Gość: GMR
IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl
01.12.01, 17:56
... jeszcze" -Taki tytuł dała Koszerna relacji z pobytu dra Ratajczaka w
Lublinie. On jest takim samym kłamcą jak Gross. Osobiście uważam że obaj
panowie są na bakier z prawdą...
Dariusz Ratajczak, historyk wyrzucony z Uniwersytetu Opolskiego za
kwestionowanie istnienia Holocaustu i oskarżony o tzw. kłamstwo oświęcimskie,
miał w środę spotkanie autorskie w Centrum Kultury w Lublinie.
Dr. Dariusz Ratajczak wydał w 1999 r. książkę, w której napisał m.in., że
komory gazowe służyły Niemcom do dezynfekcji, nie do zabijania ludzi. W czerwcu
ubiegłego roku został usunięty z uniwersytetu i oskarżony o tzw. kłamstwo
oświęcimskie. W sądzie w Opolu nadal trwa proces w tej sprawie.
W Lublinie spotkanie z Ratajczakiem zorganizowała Sekcja Młodych Stronnictwa
Narodowego. Początkowo miało się odbyć w środę w sali konferencyjnej starostwa
lubelskiego. Sala udostępniana jest partiom politycznym bezpłatnie i bez
sprawdzenia programu planowanego spotkania.
Sprawą zainteresowała się "Gazeta Wyborcza". Po tym, jak we wtorek zapytałem
starostę Jana Łopatę, jak to możliwe, że człowiek głoszący takie poglądy będzie
występował w siedzibie starostwa, spotkanie autorskie Ratajczaka odwołano.
Do "Gazety" przyszedł faks od Sekcji Młodych SN, że spotkanie z Dariuszem
Ratajczakiem jest przełożone z powodu choroby prelegenta. Tak też
poinformowaliśmy w środowej "Gazecie".
A jednak Ratajczak spotkał się ze swoimi zwolennikami. Nie w starostwie, ale w
lubelskim Centrum Kultury. Tam w środę o godz. 17.30 w Sali Czarnej Ratajczak
wystąpił przed kilkudziesięcioosobową widownią.
- O co to zamieszanie? Przecież nie było żadnych burd, spotkanie przebiegło
spokojnie, organizatorzy zapłacili od ręki. Ratajczak może jest kontrowersyjny,
ale jak przyjechał pan Gross, to też mu udostępniliśmy salę - usłyszałem od
pani z sekretariatu CK odpowiadającej za wynajem, która nie chciała się
przedstawić.
- Nic o tym spotkaniu nie wiedziałem. Nigdy bym nie pozwolił na wystąpienie
Ratajczaka pod dachem mojej instytucji. To człowiek niebezpieczny, którego
trzeba izolować - zapewniał dyrektor Centrum Kultury Aleksander Szpecht.
Dodał: - Podejrzewam, że salę wynajęto podstępem, korzystając z niewiedzy
pracowników administracji. Niemniej osobie odpowiedzialnej za wynajęcie udzielę
ostrej reprymendy. Pozostaje mi wyrazić swoje ubolewanie z powodu tego
incydentu. W przyszłości będziemy się pilnowali.
Salę w CK można wynająć praktycznie z dnia na dzień. W Centrum nie ma zwyczaju
weryfikowania programu spotkania. Wystarczy znaleźć wolny termin i zapłacić ok.
60 zł plus VAT (bez nagłośnienia i świateł)