titus_flavius
17.09.03, 08:18
Ave,
przedruk z Rzepy.
T.
Rekordowy nabór do seminariów - Częściej księżmi chcą zostać ludzie po
studiach - Więcej z miast niż ze wsi
Coraz więcej chętnych do kapłaństwa
Tak wielu chętnych do zostania duchownymi nie było w Polsce od lat. Na
pierwszy rok studiów w seminariach przyjęto w tym roku ponad 1400 osób. To
zjawisko zaskakuje w samym Kościele.
Wysoki wskaźnik powołań utrzymuje się w Polsce od pięciu lat, ale tegoroczny
nabór do seminariów jest wyjątkowy - do seminariów diecezjalnych przyjęto w
sumie 1059 osób, do zakonnych - 374.
Najwięcej osób, bo 62, wstąpiło na pierwszy rok w seminarium we Wrocławiu. To
prawie dwukrotnie więcej niż w ubiegłym roku, kiedy naukę rozpoczęło 34
kleryków. Wrocławskie seminarium wyprzedziło seminarium w Tarnowie, do
którego przyjęto 53 osoby (co roku nabór wynosi 50 - 60 osób). W Warszawie
studia w seminarium rozpocznie 48 osób, co też jest rekordem, bo w ubiegłych
latach średnio przyjmowano 30 osób. W seminarium radomskim na pierwszy rok
zakwalifikowano 43 osoby, poprzednio - 22.
- Tak duża liczba chętnych do wstąpienia do seminarium nas także zaskakuje -
przyznaje ksiądz Wacław Depo, przewodniczący Konferencji Rektorów Wyższych
Seminariów Duchownych. Co jest powodem tak dużego zainteresowania stanem
kapłańskim? - To boża tajemnica. Miałem obawy, że proces laicyzacji wpłynie
na spadek powołań, ale okazuje się, że powołanie, to wszystko, co dzieje się
w ludzkim sercu, jest tajemnicą - komentuje rektor seminarium warszawskiego
ksiądz Krzysztof Pawlina.
Socjolog religii Andrzej Datko widzi kilka powodów zwiększonej gotowości
zostania kapłanem: wpływ katechezy Jana Pawła II, rozwój wspólnot i ruchów
chrześcijańskich, duszpasterstwo powołaniowe oraz trudna sytuacja ekonomiczna
kraju. - Jest grupa osób, która idzie do seminarium dla zdobycia zawodu, a
nie z powodu głębokiego powołania - mówi Datko.
Z tą ostatnią argumentacją - ucieczki w kapłaństwo przed problemami życia,
bezrobociem - nie zgadza się ksiądz Pawlina. - Ktoś, kto się kieruje takim
motywem, nie wytrzyma w seminarium dłużej niż pół roku - twierdzi.
Wykształceni, z dużych miast
Od kilku lat przesuwa się granica wieku wstępowania do seminarium. Coraz
więcej osób przed wstąpieniem do seminarium kończy zwykłe studia albo zalicza
przynajmniej kilka semestrów. - Wstępują później, bo boją się zbyt wcześnie
podejmować decyzje na całe życie - tłumaczy ksiądz Wacław Madej, rektor
seminarium w diecezji warszawsko-praskiej.
- Nawet po wstąpieniu do seminarium nie wykluczają możliwości zmiany decyzji -
są otwarci na szukanie i na poznawanie swojego powołania - dodaje ksiądz
Pawlina.
W seminarium krakowskim, w którym na pierwszy rok przyjęto 39 osób (w
ubiegłym - 34), po studiach jest siedem osób, w tym po politechnice, akademii
ekonomicznej i po prawie. W Warszawie przyjęto sześć osób po studiach, jest
m.in. rzeźbiarz, historyk, specjalista od marketingu, a także były pracownik
instytucji europejskich z tytułem doktora.
Zdaniem księdza Pawliny rozpiętość wieku seminarzystów sprawia, że młodsi
szybciej dojrzewają. Natomiast według księdza Madeja rodzi to problemy ze
względu na różnice mentalności.
Ostatni nabór potwierdza też, że większość kleryków - 60 procent - pochodzi z
miast. Pozostali ze wsi. Kilkanaście lat temu proporcje były odwrotne.
Tacy sami, jak rówieśnicy
- Ci, którzy przychodzą do seminarium, są tacy sami, jak ich rówieśnicy - z
zaletami i z obciążeniami. Wychowani przez rodziny, które uczą brania, a nie
dawania. Z różnym rozumieniem wolności "od" - od zobowiązań, prawa,
przykazań, odpowiedzialności - mówi ksiądz Ignacy Dec, rektor Papieskiego
Wydziału Teologicznego we Wrocawiu. - To jest najważniejszy problem w pracy
seminaryjnej. Dlatego zdaniem Deca kleryków trzeba dopiero uczyć rozumienia
wolności "do" - do czynienia dobra, do dawania siebie innym. - Natomiast
wstępujących do seminarium odróżnia od ich rówieśników to, że są bardziej
religijni - dodaje rektor Dec.
Część kandydatów na kapłanów pochodzi z rodzin niepełnych, rozbitych, z
problemami emocjonalnymi, niedojrzałych. Problemem według rektora seminarium
radomskiego księdza Wacława Depy jest także to, że przychodzący do seminariów
mają czasem doświadczenia z narkotykami, uprawianiem seksu, a nawet
uzależnieniem od sekt.
Wśród seminarzystów zdarzają się homoseksualiści. Zasadą jest, że
homoseksualiści czynni nie są przyjmowani do seminariów albo z nich usuwani,
a homoseksualistom biernym odradza się kontynuowanie nauki.
Wszyscy kandydaci przed przyjęciem przechodzą przez testy psychologiczne,
rozmowy kwalifikacyjne oraz testy sprawdzające wiedzę religijną. Kandydaci do
seminariów afiliowanych przy wydziałach teologicznych uniwersytetów zdają
ponadto egzaminy na te uczelnie.
Przygotowanie do kapłaństwa trwa sześć lat. Przed święceniami odpada
przeciętnie od 20 do 40 procent wstępujących. W tym roku we wszystkich
seminariach będzie studiować 6700 kandydatów do kapłaństwa.
Ewa K. Czaczkowska