Dodaj do ulubionych

Solidarność załatwiła stocznie

31.05.08, 22:40
politykierstwo zamiast pracy zaprowadziło tam gdzie trzeba.
Obserwuj wątek
    • bu2m2 Re: Solidarność załatwiła stocznie 31.05.08, 22:53
      Szwagier każe oddać Wiktora.
      • elwer-pancerfaust44 Re: Solidarność załatwiła stocznie 31.05.08, 23:02
        Po co dorosłym już solidaruchom kolebka?
    • ka12332 Re: Solidarność załatwiła stocznie 31.05.08, 23:31
      ze stoczni pozostało parę ha krzaków i zardzewiałego żelastwa oraz ...Fundacja
      Stoczni Gdańskiej z Jaworskim



      --
      www.wab.com.pl/index.php?id=7&bid=680
      • elwer-pancerfaust44 Re: Solidarność załatwiła stocznie 31.05.08, 23:59
        A w dobrych stoczniowych czasach,gdy można było ją całkiem udanie
        sprzedać,Rakowskiego nazwano zbrodniarzem za taki pomysł.Przez 20 lat ile
        państwo włożyło w tą stocznię?Ktosie solidarnościowe potężnie się
        obłowili,stoczni nie ma a Polska dostanie długi do spłacenia-miliardowe.
        • wujaszek_joe Re: Solidarność załatwiła stocznie 01.06.08, 01:09
          odnieś to samo do kopalń ;)
          • paranormalny Re: Solidarność załatwiła stocznie 01.06.08, 05:30
            Wychodzi na to, że Korwin M. miał rację brzydko oceniając związki
            zawodowe.
            • semperignotus Re: Solidarność załatwiła stocznie 01.06.08, 06:52
              kolebka myślała,że jakoś to będzie jak się wybuduje jeden statek rocznie , a po
              drugie im się należy bo wiadomo -strajki

              guzik się należy jak się nie pracuje
          • semperignotus Re: Solidarność załatwiła stocznie 01.06.08, 09:11
            Ostrowiecki Wagon nie jest oczywiście jedynym zakładem w Polsce, który został
            utopiony przez Solidarność. Osobiste doświadczenia z dołowania zakładów ma np.
            Janusz Śniadek, szef wszystkich solidaruchów. Przez długie lata Śniadek pracował
            w Stoczni Gdynia, gdzie był szefem tamtejszej Solidarności. Wtedy skumplował się
            z Januszem Szlantą, prezesem gdyńskiej stoczni, który wraz z kolegami próbował
            robić stoczniowy interes na światowym poziomie. Szlanta z kolegami przy wsparciu
            m.in. Śniadka stocznię jednak zdołował i dzisiaj stoi ona na skraju upadłości.
            Tak jak Wagon. Podczas rocznicowych uroczystości z okazji podpisania porozumień
            sierpniowych z roku 1980, jakie odbyły się 1 września w Gdańsku, grupa
            stoczniowców z Gdyni trzymała transparent mówiący, że Szlanta i Śniadek
            doprowadzili do upadku ich stocznię. Nie wiadomo jednak, czy to otrzeźwienie
            części stoczniowców z Gdyni nie przyszło za późno.
      • semperignotus Re: Solidarność załatwiła stocznie 01.06.08, 09:21
        Stocznie to jeden z wielu przykładów jak się bonzowie Solidarności uwłaszczyli
        się za państwowe pieniądze
    • kecawa POmyśł -rządzi Tusk 01.06.08, 08:53
      Od wielu miesięcy za marazm i inercję w kwestii stoczni odpowiada nasze Słońce Peru

      kecaw
      • semperignotus Re: POmyśł -rządzi Tusk 01.06.08, 08:55
        sprawa Stoczni to nie jest kwestia kilku miesięcy , a lat, a przez całe lata
        rządziły Solidaruchy
        • kecawa Re: POmyśł -rządzi Tusk 01.06.08, 09:00
          Więcej , PO od ponad dwóch lat zajmowała się tym problemem w ramach gabinetu cieni.


          rządzi Tusk więc to on ponosi odpowiedzialność za to co się stanie ze stocznią

          kecaw
          • lech.niedzielski Solidarność ! Solidarność ! Solidarność ! Solidarn 01.06.08, 09:03
            Jak nie Bolek lub Ketman to inny syf ... .
          • lumpior Rydzyk zawsze z pomoca przychodzi... 01.06.08, 09:04
            Znow wyciagnie przyjazdna dlon.
            • semperignotus Re: Rydzyk zawsze z pomoca przychodzi... 01.06.08, 09:09
              „S”zczury stoczniowe

              „Solidarność” grozi strajkiem generalnym. Będzie to strajk o płot.

              Kierowany przez Janusza Śniadka Niezależny Samorządny Związek Zawodowy
              „Solidarność” zapowiada strajk generalny. „S” chce od rządu bezwzględnej ochrony
              wypłat wynagrodzeń, systemów osłonowych dla osób tracących pracę i działań
              zmierzających do wyeliminowania przypadków szykanowania z powodu przynależności
              związkowej.

              Nie wierzcie w to, że aparatowi związkowemu „S” chodzi o biedne społeczeństwo,
              upadające zakłady pracy, nacisk na rząd, aby ten lepiej rządził. To brednie dla
              pospólstwa.

              Oto przykład tego, jak „Solidarność” sama sabotuje wypłaty wynagrodzeń i
              szykanuje z powodu przynależności związkowej. Przykład z matecznika
              przewodniczącego Śniadka, czyli Stoczni Gdynia S.A.

              Dariusza Adamskiego, szefa „Solidarności” w Stoczni Gdynia, wspominaliśmy w
              „NIE” kilkakrotnie (nr 4/2002, 5 i 22/2003). To ten facet, który w imieniu
              stoczniowców podpisał porozumienie ze Stoczniowym Funduszem Inwestycyjnym
              mającym zapewnić pracownikom akcje po wejściu stoczni na giełdę, co okazało się
              mirażem. Chodzi o ten Fundusz, którym teraz zajmuje się prokurator podobnie jak
              i byłymi prezesami stoczni. Teraz Adamski przeszedł sam siebie.

              Hausnerowi na wstrzymanie

              Państwo powinno wspierać tylko te firmy, które rokują jakąś nadzieję, zwłaszcza
              że nie tak dawno temu ogłoszono rządowe plany redukcji wydatków. Stocznia Gdynia
              nie należy już do liderów przedsiębiorczości w Polsce. Bez pomocy państwa po
              prostu by zdechła.

              Prezes stoczni Włodzimierz Ziółkowski kopnął się 3 października tego roku do
              Warszawy do wicepremiera Jerzego Hausnera na ostateczne podpisanie umowy o
              pomocy finansowej dla stoczni w wysokości 25 mln zł. Wcześniej go przekonywał,
              że dać warto. Wszystko było doklepane, lecz nagle Hausner kładzie na stół przed
              Ziółkowskim trzystronicowy kwit i pyta mniej więcej tak: Czy wy mnie,
              Ziółkowski, nie robicie bynajmniej w bambuko twierdząc, że stocznia jest na
              prostej i widać światełko w tunelu? Bo tu mam liścik od waszych solidaruchów,
              którzy twierdzą, że z was jest trąbka nie prezes, a cała stocznia jest warta
              tyle, co dmuchane w tę trąbkę powietrze.

              W stoczni realizowany jest program restrukturyzacji, który nawet przy bardzo
              sprzyjających okolicznościach, ma niewielkie szanse powodzenia – napisał
              przewodniczący NSZZ „S” Dariusz Adamski do wicepremiera Jerzego Hausnera. I
              Adamski uzasadnia, że budując zakontraktowane statki zarząd stoczni faworyzuje
              jednych armatorów kosztem innych. Faworyzowani są kontrahentami do dupy, a
              szykanowani są po prostu zajebiści. I on, Adamski, będący rzecznikiem ludzi
              pracy, dobrej pracy, tego nie rozumie. Obecny Zarząd Stoczni Gdynia nie ma
              pomysłu na ratowanie stoczni. Krótko mówiąc, stoczni nie należy pomagać, bo i
              tak wszystko diabli wezmą.

              Skutek listu był taki, że porozumienie o przeznaczeniu dodatkowego szmalu dla
              stoczniowców zostało przełożone o dwa tygodnie, bo najpierw Ziółkowski musiał
              się wytłumaczyć Hausnerowi. Ergo: stocznia później dostała rządową kasę, a
              stoczniowcy – wypłaty. Adamski jak Kopernik: ruszył Hausnera, wstrzymał wypłaty.

              Paradne jest to, że 30 października stoczniowa „S” przeprowadziła wśród załogi
              referendum w sprawie strajku o terminowość wypłat (referendum okazało się dla
              „S” fiaskiem). A teraz ogłasza strajk generalny domagając się bezwzględnej
              ochrony wypłat wynagrodzeń.

              Osobną rzeczą jest to, że solidaruchy w piśmie do Hausnera nieźle naszwabiły.
              Nieprawdą jest bowiem, że pieniądze przekazywane przez dobrego armatora idą w
              stoczni na inne cele. Statki (samochodowce) budowane w Gdyni przez izraelskiego
              armatora objęte są gwarancjami Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych i
              audytorzy tej instytucji kontrolują każdą płatność. To zresztą ten chwalony w
              liście Adamskiego armator zalega z płatnościami wobec stoczni. Nieprawdą jest
              natomiast, że za pieniądze Izraelczyka stocznia buduje kontenerowce dla armatora
              niemieckiego, bo ci płacą regularnie za kolejne etapy budowy.

              Piechota z odsieczą

              Rzecz jasna, cały ten list Adamskiego wywołał niezłe wku..enie zarządu stoczni.
              Ale nie tylko. Wiceprzewodniczący „S” w Stoczni Gdańskiej Karol Guzikiewicz w
              wywiadzie dla „Głosu Wybrzeża” powiedział, że Adamski przeszkadza w poprawie
              sytuacji w stoczni.

              Nieoczekiwanie z odsieczą stoczniowej „Solidarności” przybył wiceminister Jacek
              Piechota. Machnął on do rady nadzorczej stoczni, zarządu i związków zawodowych
              liścik, w którym napisał, że w jego ocenie działanie Pana Dariusza Adamskiego
              jest przejawem troski o sytuację firmy i jej przyszłość. I tyle. No to już
              wszyscy zbaranieli.

              Nasze wiewiórki spekulują, że Piechocie mogłoby być na rękę wykazywanie, że
              obecny zarząd stoczni jest do dupy i sam sobie nie poradzi. Mógłby wrócić
              wówczas do pomysłu budowania konsorcjum stoczniowego pod egidą Stoczni Nowej
              Szczecin. Kredyt Bank, który ma 22,6 proc. akcji Stoczni Gdynia, miałby opylić
              swoje akcje Stoczni Szczecińskiej i Gdynia podlegałaby Szczecinowi.

              List Piechoty wywołał w Sto-czni Gdynia kolejną awanturę. „S” domagała się
              odczytania go przez radiowęzeł. Zarząd odmówił argumentując, że list nie jest do
              załogi, a obowiązuje tajemnica korespondencji. Jak Kuba Bogu... No to dryndnęli
              do Piechoty, czy się zgadza na czytanie. Zgodził się. W końcu przeczytali.
              Piaskownica.

              Za płotem

              W liście przewodniczącego Adamskiego do wicepremiera od gospodarki jest passus,
              który Hausnerowi musiał wydać się dziwny i niezrozumiały. Szef solidaruchów
              oskarża zarząd stoczni o marnotrawienie pieniędzy na inwestycję, która jest
              niepotrzebna i stanowi wywalanie w błoto pieniędzy potrzebnych na wypłaty. Jest
              również zerwaniem dialogu zarządu ze związkami.
              Chodzi o... przestawienie bramy.

              Pod koniec września tego roku zarząd stoczni – na prośbę firmy Eurocynk, jednej
              ze swoich spółek-córek – wyraził zgodę na przestawienie o mniej więcej 20 metrów
              bramy nr 2. Eurocynk zajmuje się cynkowaniem metalowych konstrukcji i wykonuje
              zlecenia nie tylko na potrzeby samej stoczni, ale i dla kontrahentów z zewnątrz.
              Jest tą spółką, która przynosi prawdziwe, a nie wirtualne zyski. Przestawienie
              bramy miało ułatwić wjazd do Eurocynku, a koszt operacji poniosła spółka, a nie
              stocznia. Koszt „inwestycji”
              to circa 5 tys. zł.

              W wyniku przeniesienia bramy poza płotem pozostały dwa budynki: stary magazyn i
              tzw. budynek związkowy, gdzie mieszczą się siedziby trzech stoczniowych związków
              zawodowych: Wolnych Związków Zawodowych Pracowników Gospodarki Morskiej, NSZZ
              „Solidarność” oraz Związku Zawodowego Pracowników Stoczni Gdynia „Stoczniowiec”.
              Ten ostatni to związek tych trzech facetów, których prezes Szlanta w lutym 2002
              r. wywalił z roboty, wbrew ustawie o związkach zawodowych, i którzy od tamtego
              czasu prowadzili działalność związkową w przyczepie przed bramą. Też pisaliśmy o
              nich kilkakrotnie („NIE” nr 15/2002, 5 i 22/2003). Związkowa konkurencja
              „Stoczniowca” jest dla „Solidarności” solą w oku i wrzodem na dupie. W wyniku
              przestawienia bramy chłopaki z przyczepy kempingowej mogli się przenieść w końcu
              do przytulniejszego, cieplejszego biura. I teraz Adamski musi ich mijać na
              korytarzu, a także w kiblu, który jest wspólny dla prezesów wszystkich związków.

              Trudno aż uwierzyć, aby to z powodu niechęci do szczania w towarzystwie
              związkowej konkurencji szef stoczniowej „Solidarności” napisał list do
              wicepremiera Hausnera. I aby to był zasadniczy powód pisania. Trudno w to
              uwierzyć i ja nie wierzę. Wszak „Solidarność” ogłasza strajk generalny w kraju
              domagając
              się działań zmierzających do wyeliminowania przypadków szykanowania z powodu
      • lech.niedzielski Re: POmyśł -rządzi Tusk 01.06.08, 15:05
        kecawa napisał:

        > Od wielu miesięcy za marazm i inercję w kwestii stoczni odpowiada
        nasze Słońce
        > Peru
        >
        > kecaw
        Ale dlaczego nie rozlicza tego PiSowskiego bydła ?
        • pies_na_czarnych Re: POmyśł -rządzi Tusk 01.06.08, 15:10
          PiSbolszewia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka