Dodaj do ulubionych

Niesiołowski ma rację

08.11.07, 12:20
Jest on zwolennikiem ostrych słów i ja go popieram.
Też lubię dosadne, mocne określenia; nie rozumiem czemu tak wiele ludzi cacka
się z PiS-owcami.
Nienawidziłam komuny, gardziłam SLD.
Ale nigdy nie posunęli się oni do tego, co bez żadnego wstydu wyczynia PiS.
Stawiają oni tezę i wszelkimi metodami ją uwiarygadniają. Prawda tu się nie
liczy. Większość akcji CBA, to albo nadużycia, albo przekroczenia prawa,
ręczne sterowanie prokuraturą, opłacanie Rydzyka... Takie metody to wstyd dla
Polski. Panowie Kaczyńscy nie wiedzą co to demokracja, ale jak powiedział
kiedyś Niesiołowski: skąd mają ją znać, wychowali się przecież w komunie.
Obserwuj wątek
    • Gość: gosc w czym ma racje? IP: *.wa.westnet.com.au 09.11.07, 02:54
      otoz Niesiolowski jak wogole Polacy w kraju nie znaja demokracji,
      ani dziennikarze ani politycy...nigdzie w krajach wysoko
      cywilizowanych nie obrzucaja sie takimi epitetami politycy, warto
      naprawde wziasc przyklad z Anglii chociaz o cyzm mowa, 100 lat zanim
      tej kultury polacy nabeda; po prostu sa chamscy tak jak Niesiolowski;
      w innych krajach za epitety w gazecie stracila by w oczach
      kulturalnych spoleczenstw, ale w Polsce az sie slinia nawzajem kto
      komu dzis dolozy. oto Polska p. Lis, pamietamy jakie bluzgi pan
      rzuca jak kamery wylaczone.
      • thommeck Re: w czym ma racje? 09.11.07, 08:57
        Zebys wiedzial jakie ja bluzgi czasem rzucam w kierunku kontrahenta,
        z ktorym chwilke wczesniej skonczylem rozmawiac przez telefon. I co?
        I nic. Nie znam nikogo, kto by nie robil podobnie, wiem tez ze i na
        mnie bluzgaja. To jest praca, to sa ludzie. I jesli ktos nie wklada
        w to zadnych emocji, rzeczywiscie moze uniknac podobnych sytuacji.
        Ale czy mozna nazwac go profesjonalista? Nie, bo nie angazuje sie
        wcale...
      • nemo1968 Re: w czym ma racje? 09.11.07, 09:47
        ...nigdzie w krajach wysoko cywilizowanych nie obrzucaja sie takimi
        epitetami politycy

        Po pierwsze, to my wcale nie jesteśmy aż tak bardzo "wysoko
        cywilizowanym krajem". Aspirujemy, ale jeszcze sporo do nadrobienia,
        równiez w sferze rozumienia czym jest demokracja :).
        Politycy w sporze....mili? :)) Widziałem, jak brytyjscy deputowaniu
        buczą, tupią nogami i wyją, kiedy przemawia przeciwnik i jego tezy
        im nie w smak. Osobliwe :).

        Niesiłowski nie jest chamski. Jest dosadny, konkretny do bólu,
        sprawia wrażenie szczerego, takiego faceta, który zrozumiał, ze
        szkoda życia na kombinacje, tylko trzeba brać je za bary :).
        Autorstwo koncepcji walki z PIS jego metodami? Nii wiedziałem, że
        Niesiołowski był twórcą - zatem gratulacje za skuteczność :).
        Podobało mi się jedno - że się nie dał podpuścić Lisowi, żeby stać
        na trybunie i machać łapką do żużlowców :).
        Wielu polityków by to kupiło, bo zawsze to zyskać można parę głosów
        przyprawionych smrodkiem paliwa do motocykla :).
      • Gość: ojasuna komi-san Re: w czym ma racje? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.11.07, 20:51
        Nie wydaje mi się aby Niesiołowski używał jakichś szczególnie obraźliwych
        epitetów, ot dosadnie i z polotem sie wypowiada...przecież "karzeł moralny" jest
        jak najbardziej na miejscu jeśli chodzi o większość członków Pis.Nie mija się z
        prawdą ani o centymetr....natomiast jego adwersarze zbyt często.
      • Gość: Ayo Re: w czym ma racje? IP: *.gdynia.mm.pl 15.12.07, 11:31
        w bluzgach i wrzucaniu drugiemu prym wiedzie od zawsze pis, cala kampania 2005
        skupila sie nei na tym ze pis jest lepszy tylkodlaczgeo PO jest gorsze, wszstcy
        pameitamy pluszaki i ciagle ta sama gadka o podatkach, ze straca najbiedneijsi
        itd, po wygranych wyborach tez ciagla jazda po PO. kaczynscy po prostu inaczej
        nie potrafia.
    • grandus1949 Re: Niesiołowski ma rację 09.11.07, 04:39
      masz racje i masz u mnie duzeeeeeeeeeeeee piwo!!
    • hagaw2 Re: Niesiołowski ma rację 09.11.07, 05:32
      Nienawidziłam komuny, gardziłam SLD - napisałaś.
      Przeczytaj jeszcze raz i chyba widzisz, że to ty jesteś warta pogardy.
    • Gość: kaga Re: Niesiołowski ma rację IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.07, 23:06
      ja poieram opinie pana Niesiolowskiego, ze z PISem PO nie moglo miec
      w zadnym wypadku koalicji. to byloby oszukiwanie wyborcow i kolejna
      farsa zamiast sprawowania wladzy.
      • krystin3 Re: Niesiołowski ma rację 13.11.07, 21:55
        W wypowiedziach i zachowaniu straszny prostak z jakimś kompleksem
        prowincjonalnego pochodzenia. Aż trudno mi uwierzyć, że ten człowiek
        ma stanowisko profesora. Jego wywody powalają z nóg. (ja jestem
        inteligentem, a Kaczyńscy nie, bo są w PIS) Ciekawe , z kim będzie
        trzymał, jak PO się zbłaźni.Bo widzę, że stanowisko etatowej
        szczekaczki bardzo mu odpowiada.
        • uyu Re: Niesiołowski ma rację 13.11.07, 23:13
          kristin,
          Niesiolowski jest inteligentem, bo ma wiedze, obycie i kulture
          osobista, na ktorych brak tak dotkliwie cierpia Kaczynscy.
          Jesli okreslasz wypowiedzi Niesiolowskiego jako szczekanie, to jak
          nazwiesz wystapienia Kaczynskich? Przeciez oni nie mowia tylko sacza
          slowa nieufnie zerkajac spod oka na innych. Mowia z takimi grymasami
          i stekaniem, ze sprawiaja wrazenie ludzi siedzacych w wychodku i
          walczacych z dwutygodniowym zaparciem.
          Polecam im olej rycynowy, to pomaga :)))
    • Gość: Hans Re: Niesiołowski nie ma racji IP: *.sdl.vectranet.pl 13.12.07, 21:39
      niesiołowski nie ma racji zresztą ta miernota polityczna była w awsie,zchnie
      czasami żałuje,że sld nie rządzi bo tych co niektórych psełdo-prawicowców z
      byłej aws,zchn mam WIELKIM powoarzaniu.
      • Gość: Zatr. Re: Niesiołowski nie ma racji IP: *.bstnma.east.verizon.net 15.12.07, 04:13
        Tylko jeden prof. Stefan Niesiołowski, nominowany ponoć przez Platformę
        Obywatelską na wicemarszałka Sejmu, uznał nominację prof. Bendera za
        "prowokację" ze strony prezydenta Kaczyńskiego. Prof. Niesiołowski takie objawy
        diabelskiego kuszenia ma od dość dawna i najwyraźniej nic nie pomogła ani zmiana
        emploi z senatora na posła, ani nawet zmiana okręgu wyborczego. Może by go tak
        ktoś wyegzorcyzmował, bo w przeciwnym razie diabeł zszarpie mu nerwy do końca, z
        wielką szkodą dla polskiego parlamentaryzmu. W przeciwnym razie w Sejmie może
        dojść do najgorszego, co zresztą Mickiewicz też przewidział: bo jakie szatan
        wyprawia tam harce, jakie się larwy szamocą. Drżę cały, kiedy bają o tym starce
        i strach wspominać przed nocą.
    • Gość: kaga Re: Niesiołowski ma rację IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.07, 12:22
      Masz racje. PIS moim zdaniem mysli, ze wszystkich oszuka i zniszczy
      jak stana sie zbedni a tu pierwsza kleska juz nadeszla. Co do komuny
      to mamy wielkie szczescie ze wspomniany Niesiołowski i inni mają
      demokracje we krwi i mieli odwage o nia walczyc.
      • Gość: Tygr. Re: Niesiołowski ma rację IP: *.bstnma.east.verizon.net 16.12.07, 04:03
        Niesiołowski nie może w nieskończoność zabijać zjadliwym słowem i obrzucać
        inwektywami każdego, kto ma odwagę myśleć inaczej niż on.
        Rozumiem, że - jako entomolog - pan Niesiołowski być może zbyt długo przyglądał
        się walkom owadów i... konieczność brutalnej walki w końcu i jemu też się
        udzieliła. Jest jednak zasadnicza różnica: owady zabijają, bo muszą; pan
        Niesiołowski zabija zatrutym językiem... bo lubi! Kiedy to się skończy?
        • Gość: Rob. Re: Niesiołowski ma rację IP: *.bstnma.east.verizon.net 20.12.07, 02:57
          Badacz owadów, poseł Stefan Niesiołowski, popularnie zwany "profesorem od
          robaków", od lat wyróżnia się niebywałymi napadami politycznej agresji. Można
          wręcz podziwiać jego wyjątkową "hojność" w obdarzaniu przeciwników politycznych
          wyzwiskami. Postępowanie Niesiołowskiego najlepiej scharakteryzował satyryk
          Marcin Wolski, pisząc parę lat temu: "Senator Niesiołowski tak długo zbierał
          muchy-plujki, aż sam się upodobnił do jednej z nich". Za swoje tak staranne
          opluwanie wszystkich inaczej myślących niż politycy z PO Niesiołowski doczekał
          się upragnionej nagrody - został wicemarszałkiem obecnego Sejmu.
          • Gość: TYg. Re: Niesiołowski ma rację IP: *.bstnma.east.verizon.net 23.12.07, 01:33

            W 1990 r. Nagrodzka wyjechała do Wielkiej Brytanii, gdzie pracując jako
            publicystka i krytyk filmowy, wydała kilka książek o brytyjskim filmie. W 1992
            r. E. Nagrodzka (E. Królikowska) z zaskoczeniem dowiedziała się o nieprzyjemnym
            komentarzu Stefana Niesiołowskiego na temat jej postawy w śledztwie. Natychmiast
            przekazała sprawę swojemu przyjacielowi mecenasowi Karolowi Głogowskiemu,
            znanemu działaczowi opozycji demokratycznej. Głogowski, w oparciu o jej
            upoważnienie, skontaktował się z Niesiołowskim i zażądał od niego
            natychmiastowych przeprosin za oszczercze pomówienie. Zagroził również, że w
            przypadku nieuzyskania przeprosin ze strony Niesiołowskiego skieruje przeciw
            niemu do sądu sprawę o naruszenie dóbr osobistych.
            Niesiołowski najpierw wyparł się wszystkiego (wg A. Echolette, "Niesiołowski
            sypie 'Ruch'", "Nasza Polska" z 5 grudnia 2006 r.). Później jednak, przyciśnięty
            do muru przez mecenasa Głogowskiego, bojąc się skutków rozprawy sądowej i
            nagłośnienia całej historii, przeprosił Nagrodzką w obecności adwokata. Podpisał
            wówczas (9 listopada 1992 r. w Łodzi) oświadczenie o następującej treści:
            "Oświadczam, że cofam słowa wypowiedziane w dniu 1 stycznia 1992 r. w Muzeum
            Kinematografii w Łodzi m.in. wobec małż. Teresy i Bogusława Kobierskich, a
            dotyczące p. Elżbiety Królikowskiej, którą przepraszam. Mając powyższe na
            uwadze, zobowiązuję się równocześnie do usunięcia z mojej książki pt. 'Wysoki
            brzeg' fragmentów, odnoszących się do Agnieszki, które mogą być kojarzone z
            osobą p. Elżbiety Królikowskiej, a nadto w przyszłości powstrzymywać się od
            wypowiedzi na temat p. E. Królikowskiej w kontekście wspomnianej sprawy. Tytułem
            dania moralnej satysfakcji zobowiązuję się wpłacić dwa i pół mil. złotych na Dom
            Samotnej Matki, w okresie dwóch miesięcy od daty podpisania niniejszego
            oświadczenia". W moim posiadaniu znajduje się zarówno ksero cytowanych wyżej
            oficjalnych przeprosin ze strony S. Niesiołowskiego, jak i ksero podziękowania
            dyrektora Domu Samotnej Matki p. Ireny Kaproń, złożonego Niesiołowskiemu 18
            stycznia 1993 r., po wpłaceniu przezeń sumy dwóch i pół miliona zł na potrzeby
            wspomnianego Domu.
            Elżbieta Nagrodzka w końcowej części swego listu do naczelnego redaktora
            tygodnika "Ozon" Grzegorza Górnego, pisząc m.in.: "W międzyczasie Niesiołowski
            robił karierę polityka i kr
            • Gość: Kapo Re: Niesiołowski ma rację IP: *.bstnma.east.verizon.net 27.12.07, 04:08
              Niesiolowski polityczny terorysta!

              Po Walesie pierwszy oszołom (teraz w sejmie) posługuje się językiem kryminalisty
              nabytym wiadomo gdzie. Powinien zniknąć z polityki jak najszybciej,aż dziw ze na
              niego glosowali wybory widocznie sami analfabeci.,

              jestem pewien , ze Niesiolowski nawet nie przeczytal traktatu

              a po jego wypowiedziach mozna wnioskowac , ze po przeczytaniu tez niczego by nie
              zrozumial...,
              • Gość: Ayo Re: Niesiołowski ma rację IP: *.bstnma.east.verizon.net 30.12.07, 21:12
                W konspiracyjnym "Ruchu"
                Karierze Stefana Niesiołowskiego szczególnie mocno służył upowszechniany przez
                niego na każdym kroku mit o swojej bohaterskiej przeszłości, konspiracji i
                więzieniu. Niesiołowski wielokrotnie pisał o swej roli w działalności
                niepodległościowego "Ruchu" (m.in. w książkach "Wysoki brzeg", Poznań 1989;
                "Ruch przeciw totalitaryzmowi", Warszawa 1989 - wydany pod pseudonimem Ewy
                Ostrołęckiej) oraz w publikacjach prasowych. Prawdą jest to, że Niesiołowski
                konspirował i siedział w więzieniu, ale ta prawda jest jakże niepełna bez
                towarzyszących jej faktów, ilustrujących załamanie się Niesiołowskiego już w
                pierwszym dniu śledztwa i nagminne sypanie kolegów i koleżanek z konspiracji,
                począwszy od własnej narzeczonej. Przypomnijmy konkretne świadectwa na ten temat.
                Współorganizowany przez Stefana Niesiołowskiego w drugiej połowie lat 60.
                konspiracyjny "Ruch" miał program jednoznacznie nastawiony na dążenia w kierunku
                odzyskania niepodległości Polski, i to było jego najważniejszą zaletą. Dużo
                mniej zachęcające były przyjęte przez działaczy "Ruchu" metody zdobywania
                środków na konspiracyjną propagandę celów niepodległościowych. I tak np.
                prawdziwą ślepą uliczką działań konspiracyjnych wydaje się, opisany przez S.
                Niesiołowskiego, pomysł zdobycia pieniędzy dla "Ruchu" przez napad na
                ekspedientkę. Jak zeznawał Niesiołowski: "W rezultacie przeprowadzonych
                obserwacji podjęliśmy próbę przejęcia pieniędzy, odnoszonych do banku przez
                ekspedientkę z tego sklepu [przy ul. Źródłowej w Łodzi - J.R.N.], co miało
                miejsce w styczniu lub lutym 1969 roku. Z tym, że idąc na miejsce, z góry
                byliśmy ograniczeni naszym podstawowym założeniem w tego rodzaju poczynaniach -
                nie mogliśmy pod żadnym pozorem używać przemocy. Gdyby użycie przemocy okazało
                się konieczne, akcję mieliśmy odwołać. Tak też się stało, ponieważ bezpośrednio
                działająca osoba - Andrzej Czuma - jak mi później powiedział, podszedł do tej
                kobiety, ale kiedy zorientował się, że odebranie pieniędzy wiąże się z
                koniecznością użycia siły, z zamiaru tego zrezygnował" (cyt. za E. Ostrołęcka
                [S. Niesiołowski - J.R.N.] "'Ruch' przeciw totalitaryzmowi", Warszawa 1989, s. 191).
                Ostatecznie "Ruch" zrezygnował z metod zdobywania pieniędzy przy zastosowaniu
                środków przemocy. Mówił o tym S. Niesiołowski w swym zeznaniu z 1 lipca 1970 r.,
                stwierdzając m.in.: "Doszliśmy do wniosku, że należy zaprzestać napadów i włamań
                ze względów natury moralnej, ponieważ takie działania mogą doprowadzić do
                wyrządzenia krzywdy jednostkom" (cyt. za E. Ostrołęcka [S. Niesiołowski -
                J.R.N.], op. cit., s. 192). Stosowano natomiast, by zabezpieczyć możliwości
                konspiracyjnej pracy propagandowej, kradzież maszyn do pisania w różnych
                częściach Polski. Stefan Niesiołowski zeznawał, że brał udział w kradzieży
                maszyn do pisania: z Katedry Fizjologii Roślin Uniwersytetu Łódzkiego, z lokalu
                redakcji, z Biblioteki Uniwersyteckiej w Łodzi, z Prezydium WRN w Łodzi, z
                Katedry Nauk Politycznych PL, z Rady Narodowej dla dzielnicy Łódź Śródmieście
                (por. E. Ostrołęcka: op. cit., s. 192). Sam Niesiołowski popisał się wielką
                zręcznością w kradzieży maszyn do pisania, dwukrotnie osobiście wynosząc je z
                pomieszczeń (por. tamże, s. 192).
                Warto dodać, że niezależnie od tych trudnych do pochwalenia metod "Ruch"
                wyróżnił się wydawaniem dwóch pism: ogólnopolskiego "Biuletynu" pod redakcją
                Emila Morgiewicza i łódzkiego lokalnego "Informatora" pod redakcją S.
                Niesiołowskiego i Stefana Turschmida (por. S. Niesiołowski, "Niepodległość,
                antykomunizm", "Ozon" z 5 lipca 2006 r.).
                Według zeznań Niesiołowskiego udało mu się zniszczyć, umieszczoną na Rysach,
                tabliczkę ku czci Lenina. Co najważniejsze, Niesiołowski zniszczył tę tablicę w
                najodpowiedniejszym momencie - w dzień po wkroczeniu wojsk państw Układu
                Warszawskiego do Czechosłowacji (por. E. Ostrołęcka: op. cit., s. 194).
                Konspiratorom z "Ruchu" nie udało się jednak doprowadzić do realizacji
                zaplanowanych przez nich dużo ambitniejszych celów - wysadzenia w powietrze
                pomnika Lenina i spalenia Muzeum Lenina w Poroninie. Donosy położyły kres
                działalności "Ruchu". Wtedy doszło jednak do mało heroicznego, wręcz
                tchórzliwego, zachowania Stefana Niesiołowskiego w śledztwie, jego sypania na
                współwięźniów, począwszy od pierwszych dni przesłuchań.
                Zacytujmy tu konkretne dowody na to, w oparciu o protokoły z przesłuchań
                działaczy z konspiracyjnego "Ruchu", znajdujące się w Instytucie Pamięci
                Narodowej (nr sprawy II 3 Ds. 25/70, tom VI). Przesłuchującym był por. Dariusz
                Borowczyk z KW MO w Łodzi. Oto fragmenty tych przesłuchań:
                1. Na s. 11-12 wspomnianego zbioru protokołów dowiadujemy się, pod datą 20
                czerwca 1970 r. o godz. 15.10, iż "Stefan Myszkiewicz - Niesiołowski przyznaje
                się do tego, że istniał 'Ruch', że był organizacją konspiracyjną. Twierdzi, że
                nie było przywódców".
                2. W tym samym VI tomie zbioru protokołów przesłuchań, na s. 11-20, pod datą 21
                czerwca 1970 r. czytamy zeznanie Niesiołowskiego, otwarcie informujące:
                "Przyznaję się do winy w przedmiocie przedstawionego mi zarzutu i wyjaśniam, co
                następuje..." - i tu padają nazwiska najbliższych i przyjaciół, w tym brata S.
                Niesiołowskiego - Marka, Andrzeja i Benedykta Czumów, Andrzeja Woźnickiego.
                3. Pod datą 25 czerwca 1970 r. Niesiołowski odsłania przesłuchującemu go
                oficerowi rozszyfrowane przez niego pseudonimy działaczy "Ruchu": "Emila" (Emila
                Morgiewicza), "Jurka" (Benedykta Czumę) i innych. Równocześnie Niesiołowski
                starał się wyraźnie maksymalnie pomniejszyć swoją rolę w "Ruchu", zaprzeczał
                swojej przynależności do "Ruchu" i współredagowania tajnego "Biuletynu" (por. A.
                Echolette: "Niesiołowski sypie 'Ruch'", "Nasza Polska" z 5 grudnia 2006 r.).
                4. 28 czerwca 1970 r. następuje totalne załamanie się S. Niesiołowskiego w
                czasie przesłuchania, prowadzonego przez kpt. mgr. Leonarda Rybackiego z Biura
                Śledczego MSW w Warszawie (por. tom VI wspominanego zbioru protokołów, s.
                11-76). Niesiołowski przyznaje: "Wyjaśnienia, jakie wówczas [przed 28 czerwca
                1970 r. - przyp. aut.] składałem, odnośnie mojej przynależności i działalności w
                nielegalnym związku, częściowo były nieprawdziwe... Pragnę dziś wyjaśnić mój
                udział w nielegalnej organizacji w sposób szczery i zgodny z prawdą...".
                5. 29 czerwca 1970 r., w czasie zeznania złożonego przesłuchującemu go kpt. mgr.
                Leonardowi Rybackiemu, Niesiołowski sypie własną narzeczoną Elżbietę Nagrodzką,
                podając m.in. jakże ciężki w ówczesnej sytuacji dowód przeciw niej - informację,
                że Nagrodzka miała - wg planu działań "Ruchu" - uczestniczyć w akcji podpalenia
                Muzeum Lenina w Poroninie. Odpowiedni fragment zeznania S. Niesiołowskiego
                brzmi: "(...) Pragnę jeszcze wyjaśnić, że pozyskałem, wiosną 1969 roku, jako
                członka naszej nielegalnej organizacji, również Elżbietę Nagrodzką, zam. w Łodzi
                przy ul. Bydgoskiej 30 m. 39. Nagrodzką zorientowałem, kto jest członkiem
                organizacji na terenie Łodzi oraz poznałem z Andrzejem Czumą z Warszawy.
                Wiadomym mi jest, że Nagrodzka miała wziąć udział w akcji podpalenia Muzeum
                Lenina w Poroninie".
                6. Pod datą 8 lipca 1970 r. czytamy w zbiorze protokołów, że Niesiołowski
                wymienia z nazwiska Andrzeja Czumę, ujawniając, iż: "Andrzej Czuma był bardzo
                aktywnym członkiem naszego 'Ruchu' i inicjatorem różnych akcji (...)".
                7. Szczególnie wymowny jest tekst zeznań S. Niesiołowskiego, zaprotokołowany pod
                datą 11 lipca 1970 r. (s. 11-24 zbioru protokołów): "Pragnę uzupełnić oraz
                sprostować pewne wyjaśnienia, jakie złożyłem do protokołów w czasie poprzednich
                przesłuchań, na temat podjętej przez nasz 'Ruch' akcji spalenia Muzeum Lenina w
                Poroninie. Celowo zatajałem pewne fakty, ażeby uchronić niektóre osoby od
                odpowiedzialności karnej. Dziś całkowicie zrozumiałem swoje niewłaściwe
                stanowisko w tej kwestii i dlatego pragnę, tak jak i w innych sprawach, mówić
                tylko szczerą prawdę...".
                • Gość: Nies. Re: Niesiołowski ma rację IP: *.bstnma.east.verizon.net 04.01.08, 02:24
                  W pierwszych latach poreformacyjnych (mniej więcej pomiędzy 1517-1540) żydzi do
                  tego stopnia wierzyli w swoje zwycięstwo nad kościołem katolickim, że nawet
                  publicznie określali już czas, w którym ,,Izrael zostanie wywyższony i zapanuje
                  nad światem". Jednocześnie zapowiadali nadejście Mesjasza raz na rok 1529, innym
                  razem na rok 1530, 1531, 1532, 1534, przy czym dodawali, że nastąpi to nie
                  później jak do 1540 roku, mianowicie jeszcze przed upływem 5300 roku według
                  kalendarza żydowskiego.
                  • Gość: Kame. Re: Niesiołowski ma rację IP: *.bstnma.east.verizon.net 10.01.08, 04:31
                    Mistrzem słownych "podwójnych standardów" jest "szczery do bólu" obecny
                    wicemarszałek Sejmu Stefan Niesiołowski. O Platformie Obywatelskiej mówił w
                    "Życiu" jeszcze nie tak dawno: "Uważam, że PO to twór sztuczny i pełen
                    hipokryzji. Oni właściwie nie mają żadnego programu. Nie wyrażają w żadnej
                    trudnej sprawie zdania". Podobnie mówił dla "Gazety Wyborczej": "Platforma jest
                    przede wszystkim wielką mistyfikacją. W istocie jest takim świecącym pudełkiem.
                    Mamy do czynienia z elegancko opakowaną recydywą tymińszczyzny lub nowym
                    wydaniem Polskiej Partii Przyjaciół Piwa". Po otrzymaniu poważnej oferty od
                    "wielkiej mistyfikacji" Niesiołowski skierował do dawnych przyjaciół tę samą
                    żarliwość nienawiści, ten sam pełen pogardy ślinotok. Kali dobrze wiedzieć,
                    czyja jest krowa i czy daje mleko.
                    Stefan Niesiołowski przez całe lata z wielką determinacją zwalczał układ
                    postkomunistyczny w Polsce. Dziś jest tego układu najzagorzalszym obrońcą.
                    Równocześnie nie ma bardziej zawziętego przeciwnika wszystkiego, co w Polsce
                    prawicowe, narodowe i katolickie. Co charakterystyczne, celem ostatnich ataków
                    jest także IPN.
                    Zrozumienie tej ewolucji jest niemożliwe bez zagłębienia się w meandry jego
                    życiorysu.


                    • Gość: Fol. Re: Niesiołowski ma rację IP: *.bstnma.east.verizon.net 17.01.08, 03:01
                      Niesiolowski Konstanty Stefan
                      ur. 04.02.1944 r., posel ZChN, okreg nr 4 - Lodz.
                      Pozyskany przez Wydz. III KWMO Lodz w roku 1971 jako TW pseudonim "Leopold".
                      Dnia 26 maja 1979 roku materialy TW przekazano do Dep. I MSW za pismem nr
                      AB-00166/79. Materialy zniszczono, daty i protokolu brak.

                      O Żydach gotowych przelać krew za Hitlera napisał przed paru laty największy
                      brytyjski dziennik "The Daily Telegraph", opierając się na materiałach młodego
                      historyka z uniwersytetu w Cambridge Bryana Rigga. Dotarł on do archiwów, z
                      których wynikało, że aż 77 niemieckich Żydów pełniło najwyższe funkcje w
                      hitlerowskich siłach zbrojnych.
                      Wymieńmy niektórych.
                      Gen. Helmut Wilberg, twórca koncepcji osławionego blitzkriegu, wojny
                      błyskawicznej, po raz pierwszy zastosowanej w najeździe na Polskę! Hitler
                      uhonorował go najwyższym wojskowym odznaczeniem - Krzyżem Rycerskim.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka