marcys.k 15.08.07, 11:52 upada rząd który wziął się wreszcie za korupcję i skutecznie z nia walczy. Co za kraj. Czyżby nieuczciwych było az tak dużo że boją się oni praworządności i wola zachowac dotychczasowy stan rzeczy? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
bubba49 Re:1 przykładzik korupcji,gdzie jest akt oskarżeni 15.08.07, 11:56 1 malutki Odpowiedz Link Zgłoś
joella.r on tylko mówi, że z korupcją walczy 15.08.07, 11:58 a niektórzy łatwowierni się cieszą trzeba zmieniać przepisy i procedury Odpowiedz Link Zgłoś
bush_w_wodzie Re: to tylko w Polsce jest możliwe 15.08.07, 12:00 upada rzad ktory z walki z korupcja uczynil wehikul do tego zeby budowac wladze autorytarna pary blizniakow i waskiego grona ich zausznikow upada rzad ktory nie ptorafi sie zajac dzialalnoscia pozytywna - a skupia sie na nieustannych wojnach wewnatrz wlasnej formacji i z innymi formacjami upada rzad ktory zapisze sie w historii niespotykanym wczesniej poziomem nieudacznictwa fanfaronady podejrzliwosci i klotliwosci upada rzad ktory wdrazal w iiirp (w sposob siermiezny) metody panstwa policyjnego ktorych nie powstydzilyby sie peerelowskie specsluzby i bardzo dobrze byloby zeby wreszcie upadl Odpowiedz Link Zgłoś
civril80 Re: to tylko w Polsce jest możliwe 17.08.07, 13:00 A niech w końcu ten cały cyrk się skończy, bo to staje się męczące. Odpowiedz Link Zgłoś
goldenwomen3 Szkalowanie własnego kraju-tylko u nas możliwe 17.08.07, 11:46 Dlaczego szkalujecie swój kraj? Guy Sorman* ZOBACZ TAKŻE • Apel w obronie prawa do pamięci i prawdy (2006-09-08 10:39:44) Liderzy polskiej socjaldemokracji, odsunięci od władzy podczas ostatnich wyborów prezydenckich, parlamentarnych i lokalnych, nie zachowują się jak opozycyjni demokraci, lecz jak arystokracja na wygnaniu" - pisze w "Fakcie" Guy Sorman, publicysta polityczny. Tak jak francuska szlachta przegnana przez rewolucję francuską w 1789 roku, która uciekła z Francji w nadziei na odzyskanie władzy przy wsparciu niemieckich książąt i angielskiego złota, tak i polska lewica prowadzi swą ofensywę przeciw aktualnym władzom nie z kraju, lecz z zagranicy. We Francji mieliśmy podobną sytuację za Drugiego Cesarstwa, za Napoleona III, kiedy republikański głos Victora Hugo grzmiał z angielskiej wyspy Jersey. W polskiej historii również nie brakuje epizodów odzyskiwania kraju z zagranicy. Jednak pomiędzy tymi sytuacjami zapisanymi w historii obu naszych narodów a sytuacją obecną istnieje pewna zasadnicza różnica: dzisiejsza Polska jest krajem demokratycznym, władza została tu objęta zgodnie z prawem, a w kraju istnieją sposoby pozwalające przeciwstawić się temu rządowi. Anatemy, jakie w niemieckiej, włoskiej czy amerykańskiej prasie wygłaszają Tadeusz Mazowiecki, Wiktor Osiatyński, Zygmunt Bauman, Paweł Śpiewak, Lech Wałęsa, a nawet Bronisław Geremek, nie są więc tej samej natury co wezwania do odzyskania niepodległości czy wolności, kiedy Polska była okupowana przez obce wojska czy armię radziecką. A jednak po lekturze wymienionych przeze mnie autorów mam poczucie, jakby Polska znajdowała się pod okupacją. O jaką więc okupację chodzi? Bo - patrząc z Francji - zupełnie jej dotąd nie dostrzegłem. Kiedy czytam Mazowieckiego we włoskim dzienniku "Avvenire", okazuje się, że Polska znajduje się pod okupacją dziennikarzy, badaczy i polityków żądnych zemsty na lewicy; dla realizacji swych podłych zamiarów nadużywają oni archiwów Instytutu Pamięci Narodowej. Jeśli pójść za tokiem rozumowania Mazowieckiego, to okaże się, że Polskę ogarnęła fala politycznego terroru, która przypomina rewolucję francuską z 1793 roku. Jednak jego argumentacja jest dziwna, ponieważ opiera się na przypadku Jego Eminencji Wielgusa. Czyżby więc Mazowiecki popierał arcybiskupa, skumanego z komunistycznymi służbami? Ale to przecież papież, a nie polski rząd ukarał arcybiskupa. W rzeczywistości za sympatią Mazowieckiego dla Wielgusa skrywa się większa obawa: obawa przed szerzej zakrojoną czystką w polskim Kościele - a któż to wie, gdzie zatrzymałaby się taka czystka? Ale czy właśnie nie dla ratowania tego Kościoła - i reszty - należałoby go oczyścić z najbardziej podejrzanych elementów? To, co u Mazowieckiego niejasne, wyjaśnia się podczas lektury "wygnańczych" deklaracji Wiktora Osiatyńskiego. W "The New Yorker" mówi on, że otwarcie archiwów i lustracja są niezgodne z międzynarodowymi standardami; a jedynym celem takiego działania jest usunięcie całej generacji polskiej elity. To znów zaskakująca deklaracja. Przedstawia ona polski rząd jako nielegalną organizację, według słów Osiatyńskiego niemal faszystowską. Osiatyński sugeruje, że polska legislacja jest niezgodna z prawami człowieka. W czym znajomość przeszłości miałaby naruszać prawa człowieka? W końcu zaś - i tu dochodzimy do najważniejszej kwestii - Osiatyński obawia się odsunięcia całej generacji, tej samej, która poprzez negocjacje z dawnymi komunistami przeszła z opozycji do władzy. Ta generacja rzeczywiście utraciła władzę i być może nigdy do niej nie powróci. Ludzie ci uważają odsunięcie od władzy za tym bardziej niesprawiedliwe, iż w swoim mniemaniu (uzasadnionym lub nie) wyrwali Polskę z komunizmu, i to bez użycia przemocy. Być może w przyszłości trybunał historii wyrazi im za to wdzięczność; jednak w chwili obecnej polscy wyborcy nie rozumują w ten sposób. Być może mają krótką pamięć - albo w ogóle jej nie mają; być może też marzą o Polsce z mniej skompromitowaną przeszłością. Na tym właśnie polega demokracja, taka bywa niewdzięczna: w 1945 roku wyborcy przegnali Winstona Churchilla w Wielkiej Brytanii i Charles’a de Gaulle’a we Francji, choć obaj właśnie wygrali wojnę. Czy Zygmunt Bauman nie powinien pomyśleć nad tymi historycznymi precedensami? Tymczasem we włoskim dzienniku "Corriere della Sera" oskarża "klasę znajdującą się obecnie u władzy" o "niszczenie autorytetu Kościoła". Podstępne słowa, bo Bauman używa terminu "klasa" wyłącznie po to, by odebrać rządowi demokratyczną legitymację i zasugerować, że polskie życie polityczne to w rzeczywistości walka klasowa. Natomiast obrona byłego biskupa Warszawy zakrawa na paradoks; jest elementem niemal humorystycznym. Paweł Śpiewak jest bardziej prowokujący i mniej realistyczny, bo obarcza braci Kaczyńskich odpowiedzialnością za exodus polskich studentów. Według Śpiewaka nie chcą oni "dłużej pracować w Polsce, bo wstydzą się za własny kraj". Z tego, co wiem, młodzi Polacy szukają szczęścia gdzie indziej, co jest zachowaniem ekonomicznie racjonalnym i w niczym nie jest związane z "destrukcją norm moralnych", o którą w wywiadzie dla "Die Welt" Śpiewak oskarża polskiego prezydenta. Czyżby jego poprzednik był bardziej "moralny", a exodus za jego czasów był mniejszy? Postawmy sobie również pytanie, czy moralne jest, by polski poseł oczerniał swój kraj w Niemczech i sugerował Europejczykom, że Polska stała się krajem niemal faszystowskim. Bronisław Geremek jest wielkim humanistą i przyczynił się do wyzwolenia Polski, więc cytujemy go w tej antologii z pewnym wahaniem. Jednak jaka logika popycha go, by w "Berliner Zeitung" oświadczyć, iż w sporach niemiecko-polskich obecny rząd zachowuje się nie lepiej niż "komunistyczna Polska i jej aparat propagandy"? Czyżby Geremek podzielał nostalgie i gorycz swojej odsuniętej od władzy generacji? Rozumiem jednak gorycz Geremka i pozostałych. Nie tylko utracili Polskę. Zakwestionowano również ich szlachectwo: ich, tej socjaldemokratycznej arystokracji, która uważa, że wyzwoliła Polskę! Co gorsza, tę socjaldemokratyczną arystokrację zastąpił konserwatywny plebs - inna Polska, o której na lewicy sądzono, miano nadzieję, że już przestała istnieć. Sprawia to, że socjaldemokraci wolą wypowiadać się za granicą, bo w Polsce czują się na wygnaniu; rzeczywista Polska nagle przestała przypominać Polskę ich marzeń. Czyżby nie przyswoili sobie, jaka jest natura demokracji? A przecież sami tak mocno o nią walczyli. Zaletą demokracji jest fakt, że daje prawo do przeciwstawiania się, nie zmuszając przy tym do wygnania; daje prawo do pozostawania w opozycji przy zerowym ryzyku. Spoglądając na Polskę z zewnątrz, jestem przekonany, że przestrzega ona obu tych fundamentalnych zasad: oświadczenia wygłaszane przez socjaldemokratów na wygnaniu to tylko dziwne postawy; to wygnanie zmyślone zamiast rzeczywistego, pseudoopozycja przeciw pseudofaszyzmowi - a u niektórych nostalgia za heroicznymi czasami i czasem, który już przeminął. Postawy takie szkodzą oczywiście obrazowi Polski w Europie; ale to już inna sprawa. * Guy Sorman - francuski filozof i publicysta polityczny przedruk: www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=209&ShowArticleId=30637 Odpowiedz Link Zgłoś
arahat1 co rozumiesz pod slowem: wlasny kraj? 17.08.07, 12:00 jak na dloni lysej widac ze to panstwo wyznaniowe jako delegatura watykanu... chyba ze jestes facetem w sukience... Odpowiedz Link Zgłoś
goldenwomen3 celowo odwracasz uwagę 17.08.07, 12:04 arahat1 napisała: > jak na dloni lysej widac ze to panstwo wyznaniowe jako delegatura watykanu... > chyba ze jestes facetem w sukience... i nie zauważyłes jak piszesz nie na temat.tematem jest szkalowanie Polski a nie temat wyznaniowy. Nadążasz? :)))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
wariant_b Re: Szkalowanie własnego kraju-tylko u nas możliw 17.08.07, 12:36 Dlaczego szkalujecie swój kraj? "Co gorsza, tę socjaldemokratyczną arystokrację zastąpił konserwatywny plebs - inna Polska, o której na lewicy sądzono, miano nadzieję, że już przestała istnieć. Sprawia to, że socjaldemokraci wolą wypowiadać się za granicą, bo w Polsce czują się na wygnaniu; rzeczywista Polska nagle przestała przypominać Polskę ich marzeń." Może diagnoza Sormana wystarczy? Nie jest najlepsza - bazuje na doświadczeniach Francji, ale zawsze. Odpowiedz Link Zgłoś
trzymilionowy.post marcys.k 17.08.07, 12:09 marcys.k napisał: > upada rząd który wziął się wreszcie za korupcję i skutecznie z nia > walczy. Co za kraj. Czyżby nieuczciwych było az tak dużo że boją się > oni praworządności i wola zachowac dotychczasowy stan rzeczy? To jak? To w tym momencie jest wielka walka z korupcją czy "dotychczasowy stan rzeczy"? Odpowiedz Link Zgłoś
wariant_b Re: marcys.k 17.08.07, 12:56 Wziął się za korupcję? Z kogo ty sobie jaja robisz. Co jeden człowiek PiS w spółkach Skarbu Państwa ma za sobą nieciekawą przeszłość, choćby kasjer PC A. Glapiński jest z ramienia PC prezesem Polkomtela, kombinator Netzel szefuje w PZU, do TK wybrano sędzinę Bagińską i można tak sobie ciągnąć. A potem przerzucić się na temat nepotyzmu i kolesiostwa. Walka z korupcją nie polega na mówieniu o walce, ale likwidowaniu mechanizmów sprzyjających korupcji: niekompetencji, uznaniowości, niejawności, braku kontroli. Mirosław G., Barbara Blida czy Lepper to nie jest walka z korupcją. To tylko ilustracja wykorzystania władzy dla załatwiania własnych porachunków ministra Ziobry i braci Kaczyńskich. Odpowiedz Link Zgłoś
trzymilionowy.post Re: marcys.k 17.08.07, 13:20 Robi sobie jaja ale czekam aż się do tego przyzna. Odpowiedz Link Zgłoś