piotr7777
04.09.07, 19:12
...a właściwie się na nim chamsko rozwala.
Wypowiedź premiera o RM i Rydzyku jest po prostu haniebna, dowodzi,
że władza traktuje KK ("depozytariusza jedynego obowiązującego w
Polsce systemu wartości") jak swój prywatny folwark z lekką
koncesją, że formalnie decyzje mogą jeszcze zapadać na szczeblach
kościelnych. Tu jest pewna analogia z latami 50 i ruchem księży
patriotów, tudzież wpływem władz państwowych na obsadę stanowisk
kościelnych. Niewątpliwie JK chcialby aby wszyscy biskupi byli
przezeń akceptowani.
W wersji soft to wiąże się z działalnością RPO, który ostatnio
przyczepił się do wizyt polityków na JAsnej Górze. Przykro mi, ale
klasztor paulinów to obszar prywatny i jeśli chcą tam np. urządzić
dyskotekę to jest ich sprawa, ewentualnie może być rozstrzygana na
szczeblu odpowiedniej władzy kościelnej.
Sojusz ołtarza z tronem wydawał się czymś naturalnym. W Polsce było
tak, że każdą ważniejszą uroczystość państwową/samorządowa nawiedzał
kapłan z kropidłem a na uroczystościach religijnych w pierwszych
rzędach siadali dygnitarze. Teraz to już przybrało karykaturalne
kształty, sciślej mówiąc kształty dwóch fizycznych i mentalnych
karzełków - Kaczyńskiego i Rydzyka.
Dlatego uważam, że po upadku PiS-u kiedyś to nastąpi nalezy
rozpocząc od faktycznego rozdziału państwa i kościola z zachowaniem
jedynie małżeństw konkordatowych i religii w szkołach ale wyłącznie
jako przedmiotu nieobowiązkowego, bez żadnych profitów dla uczniow
(ewentualnie pod ścisłą kontrolą kuratorium). Należałoby też usunąć
symbole religijne (i jakiekolwiek inne poza godłem) z publicznych
urzędow, szkół (poza salami przeznaczonymi na katechezę), szpitali
(poza kaplicami). Instytucję kapelana nalezy ograniczyć do armii,
zakładów karnych i szpitali, ewentualnie policji (ale tam wystarczy
jeden a nie kilkunastu). W izbach celnych kapelani to już po prostu
kpina.
We Francji jest rozdział w bardziej skrajnej postaci, niż
przedstawiłem powyżej, ale tam jest klimat dla autentycznych ruchów
religijnych. U nas aktywność świeckich jest znikoma, a prawdziwy
sukces odniosła grupa ksenofobiczna, integrystyczna i ludyczna czyli
Rydzyk i jego trzoda (to określenie nie jest obraźliwe).