cet3
10.03.08, 19:09
Niespełna rok później spotkaliśmy się w Pałacu Prezydenckim.
Niestety, z zupełnie innym już człowiekiem. Rozdrażnionym,
wybuchowym, mającym problemy z mówieniem. W politycznych kuluarach
plotkowano wtedy, że to z powodu przebytego przez prezydenta wylewu.
Podejrzewano także agorafobię – lęk przed otwartą przestrzenią,
który może nasilać się nie tylko na wiecach organizowanych w
wielkich halach, ale i w przestronnych pałacowych wnętrzach, w
których łatwo się zagubić.(..)Obserwowane podczas publicznych
wystąpień zagubienie, kłopoty z koncentracją, a nawet z
formułowaniem dłuższych, rzeczowych wypowiedzi sprawiły, że pojawiły
się pogłoski o początkach choroby Alzheimera. Prezydent źle wypadał
zarówno w telewizyjnych orędziach, jak i podczas wizyt
zagranicznych. A to nie uścisnął wyciągniętej do niego dłoni
niemieckiej kanclerz, a to nazwał dziennikarkę „małpą w czerwonym”.
Jesienią 2007 roku, gdy PiS przegrało wybory, Lech Kaczyński aż na
tydzień zniknął z życia politycznego. Opinia publiczna od razu
dołożyła do listy jego niedomagań brak odporności na stres.
przekroj.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=3532&Itemid=58
A moze dymisja ? o konca kadencji jeszcze daleko przeciez.