siedem71
04.05.07, 21:57
Solidarność, która m.in. występowała w obronie interesów robotników, była w
tej części swej działalności - w przeciwieństwie do komuny - organizacją
lewicową.
Solidarność powinna była zatem po 89 wydać także ugrupowanie prawdziwie
lewicowe, w którym, być może nawet jako przywódca, mógłby realizować się
Frasyniuk.
Tymczasem ten przyzwoity człowiek znów znalazł się w gronie podejrzanych
osobników, którzy na jego plecach przejadą się kawałek. I szczerze mówiąc,
nie rozumiem, dlaczego on to sobie robi. Czy naprawdę nie ma innych
możliwości, niż wchodzić w układy z byłymi (?) komuchami, którzy dla
doraźnych korzyści gotowi byli - i być może nadal są - służyć każdemu.
Pewnie, że trzeba coś przedsięwziąć przeciw bliźniakom, Jędrusiom i Romkom,
tylko czy towarzysze Olek i Włodek to na pewno - już nie mówię: lepsze
wyjście, ale - choćby mniejsze zło?
Bo jeśli inteligentny (!) człowiek - a takim był zapewne i młody Olek K. -
studiujący w Gdańsku (!) w latach 70-tych (!) decyduje się na robienie
kariery po linii PZPRu, to nie czyni tego z głupoty czy braku orientacji,
lecz z premedytacją decyduje się na kolaborację, na reprezentowanie interesów
wrogiego mocarstwa z niskich pobudek: w zamian za wygodne życie.
Szkoda mi też tej części społeczeństwa, które niezmiennie zachwyca Olkiem.