onatutrwa
21.08.03, 19:46
Danuta Waniek
przewodnicząca Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji
Wszystko przed nami
Drodzy Państwo!
W całym tak zwanym rozwiniętym świecie ludzie płacą za
wciskaną im propagandę. Już sam ten fakt mówi wiele o
"demokracji" jaką nam zgotowały różne "siły".
Jednak, w większości krajów działa to na zasadzie
normalnej sprzedaży. Chcesz? - płacisz - dostajesz.
Jednak polski system publicznej telewizji i radia w
zupełności przypomina mafijną instytucję "ochrony
biznesów" - zapłacisz za ochronę, nic ci się nie
stanie. Mafia czuwa.
Mafia rządowa zakłada, że oglądasz jej propagandę, i
żąda pieniędzy. Nie ma właściwie tłumaczenia, że
telewizor wykorzystujesz do oglądania filmów z
odtwarzacza, czy słuchasz tylko zagranicznych stacji w
radio. Płać haracz i nie dyskutuj. To jawne bezprawie
trwa już tak długo, że właściwie nikogo już to nie
dziwi i nie wzburza. A powinno, jeśli wreszcie Polska
ma stać się normalnym krajem. Wywiad ze znaną
feministką i szefową KRRiT powinien swą bezczelnością
przynajmniej zmusić do przemyślenia, jak daleko Polacy
dali się zniewolić.
- Jaki wpływ ma niska ściągalność abonamentu na kształt
Ustawy o radiofonii i telewizji oraz na jakość
programów publicznej telewizji i radia?
- Abonament ma kluczowe znaczenie dla obu spraw.
Bujda. Więcej forsy dla TV wcale nie polepszy jej
jakości, ani nie zlikwiduje wyjątkowo drańskiej
propagandy. Żadna stacja TV w świecie opanowana przez
socliberałów nie dba o poziom audycji, a jedynie o
propagandę i łatwy zarobek.
Rozwiązanie problemu jego ściągalności jest w równym
stopniu istotne zarówno dla mediów publicznych, jak i
prywatnych. Jeżeli uda się ustalić stały i stabilny
dochód zasilania TVP oraz Polskiego Radia ze środków
publicznych, to dopiero wówczas nadawcy prywatni i
publiczni będą mogli podjąć wiążące rozmowy na temat
dostępu mediów publicznych do rynku reklam, na czym
bardzo zależy stacjom prywatnym.
Jak Polacy będą mądrzy, to się nie uda.
- Obecnie takie rozmowy są niemożliwe?
- Dopóki ściągalność abonamentu będzie na
dotychczasowym, żenująco niskim poziomie, bo
51-procentowym, to obie strony - nadawcy prywatni i
publiczni - nie dojdą do porozumienia i nadal będziemy
mieli ostrą walkę o rynek reklam.
To akurat najmniej obchodzi widza.
Konsekwencje tej walki ponoszą telewidzowie i
radiosłuchacze. Przy obecnym poziomie ściągalności
abonamentu jest rzeczą naturalną, że TVP stara się
uzyskać jak najwięcej reklam.
Bujda. Gdybyście "ściągali" nawet 100%, i tak będzie to
za mało dla bossów telewizji.
- Wskutek czego zamiast wypełniać ustawowo nałożoną na
nią misję nadawania dobrych programów, daje ludziom na
ogół papkę...
- Nie uważam, aby telewizja publiczna nadawała
wyłącznie ogłupiające programy.
To powszechny trend w świecie. Programy SĄ coraz
głupsze. Jedną z najbardziej charakterystycznych cech
systemów socliberalnych jest "dobór negatywny"
kierownictw w państwowych firmach, a i w prywatnych ten
trend stale rośnie.
Widać to szczególnie w mediach, gdzie już dawno nie
fachowiec, a "Bierny, Mierny ale Wierny" jest
najlepszym atutem dla kierownictwa.
Emituje również niemało dobrych audycji. Przyznaję
natomiast, że mogłaby lepiej wywiązywać się z
nałożonego na nią obowiązku, gdyby miała na to środki.
Bujda. Socjaliści NIGDY nie mieli wystarczającej ilości
środków.
Miałaby ich znacznie więcej, gdyby otrzymywała większe
pieniądze z abonamentu. Widać zatem, że koło się
zamyka. Dodam, że publiczne radio bez abonamentu
padłoby w ciągu 3 miesięcy.
I TO JEST PODPOWIEDŹ DLA POLAKÓW! Macie dość
propagandy? Nie płaćcie abonamentów. Jeśli udaje się to
połowie Polaków, uda się i Wam. Bo nie płacicie
polskiemu rządowi, a towarzyszce Danucie Waniek i jej
kumplom.
Niska ściągalność spowodować może i to, że kierownictwo
publicznych mediów będzie zmuszone pożegnać się z
niemałą liczbą zatrudnionych w niej osób.
Czas najwyższy.
- Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji chciała, aby
abonament był automatycznie ściągany od wszystkich
gospodarstw domowych i firm. Tymczasem zespół
ekspertów, powołany przez marszałka Sejmu Marka
Borowskiego, stwierdził, że byłoby to rozwiązanie
niezgodne z konstytucją.
- Krajowa Rada uważa, że powinno zostać wprowadzone
domniemanie posiadania odbiorników.
Jeśli tak uważa, powinna natychmiast przestać być Radą.
Zaskakuje mnie opinia części prawników wchodzących w
skład zespołu powołanego przez marszałka Borowskiego,
ponieważ tego typu rozwiązanie obowiązuje z powodzeniem
w wielu krajach.
Z powodzeniem? Kłamstwo. Tam, gdzie TV się ma
najlepiej, nikt nie płaci żadnych abonamentów.
- Jeżeli zatem propozycja KRRiTV spaliła na panewce, to
co dalej?
- Nie wierzę, że w blisko 40-milionowym kraju nie da
się wymyślić jakiegoś sposobu. Sama nadal upierałabym
się przy domniemaniu posiadania odbiornika.
Takie stwierdzenie dowodzi, że Wańkowa nie powinna
nigdy więcej decydować o innych obywatelach. To jest
łajdacki i sprzeczny z prawem i etyką sposób na
wyciągnięcie od ludzi więcej forsy!
- Jeżeli jednak ktoś nie chce płacić abonamentu, bo nie
podoba mu się to, że "telewizja Kwiatkowskiego" jest
tubą SLD?
- Płacenie abonamentu jest obowiązkiem, niezależnie od
tego, kto stoi na czele TVP. Mnie się nie podobała
"telewizja Walendziaka", ale abonament płaciłam. Tę
opłatę uiszczać powinniśmy na tej samej zasadzie, jak
płacimy np. za prąd czy gaz.
Prąd i gaz są produktami niezbędnymi dla normalnego
funkcjonowania społeczeństwa. Bzdury w TV takim
produktem nie są.
- W zamian jednak powinniśmy wymagać, aby telewizja
publiczna była obiektywna czy zupełnie inna niż teraz.
- Zapewne. Nie wykluczam jednak, że kiedyś taka będzie.
Wszystko jest przed nami.
Wańkowa i obiektywna telewizja?
Ktoś w to wierzy?