kkkaczory_piss_brothers 20.08.03, 14:24 polityka.onet.pl/162,1128253,4,,druk.html Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: ks.Marek Czech Re: artykul z 'Polityki' IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.03, 15:32 To wszystko kłamsto i robota eseldowców ! Odpowiedz Link Zgłoś
kkkaczory_piss_brothers coz, to sa fakty Pana firma nie jest "świeta" 20.08.03, 19:04 Gość portalu: ks.Marek Czech napisał(a): > To wszystko kłamsto i robota eseldowców ! Papież Aleksander VI - nieszczęście Kościoła Grzechy Aleksandra są tak oczywiste, że nie trzeba mu jeszcze dokładać legend o worach srebra, którym kupił sobie tiarę papieską, truciźnie, którą pozbywał się przeciwników, i kazirodztwie, które miało go łączyć z Lukrecją. Aleksander kochał swe kobiety i swoje dzieci, czego dowodem miały być między innymi godności i dobra kościelne, którymi je obdarował. Z dzieci papieża z Vanozzą (były jeszcze z innych związków) dwoje przeszło do historii ze sławą może jeszcze gorszą niż ich ojciec – Cezar i Lukrecja. Cezar jako bezwzględny kondotier, Lukrecja jako intrygantka i trucicielka, mistrzyni cantarelli, jak nazwano śmiercionośną miksturę, której sekret miał rzekomo posiadać ród Borgiów. Aleksander gorszył współczesnych romansami, ale jeszcze bardziej nepotyzmem i handlem godnościami kościelnymi. Niejeden Borgia miał nieślubne dzieci, kochanki i uprawiał symonię (kupczenie odpustami, sakramentami, urzędami i dobrami kościelnymi). Lecz papież jest tylko jeden, jego grzechy (i cnoty) muszą ściągać szczególną uwagę świata. Renesansowy historyk na dworze Medyceuszy Guicciardini pisał: „Na skutek takich poczynań w ludzkich sercach całkowicie zaginął szacunek dla pontyfikatu, choć częściowo utrzymał się autorytet samego papieskiego tytułu i religii”. Słynny badacz kultury Odrodzenia Jakub Burckhardt tak ujmuje zasadę kierującą życiem ówczesnych włoskich elit: Rób, co chcesz – ludzie wolni, dobrze urodzeni i wykształceni, obracający się w dobrym towarzystwie, kierują się instynktem, który zachęca ich do czynów cnoty, a chroni przed występkami. Ten instynkt nazywa się: honor. Honor, a nie wiara. Religia katolicka była w tych kręgach tolerowana, ale przybierała postać postmodernistyczną. Chrześcijaństwo mieszało się z pogaństwem do tego stopnia, że Boga nazywano „Jowiszem za nas ukrzyżowanym”. Aleksander potrafił oglądać z córką Lukrecją z okna papieskiego pałacu kopulację ogierów z klaczami, umyślnie zagonionymi przez służbę na dziedziniec Watykanu. Gigant niemieckiej historiografii, Leopold von Ranke, wystawia papieżowi Aleksandrowi VI fatalne świadectwo: „Przez wszystkie dni swego życia dążył jedynie do tego, by używać życia, szukać przyjemności i zaspokajać swe ambicje i zachcianki”. Nokautuje Aleksandra także historyk z Edynburga Richard MacKenney: „Zgniły moralnie”. Aleksandrowi. Machiavelli nazwał go „człowiekiem nikczemnym”, a Egidio da Viterbo, późniejszy purpurat, w lipcu 1501 r. tak pisał o Aleksandrze w liście z Rzymu: „Papież na oczach wszystkich jednych pozbawia mienia, innych życia, jednych wysyła na wygnanie, innych na galery, a jeszcze innym odbiera dom i usadza tam jakiegoś hultaja. Częściej handluje się tu dobrami kościelnymi niż gdzie indziej arbuzami lub bułeczkami i wodą. Nie szanuje się sądów, jako że źródłem wszelkiego prawa jest tu przemoc i owi hultaje. Wyjąwszy samego papieża, który ma stale wokół siebie swą nieprawą hałastrę, każdego wieczoru do Pałacu sprowadza się po cichu 25 lub więcej kobiet i pozostają tam one od Ave Maria aż do godziny pierwszej, w oczywisty sposób czyniąc z Pałacu zamtuz wszelkiego zepsucia pełen”. Kurią rzymską za papieża Aleksandra VI nie rządziło prawo ani zasady chrześcijańskie, lecz aurum, vis et Venus – złoto, siła i Wenus – wyrokował Viterbo. Ród Borgiów miał matecznik w Aragonii i po hiszpańsku zwał się Borja. Rodrigo nie był pierwszym papieżem w tej rodzinie arystokratów. W połowie XV w. na tron papieski wprowadziła ona Alfonsa de Borja – Kaliksta III. Panował nad Kościołem tylko trzy lata, ale zdążył obsadzić wiele stanowisk rodakami, a urodzonego w Walencji siostrzeńca, 25-letniego Rodrigo mianować kardynałem. Rodrigo Borgia piastował przez 35 lat ważny i lukratywny urząd wicekanclerza Kościoła i wyrobił sobie opinię zręcznego i roztropnego administratora. Ale miał też inne przymioty: przystojny, postawny, czarujący w obejściu, błyskotliwy i przekonujący w rozmowie, słowem dusza towarzystwa. Kapelusz kardynalski kapeluszem, ale nie za cenę rozkoszy życia. Renesansowi papieże i kardynałowie mieli dwory z błaznami, śpiewakami i kuglarzami i stajnie z ogierami najczystszej krwi, którymi książęta Kościoła chełpili się jak dzisiejsi idole luksusowymi samochodami. Urządzali wystawne uczty i widowiska. Mieli armię, szpiegów, dyplomatów i urzędników. Kosztowało to bajońskie sumy, które pozyskiwano drogą symonii lub nakładania coraz to nowych danin i podatków. Dwór 17-letniego kardynała Gonzagi liczył 80 osób, w tym fryzjera, notariusza, lekarza, szambelanów, kamerdynerów, i należał do skromnych. Koszt utrzymania dworu Cezara Borgii wynosił miesięcznie 1500 dukatów, czyli tyle co wpływy z dwóch biskupstw. A przecież trzeba było jeszcze opłacić architektów, ogrodników i genialnych artystów Odrodzenia. polityka.onet.pl/162,1128253,4,,druk.html Odpowiedz Link Zgłoś