Dodaj do ulubionych

Krzyż Zesłańców Sybiru

IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 19.09.03, 21:10
A moj wujek, po 3 latach tajgi syberyjskiej pozbyl sie
reumatyzmu w konczynach, bylo b. ciezko, mowil, ale dzieki
diecie z korzeni i napojow z kory drzew, ktorych nauczyl sie
robic ad autochtonow, pozbyl sie tej choroby na wieki; wyrosl na
poteznego chlopa, ma 89 lat i za mlodymi panienkami sie oglada,
i choroby sie go nie imaja, zadry do Rosjan tez nie ma, gdyz juz
im dawno wybaczyl, mowi, ze tak lepiej zyc, prosty chlop ale
prawy, zawsze byl za pojednaniem narodow, doszedl do konkluzji,
ze nic sie nie dzieje bez przyczyny w zyciu i w historii..
Obserwuj wątek
    • Gość: aqq A JA ZNAMJEDNEGO TAKIEGO KTORY MOWIL ZE IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.03, 22:29
      ( 4 LATACH) ZE TAM NI EBYLO TAK ZIMNO SKORO WROCIL NA BOSO DO
      DOMU...
    • Gość: msz Re: Krzyż Zesłańców Sybiru IP: *.hc-sc.gc.ca 19.09.03, 22:30
      Gość portalu: Rodzina Sybiraka napisał(a):

      > A moj wujek, po 3 latach tajgi syberyjskiej pozbyl sie
      > reumatyzmu w konczynach, bylo b. ciezko, mowil, ale dzieki
      > diecie z korzeni i napojow z kory drzew, ktorych nauczyl sie
      > robic ad autochtonow, pozbyl sie tej choroby na wieki; wyrosl na
      > poteznego chlopa, ma 89 lat i za mlodymi panienkami sie oglada,
      > i choroby sie go nie imaja, zadry do Rosjan tez nie ma, gdyz juz
      > im dawno wybaczyl, mowi, ze tak lepiej zyc, prosty chlop ale
      > prawy, zawsze byl za pojednaniem narodow, doszedl do konkluzji,
      > ze nic sie nie dzieje bez przyczyny w zyciu i w historii..


      Jedna jaskolka nie czyni wiosny.
      Mojego dziadka akurat Sybir bardzo wykonczyla.

      Od wiekow Rosja uzywa Syberii jako wiezienia.
    • Gość: tomek 1 Re: Krzyż Zesłańców Sybiru IP: *.dial.netline.net.uk 21.09.03, 12:40
      Mam bardzo dobrego, wiekowego już przyjaciela, który przeżył
      głód w latach 30-ych na Ukrainie (w drodze do szkoły mali
      chlopcy bawili sie ludzkimi głowami, ABSOLUTNA PRAWDA), i też
      pił herbatkę z kory.Gospodarstwo jego ojca było kiedyś bardzo
      zamożne, wszystkiego było w bród. Gdzieś tak chyba w 33-ym roku
      prawie cała jego rodzina uciekła w ciemną i deszczową noc,
      przez silnie strzeżoną rzekę Horyń, na polską stronę. Tam się
      dowiedzieli, że są "ciężarem dla państwa polskiego".
      Zaopiekowali się nimi wtedy przez miesiąc miejscowi księża,
      którzy ich po prostu podkarmili by zaczęli przypominać
      normalnych ludzi. Powoli życie zaczęło im się układać. W
      Wielkanoc roku 40-go Sowieci wywieźli ich wszystkich na
      Syberię. O ojcu mojego przyjaciela, który pojechał innym
      transportem, szybko słuch zaginął. Przeżycia syberyjskie mojego
      przyjaciela i jego rodziny były okrutne. Kiedy zaczęła się
      formować armia generała Andersa mój przyjaciel pożegnał się z
      matką i rodzeństwem i po długiej podróży przez, Persję,
      Palestynę i Afrykę wylądował w Wielkiej Brytanii. Tam
      przydzielono go do pancerniaków generała Maczka. Po długim i
      porządnym szkoleniu w Szkocji został radiotelegrafistą
      obsługującym zwiad kompanii, czyli był przeznaczony do
      najpierwszej linii frontu. Od Normandii aż do Wilhelmshavem,
      brał udział w walkach bez przerwy przez 9 miesięcy. Miał
      szczęście. W bojach z hitlerowcami padło przy nim kolejno co
      najmniej trzech poruczników, których zwiadowcze informacje
      przekazywał do sztabu. Został odznaczony Krzyżem Walecznych. Po
      wojnie do Polski już nie mógł wrócić a miał wtedy tylko 20 lat.


      Osiedlił się więc w Anglii, gdzie najpierw przez wiele lat
      harował jako górnik a potem w fabryce. W Anglii założył rodzinę
      i wychował dwójkę dzieci. Dzisisaj ma już czwórkę wnuków.

      Z matką i rodzeństwem zobaczył się po raz pierwszy w Polsce po
      roku 56-ym, kilka lat po ich powrocie z Syberii.

      Mój przyjaciel przeszedł przez pasmo cierpień nie do opisania.
      Mimo to jest wzorem człowieka honoru, który imponuje i ogromną
      godnością i wspaniałym poczuciem humoru.

      Właśnie zadzwoniłem do niego z pytaniem co sądzi o Krzyżu
      Zesłańców Sybiru. "A to mnie nic nie obchodzi", powiedział od
      razu. Dodał również, że się cieszy że jego żona słabo zna język
      polski i nie może obserwować zachowań polskich polityków
      pokazywanych w relacjach telewizyjnych. Do tej pory nie ma
      winnych mordu na robotnikach na Wybrzeżu, mordu na górnikach w
      kopalni "Wujek", i innych bestialstw popełnionych przez w
      Polsce po wojnie przez władzę komunistyczną. Człowiek honoru
      żadnego krzyża od dzisiejszych polskich polityków nie
      potrzebuje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka