Dodaj do ulubionych

Co jest w komputerze?

20.07.03, 22:41
Nie łudźmy się, że po ponad roku coś się w tych komputerach
znajdzie, jak ktoś tyle wysiłku włożył w mataczenie to i ślad
zatrzeć potrafi.
Obserwuj wątek
    • Gość: FuriaFaga Co jest w komputerze? IP: *.toya.net.pl 20.07.03, 22:42
      Zwłaszcza po 16 miesiącach.
      Zwłaszcza że komputery w KRRiTV nie zabezpieczoane były
      hasłami. :)).

      No ale przecież Pani Sokołoswka i jej podwładna oraz pan
      Łopacki mogą zawsze przynieść komputer sznownej komisji,
      przecież wykazują dobrą wolę więc o co chodzi?
      Rywin chyba podobną dobrą wolą się okazywał wobec prokuratury.

      • kataryna.kataryna Re: Co jest w komputerze? 20.07.03, 23:38
        Gość portalu: FuriaFaga napisał(a):

        > Zwłaszcza po 16 miesiącach.
        > Zwłaszcza że komputery w KRRiTV nie zabezpieczoane były
        > hasłami. :)).


        Przypomniałeś mi coś. W kwestii zabezpieczeń komputerów Sokołowska też
        nakłamała. Na pierwszym przesłuchaniu powiedziała, że wszystkie komputery na
        których pracowano nad ustawą były zabezpieczone, w sobotę zaś już twierdziła,
        że wtedy nie były ale teraz jest inaczej. Wtedy chciała chyba stworzyć
        wrażenie, że nikt w Radzie do ustawy się nie dorwał, a w sobotę już wygodniej
        jej było pójść w wersję Nałęcza, że były niezabezpieczone, więc kto wie, kto
        wie...Ciekawe dlaczego wczoraj powiedziała, że odkąd wyszła ta sprawa jest z
        tymi zabezpieczeniami inaczej? Przecież według niej aż do soboty nie było
        powodu do niepokoju, że ktoś w tych komputerach przy ustawie grzebał. Może więc
        to "teraz jest inaczej" odnosi się trochę do wizyty tego magika? Chyba mnie
        fantazja ponosi :)



        > No ale przecież Pani Sokołoswka i jej podwładna oraz pan
        > Łopacki mogą zawsze przynieść komputer sznownej komisji,
        > przecież wykazują dobrą wolę więc o co chodzi?
        > Rywin chyba podobną dobrą wolą się okazywał wobec prokuratury.


        Właśnie, jeśli Sokołowska tak ochoczo zadeklarowała, że przyniesie komputer to
        wie co mówi. Jak na nią za duża nadgorliwość. I ustawę z "lub czasopism" sobie
        wydrukowały i na komisję przyniosły. Czarzasty też o ile pamiętam przyniósł
        swoje bilingi.
    • Gość: Antoni Re: Co jest w komputerze? IP: *.chello.pl 20.07.03, 22:52
      Boże - co za ciemni ludzie! Wystarczy w Windowsie kliknąć dwa
      razy w prawym dolnym rogu - tam gdzie jest czas i poprzesuwać
      myszą kalendarz, wejść np. do Worda, wczytać plik i zapisać i ma
      się plik z dowolną datą. Czy dziennikarze z Wyborczej nie mogą
      porozmawiać z kimś bardziej gramotnym w dziedzinie komputerów?
      • redakcja Re: Co jest w komputerze? 20.07.03, 23:18
        Gość portalu: Antoni napisał(a):
        > Boże - co za ciemni ludzie! Wystarczy w Windowsie kliknąć dwa
        > razy w prawym dolnym rogu - tam gdzie jest czas i poprzesuwać
        > myszą kalendarz, wejść np. do Worda, wczytać plik i zapisać i
        ma
        > się plik z dowolną datą. Czy dziennikarze z Wyborczej nie mogą
        > porozmawiać z kimś bardziej gramotnym w dziedzinie komputerów?

        Ten pomysł jest oczywisty. Tylko że
        a) oni sami tego nie umieli zrobić (Sokołowska mówi, że na
        komputerze się nie zna, i można jej wierzyć)
        b) więc gdyby ktos zmieniał, to raczej ktoś, kto wolałby nie
        stosowac najprostszego sposobu
        • Gość: Boxcar Bertha Re: Co jest w komputerze? IP: *.biaman.pl 20.07.03, 23:22
          redakcja napisała:

          > Gość portalu: Antoni napisał(a):
          > > Boże - co za ciemni ludzie! Wystarczy w Windowsie kliknąć dwa
          > > razy w prawym dolnym rogu - tam gdzie jest czas i poprzesuwać
          > > myszą kalendarz, wejść np. do Worda, wczytać plik i zapisać i
          > ma
          > > się plik z dowolną datą. Czy dziennikarze z Wyborczej nie mogą
          > > porozmawiać z kimś bardziej gramotnym w dziedzinie komputerów?
          >
          > Ten pomysł jest oczywisty. Tylko że
          > a) oni sami tego nie umieli zrobić (Sokołowska mówi, że na
          > komputerze się nie zna, i można jej wierzyć)
          > b) więc gdyby ktos zmieniał, to raczej ktoś, kto wolałby nie
          > stosowac najprostszego sposobu

          Sfinksie, czy istnieja specjaliści, którzy portfafiliby dojść, jak to z
          komputerem imć Sokołowskiej było?
        • kataryna.kataryna Re: Co jest w komputerze? 20.07.03, 23:23
          redakcja napisała:

          > Gość portalu: Antoni napisał(a):
          > > Boże - co za ciemni ludzie! Wystarczy w Windowsie kliknąć dwa
          > > razy w prawym dolnym rogu - tam gdzie jest czas i poprzesuwać
          > > myszą kalendarz, wejść np. do Worda, wczytać plik i zapisać i
          > ma
          > > się plik z dowolną datą. Czy dziennikarze z Wyborczej nie mogą
          > > porozmawiać z kimś bardziej gramotnym w dziedzinie komputerów?
          >
          > Ten pomysł jest oczywisty. Tylko że
          > a) oni sami tego nie umieli zrobić (Sokołowska mówi, że na
          > komputerze się nie zna, i można jej wierzyć)
          > b) więc gdyby ktos zmieniał, to raczej ktoś, kto wolałby nie
          > stosowac najprostszego sposobu



          Antoni, jaki Ty skuteczny jesteś, Redakcja z Tobą dyskutuje :)))
          I ma Redakcja rację, bo w takiej sprawie do mataczenia w komputerze wzywa się
          fachowca. Poza tym to niekoniecznie musiało być dopisanie słów "lub czasopism",
          wystarczyło wykasowanie tej wersji bez, bo przecież wersja z czasopismami była
          pierwsza i wystarczyło, że ona została. A poza tym, to możliwe jest też, że
          trefna wersja ustawy była dla bezpieczeństwa sejwowana tylko na dyskietkach. Ja
          tak robię ze swoimi trefnymi wersjami ustaw :)
          • Gość: Antoni Re: Co jest w komputerze? IP: *.chello.pl 21.07.03, 00:00
            kataryna.kataryna napisała:

            >
            > Antoni, jaki Ty skuteczny jesteś, Redakcja z Tobą dyskutuje :)))
            > I ma Redakcja rację, bo w takiej sprawie do mataczenia w komputerze wzywa się
            > fachowca.

            Bo się komputerowcy poczuli dotknięci...

            Żeby wyjaśnić, czy musi być zastosowany bardzo skomplikowany program z
            Internetu, czy nie, można zrobić eksperyment. Nawet bez dogłębnej wiedzy na
            temat Worda. Wziąć (tzn. wczytać) jakiś stary plik. Trochę go pozmieniać, kilka
            razy zapisać, po czym zmienić datę w Windowsie na starą - tak jak radziłem,
            wczytać znowu i przywrócić (usuwając zmiany) poprzednią wersję. Po czym ją
            zapisać pod pierwotną datą. Potem sprawdzić za pomocą polecenia 'fc'
            (porównującego pliki) w okienku DOS_owym.
            Ewentualnie można to jeszcze powtórzyć z "Copy & Paste" (Kopiuj i Wklej).

            Jakbym miał więcej czasu, sam bym to zrobił. Może zrobię ale nie dzisiaj.


            >Poza tym to niekoniecznie musiało być dopisanie słów "lub czasopism",
            >
            > wystarczyło wykasowanie tej wersji bez, bo przecież wersja z czasopismami
            była
            > pierwsza i wystarczyło, że ona została. A poza tym, to możliwe jest też, że
            > trefna wersja ustawy była dla bezpieczeństwa sejwowana tylko na dyskietkach.
            Ja
            >
            > tak robię ze swoimi trefnymi wersjami ustaw :)

            O to właśnie chodzi, że z plikami i z komputerami można zrobić dowolne cuda. Za
            pomocą takich lub innych programów. Analizowanie ich zawartości po ponad roku
            nie ma najmniejszego sensu !!!

            Oczywiście, chyba że wszystko by się odbywało w sieci i korzystałoby się z
            jakiegoś programu do archiwizacji. Z takich programów korzystają np.
            programiści w firmach tworzących w dużych zespołach kolejne wersje poważnych
            programów. Ja się na tym nie znam, ale wiem że sporo jest już takich programów.
            • kataryna.kataryna Re: Co jest w komputerze? 21.07.03, 00:12
              Gość portalu: Antoni napisał(a):

              > kataryna.kataryna napisała:
              >
              > >
              > > Antoni, jaki Ty skuteczny jesteś, Redakcja z Tobą dyskutuje :)))
              > > I ma Redakcja rację, bo w takiej sprawie do mataczenia w komputerze wzywa
              > się
              > > fachowca.
              >
              > Bo się komputerowcy poczuli dotknięci...
              >
              > Żeby wyjaśnić, czy musi być zastosowany bardzo skomplikowany program z
              > Internetu, czy nie, można zrobić eksperyment. Nawet bez dogłębnej wiedzy na
              > temat Worda. Wziąć (tzn. wczytać) jakiś stary plik. Trochę go pozmieniać,
              kilka
              >
              > razy zapisać, po czym zmienić datę w Windowsie na starą - tak jak radziłem,
              > wczytać znowu i przywrócić (usuwając zmiany) poprzednią wersję. Po czym ją
              > zapisać pod pierwotną datą. Potem sprawdzić za pomocą polecenia 'fc'
              > (porównującego pliki) w okienku DOS_owym.
              > Ewentualnie można to jeszcze powtórzyć z "Copy & Paste" (Kopiuj i Wklej).



              Ale nie sądzisz chyba, że badanie twardego dysku polega na sprawdzeniu daty na
              dokumentach lub jakimiś "gołoocznymi" metodami.
            • Gość: FuriaFaga Re: Co jest w komputerze? IP: *.toya.net.pl 21.07.03, 00:14
              Jednym z takich programów do zarządzania dokumentacją jest np.
              SharePoint tego samego producenta co Windows. Są także rodzime
              produkcje.
              A co do dowolnego mieszania w systemie plików to faktycznie
              jeśli jest to zwykły windows 98 to można tam zrobić niemal
              dowolne cuda.
              Jeśli zaś system jest wyposażony w odpowiedni system plików
              który ma mechanizmy journalingu i logowania zmian na dysku i
              to może to już być niezwykle trudne.
              Hmm. Ja zawsze łudziłem się że w insystucjach państwowych są
              takie systemy. O ja naiwny. To na co idą podatki.
              • Gość: Antoni Re: Co jest w komputerze? IP: *.chello.pl 21.07.03, 00:35
                Gość portalu: FuriaFaga napisał(a):


                > Hmm. Ja zawsze łudziłem się że w insystucjach państwowych są
                > takie systemy. O ja naiwny. To na co idą podatki.

                A gdzie tam Panie! Technika ci u nas jak za króla Ćwieczka.
                Z tej epoki pochodzą też główni aktorzy dramatu, jak Mr. Czarzasty i Mrs.
                Jakubowska. I w ogóle cała ta sprawa pokazuje, jak daleko wciąż jesteśmy od
                cywilizowanego świata.

                > Jednym z takich programów do zarządzania dokumentacją jest np.
                > SharePoint tego samego producenta co Windows. Są także rodzime
                > produkcje.

                Byłoby jednak zabawne, jakby nawet na "Aferze Rywina" zarobił w pierwszym
                rzędzie Bill Gates. ;-)
            • Gość: Antoni Re: Co jest w komputerze? IP: *.chello.pl 21.07.03, 00:21
              Gość portalu: Antoni napisał(a):

              > Żeby wyjaśnić, czy musi być zastosowany bardzo skomplikowany program z
              > Internetu, czy nie, można zrobić eksperyment. Nawet bez dogłębnej wiedzy na
              > temat Worda. Wziąć (tzn. wczytać) jakiś stary plik. Trochę go pozmieniać,
              kilka
              >
              > razy zapisać, po czym zmienić datę w Windowsie na starą - tak jak radziłem,
              > wczytać znowu i przywrócić (usuwając zmiany) poprzednią wersję. Po czym ją
              > zapisać pod pierwotną datą. Potem sprawdzić za pomocą polecenia 'fc'
              > (porównującego pliki) w okienku DOS_owym.
              > Ewentualnie można to jeszcze powtórzyć z "Copy & Paste" (Kopiuj i Wklej).
              >
              > Jakbym miał więcej czasu, sam bym to zrobił. Może zrobię ale nie dzisiaj.
              >
              >

              Nie wytrzymałem i zrobiłem eksperyment. 'fc' jednak wykazał zmiany. Nie wiem
              czy chodzi o historię zmian, czy o coś innego.
              Przepraszam Redakcję! Nie krytykowałem z zacietrzewienia, tylko dla dobra
              sprawy (tzn. żeby być bliżej prawdy).
              W każdym razie, tekst w portalu GW jest nieprecyzyjny. Datę w pliku można
              zmienić w bardzo prosty sposób, jak opisałem. Można też skopiować starą kopię
              pliku z dyskietki, tak jak napisała kataryna. Bez systemu archiwizowania
              plików i bez ochrony dostępu do komputerów, odczyt zawartości dysków nie ma
              żadnej wartości.
        • Gość: Antoni Re: Co jest w komputerze? IP: *.chello.pl 20.07.03, 23:38
          redakcja napisała:

          > Gość portalu: Antoni napisał(a):
          > > Boże - co za ciemni ludzie! Wystarczy w Windowsie kliknąć dwa
          > > razy w prawym dolnym rogu - tam gdzie jest czas i poprzesuwać
          > > myszą kalendarz, wejść np. do Worda, wczytać plik i zapisać i
          > ma
          > > się plik z dowolną datą. Czy dziennikarze z Wyborczej nie mogą
          > > porozmawiać z kimś bardziej gramotnym w dziedzinie komputerów?
          >
          > Ten pomysł jest oczywisty. Tylko że
          > a) oni sami tego nie umieli zrobić (Sokołowska mówi, że na
          > komputerze się nie zna, i można jej wierzyć)
          > b) więc gdyby ktos zmieniał, to raczej ktoś, kto wolałby nie
          > stosowac najprostszego sposobu

          Tylko że:
          Ad a) Sokołowska mówi, że już teraz się zna. Więc może wpadnie na tę prostą
          sztuczkę.
          Ad b) Sposób bardziej skomplikowany wzbudziłby podejrzenia, jeśliby program
          modyfikujący pozostawił ślady. Nie znam się aż tak dobrze na Wordzie (bo na
          pewno w Wordzie jest ten dokument), ale wydaje mi się, że w plikach
          wyprodukowanych pod nim nie ma domyślnie historii (tzn. nie da się jej odczytać
          z binariów). W razie czego, można zrobić "Copy & Paste" i ma się plik jak
          tabula rasa ze starą datą.

          Moim zdaniem urzędy państwowe powinny korzystać z jakiegoś systemu do
          archiwizacji plików, zapamiętywania kolejnych wersji i zmian, a także mieć
          obowiązek regularnego produkowania CD-ROM-ów z dokumentami, które wypuszczają w
          świat i przesyłania do archiwum państwowego, niezależnego od rządu.
    • kataryna.kataryna Redakcjo, może i ze mną pogadasz 20.07.03, 23:51
      Redakcjo, to może i mi odpowiesz.

      Nie wydaje Ci się, Redakcjo prześwietna, że taka instytucja musi mieć stałego
      informatyka, który regularnie dogląda ich komputerów? A jeśli jest
      profesjonalistą to na pewno doradził im jakiś system archiwizacji, może nawet
      automatycznej, o której nie muszą wiedzieć (Czarzasty to o ile pamiętam matoł
      komputerowy, nawet swoje słowo wstępne miał odręcznie napisane). A ten
      informatyk na pewno dobrze wie czy i jakie zmiany w systemie wprowadzano itp.
      Może warto byłoby go dorwać i przepytać?
      • Gość: zamiast redakcji Re: Redakcjo, może i ze mną pogadasz IP: *.biaman.pl 21.07.03, 00:38
        (Czarzasty to o ile pamiętam matoł
        > komputerowy, nawet swoje słowo wstępne miał odręcznie napisane).

        On się tak tylko kamuflował.
      • Gość: Emeryt Re:A ja mam pytanie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.07.03, 00:38
        Jak zmienię dysk to co mi zostanie? Kręgi?
        • Gość: pierwszy sekretarz Re:A ja mam pytanie IP: *.acn.waw.pl 21.07.03, 01:12
          Gość portalu: Emeryt napisał(a):

          > Jak zmienię dysk to co mi zostanie? Kręgi?


          wózek:)
          • Gość: Emeryt Re:Ojej sekretarzu! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.07.03, 01:43
            W moim wieku na platformę chcesz mnie posadzić? I to bez woźnicy?
            • Gość: pierwszy sekretarz Re:Ojej sekretarzu! IP: *.acn.waw.pl 21.07.03, 01:53
              Gość portalu: Emeryt napisał(a):

              > W moim wieku na platformę chcesz mnie posadzić? I to bez woźnicy?


              A wolałbyś zeby Piskorski powoził? Ale on mógłby opylić Twój wózek.
      • Gość: babariba uważaj katarynko... IP: *.sokolka.sdi.tpnet.pl 21.07.03, 07:50
        bo może by się mogli znaleźć także tacy specjaliści, którzy potrafiliby zbadać i ODKRYĆ, jak to z notatką Rapaczyńskiej było... :)))
        Tak, tak - z tą samą notatką, którą Kaczyński widział napisaną 'pieknym kobiecym charakterem pisma' hehehe
        **********
        kataryna.kataryna napisała:

        > Redakcjo, to może i mi odpowiesz.
        >
        > Nie wydaje Ci się, Redakcjo prześwietna, że taka instytucja musi mieć stałego
        > informatyka, który regularnie dogląda ich komputerów? A jeśli jest
        > profesjonalistą to na pewno doradził im jakiś system archiwizacji, może nawet
        > automatycznej, o której nie muszą wiedzieć (Czarzasty to o ile pamiętam matoł
        > komputerowy, nawet swoje słowo wstępne miał odręcznie napisane). A ten
        > informatyk na pewno dobrze wie czy i jakie zmiany w systemie wprowadzano itp.
        > Może warto byłoby go dorwać i przepytać?
      • Gość: Tomasz Re: Redakcjo, może i ze mną pogadasz IP: *.*.*.* 21.07.03, 09:07
        Wątpię, żeby informatyka w to wciągali. Zbyt szerokie grono wtajemniczonych.
        Dlatego jest szansa, że coś tam jednak na tym dysku jeszcze zostało.
        • Gość: papa Smerf Re: Redakcjo, może i ze mną pogadasz IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 21.07.03, 09:57
          > Wątpię, żeby informatyka w to wciągali. Zbyt szerokie grono wtajemniczonych.
          > Dlatego jest szansa, że coś tam jednak na tym dysku jeszcze zostało.

          Na którym?



          -----
          lub czasopism
        • kataryna.kataryna Re: Redakcjo, może i ze mną pogadasz 21.07.03, 10:15
          Gość portalu: Tomasz napisał(a):

          > Wątpię, żeby informatyka w to wciągali. Zbyt szerokie grono wtajemniczonych.
          > Dlatego jest szansa, że coś tam jednak na tym dysku jeszcze zostało.



          Nie chodzi mi o informatyka, którego wciągali w mataczenie, tylko tego, który
          im się tam siecią opiekuje.
          • Gość: papa Smerf Re: Redakcjo, może i ze mną pogadasz IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 21.07.03, 10:22
            > Nie chodzi mi o informatyka, którego wciągali w mataczenie, tylko tego, który
            > im się tam siecią opiekuje.
            A to jeszcze zależy, czy dyski są wyłącznie na serwerze, czy też każdy a
            komputerów ma własny. I czy ten komputer który teraz stoi w gabinecie, to jest
            ten sam komputer który tam stał półtora roku temu.


            -------
            lub czasopism



          • Gość: Tomasz Re: Redakcjo, może i ze mną pogadasz IP: *.*.*.* 21.07.03, 11:01
            kataryna.kataryna napisała:

            > Gość portalu: Tomasz napisał(a):
            >
            > > Wątpię, żeby informatyka w to wciągali. Zbyt szerokie grono wtajemniczonyc
            > h.
            > > Dlatego jest szansa, że coś tam jednak na tym dysku jeszcze zostało.
            >
            >
            >
            > Nie chodzi mi o informatyka, którego wciągali w mataczenie, tylko tego, który
            > im się tam siecią opiekuje.

            Racja, ale jeżli ich umiejętność obługi komputera sprowadza się li tylko, do
            tego, że potrafią coś w Wordzie napisać, a nie wciągnęli w mataczenie
            informatyka, jest szansa, że coś na dysku jeszcze zostało.
            Druga sprawa, to administratora przepytać. Byś może robią jakiś backup'y, a
            zwyczajny użytkownik, nawet o tym nie wie. A może opowie jak to mu kazali dysk
            sformatować. :)
            Z trzeciej strony dowiedzielibyśmy się jakie stosują zabezpieczenia.
    • Gość: Harcerz Re: Co jest w komputerze? IP: *.bielsko.dialog.net.pl 21.07.03, 07:19
      To Sokołowska zmieniła na polecenie Czrzastego Wąsika.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka