elfhelm
23.02.08, 20:42
www.gazetawyborcza.pl/1,76498,4953879.html
Ten fragment daje odpowiedź:
"Spotkanie prezydentów w cztery oczy miało trwać pół godziny. Pierwszy zabrał
głos Lech Kaczyński. Przez 20 minut przekonywał, by Łotwa ustąpiła Litwie w
sporze granicznym. Prezydent Vike-Freiberga była wyraźnie zakłopotana. Po 20
minutach doszła wreszcie do głosu, próbując zmienić temat. - Panie
prezydencie, od 20 minut mówi pan o stosunkach łotewsko-litewskich. Może
wykorzystamy pozostałe 10 minut, by porozmawiać o stosunkach
łotewsko-polskich? - zaproponowała. Lech Kaczyński się uniósł: - Prezydent
1,5-milionowego kraju nie będzie narzucać prezydentowi prawie 40-milionowego
kraju, o czym mają rozmawiać."
Choroba rezydenta to nic innego jak "zespół klasycznego prostactwa".