, a u Koźminskiego
7600 pln rocznie. Moze nie chodzi tutaj o niskie dotacje, tylko
brakuje dobrego zarzadcy?
Obserwuj wątek
    • Gość: Misza Re: Oto cena edukacji - komentuje Zbigniew Pendel IP: *.sgh.waw.pl 09.05.03, 00:00
      to prawda. Na SGH są niby świetni specjaliści od zarządzania,
      którzy jednak jakimś cudem komplenite nie umieją zarządzać
      własnym podwórkiem. To co robi rektor Rocki to żenada. Tak
      naprawdę wcale nie brakuje pieniędzy - problemem jest kompletny
      brak umiejętności zarządzania nimi. A szukanie wyjścia w
      drastycznym obiżaniu wartości dyplomu to bardzo krótkowzroczne
      myślenie...
    • Gość: Jed-i RE: Oto cena edukacji - komentuje Zbigniew Pendel IP: *.acn.waw.pl 09.05.03, 01:32
      jesli wiedzialbym ze jakosc studiow dziennych bedzie zalezala
      od tego czy zaplace za nie to nie wachalbym sie ani chwili -
      kredyt na studia praca w trakcie nich - nie wazne - jesli ktos
      zaczyna sie uczyc w najlepszej uczelni ekonmicznej w kraju to
      tez taka chce skonczyc. Sytuacja w szkolnictwie zaczyna
      przypominac ssytuacje sluzby zdrowia - nie ma pieniedzy nie ma
      kontraktow i umow i dotacji od rzadu - tylko ze jak pogotowie
      nie przyjedzie to ktos umze i bedzie o tym w wiadomosciach o
      19:30 a gdy umiera poziom edukacji w kraju gdy umiera
      przyszlosc tego kraju bo to kiedys ci wlasnie studenci - to my
      mamy kiedys moze przejac wladze tp dobrze by bylo abysmy
      wiedzieli co w takiej sytuacji zrobic, a nie mowic: sorki ale
      nasz profesor na wykladach nie mial czasu nam tego powiedziec
      wiec nie wiem.... prosze cala prase i media - zrobcie cos z
      poziomem edukacji ktory sie drastycznie obniza w naszym kraju
      napiszcie o tym jak najglosniej - bo teraz to moze nic nie
      zmieni ale dzieki temu za 20 lat bedzie mial kto tym krajem
      rzadzic...
    • Gość: doktor Re: Oto cena edukacji - komentuje Zbigniew Pendel IP: *.zim.pcz.czest.pl 09.05.03, 07:58
      Poziom studiów zaocznych do studiów dziennych według mojej
      prywatnej oceny wynosi ok. 30-50%. Nie da się go wyżej podnieść
      przy okrojonej liczbie godzin do 1/3 tego co jest na studiach
      dziennych. Ponadto samo wpuszczanie na studia zaoczne za
      pieniądze bez egzaminów wstępnych + okrojone godziny to dawanie
      sygnału potencjalnym studentom zaocznym, że w stosunkowo
      bezproblemowy sposób zostaną magistrami czy inżynierami. Widać
      to chociażby często po samym podejściu tej grupy studentów: ja
      dużo pracuję, mam dzieci, w domyśle - nie mam czasu na uczenie
      się niepotrzebnych mi rzeczy. Cały system chodzi tylko dlatego,
      że obie strony są zainteresowane. Studenci zaoczni mają dyplomy,
      wykładowcy - dodatkowe pieniądze. Koszty ponoszą studenci
      dzienni, którym zabiera się po prostu pracę, do której sa
      przygotowani. Bez wyrównania w opłatach oraz godzinach, ale
      również kontroli poziomu nauczania na tych dwóch trybach nie ma
      możliwości na poprawę sytuacji. Należałoby sie pogodzić jednak z
      faktem, że wiedza kosztuje, co kieruję do tych osób, które
      twierdzą inaczej. Może to zrodzi ducha rywalizacji wśród samych
      studentów. Dobrym zwyczajem, który warto byłoby zastosować przez
      samych pracodawców byłoby również zaglądanie w indeks absolwenta
      i przegląd ocen. W końcu mówią one dużo o kandydacie na pracę.
    • Gość: Józef Wieczorek Studenci nadzieją IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 09.05.03, 08:03
      W reformie edukacji jedyną nadzieją są studenci.Bez ich
      przyzwolenia nie będzie mozna serwowac bubli edukacyjnych za
      wysoką cenę. Problem w tym ,że decydenci autentycznej dyskusji
      nad kompleksową reformą edukacji i nauki nie chcą prowadzić. Z
      patologiami w tych sferach można się zapoznać na stronach
      www.jwieczorek.ans.pl i www.naukowcy.republika.pl.
      Chętnie na te tematy podyskutuję.
      Kontakt: jwieczorek@ans.pl
      • deder Re: Studenci nadzieją 09.05.03, 08:52
        Gość portalu: Józef Wieczorek napisał(a):

        > Problem w tym ,że decydenci autentycznej dyskusji
        > nad kompleksową reformą edukacji i nauki nie chcą prowadzić.

        Zgadzam się w całej rozciągłości!
        Jednakże mósimy zauważyć KTO jest decydentem. Przecierz nie te
        marionetki telewizyjne. Powiedzmy sobie oczywistą rzecz jasno :
        Polska i jej naród potrzebny jest im jedynie jako rynek zbytu
        dla wszystkiego co wyprodukują także w płaszczyźnie naukowej.
        Oni nie potrzebują konkurencji!

    • Gość: as_ Re: Oto cena edukacji - komentuje Zbigniew Pendel IP: *.sgh.waw.pl 09.05.03, 08:57
      Gość portalu: zibi napisał(a):

      > Te 41 mln daje prawie 6700 pln rocznie na kazdego studenta
      > dziennego. Jak do cholery nie mozna za taka
      > kase utrzymac dziennych studentow? Dla porownania czesne dla
      > studentow zaocznych wynosi 5600 pln rocznie, a u Koźminskiego
      > 7600 pln rocznie.

      Nie można porównywać kosztu kształcenia u Koźmińskiego i w SGH.
      Wystarczy zastanowić się nad kosztem utrzymania największej w
      Polsce biblioteki ekonomicznej jaką dysponuje SGH i nad ilością
      wypłacanych stypendiów naukowych (studenckich i do niedawna
      doktoranckich).
      Wydaje mi się także, że SGH ponosi całkiem spore nakłady na
      dalszą otoczkę socjalną dla studentów, bo jakoś nie wydaje mi
      się aby 155 zł za miejsce w akademiku w centrum W-wy, z kablówką
      i internetem pokrywało koszty utrzymania tegoż akademika.

      pozdrawiam

      AS (ex student SGH)
      • Gość: zibi Re: Oto cena edukacji - komentuje Zbigniew Pendel IP: *.HHS.SE 09.05.03, 09:47
        Budzet SGH wynosi 120 mln, jak myslisz ile z tego idzie na
        biblioteke? Zauwaz,ze gdybysmy do tych 40 mln
        dorzucili "dofinansowanie" od studentow zaocznych, to wyszla by
        duzo wieksza kwota ktora uczelnia dysponuje i nie potrafi w
        sensowny sposob zagospodarowac. Moim zdaiem Rektor powinien
        zaczac od uporzadkowania wlasnego podworka a nie siegac po
        takie krotkowzroczne srodki. W SGH marnotrawi sie mnostwo
        pieniedzy i nie ma co sie do tego faktu oszukiwac. Przyjecie
        tych 800 osob przyniesie szkole ok 3,8 mln PLN rocznie , co
        stanowi ok 3% calego budzetu SGH, a doprowadzi do zwiekszenia
        studentow o prawie 30%. Gdzie tu sens, gdzie tu logika?
      • Gość: Bo_o Re: Oto cena edukacji - komentuje Zbigniew Pendel IP: *.sgh.waw.pl 09.05.03, 12:25
        Gość portalu: as_ napisał(a):

        > Nie można porównywać kosztu kształcenia u Koźmińskiego i w
        SGH.
        > Wystarczy zastanowić się nad kosztem utrzymania największej w
        > Polsce biblioteki ekonomicznej jaką dysponuje SGH i nad
        ilością
        > wypłacanych stypendiów naukowych (studenckich i do niedawna
        > doktoranckich).
        > Wydaje mi się także, że SGH ponosi całkiem spore nakłady na
        > dalszą otoczkę socjalną dla studentów, bo jakoś nie wydaje mi
        > się aby 155 zł za miejsce w akademiku w centrum W-wy, z
        kablówką
        > i internetem pokrywało koszty utrzymania tegoż akademika.
        >
        > pozdrawiam
        >
        > AS (ex student SGH)

        bez kablowki :).Ale fakt, akademik ma porzadny standart i siec z
        wyjsciem na zewnatrz z jedyna 155- niedlugo- w przyszlym roku
        podskoczy. Problemem jest to, ze wg. naszych wyliczen, wplywy ze
        studiow popoludniowych wynioslyby 4% budzetu. A tu nie chodzi
        tylko i wylacznie o poziom edukacji,ktory-nie bojmy sie slow-
        ogolnie nie jest jakis wybitny. Jak ktos sie chce nauczyc,
        oczywiscie ma na to okazje. Chodz tez troche o komfort tegoz
        studiowania. Czy za cene 4% budzetu rektor ma prawo sprzedawac
        tak duzo? Sale dla studenckich kol naukowych- zima sie na dworzu
        nie zbierzemy, a moje kolo liczace przeszlo 70 osob nie bedzie w
        stanie pomiescic sie w studenckim mieszkaniu. Dalej- zycie
        studenckie na SGH'u, ktorego integralna czescia sa konferencje,
        odczyty, targi..slowem-mozliwosci. I to wszystko, a takze czas i
        dobry humor wykladowcow chce sprzedac jego magnificencja za 4%
        budzetu. Shame!!

        Bo_o
        (Obecny student SGH'u)
    • Gość: kelly Re: Oto cena edukacji - komentuje Zbigniew Pendel IP: *.chello.pl 09.05.03, 11:28
      Oczywiście, że chodzi o słabe zarządzanie. SGH to przecież
      przdsiębiorstwo państwowe i jak w każdym państwowym zakładzie
      mamy tu do czynienia z przerostem zatrudnienia - szczególnie w
      administracji. Dobry przykład to dziekanat, gdzie połowa
      pracowników nie wie co ze sobą zrobić i np. spędza czas w
      necie. A każdy z tych pracowników to przecież co najmniej 2000
      PLN brutto miesięcznie, 24 000 rocznie. 100 takich ludzi
      kosztuje uczelnię 2 400 000 rocznie - jest na czym oszczędzać,
      nie?
      • muggz poziom SGH jest żenujący 09.05.03, 11:57
        robiłem tam zaocznie UM:
        1) poziom obsługi studenta jest porównywalny (teraz podobno
        trochę lepiej) do poziomu obsługi petentów w warszawskich sądach
        rejonowych (kto był, ten wie o czym mówię),
        2) na kilkadziesiąt przedmiotów, które tam zrobiłem słownie TRZY
        były prowadzone przez ludzi znajacych się na rzeczy i
        dysponujących wiedzą z tej dekady,
        3) za oferowane warunki dałbym najwyżej 50% kwoty jaką sobie
        życzą - resztę dopłaciłem za logo ;)

        na koniec użyję obrazowego porównania, stawiając za przykład WSB-
        NLU w NS, w której miałem przyjemność robić licencjata:

        WSB-NLU a SGH
        to jak
        Mercedes a Polonez

        uważam, że bardziej liczy się UŻYTKOWA wartość wiedzy (możliwość
        praktycznego jej zastosowania) niż tysiące nawet doktorów,
        profesorów, itp. - however doceniam wagę działalności naukowej,
        tak jak w przypadku opisywanym przez Gazetę w DF pare tygodni
        temu - o trzech chłopakach z Politechniki, którzy
        sieją 'spustoszenie' w zakresie programowania.

        SGH skończyło się dobrę parę lat temu i najwyraźniej nikt (we
        władzach tego przybytku) nie ma tam pomysłu na ROZWÓJ... to se
        ne wrati, Panowie...
    • philippo Re: Oto cena edukacji - komentuje Zbigniew Pendel 09.05.03, 13:37
      Bardzo zbawna ta dyskusja, ale omija podstawowa kwestie, jaka
      jest kasa za studia. Uwazam ze wszyscy studenci SGH powinni
      placic za studia i wtedy nie trzeba by bylo rekrutowac
      dodatkowych, platnych studentow. Jesli kogos nie stac,a jest
      zdolny, niech wezmie kredyt studencki. W koncu absolwenci tej
      uczelni chca w przyszlosci dostac dobra prace w biznesie, co
      wiaze sie z wysokimi dochodami. Dlaczego z moich podatkow mam
      finansowac tych wybitnych menedzerow, ktorzy pozniej chca
      zdobywac swiat w jednym celu: zarabiac duze pieniadze. W tym
      aspekcie wydaje sie model studiow w USA jest b.dobry. Placisz
      za studia a pozniej z tytulu skonczenia tej szkoly dostajesz
      b.dobra prace i place. Dlatego zamiast protestowac, niech
      lepiej sami sie zrzuca na dzialanie uczelni, nie trzeba bedzie
      rekrutowac popoludniowych studentow.
      Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka