Dodaj do ulubionych

Listki figowe?

25.09.03, 00:12

Braun – Czarzasty + Sokołowska (to Braun zatrudnił jeden z czarniejszych
charakterów występujących w wiadomej telenoweli)
Michnik – Miller
Sulik – Kwiatkowski
Celiński – Jakubowska
Balicki – Neuman
Jeśli dobrze kombinuję, to Pan Balicki nie miał żadnych szans na pozbycie się
Neumana, ponieważ był premierowi potrzebny wyłącznie jako uciekinier z UW
firmujący nie swoje przekręty.
Coś mi się wydaje, że to jest chytry plan, wykonać brudną robotę czystawymi
rękoma naiwnych marionetek. Naiwnych?
Obserwuj wątek
    • minderbinder1 Re: Listki figowe? 25.09.03, 01:12
      panidalloway napisała:

      >
      > Braun – Czarzasty + Sokołowska (to Braun zatrudnił jeden z czarniejszych
      >
      > charakterów występujących w wiadomej telenoweli)
      > Michnik – Miller
      > Sulik – Kwiatkowski
      > Celiński – Jakubowska
      > Balicki – Neuman
      > Jeśli dobrze kombinuję, to Pan Balicki nie miał żadnych szans na pozbycie się
      > Neumana, ponieważ był premierowi potrzebny wyłącznie jako uciekinier z UW
      > firmujący nie swoje przekręty.
      > Coś mi się wydaje, że to jest chytry plan, wykonać brudną robotę czystawymi
      > rękoma naiwnych marionetek. Naiwnych?



      Braun to rzeczywiście przykra sprawa. Jest to człowiek, który nie nadaje się do
      kierowania urzędem w takich warunkach, jakie miał w KRRiTV. Mówię w
      szczególności o towarzystwie. Pewnie jest to niezły fachowiec, ale w naszych
      warunkach liczą się inne walory, przynajmniej w instytucjach mocno
      politycznych. Pewnie lepiej by się sprawdził, gdyby nasze życie publiczne było
      bardziej przejrzyste i obowiązywały inne standardy. Chociaż trzeba mu zarzucić,
      że w kwestii układu medialnego z SLD nie wykazywał szczególnego oporu przed
      wybuchem afery Rywina.

      Trochę podobna sytuacja jest z Sulikiem, z tym że Sulik raczej pozostawał
      bierny, chociaż wiedział dokładnie, jak wygląda sytuacja w TVP (w odróżnieniu
      od Brauna, którego wszyscy ośmieszali, pomijając go przez cały czas). Sulik też
      mógłby prawdopodobnie świetnie funkcjonować w lepszych warunkach.

      Celiński natomiast od samego początku zrezygnował na własne życzenie z
      jakiejkolwiek kontroli nad wszystkim, więc nie może mieć do nikogo pretensji.
      Zresztą po dzisiejszym jego koncercie przed Komisją Śledczą usta same składają
      się do uśmiechu politowania. Strasznie żałosny jest wizerunek tego człowieka,
      gdy mówi o ideałach w polityce, o standardach, które stosuje przy najprostszych
      nawet sprawach, a jednocześnie otoczony jest ludźmi, dla których są to tylko
      słowa kierowane do ludu. Przecież on musi sobie zdawać sprawę z tego, jak to
      wygląda. A może mu odpowiada taka walka z wiatrakami?

      Balicki pewnie musiał być niezłym szokiem dla Millera, bo trzeba przyznać, że
      nieczęsto się zdarza, żeby człowiek na takim stanowisku sam rezygnował ze
      funkcji (nie tylko na takim zresztą). I to z jakich powodów!

      A co do Michnika, to nie wiem za bardzo, czy umieściłaś go po właściwej
      stronie. Może nie jest on do końca też po tej drugiej, ale nazwanie go "naiwną
      marionetką", czy "czystymi rękoma do wykonania brudnej roboty" to już
      prowokacja. Dużo już tu ostatnio pisano o Michniku i pisały to takie osoby, na
      których Michnikowi powinno zależeć. Jak widać, jemu "jest wszystko jedno".
      Tylko nie później się nie zasłania wizerunkiem Polski na arenie
      międzynarodowej, bo wychodzi na kompletnego idiotę.
      • minderbinder1 Re: Listki figowe? 25.09.03, 01:54
        Dodam jeszcze tylko na koniec, że wszyscy z tej niby "białej" listy okazali się
        w mniejszym lub większym stopniu żałośni (może poza Balickim). Jedni z powodu
        naiwności, inni z powodu konformizmu, a jeszcze innych w ogóle trudno
        zrozumieć.

        p.s.
        Teza chyba jednak trochę na wyrost.

        Braun nie musiał niczego firmować swoją osobą, bo KRRiTV nie jest na
        świeczniku, a nikt nie mógł przewidzieć, że będzie. Zresztą tam kto inny
        rządzi, co jest powszechnie (już) znane większości.

        Sulik jest pod Kwiatkowskim i nikt się szczególnie nie interesuje składem ekipy
        Brunatnego Roberta, a ci, którzy się akurat interesują, to i tak wiedzą, co
        jest grane.

        Celiński też się na to nie łapie, bo on nie "istniał" w ogóle przy tej sprawie,
        a wszyscy wiedzieliśmy, kto się tym zajmuje.

        Z Balickim to bym się akurat zgodził.

        A co do Michnika to naprawdę szkoda słów.
    • Gość: Watson Re: Listki figowe? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.03, 01:31
      niezłe !
    • panidalloway Re: Listki figowe? 25.09.03, 09:16
      Napisałam ten zestaw trochę na zasadzie :ja rzucam myśl a wy ją łapcie. (Skąd
      się biorą babcie? Niezastąpione, starsze panie. Ja rzucam myśl, a wy ją
      łapcie. I odpowiedzcie na pytanie.-Ludwik Jerzy Kern.)
      W PRL-u wielu ludzi wstępowało do PZPR pod pretekstem, że chcą działać dla
      dobra ogółu, a tylko poprzez partię mogą nabrać potrzebnej do tego mocy. Tak
      jak wówczas, tak i teraz wychodziło zazwyczaj żałośnie. Bardzo trudno jest
      zagrać dobrą rolę w złym przedstawieniu. Inną sprawą jest szczerość intencji.
      Propozycja Rywina została złożona w czasie, gdy szefem KRRiT był Braun,
      ministrem kultury Celiński a Sulik namawiał Kwiatkowskiego: „ Mów mi Wuju”.
      Czasem myślę, że jeśli na obliczu premiera ciągle jeszcze, mimo jego kiepskiej
      sytuacji, gości diabelski uśmieszek to właśnie dlatego, iż udało mu się
      udowodnić, że etosowcy maja takie same żołądki jak wszyscy inni i wolą dobrą
      posadę od bezrobocia. Na szczęście Balicki połapał się na czas, jaką rolę
      wyznaczył mu pan premier i uratował honor swój i po części mój. Żeby nie było
      wątpliwości, nie zarzucam etosowcom, że brali udział w przekrętach ale, że
      dawali się do nich użyć bez większego oporu
      Michnik to rzeczywiście osobna historia. Premierowi z jakichś, zresztą bardzo
      interesujące jakich, powodów jest nie na rękę zdymisjonować Jakubowską, więc
      Michnik ją prosi, żeby sobie poszła po dobroci. Bardzo dziwne, ale ciągle mam
      nadzieje, że jest to szaleństwo a nie perfidia.

      • lupus.lupus Re: Listki figowe? 25.09.03, 09:37
        Poruszyłaś niezwykle ciekawy temat.Listki figowe lub jak mawiał
        Lenin "pożyteczni idioci" po prostu.Braun i Sulik rzeczywiście swoimi osobami
        kryli postkomunistyczny układ w mediach publicznych.Nieświadomość czy głupota?
        Braun okazał się po prostu słabym człowiekiem.Porównanie jego osobowosci z
        dynamiką Czarzastego i Jakubowskiej mówi wszystko.Jest niemal zwierciadłem
        postawy UW wobec SLD.Flirt Sulika z PRL rozpoczął się już w czasie jego pobytu
        na emigracji.Celiński.Hmm.. Z nim nie ma większego kłopotu. Czysty idealista.
        Etosowiec z lewicowymi poglądami jakich wiele było w KOR i UD.
        Typowy "pożyteczny idiota".Mały,niezdarny człowieczek wykorzystany cynicznie
        przez beton. Wszyscy to wczoraj widzieli.
        Michnik...No cóż.To temat na osobny wątek. I osobną awnaturę.
        Pozdrawiam

        "Pani Dalloway postanowiła kupić kwiaty..."
        • panidalloway Re: Listki figowe? 25.09.03, 12:03
          Różni nas to, że ja napisałam to, co napisałam przez łzy. Lewy słupek (po lewej
          stronie ekranu) to spis osób, które bardzo kiedyś ceniłam i wierzyłam, że nie
          będą oni zakładnikami okoliczności ale będą te okoliczności mężnie zmieniać lub
          przynajmniej wyraźnie kontestować. Lupus.lupus ma chyba satysfakcję, ja
          poczucie przegranej. I choć wygląda, że jestem UnioWolnościożercą, tak naprawdę
          kombinuję co jeszcze da się uratować.
          • lupus.lupus Re: Listki figowe? 25.09.03, 12:55
            Wcale nie mam satysfakcji.Tylko idiota ma ją w tak przygnębiających
            okolicznościach. Czuję raczej gorycz zmarnowanych 14 lat.Zmarnowanych szans i
            możliwości.
            Napisałaś,że wierzysz,że coś jeszcze można uratować. Ja też w to wierzę.
            Ujawnienie tej sprawy było chyba ostatnią próbą ratowania normalnego modelu
            życia publicznego.Szoku i głębokości rany w świadomości społecznej nie sposób
            przecenić.Mam wielką nadzieję,że ta sprawa okaże się wielkim przełomem.
            Można jeszcze wiele uratować.Głowa do góry.W całej tej sprawie ujawniły się
            siły (PO i PIS), które zaczynają odbiegać od obowiazującego schematu.To
            napełnia wiarą w przyszłość.Jednak to już najwyższy czas na zmiany.W innym
            razie czeka nas dryfowanie w kierunku fasadowej demokracji.Pisał już o tym na
            początku tej afery Ryszard Bugaj.Fasadowej w tym sensie,że za kruchą i popękaną
            fasadą mozolnie podtrzymywaną przez Adama Michnika i resztę "pożytecznych
            idiotów" będzie sie kryło zwykłe żerowisko dla rzeczywiscie rządzącej
            kryminogennej oligarchii.SLD i ludzie z nią związani doskoanle się czuli w tej
            sytuacji przez 14 lat. To ich naturalne bagienne środowisko.Istnieje duża
            szansa by to zmienić. Istnieje w zasadzie tylko jedno zagrozenie.Takie,ze
            społeczeństwo zamiast świadomie odrzucić ten układ jeszcze bardziej
            autystycznie zamknie się w sobie. Bardzo się tego boję.
            Postawa takich ludzi jak Jan Rokita i Zbyszek Ziobro i ich propaństwowej
            eksplozji podczas prac kś pozwala z nadzieją patrzeć w przyszłość.
            Czego życzę Tobie i sobie.
      • minderbinder1 Re: Listki figowe? 25.09.03, 11:59
        panidalloway napisała:


        > Michnik to rzeczywiście osobna historia. Premierowi z jakichś, zresztą bardzo
        > interesujące jakich, powodów jest nie na rękę zdymisjonować Jakubowską, więc
        > Michnik ją prosi, żeby sobie poszła po dobroci. Bardzo dziwne, ale ciągle
        mam
        > nadzieje, że jest to szaleństwo a nie perfidia.



        Czy to szaleństwo, czy perfidia? Dobre pytanie. Większość osób zgadza się
        chyba, że afera Rywina (jako całość, a nie tylko korupcyjna propozycja) jest
        wycinkiem z polskiego życia publicznego i że nie jest to ewenement. Pisali o
        tym publicyści z różnych gazet, w tym z Wyborczej. Zachowanie Michnika w tej
        całej sytuacji jest dosyć zaskakujące dla większości osób i w oczach wielu z
        nich Michnik topnieje w zastraszającym tempie. Dodatkowo nikt też nie potrafi
        zrozumieć, skąd bierze się u niego taka postawa.

        Idąc logicznym tokiem rozumowania musimy sobie zadać pytanie, które w tej
        sytuacji jest chyba raczej pytaniem retorycznym (a może nie?). Skoro
        zgodziliśmy się, że szeroko pojęta sprawa Rywina i patologiczne zachowania osób
        będących u władzy są tylko wycinkiem z szerszej całości, jak to ktoś wcześniej
        powiedział, klatką wyjętą z całego filmu, to w jaki sposób możemy odczytywać
        zachowanie Michnika? Chwilowe szleństwo, czy jedna klatka wyjęta całkowicie
        przypadkowo z całego filmu?
        • panidalloway Re: Listki figowe? 25.09.03, 14:02
          Lupus. Lupus: „Ujawnienie tej sprawy było chyba ostatnią próbą ratowania
          normalnego modelu życia publicznego”. Dalej: „za kruchą i popękaną fasadą
          podtrzymywaną przez Adama Michnika i resztę pożytecznych idiotów”
          Minder.binder1: „chwilowe szaleństwo, czy klatka wyjęta całkowicie przypadkowo
          z całego filmu”
          Ujawnienie przez kogo? Przez przypadek? Jeśli tak, to chyba przez mianownik?
          • minderbinder1 Re: Listki figowe? 25.09.03, 15:00
            Teraz, dopiero po wyjęciu tego zdania z całości, zobaczyłem, że to nabiera
            innego znaczenia, niż te, które miałem na myśli. Pisząc "przypadkowo wyjęta",
            mówiłem o pewnej ciągłości zachowań, która nie była tak wyraźnie widoczna przed
            wybuchem tej afery. Chodziło mi po prostu o to, czy, gdyby wyjąć przyadkowo
            inną klatkę, zobaczylibyśmy taki sam obraz (mówię tu o Michniku). Nie miałem
            tutaj namyśli tego, że sama afera została "przypadkowo wyjęta".

            Michnik ujawnił tę sprawę i to jest fakt. Natomiast same powody stają się coraz
            bardziej mgliste (przynajmniej dla mnie). Na początku wszyscy traktowali to w
            taki sposób, w jaki powinno się do tego podchodzić. Późniejsze zachowanie
            Michnika w tej sprawie zaczęło wzbudzać wątpliwości. Oczywiste od samego
            początku jasne było to, że ta sprawa paradoksalnie jest na rękę Agorze i GW, bo
            niszczy w prosty sposób tę niekorzystną dla nich ustawę.

            Teraz zaczynam nabierać podejrzeń, że to właśnie był główny powód, a nie troska
            o stan państwa, itd. Bo jak inaczej tłumaczyć fakt, że Michnik najpierw ujawnił
            aferę, a teraz broni po kolei wszystkich podejrzanych. Może nie wszystkich, bo
            Czarzastego i Kwiatkowskiego oczywiście nie będzie bronił, ale ludzi Millera i
            jego samego już tak. Nie da im zrobić krzywdy. I to właśnie dosyć wyraźnie
            pokazuje to, że Michnikowi nie do końca zależy na rozwaleniu tego chorego
            układu.

            Może jest też tak, że Michnikowi dobrze się żyło do tej pory w takiej fasadzie,
            jak pisał Lupus, ale teraz się przestraszył, gdy zobaczył, do czego może to
            doprowadzić w wersji ekstremalnej i że jemu mimo wszystko taki system też
            zagraża. Postanowił więc oczyścić trochę sytuację, nie robiąc nikomu
            jednocześnie krzywdy (poza oczywistym zagrożeniem w postaci panów K i CZ.).
            Myślał, że uda mu się trzymać rękę na pulsie, ale się przeliczył co do
            znaczenia swojej osoby.


            Być może się mylę, trochę zresztą chyba namieszałem, ale nie za bardzo
            odczytuję tutaj postawę Michnika w tym wszystkim. A nie stoję oczywiście w
            jednym szeregu z tymi, co mówią, że Michnik siedzi w całym tym bajzlu dla
            pieniędzy i jakichś szemranych interesów.
            • panidalloway Re: Listki figowe? 25.09.03, 17:02
              Właśnie. Tu nie tyle chodzi o lewactwo czy prawactwo, ile o ogólne i powszechne
              nie przestrzeganie norm i zasad, nie uznawanie czytelnych reguł uczciwego
              postępowania. Zupełnie nie udało się to państwo prawa i przyzwoitości. Pomogłeś
              mi zrozumieć, o co mi właściwie szło. (o ile ja dobrze rozumiem Ciebie). Różni
              faceci i facetki, którzy mieli siebie za super przyzwoitych, przestali wyglądać
              przyzwoicie po przejrzeniu się w aferze Rywina i chyba się zdziwili. Zdziwili i
              zmartwili się ich sympatycy. Nie mogłam uwierzyć własnym uszom, gdy pani
              Rapaczyńska opowiadała, jak to ją wizyta Millera zmusiła do nadzwyczajnych
              wysiłków kulinarnych , albo jak Braun przyjmował Sokołowską, bo go Czarzasty
              przynudzał itd. itp. Jeszcze jednym niezwykle dewastacyjnym aspektem naszego
              życia jest totalna niekompetencja. To zjawisko ilustruje dobrze zarówno Allot
              jak i Celiński. Na tym tle trudno się zorientować, czy Jakubowska narobiła
              bałaganu celowo, czy tak jej wyszło.
              • minderbinder1 Re: Listki figowe? 25.09.03, 20:30
                Gdyby było tak, jak piszesz, znaczyłoby to, że nie jest jeszcze tak źle. Ot,
                zwykła wpadka i wszyscy kalają się przed społeczeństwem, wiedząc, że ich
                postępowanie było niestosowne. Problem polega na tym, że oni się nie przejrzeli
                w aferze Rywina. Grupa zebrana wokół rządu, która pichciła ustawę nie widzi nic
                niestosownego w swoim zachowaniu. SLD próbuje się bronić, ale nie wygląda na
                to, żeby oni uważali, że coś było nie tak. Robią tylko jakieś pozorowane ruchy,
                bo taka jest potrzeba chwili, takie jest zapotrzebowanie społeczne i nic
                więcej. A czy społeczeństwo w ogóle potrafi wskazać, co jest nagannym
                zachowaniem w tym wszystkim (pomijam kwestie kryminalne), czy to tylko owczy
                pęd, bo jest SPRAWA?

                Z drugiej strony mamy grupę skupioną wokół Michnika. I to jest ciekawszy wątek,
                bo w przypadku tej pierwszej to mało kto sądził, że nastąpi jakieś
                otrzeźwienie. Otóż Michnik nie tyle nie przejrzał się w aferze Rywina, co nawet
                nie spojrzał w to lustro. On nadal uważa, że nie ma nic niestosowngo w tym, że
                spotyka się z osobą, która zeznaje przed komisją w sprawie, w której on sam
                jest stroną przeciwną. Nie widzi też pewnie nic niestosownego w tym, że spędza
                urlop razem z prezydentem. Ja już pisałem o tym wcześniej w innym wątku, że mi
                nie przeszkadzają spotkania Adama Michnika z takimi, czy takimi osobami, bo to
                jego życie i jego przyjaciele. Mi przeszkadza to w przypadku Adama Michnika -
                redaktora naczelnego największej gazety, a nawet nie największej,
                jakiejkolwiek. Tak z czysto obywatelskiego punktu widzenia, dla przejrzystości
                demokracji. Dzisiaj Michnik powiedział, że to są zarzuty prawicowych gazet, bo
                on - biało-czerwony spotkał się z Jakubowską - czerwoną. Przecież to jest
                śmieszne. Tutaj nie nastąpiła żadna refleksja i nie nastąpi, bo każdy, kto
                odważy się skrytykować, nie jest konstruktywny, a jego jedynym celem jest
                sianie zamętu lub po prostu nie rozumie sprawy.
                • Gość: wartburg zagadkowe przemiany IP: *.mcbone.net / *.mcbone.net 25.09.03, 23:56
                  Te zagadkowe przemiany osob darzonych przez nas szacunkiem
                  maja, uwazam, dosc proste wytlumaczenie. Sulik, emigrant,
                  swiadomy tego, co sie dzialo w PRL-u, realizowal jako jeden
                  z nielicznych na Zachodzie filmy o ciemnych stronach komunizmu.
                  Nakrecil np. doskonala dokumentacje o wydarzeniach grudniowych
                  1970 roku w Szczecinie. Byl uczciwy w stosunku do siebie i
                  swojej biografii politycznego uchodzcy.

                  Ile jednak mogl zrobic tych filmow dla BBC? Jeden, dwa na
                  dziesiec lat? Nic nie wiem na ten temat, ale mysle, ze mu sie
                  nie przelewalo. Z jednej strony byl cenionym dokumentalista,
                  a z drugiej mial do wyboru - ustawiac sie w kolejce po zasilek
                  socjalny albo isc do pracy na budowie. To sa doswiadczenia
                  zyciowe, o ktorych glosno sie nie mowi. Przypuszczam, ze kiedy
                  skuszono go propozycja powrotu do Polski, uznal swoja misje za
                  zakonczona. Niby dlaczego mial klepac biede w Wielkiej Brytanii,
                  skoro mogl pelnic odpowiedzialna funkcje w wolnej Polsce?
                  Wrocil do kraju i zgodzil sie na udzial w grze, ktora miala mu
                  zapewnic cos w rodzaju dobrobytu. Na pewno szybko sie zorientowal,
                  ee wyznaczono mu role pionka na szachownicy, ale byl juz zbyt
                  slaby, moze za bardzo zdeterminowany, zeby sie wycofac. Tak to
                  sobie tlumaczylem po obejrzeniu jego wystapienia przed komisja
                  sledcza, ktore nalezalo do najzalosniejszych. Czlowiek jego
                  formatu, ktory poszedl na uklady z Kwiatkowskim. Ten listek
                  figowy bardzo szybko stracil swoja niewinnosc.

                  Mysle, ze nie inaczej bylo z Michnikiem i Agora. To szalenstwo
                  pogoni za pieniadzem przeslonilo im wszystko. Z jednej strony b.
                  zle oplacani szeregowi pracownicy GW, a z drugiej kasta milionerow
                  skupionych wokol Michnika, Rapaczynskiej i Luczywo. Dla mnie to
                  byl szok, kiedy dwa lata temu dowiedzialem sie, ze grupa bliskich
                  wspolpracownikow Michnika podzielila sie sumami rzedu stu milionow
                  zlotych na glowe. Michnik swoj udzial (170 milionow zl) gestem
                  Nastazji Filipownej wyrzucil do kosza na smieci (chwalil sie tym
                  publicznie w mojej obecnosci podczas pobytu w Berlinie), ale zdaje
                  sie, ze ta gra w monopoli jednak go wciagnela. Oni graja. Czuja
                  dotyk pieniedzy i nie potrafia mu sie oprzec. Po latach wyrzeczen
                  chca wreszcie zaszalec i zapomniec o uczciwosci, ktora ich tyle
                  kosztowala... Nie chca widziec brudu, w jaki sie pakuja.
        • skrzypek.skrzypek Michnik w seansie 25.09.03, 14:26
          minderbinder1 napisał:

          Chwilowe szleństwo, czy jedna klatka wyjęta całkowicie
          > przypadkowo z całego filmu?

          Moim zdaniem to całkowite urwanie filmu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka